Archive | 2026/05/27

Desperacka obrona przez „New York Times” felietonu Kristofa o „gwałtach z użyciem psów”

Dziennikarz NYT Nicholas Kristof


Desperacka obrona przez „New York Times” felietonu Kristofa o „gwałtach z użyciem psów”

Rachel O’Donoghue


„New York Times” wyraźnie odczuwa presję po publikacji artykułu Nicholasa Kristofa, w którym oskarżono izraelskie służby o seksualne wykorzystywanie palestyńskich więźniów, w tym wysunięto groteskowe twierdzenie, że psy były „tresowane”, by ich gwałcić. Gazeta opublikowała właśnie kolejną obronę tego tekstu – artykuł, w którym Kristof i Kathleen Kingsbury, szefowa działu Opinion w „Timesie”, twierdzą, że odpowiadają na „najczęstsze i najpilniejsze pytania”, mimo że wciąż pojawiają się nowe informacje dotyczące bardzo kontrowersyjnych źródeł wykorzystanych w felietonie.

Krytyka rozpoczęła się wcześniej w tym miesiącu, gdy zaledwie kilka godzin po publikacji tekstu HonestReporting ujawnił, że dwóch wymienionych przez Kristofa świadków przedstawiało sprzeczne i zmieniające się relacje dotyczące rzekomych napaści seksualnych ze strony izraelskich służb bezpieczeństwa, a jeden z nich był zwolennikiem Hamasu, który wcześniej oskarżał także palestyńskie władze na Zachodnim Brzegu o seksualne wykorzystywanie go.

Zwróciliśmy również uwagę na to, że Kristof opierał się na materiałach Euro‑Med Human Rights Monitor – organizacji pozarządowej mającej udokumentowane powiązania z Hamasem i długą historię rozpowszechniania jawnie fałszywych i skrajnych oskarżeń wobec Izraela, w tym samego oszczerstwa o „gwałtach z użyciem psów” – twierdzenia naukowo niewiarygodnego i niepopartego przez żadnych ekspertów weterynaryjnych ani literaturę medyczną.

Kilka dni po publikacji felietonu premier Benjamin Netanjahu oraz minister spraw zagranicznych Gideon Sa’ar zapowiedzieli pozwanie „New York Timesa” za zniesławienie. Gazeta odpowiedziała oświadczeniem broniącym tekstu i odrzucającym groźbę pozwu jako „część dobrze znanego politycznego podręcznika mającego na celu podważanie niezależnego dziennikarstwa i tłumienie relacji, które nie pasują do określonej narracji”.

W ubiegłym tygodniu HonestReporting ujawnił również, że problemy ze źródłami Kristofa wykraczają daleko poza ten jeden felieton. W innych tekstach dotyczących Izraela i wojny w Gazie cytował palestyńskiego „aktywistę” przedstawianego jako zwolennik pojednania i pokoju, mimo że jego rozbudowana aktywność w mediach społecznościowych obejmowała pochwały zamachów terrorystycznych oraz gloryfikację dżihadu i męczeństwa; wspomniał o studencie ze Strefy Gazy, rzekomo zabitym w izraelskim nalocie, który prawdopodobnie w ogóle nie istniał; oraz cytował chrześcijańskiego pastora, który otwarcie bronił ataków Hamasu z 7 października. Wszystkie te przykłady razem wskazują na pewien wzorzec: stronnicze źródła, brak kontekstu i twierdzenia, które nie wytrzymują nawet elementarnej weryfikacji faktów.

Na tym tle najnowsza obrona „Timesa”, opublikowana w czwartek wieczorem, została przedstawiona jako rzeczowe Q&A, w którym Kristof i Kingsbury odpowiadają na „częste i pilne pytania”. W rzeczywistości pokazuje ona, jak głęboko sięgają problemy związane z tym materiałem.

Po pierwsze, Kingsbury upiera się, że „Times” „podtrzymuje” publikację, twierdząc, że przeprowadzono „rygorystyczną weryfikację… aby upewnić się, że każde świadectwo i każda anegdota, które [Kristof] osobiście opisał, zostały potwierdzone przez niezależne źródła”, a redaktorzy „nie znaleźli żadnych błędów”. Trudno jednak uwierzyć, że gazeta rzeczywiście uważa ten materiał za tak solidny, jak sugeruje, skoro redakcja czuje się zmuszona do publikowania kolejnych tekstów obronnych, nadal nie odpowiadając na nierozstrzygnięte pytania dotyczące źródeł Kristofa i wciąż przedstawiając mylące wyjaśnienia dotyczące twierdzenia o „gwałtach z użyciem psów”.

Problemy ze źródłami są kluczowe. Oprócz Samiego al-Saia, innym kwestionowanym świadkiem jest Issa Amro. Najnowsza obrona twierdzi, że sprawdzający przeanalizowali jego „wcześniejsze relacje”, zanim uznali jego zeznania za wiarygodne, jednak relacje te zmieniały się z czasem. W poważnym dziennikarstwie dotyczącym przemocy seksualnej zmiany w opowieści można przedstawić odpowiedzialnie – ujawniając je, wyjaśniając, dlaczego nastąpiły, oraz pokazując, jak zostały ocenione. Oryginalny felieton nigdy nie poinformował czytelników, że opisy al-Saia czy Amro ewoluowały lub że istniały rozbieżności wymagające rozważenia. Nie chodzi tu o tworzenie hierarchii, w której jedne ofiary uznaje się za wiarygodne, a inne nie; chodzi o to, czy historia danej osoby i zmieniające się zeznania podważają wiarygodność niezwykle poważnych oskarżeń.

Jeśli chodzi o Euro-Med, Kristof przyznaje, że przewodniczący organizacji publicznie chwalił masakry z 7 października dokonane przez Hamas, ale traktuje to jako drobny szczegół, argumentując, że „cytowanie źródła nie stanowi poparcia dla poglądów politycznych lub aktywności jego kierownictwa w mediach społecznościowych”, a także zaznaczając, że Euro-Med nie pomagał mu w znalezieniu rozmówców. Nawet jeśli przyjąć, że Euro-Med nie dostarczył mu bezpośrednio świadków, pozostaje niezwykły zbieg okoliczności: te same oskarżenia o „gwałty z użyciem psów”, które po raz pierwszy pojawiły się w materiałach Euro-Med, niemal identycznie powracają w felietonie Kristofa. Co najmniej należało poinformować czytelników, że najbardziej sensacyjne twierdzenie w tekście pochodziło od organizacji rzeczniczej powiązanej z Hamasem.

To wskazuje na szerszy problem dotyczący sposobu, w jaki „Times” przedstawia swoje źródła. Czytelnicy mieli prawo otrzymać jasny obraz tego, czym są te organizacje i jak wcześniej relacjonowały sprawy związane z Izraelem. Określanie takich podmiotów po prostu jako „organizacji praw człowieka” lub „izraelskich NGO” bez wskazania ich ideologicznych zaangażowań czy historii bardzo kontrowersyjnych twierdzeń nie jest przejrzystością. Jeśli wcześniejsze publikacje danej organizacji dotyczące Izraela były wielokrotnie krytykowane za nieścisłości i jednostronne ujęcie, ta historia ma bezpośrednie znaczenie dla oceny jej oskarżeń.

Jednak to oskarżenie o „gwałty z użyciem psów” sprawia, że tekst staje się całkowicie nie do obrony. Kristof i „Times” odwołują się teraz do Chile pod rządami Pinocheta oraz do „recenzowanej literatury medycznej”, próbując zasugerować, że scenariusz izraelskich „gwałtów z użyciem psów” ma podstawy historyczne i naukowe. Kiedy jednak przyjrzeć się zeznaniom z Chile, dominujący wzorzec dotyczy wykorzystywania psów do terroryzowania i wskakiwania na nagich więźniów jako formy tortur; ofiary albo nie opisują penetracji, albo relacje są niejednoznaczne i nie przypominają wyuczonej, powtarzalnej metody. Medyczne opisy przypadków dotyczą ludzi inicjujących kontakt, a nie psów szkolonych jako narzędzia gwałtu. Nie istnieje żaden udokumentowany przypadek szkolenia psów do osiągania podniecenia seksualnego, wskakiwania na więźniów i dokonywania penetracji analnej na komendę, jak twierdzi się tutaj.

Ponadto eksperci od zachowań psów stwierdzili, że scenariusz opisywany przez Kristofa jest zasadniczo niemożliwy: nie da się wiarygodnie wyszkolić psa tak, by osiągał podniecenie seksualne i dokonywał penetracji analnej na sygnał w okolicznościach, które opisuje. Tak niezwykłe oskarżenie wymagało co najmniej publicznego poparcia ze strony eksperta. „Times” nie przedstawił żadnego takiego eksperta ani w oryginalnym tekście, ani do dziś nie znalazł choćby jednego specjalisty gotowego stwierdzić, że taki scenariusz jest prawdopodobny. Jak na gazetę twierdzącą, że „nie ma żadnych błędów”, brak choćby jednego wykwalifikowanego eksperta gotowego poprzeć najbardziej sensacyjne oskarżenie jest druzgocącą luką.

Kristof wskazuje na zdanie: „Nie sposób ustalić, jak powszechne są napaści seksualne na Palestyńczyków”, jakby to zastrzeżenie rozwiązywało problemy felietonu. Następnie jednak opisuje nadużycia i przemoc seksualną tak, jakby były one praktycznie zjawiskiem endemicznym, jednocześnie przyznając, że nie ma dowodów na to, iż izraelscy przywódcy nakazywali gwałty. Nie można jednocześnie przyznawać, że nie ma się podstaw do oceny skali zjawiska, i sugerować w tym samym tekście, że chodzi o systemową, rutynową praktykę. Istnieje ogromna różnica między dokumentowaniem konkretnych nadużyć w więzieniach – o których wiadomo, że zdarzają się na całym świecie – a sugerowaniem czegoś zbliżonego do standardowej polityki.

Być może najbardziej niepokojąca jest decyzja Kristofa o odwołaniu się do 7 października oraz rzekomego związku z islamofobią jako części obrony przed zarzutem, że jego teksty podsycają antysemityzm. Pisze, że po terrorystycznym ataku Hamasu z 7 października dziennikarze wiedzieli, iż obrazowe relacje z okrucieństw Hamasu mogą nasilać islamofobię, i jako przykład podaje zabójstwo sześcioletniego palestyńsko-amerykańskiego chłopca w Chicago. Twierdzi, że rozwiązaniem nie było „łagodzenie” relacji dotyczących Hamasu, i porównuje to do swojej obecnej pracy.

Powiedzmy to jasno. Hamas transmitował i dokumentował własne zbrodnie na żywo; dziennikarze weryfikowali okrucieństwa, które sami sprawcy z dumą pokazywali. Tymczasem Kristof oczekuje od czytelników, że uwierzą w bezprecedensową historię o „gwałtach z użyciem psów”, której nie popiera żaden ekspert, opartą na źródłach powiązanych z Hamasem i anonimowych świadkach. Wciąganie tego w tę samą moralną ramę co 7 października i przywoływanie islamofobii w tym kontekście nie jest moralnym niuansowaniem; to próba opakowania własnego niepopartego dowodami materiału w język „ochrony ofiar” oraz oczerniania krytyków przy jednoczesnym ukrywaniu złego dziennikarstwa za plecami prawdziwych izraelskich ofiar.

Problem „Timesa” z Kristofem nie zniknie – i nie powinien. Ta najnowsza obrona dobitnie pokazuje, jak nierzetelne było to dziennikarstwo. Przepaść między retoryką wykrętów stosowaną przez gazetę a szczegółową krytyką znajdującą się już w publicznym obiegu jest ogromna. Jedyną poważną drogą naprzód dla „New York Timesa” jest uznanie, że ten felieton nie spełniał własnych standardów gazety, sprostowanie informacji oraz gruntowne przeanalizowanie, jak taka historia w ogóle mogła trafić do druku.


Link do oryginału: https://honestreporting.com/clutching-at-straws-new-york-times-desperate-defense-of-kristofs-dog-rape-column/

Honest Reporting, 24 maja 2026


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Polscy muzułmanie obchodzą Święto Ofiarowania – Kurban Bajram


Polscy muzułmanie obchodzą Święto Ofiarowania – Kurban Bajram

rof/ kcz/


Kruszyniany (woj. podlaskie), 09.07.2022. Wierni składają sobie życzenia po zakończeniu modlitwy w meczecie w Kruszynianach podczas islamskiego święta ofiarowania Kurban Bajram. Fot. PAP/Michał Zieliński

Polscy wyznawcy islamu rozpoczęli w środę obchody Święta Ofiarowania, czyli Kurban Bajram (Eid al-Adha). To jedna z dwóch głównych muzułmańskich uroczystości religijnych i czas nie tylko modlitw, lecz także spotkań w gronie najbliższych. Potrwa cztery dni.

W województwie podlaskim, gdzie są największe w kraju skupiska polskich muzułmanów pochodzenia tatarskiego, okolicznościowe modlitwy z okazji rozpoczęcia Święta Ofiarowania odbędą się przed południem m.in. w zabytkowych meczetach w Bohonikach i Kruszynianach oraz w meczecie w Białymstoku.

Symbolem święta Kurban Bajram jest składanie ofiary ze zwierząt. Rytuał odbywa się na pamiątkę ofiary Ibrahima (Abrahama), który chciał poświęcić Bogu swego syna. Zwierzęta ofiarne fundują ci wierni, których na to stać, a mięso dzieli się między uczestników uroczystości.

Przewodniczący Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP mufti Tomasz Miśkiewicz podkreśla, że złożenie takiej ofiary „przez osobę wyznania muzułmańskiego, zgodnie z zasadami wiary i warunkami religijnymi dotyczącymi uboju zwierząt” jest integralną częścią obchodów.

„Kurban jest także dziedzictwem kulturowym ukształtowanym przez wieki i przestrzeganym przez wszystkie społeczności muzułmańskie na świecie, w tym Tatarów, oraz inne społeczności wyznania muzułmańskiego, mieszkające w Polsce” – napisał mufti w opublikowanej przez MZR informacji o Święcie Ofiarowania.

Podkreślił przy tym, że wolność sumienia i wyznania oraz swobodę praktyki religijnej, w tym uboju podczas święta Kurban Bajram, gwarantują w Polsce m.in. Konstytucja RP, Europejska Konwencja Praw Człowieka, Karta Praw Podstawowych UE i Ustawa o Stosunku Państwa do Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP.

„Uważam z pełną świadomością, jako osoba wyznania muzułmańskiego i jako mufti, iż społeczność muzułmańska w Polsce ma prawo do przeprowadzenia celebracji święta Kurban Bajram, w tym uboju zwierząt, zgodnie z wiarą i tradycją religijną oraz obyczajami mniejszości etnicznej – Tatarów polskich” – dodał Miśkiewicz.

Złożył też wiernym życzenia z okazji święta.

Liderzy MZR liczbę polskich wyznawców islamu, którymi są głównie właśnie Tatarzy, szacują na ok. 5 tys. Liczbę wszystkich muzułmanów w Polsce, wliczając w to również m.in. studentów, przedsiębiorców, służby dyplomatyczne i uchodźców z krajów islamskich, szacują na ok. 60 tys.

Większość polskich muzułmanów mieszka w województwie podlaskim, gdzie w Bohonikach i Kruszynianach są dwa ostatnie na ziemiach polskich zabytkowe meczety, a przy nich mizary, czyli muzułmańskie cmentarze. (PAP)


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Rome Pride Parade Bans Jewish LGBTQ Groups for Not Condemning ‘Genocide’ in Gaza


Rome Pride Parade Bans Jewish LGBTQ Groups for Not Condemning ‘Genocide’ in Gaza

Shiryn Ghermezian


Illustrative: Jews of Pride members are seen marching in the Pride parade 2025, part of LGBTQ+ community’s Midsumma Festival. Photo: Alexander Bogatyrev / SOPA Images via Reuters Connect

Organizers of the upcoming Rome Pride Parade announced on Monday that two Jewish LGBTQ groups will not be allowed to join the parade with a float because they did not “distance themselves” from what event organizers described as the “ongoing genocide in Gaza.”

Keshet Italia and Keshet Europe are banned from the parade, which is set to take place on June 20 in Rome. Organizers of the parade said in a Facebook post that for groups to participate in the event with a float, they need to make “a clear and unequivocal position of condemnation of the genocide perpetrated by the Israeli government.”

“We clearly distinguish between the Israeli government and the Jewish community — which includes LGBTQIA+ individuals — and we could never hold the latter responsible for criminal acts of war perpetrated by a genocidal government,” organizers stated. “We attribute to Keshet Italia, however, the responsibility for having failed — and for having no intention — to distance themselves from the ongoing genocide in Gaza.”

“Anyone who shares the founding values of our movement and our community can join us in the square. Floats in the Parade are, however, a prerogative but, above all, a political responsibility of the organization,” they added. “The history of our Republic is a history of Resistance. The history of our movement is also a history of Resistance. Roma Pride, therefore, supports the right of the Palestinian people — oppressed by the criminal and genocidal conduct of the Israeli government — to exist and to resist.”

Organizers of the parade said they made the decision after meeting with representatives from Keshet Italia and Keshet Europe. The decision also came after Keshet Italia published on May 12 a lengthy statement on Instagram explaining its position on how the word “genocide” should be used in relation to the war in the Middle East.

“While the conflict in the region is not our area of expertise, we feel close to the suffering of the Palestinian people,” Keshet Italia wrote in the Instagram post. “However, we ask people to be careful with the language used to refer to this war.”

“The word ‘genocide’ is not neutral; it evokes a specific historic [occurrence],” said the Jewish group. “We are especially concerned with the sentence that we keep on hearing that ‘the Jewish people are carrying out what they were subjected to,’ a sentence that does not just refer to a conflict or a government but ends up connecting what is happening to the whole Jewish people.”

On Monday, Keshet Italia, which is the only Italian Jewish LGBTQIA+ association, called on the mayor of Rome and members of the city’s municipality not to attend the Rome Pride Parade following their exclusion from the event.

“There is no Pride if minorities are excluded. Rome — a city symbolic of the Resistance and of memory — cannot associate its name with an event that excludes queer Jewish citizens. One cannot be complicit in discrimination and march alongside those who seek to drive out a minority,” Keshet Italia stated. They also accused Rome Pride organizers of a “double standard.”

“[It] remains able to distinguish ‘clearly the difference between the government and the Jewish community made up of LGBTQIA+ people,’ but it asks Italian Jewish people to distance themselves from a foreign government for which we are not responsible … No other association is subjected to a constant identity and political examination to prove they deserve to be there. This treatment is reserved for us only,” said Keshet Italia.

“Pride becomes an ideological court that hunts minorities and has lost its soul. Pride was born as a revolt of all oppressed subjectities, not as a space that decides who is worthy of being there,” they added. “We don’t accept rights lessons from those who apply dynamics of identity exclusion. Antisemitism disguised as political positioning remains ANTISEMITISM.”

In their statement, Keshet Italia also claimed they faced “clear antisemitic attacks” at last year’s Rome Pride Parade and organizers “chose silence” by refusing to condemn the attacks.

Last year, a report by the nonprofit A Wider Bridge found that anti-Israel activists in the LGBTQ+ community subject Zionist Jews to extreme levels of discrimination, including expulsions from major progressive groups and even physical assault.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com