Sabina Baral

JAK STRACILAM I ODZYSKALAM MOJA KLASE ZLOT WE WROCLAWIU 7-11 WRZESNIA 2010
KAWALEK MNIE
Kazdy ma swoja klase, prawde? Ja tez mialam. Potem ja stracilam. W 2010 roku znowu ja odzyskalam.
Zdalismy mature w 1965 w zydowskiej szkole we Wroclawiu. Bylo nas 36 w klasie… Reszte rozumiecie; po wydarzeniach 68-go roku wszyscy oprocz Wlodka wyjechalismy; 35 z 36-ciu. Rozsypalismy sie po swiecie, pogubilismy sie….
Zydow nie bylo wiele a my bylismy najwieksza klasa w historii szkoly. Przy naszej maturze Folks Sztyme opublikowalo klasowe tableau, ktore sie jakos przechowalo u Rozi w Kopenhadze.
I z tym tableaeu i z kilkoma innymi zdjeciami, w 2008 zaczelam szukac mojej klasy, a w 2010 pojechalismy na nasz I-szy, moze jedyny, zlot klasowy, do Wroclawia. Spotkanie w Ratuszu o ktorym tutaj bylo czescia tego zlotu.
* * *
Szukanie nie bylo latwe – rozeslalam “listy goncze” po calym swiecie. Z kilkoma osobami mialam kontakt, ale reszta? W jakim kraju mieszkasz? Jak sie teraz nazywasz — Heniek, Chaim, Henri, czy Henry? Zwerbowalam Komitet Organizacyjny: Lutek zajal sie kontaktami; siedzial setki godzin na Skypie. Staszek zgodzil sie pomoc w logistyce. Szybko sie okazalo ze mamy inne pojecie o tym gdzie i jak ten zlot powinien wygladac. Ja myslalam ze gdzies razem pojedziemy, a oni nic tylko Izrael albo Wroclaw; takie byly sentymenty miedzy Izraelczykami ktorzy stanowili, okazalo sie, najwieksza grupe. Staszek ma kontakty, pomoga wszystko zalatwic. Ja w Polsce za bardzo nie chcialam, juz wiedzialam ze wiele osob woli nie, a inni wrecz zadeklarowali ze do Polski nie pojada… Ale najwyrazniej MOIM KOLEGOM BARDO NA WROCLAWIU ZALEZALO; niech bedzie.
Pozniej Zosia przylaczyla sie do Komitetu i salomonowo starala sie lagodzic spory, a ja skoncentrowalam sie na tym co bedziemy razem robic. Stworzylam strone klasowa na Facebook gdzie zaczelismy sie powoli zbierac. Grzesiek nie zyje; zginal w Izraelu jako zolnierz. Natek gdzies w Australii; pierwsze sluchy tez byly ze nie zyje, ale podobno nie prawda. Znalezlismy Fande, w Nowym Jorku, a ona dotarla do Inki i do Rity. Bronka i ja wybilysmy Michala na szwedzkiej poszukiwarce. Odezwala sie Pola, i Ludka, i Zina… Izio w Melbourne. Leon w Niemczech. Posypaly sie zdjecia i wspomnienia.
ZDECYDOWLAM ZE SKORO WROCLAW, TO Z HUKIEM.

Ustalilismy date. Snilo mi sie uroczyste otwarcie w jakims pieknym miejscu. Przyjaciel z Krakowa wspomnial cos o Bente Kahan – Norweska zydowka, mieszka we Wroclawiu, spiewa w Yiddish. Doczytalam o odnowionej synagodze i o otwarciu planowanym na Maj.
I NAPISALAM DO PREZYDENTA MIASTA. List i odpowiedz ponizej.
A potem setki e-maili i godzin, Jak Pani sobie to przyjecie wyobraza? Ile czasu, przed czy po poludniu, kto tam
moze przyjsc, ile prasy….Co sie wlasciwie ma w tym Ratuszu stac?
Siedzialam ktoregos dnia z Ciocia w Krakowie i opowiadalam. Ze ma byc uroczyscie, ze prosilam aby kazdego wymieniono po nazwisku; ze nie chce ani wyrzutow, ani celebracji… “No to czego chcesz?”, pyta Ciocia. “Chce zeby nam wreczono klucze do miasta.” Ciocia popatrzyla na mnie z niedowiara. “Sabusiu, napewno Was ladnie przyjma, ale klucze do miasta przeciez daja tylko ojcom stanu i koronowanym glowom…” Nie mozesz ich o to prosic.
Za pozno. Juz prosilam. Na ten punkt nie odpowiedzieli i juz wiecej nie wspominalam. Wszystkie inne detale wypracowalismy. Dutkiewicz bedzie przemawial, potem ja, potem przyjecie, desery i szampan, zdjecia, wizyta w prywatnym Gabinecie Prezydenta…
Kwartet smyczkowy to byl ich pomysl.
Bente tez odpowiedziala. Juz wiedziala kim jestem bo DUTKIEWICZ CYTOWAL Z MOJEGO LISTU NA OTWARCIU SYNAGOGI, i moj lit w pelni, jak i tableau klasy, ozdabialy program. Powoli uzgodnilysmy program na pierwszy wieczor, na otwarcie. Bente bedzie dla nas spiewala w Synagodze.
* * *
SPOTKANIE W RATUSZU
* * *
BYLO NAS W SUMIE WE WROCLAWIU 49 OSOB, z czego 18 to byly osoby towarzyszace, plus trojka nauczycieli.
Sabina Baral – My Jewish Sentiments On Facebook
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com