Lekarze czasów zagłady
Aleksandra Jerzmanowska 2014-09-18

Artykuł ten poświęcam pamięci mojej babci Ireny Kanabus w 20. rocznicę jej śmierci oraz mojego dziadka Feliksa Kanabusa. Na zdjęciu Feliks Kanabus (z lewej) z przyjaciółmi Marią i Mieczysławem Turszami uratowanymi z Zagłady (Kraków, 1946 r.).
Jeszcze zanim Niemcy zamknęli getto, mój kolega, doktor Ludwig Koenigstein, poprosił mnie, żebym go “odbrzezał”. Żaden z nas nie wiedział wtedy dokładnie, jak to zrobić. On chciał być królikiem doświadczalnym, a gdyby się udało, prosił, by następnym pacjentem został jego syn.
Naprawdę nazywam się Gutgiter. Aryjskie dokumenty załatwił mi mój profesor z Uniwersytetu Warszawskiego, jednak ani dokumenty, ani mój aryjski wygląd nie wystarczyłyby, żeby przetrwać po aryjskiej stronie. Największym zagrożeniem był fakt, że byłem obrzezany. Basza Berman i Janina Bucholtz z Żegoty skontaktowali mnie z lekarzem, który miał mi pomóc.
Pierwsza, testowa operacja tego lekarza została przeprowadzona na mnie i moim koledze Dawidzie Epsteinie. Asystowałem przy moim własnym zabiegu, więc musiałem go odbyć w pozycji siedzącej. Po około dwóch tygodniach można już było uznać, że moja operacja się udała. Epsteina niestety nie.
Do tego typu operacji była już wtedy bardzo długa kolejka chętnych. W ciągu kilku najbliższych tygodni przeprowadziliśmy ok. 15 operacji, przy których asystowałem. Nie znałem nazwiska ani adresu lekarza, spotykaliśmy się zawsze w umówionym wcześniej miejscu, skąd zabierałem go do pacjenta. Któregoś razu lekarz nie zjawił się, a parę dni później dowiedziałem się, że został rozstrzelany przez Niemców i że nazywał się dr Grochulski. Wpadł przypadkiem.
A my mieliśmy pacjentów, którzy wymagali opieki, i kolejnych oczekujących na operację. Byłem zdruzgotany: gdzie miałem szukać lekarza, który nie tylko zechciałby i umiałby wykonać taki zabieg i któremu ufałbym na tyle, żeby go wtajemniczyć? Na szczęście przypomniałem sobie kolegę z czasów studenckich, doktora Feliksa Kanabusa. Przed wojną znany był na uniwersytecie z odważnych wystąpień w obronie żydowskich kolegów i koleżanek. Pamiętam nawet, że jego zdjęcie ukazało się w antysemickiej gazetce z podpisem “żydowski posługacz”. Kiedy spotkałem się z nim w 1943 r., okazało się, że nie tylko wykonuje operacje ukrywające obrzezanie od dłuższego czasu, ale że to właśnie on wymyślił tę metodę chirurgiczną!
Znałem ludzi, którym operacja doktora Kanabusa uratowała życie. W jednym przypadku pacjenta badała komisja niemieckich lekarzy i żaden nie poznał, że to chirurgicznie “zamaskowany” Żyd. Trudno określić dokładną liczbę operacji przeprowadzonych przez dr. Kanabusa, ja asystowałem przy około 20. Przy wielu innych asystowała żona doktora Irena Kanabus, lekarz pediatra, siostrzenica znanego warszawskiego pediatry i społecznika Aleksandra Landego.
Doktor Kanabus leczył też Żydów w getcie i tych ukrywających się po drugiej stronie. Był nieoceniony w przemycaniu ludzi z getta, wynajdywaniu dla nich kryjówek i załatwianiu im “aryjskich” papierów. Miał szósty zmysł do wyciągania ludzi z najgroźniejszych sytuacji. Sam zaliczyłem kilka niewiarygodnych ucieczek dzięki jego odwadze. Czasem wydawało mi się, że wręcz igra z ryzykiem .
Tę relację profesora Adama Drozdowicza zamieściło w 1985 r. ukazujące się w Waszyngtonie czasopismo “Moment Magazine”.
Sprawiedliwi wśród Narodów Świata
Nie poznałam mojego dziadka Feliksa. Zmarł w 1978 r. na warszawskim Żoliborzu dwa lata przed moim narodzeniem. Pochodził z podwarszawskiego Klarysewa, medycynę na Uniwersytecie Warszawskim studiował w latach 1929-34, dyplom chirurga odebrał w 1937 r. Był żoliborzaninem i lewicowcem podobnie jak jego żona Irena.
Moja babcia Irena pochodziła z rodziny Landych od pokoleń związanej z Warszawą. Jej dziadkowie ze strony matki Stanisław Landy (1855-1915) i Feliksa z Lewandowskich Landy (1857-1942) byli socjalistami, działaczami niepodległościowymi i zesłańcami na Syberii. Matka Ireny, urodzona na zesłaniu Helena z Landych Budzilewicz (1883-1975), jako jedna z pierwszych kobiet w Europie odbyła studia medyczne w Szwajcarii i została lekarzem. Wuj Ireny Aleksander Landy, pediatra i społecznik, założył na Żoliborzu pierwsze w Polsce placówki fachowego poradnictwa lekarskiego i pedagogicznego dla matki i dziecka. Lekarskie posłannictwo babcia Irena miała we krwi.
Natomiast matka dziadka Feliksa była położną, a ojciec kucharzem, przed wojną pływał jako szef kuchni na transatlantyku “Batory”. Poza tym wiem, że na dziadka mówiono Zenek, a nie Feliks, że kochał literaturę, szczególnie poezję i Prousta, był też towarzyski, dowcipny i lubiany.
Feliks i Irena Kanabusowie są wśród ok. 6 tys. Polaków odznaczonych medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, a ja, choć znam ogólne fakty dotyczące ich okupacyjnej działalności, nigdy nie słyszałam ich relacji. Niedawno jednak zdarzył się mały cud. Natrafiłam na przedruk wywiadu z moim dziadkiem, który Yosef Goldkorn, żydowski dziennikarz i pisarz, opublikował w książce “Umgleiblech un doch” (“Niewiarygodne, a jednak”). Był rok 1965, kiedy zbierał materiały do książki o ratowaniu Żydów w Polsce i spotkał się wówczas m.in. z cytowanym wyżej Adamem Drozdowiczem, a także dziadkiem. Książka wyszła tylko w jidysz w Izraelu, a w 1985 r. jej przełożone na angielski fragmenty opublikował ukazujący się w Waszyngtonie “Moment Magazine”.
Egzemplarz pisma trafił do nas i spoczął w jakiejś teczce, niedawno go odkopałam. Nie zdołałam dotrzeć do Goldkorna, ale “Moment Magazine” nadal wychodzi, a jego wydawca na pytanie, czy mogę przetłumaczyć rozmowę na polski i opublikować ją w kraju, odpisał mi krótko: No problem .
Czytaj dalej tu: Lekarze czasów zagłady
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com




![Su-27 (By Kucingbiru13 [CC-BY-SA-3.0], via Wikimedia Commons)](http://www.wprost.pl/G/cache/e/9/a/e9a51443eca6e02f7b427a8a6ef59c1d2bea28bf.jpg)