Archive | 2014/09/27

Na Niemców wina i zbrodnia, dla nas klucze i kasa

Na Niemców wina i zbrodnia, dla nas klucze i kasa

 

Krzysztof Persek (Sławomir Kamiński)

Krzysztof Persek (Sławomir Kamiński)

“Miasta nasze po złamaniu żydostwa stoją otworem, dziesiątki i setki tysięcy sklepów i warsztatów czeka na objęcie”- pisała w maju 1943 r. endecka “Walka”

Czy Polacy skorzystali materialnie na zagładzie Żydów? Co się stało z mieniem mordowanych przez Niemców Żydów? Czy zawłaszczanie go przez Polaków było marginesem, czy szerszym zjawiskiem?

Stawiając te pytania, historycy skupieni wokół Centrum Badań nad Zagładą Żydów przy Instytucie Filozofii i Socjologii PAN nie pierwszy raz naruszają społeczne tabu. Ich poprzedni projekt dotyczył m.in. mordów popełnionych na polskiej wsi na zbiegach z gett. Kierowane przez prof. Barbarę Engelking Centrum zasadnie koncentruje się na sprawie postaw Polaków wobec Zagłady. To, co wydarzyło się między Polakami a Żydami podczas Holocaustu, wywarło tak doniosłe skutki psychospołeczne (w obu zresztą społecznościach), że wciąż domaga się przepracowania.

***

W sprawie żydowskiego mienia kij w mrowisko głośną książką “Złote żniwa” wsadzili przed trzema laty Jan Tomasz i Irena Grossowie. Nawiasem mówiąc, autorzy pełnymi garściami czerpali z dorobku naukowego Centrum. Wydana teraz książka “Klucze i kasa” to zbiór gruntownych studiów dających podstawę do rzeczowej dyskusji.

Tytuł książki nawiązuje do znanego eseju Kazimierza Wyki, który jako jeden z pierwszych bezkompromisowo nazwał korzyści materialne czerpane przez ludność chrześcijańską z zagłady Żydów i ich moralne skutki. “Niemcy, mordując Żydów, popełnili zbrodnię. My byśmy tego nie zrobili. Za tę zbrodnię Niemcy poniosą karę, Niemcy splamili swoje sumienie, ale my – my już teraz mamy same korzyści, nie brudząc sumienia, nie plamiąc dłoni krwią” – tak odtwarzał Wyka sposób myślenia przeciętnego Polaka w czasie okupacji.

Antyżydowska polityka Niemców stwarzała chrześcijanom różne okazje do wzbogacenia się. Dobrym źródłem zarobku było np. zarządzanie skonfiskowanymi żydowskimi nieruchomościami (tzw. Treuhänderami zostało wielu polskich prawników, a do władz okupacyjnych napływały liczne podania o wyznaczenie na tę intratną posadę). Kolejne niemieckie restrykcje wobec Żydów dawały liczne możliwości “okazyjnego” zakupu wyprzedawanego przez nich mienia.

Likwidacji skupisk żydowskich towarzyszył szaber. Chociaż zgodnie z okupacyjnym prawem mienie wymordowanych Żydów przypadało Rzeszy, Niemcy w praktyce nie byli w stanie go upilnować. Opuszczone przez wywiezionych do obozów zagłady Żydów mieszkania, sklepy, warsztaty (zwłaszcza w mniejszych miastach) władze okupacyjne sprzedawały lub przydzielały miejscowej ludności. “Pożydowskie” rzeczy można było też kupić na licytacjach.

Źródłem zarobku bywało – mimo wszelkiego ryzyka – ukrywanie Żydów. Z relacji ocalałych wynika też, że często dochodziło do przywłaszczenia mienia powierzonego przez Żydów na przechowanie. Zapewne rzadsze – choć nie całkiem marginalne – były przypadki szantażowania ukrywających się Żydów, denuncjowania ich dla nagrody, wreszcie rabunków i zabójstw.

***

Pozbawienie Żydów własności, a następnie ich zagłada, przyniosły doniosłą zmianę społeczną. Jeszcze podczas okupacji ich miejsce w strukturze społeczno-gospodarczej zajęli Polacy, obejmując opuszczone sklepy czy warsztaty rzemieślnicze. Zjawisko to – jak dowodzi Andrzej Żbikowski – odnotowywała z aprobatą prasa gadzinowa, pisząc o postępach “odżydzania” gospodarki. “Pozytywne rezultaty odżydzenia handlu. Wpływy żydowskie wyparte” – donosił w czerwcu 1941 r. “Nowy Kurier Warszawski”. W styczniu 1943 r. – po wywiezieniu większości warszawskich Żydów do Treblinki – gazeta ta informowała o możliwości otrzymania przydziału mieszkań “z wolnej ręki” w Śródmieściu Południowym.

Paradoksalnie, w wyniku dokonanego przez Niemców ludobójstwa zrealizował się podnoszony przed wojną przez partie nacjonalistyczne postulat usunięcia Żydów z życia gospodarczego. Oczywiście nikt wówczas nie planował ich wymordowania – mówiono o bliżej nieokreślonym pozbyciu się ich z Polski. Mimo to być może nie należy się zbytnio dziwić, że analizowana przez Dariusza Libionkę konspiracyjna prasa Stronnictwa Narodowego i stojącej jeszcze dalej na prawo Grupy “Szańca” w kwestiach dotyczących Żydów i ich mienia w istocie współbrzmiała z prasą gadzinową. “Miasta nasze po złamaniu żydostwa stoją otworem, dziesiątki i setki tysięcy sklepów i warsztatów czeka na objęcie” – pisała w maju 1943 r. endecka “Walka”.

W przesyconej obsesyjną niechęcią do Żydów publicystyce prasy nacjonalistycznej bez specjalnego kamuflażu wyrażano satysfakcję z antyżydowskich posunięć Niemców. We wrześniu 1942 r., w szczytowym okresie niemieckiego mordu na polskich Żydach, pisała “Wielka Polska”: “Od paru miesięcy pod ciosami Niemiec znika grożące nam niebezpieczeństwo żydowskie. Dziwnie dobrotliwa Nemezis opiekuje się Polską. Wrogowie jej niszczą się sami”.

***

Książka “Klucze i kasa” zachowuje jednak należne proporcje. Publikowane w niej artykuły nie pozostawiają wątpliwości, że największej grabieży żydowskiego mienia dokonali Niemcy. Polacy mogli z niej skorzystać niejako przy okazji. Autorzy rekonstruują mechanizmy tworzące niemiecką politykę zorganizowanego wywłaszczania Żydów. Składały się na nią konfiskaty nieruchomości, przedsiębiorstw, cenniejszych składników mienia ruchomego (precjoza, dzieła sztuki, księgozbiory, meble), przejęcie kont i depozytów bankowych, papierów wartościowych czy nakładane na gminy żydowskie kontrybucje. “Oficjalnej” grabieży towarzyszyły prywatne akty rabunku dokonywane przez członków niemieckiej administracji i policji.

Jan Grabowski analizuje funkcjonowanie Zarządu Powierniczego skonfiskowanych żydowskich nieruchomości, a Ingo Loose skupia się na roli odegranej w finansowym drenażu Żydów przez niemieckie banki. Skrupulatność Niemców w grabieży i zarządzaniu zrabowanymi meblami pokazuje na przykładzie Krakowa Dagmara Swałtek-Niewińska. W indywidualnym wymiarze, na przykładzie kupieckiej rodziny Singerów z Nowego Targu oraz adwokackiej rodziny Konów z Warszawy, losy Żydów i ich mienia opowiadają Karolina Panz i Małgorzata Melchior.

Chociaż wymordowanie Żydów było dla nazistów celem samym w sobie, aspekt finansowy “ostatecznego rozwiązania” nie był bez znaczenia. Niemcy dążyli do tego, by Zagłada sfinansowała się sama. Służyło temu – na jej ostatnim etapie – ograbianie ludzi idących na śmierć, a także ciał pomordowanych. Operacja “Reinhard” – mord Żydów w Generalnym Gubernatorstwie – przyniosła 178 mln reichsmarek zysku. Z tych pieniędzy pokryto m.in. koszty transportu ofiar do obozów zagłady.

“Klucze i kasa” to również ważny przyczynek do współcześnie toczonej na świecie debaty o restytucji majątku ofiar Holocaustu. Dotyczące go roszczenia są wysuwane również wobec Polski. Rozmowa na ten temat jest niemożliwa bez opartej na faktach wiedzy o uwarunkowaniach transferu mienia polskich Żydów w ręce prywatne i państwowe w powojennej Polsce. A jest to obraz bardzo skomplikowany i wielowarstwowy. Po niemieckich wywłaszczeniach następowały oparte na tużpowojennym ustawodawstwie próby odzyskania mienia przez ocalałych Żydów, na co z kolei nałożyły się różnego rodzaju nacjonalizacyjne akty władz komunistycznych.

***

W tym kontekście ujawnia się istotny mankament książki. Jest nim nie dość gruntowna znajomość zagadnień prawnych reprezentowana przez autorów omawiających problemy powojennej restytucji mienia. Prowadzi to niekiedy do błędnych ocen i fałszywych wniosków. Trudno się zgodzić z Nawojką Cieślińską-Lobkowicz, która na tle analizy uregulowań obowiązujących w Europie Zachodniej ocenia polskie przepisy z 1945 i 1946 r. “o majątkach opuszczonych” jako dyskryminujące ocalałych Żydów. Przeczą temu zresztą konkluzje sformułowane w tym samym tomie przez Alinę Skibińską, która uważa, że powojenne regulacje, procedury i praktyka nie miały “charakteru etnicznego”.

Ale i ta autorka nie ustrzegła się błędów. Myli się, np. twierdząc, że prawo spadkowe z 1946 r. zawęziło krąg osób uprawnionych do ustawowego dziedziczenia – choćby dlatego, że wcześniej funkcjonowało pięć różnych, zaborczych, systemów prawa spadkowego. Zupełnym nieporozumieniem jest jej sugestia, że konsekwencją prawa o księgach wieczystych z 1946 r. miałoby być wymazanie nazwisk dawnych (żydowskich) właścicieli nieruchomości. Wręcz przeciwnie, nowe prawo stanowiło, że istniejące księgi wieczyste będą kontynuowane.

Nie ma zaś racji Łukasz Krzyżanowski, że kolejne wersje przepisów “o majątkach opuszczonych” zawężały krąg uprawnionych do odzyskania utraconego mienia. Przeciwnie, późniejsze przepisy z jednej strony doprecyzowywały krąg uprawnionych (dopuszczając np. nieślubne dzieci), a zarazem go rozszerzały, pozwalając przywrócić posiadanie majątku nie tylko dawnemu właścicielowi, ale również jego posiadaczowi (np. dzierżawcy czy najemcy).

Autorzy ci doskonale za to pokazują, jak odzyskiwanie mienia przez ocalałych Żydów wyglądało w praktyce. Litera prawa była dlań korzystna (niekiedy może nawet zbyt liberalna, bo umożliwiała nadużycia), a podjęte próby restytucji – jeśli do nich doszło – zazwyczaj kończyły się powodzeniem. Problem jednak w tym, że polscy Żydzi – których 90 proc. zginęło w Zagładzie – rzadko mogli się upomnieć o swoją własność. Ci, którzy przeżyli, ze względu na rozproszenie po świecie i brak środków rzadko mogli skorzystać z przysługujących im praw.

Publikowane uprzednio na blogu: Klucze i Kasa

“Klucze i kasa. O mieniu żydowskim w Polsce pod okupacją niemiecką i we wczesnych latach powojennych 1939-1950”
red. Jan Grabowski, Dariusz Libionka
wyd. Centrum Badań nad Zagładą Żydów, Warszawa 2014

Krzysztof Persak Historyk w Instytucie Studiów Politycznych PAN i w Instytucie Pamięci Narodowej, redaktor edycji “Wokół Jedwabnego” (wraz z Pawłem Machcewiczem), autor książki “Sprawa Henryka Hollanda”.

 

Zapraszamy na Debatę
Na dyskusję o książce “Klucze i kasa” zapraszają Klub “Goście Gazety” i Centrum Badań nad Zagładą Żydów. Udział w niej wezmą: Barbara Engelking, Jan Grabowski, Krzysztof Persak i Alina Skibińska, prowadzenie – Jarosław Kurski.
30 września 2014 r. o godz. 18 w warszawskiej siedzibie redakcji “Gazety Wyborczej”, ul. Czerska 8/10 (wejście od ul. Czerniakowskiej)

 

twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Kim Dzong Un jest chory. Państwowa telewizja: “Odczuwa dyskomfort”

Kim Dzong Un jest chory. Państwowa telewizja: “Odczuwa dyskomfort”

 

 

Kim Dzong Un (fot. Apaydin Alain / newspix.pl)

Kim Dzong Un (fot. Apaydin Alain / newspix.pl)

Jak informuje TVN24, państwowa telewizja w Pjongjangu podała, że przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un “odczuwa dyskomfort”. To potwierdzenie spekulacji, które kilkukrotnie się pojawiały, ale nigdy nie zostały oficjalnie uznane za prawdziwe.

Kim Dzong nie pokazywał się publicznie od 3 września – nieobecność w krajowych mediach tylko podsycała wcześniejsze plotki. Północnokoreański przywódca utykał od lipcowego spotkania z najważniejszymi urzędnikami w państwie. W nagranym z wyprzedzeniem filmie dokumentalnym, który media państwowe opublikowały w czwartek, Kim ma wyraźne problemy z chodzeniem.

“Zamożność i powodzenie naszego ustroju socjalistycznego zawdzięczamy nieustającym wysiłkom naszego marszałka, który niczym płomień świecy oświetla drogę narodowi mimo odczuwanego dyskomfortu” – brzmi w filmie komentarz.

Analitycy specjalizujący się w tematyce północnokoreańskiej przypuszczają, że pogorszenie stanu zdrowia dyktatora należy wiązać z nadwagą oraz chorobami, które dotykały członków jego rodziny. “Wnioskując po jego chodzie, wygląda na to, że (Kim Dzong Un) cierpi na artretyzm, chorobę spowodowaną (złą) dietą i predyspozycjami genetycznymi” – ocenia ekspert Michael Madden z portalu analitycznego 38 North.

TVN24

twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


“Grom z jasnego nieba”. Włoskie media komentują aresztowanie abpa Wesołowskiego

“Grom z jasnego nieba”. Włoskie media komentują aresztowanie abpa Wesołowskiego

 

 fot. PAP/Radek Pietruszka  /  źródło: PAP

fot. PAP/Radek Pietruszka / źródło: PAP

Grom z jasnego nieba, bezprecedensowa decyzja Watykanu, dowód determinacji papieża Franciszka w walce z pedofilią – tak włoskie media komentują umieszczenie byłego nuncjusza na Dominikanie abpa Józefa Wesołowskiego w areszcie domowym.

O wielu niejasnościach w sprawie śledztwa dotyczącego abp Wesołowskiego pisaliśmy w “Newsweeku”. Informacje o aresztowaniu potwierdzają nasze ustalenia.

Watykan ogłosił, że 66-letni były dyplomata, zdymisjonowany przez papieża przed ponad rokiem i sądzony obecnie za Spiżową Bramą, trafił do aresztu domowego w związku z “powagą postawionych mu zarzutów”.

Wyjaśniono zarazem, że postanowienie o areszcie domowym wydano biorąc pod uwagę stan zdrowia hierarchy z Polski, potwierdzony przez przedstawioną dokumentację medyczną. Według włoskiej agencji Ansa abp Wesołowski przebywa w Kolegium Penitencjarzy, znajdującym się w gmachu Trybunału Watykańskiego. To międzynarodowa wspólnota prowadzona przez franciszkanów, spowiedników z bazyliki Świętego Piotra. Jest wśród nich kilku polskich zakonników.

Wszystkie włoskie media, które na czołówkach informują o tej sprawie, kładą nacisk na to, że po raz pierwszy Watykan postanowił aresztować dostojnika kościelnego podejrzanego o pedofilię.

W prasie, radiu i telewizji podkreśla się, że do aresztowania doszło za aprobatą papieża, choć w oficjalnej nocie watykańskiej mowa jest o tym, że to konsekwencja woli Franciszka, aby rozstrzygnąć ten przypadek z należytym rygorem. Największe gazety piszą, że to papież dał impuls do podjęcia tej decyzji.

Na podstawie oficjalnego komunikatu Stolicy Apostolskiej oraz nieoficjalnych informacji mediów można zrekonstruować wydarzenia za Spiżową Bramą.

Arcybiskup Józef Wesołowski został wezwany do Watykanu przez promotora sprawiedliwości, czyli prokuratora w tamtejszym trybunale, gdzie wszczęto postępowanie karne wobec niego. Wszystko wskazuje na to, że były nuncjusz nie wiedział o tym, jak zakończy się to spotkanie i nie przypuszczał, że zostanie powiadomiony o wszczęciu postępowania przed tym sądem i o głównych punktach aktu oskarżenia. Wcześniej ogłoszono oficjalnie, że postępowanie karne przed trybunałem rozpocznie się dopiero po tym, jak uprawomocni się wydana przez Kongregację Nauki Wiary kanoniczna kara wydalenia go ze stanu kapłańskiego. W sierpniu polski hierarcha odwołał się od niej i oczekiwał na rozpatrzenie jego apelacji.

Gdy abp Wesołowski zapoznawał się ze stawianymi mu zarzutami pedofilii, czekała na niego żandarmeria watykańska. Został przez nią zatrzymany. Nie wiadomo jeszcze, kiedy rozpocznie się jego proces przed watykańskim trybunałem.

twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Lotnictwo USA znów atakuje syryjskich dżihadystów z IS. “Naloty trwają niemal bez przerwy”

Lotnictwo USA znów atakuje syryjskich dżihadystów z IS. “Naloty trwają niemal bez przerwy”

 

Żołnierze US Navy na pokładzie lotniskowca USS George HW Bush, z którego starują myśliwce przeprowadzające naloty na Syrię AP Photo / Centralne Dowództwo USA)

Amerykańskie lotnictwo znów uderzyło na dżihadystów z Państwa Islamskiego w Syrii – poinformował w nocy pracownik ministerstwa obrony USA. Jego słowa przywołuje agencja AFP.

– Trwają amerykańskie operacje powietrzne w Syrii – powiedział anonimowy urzędnik Pentagonu, cytowany przez AFP. Nie podał on jednak, ile przeprowadzono ataków i co było ich celem; wspomniał tylko, że działania odbywają się “niemal bez przerwy”.

Wcześniej przewodniczący kolegium szefów sztabów sił zbrojnych USA generał Martin Dempsey powiedział, że rozpoczęte w tym tygodniu ataki lotnicze USA i ich sojuszników na pozycje Państwa Islamskiego w Syrii osłabiły potencjał ekstremistów w sferze dowodzenia i kontroli oraz logistyki.

Wojskowy powiedział dziennikarzom w Pentagonie, że skutki “ukierunkowanej” akcji zbrojnej odczuła także infrastruktura Państwa Islamskiego na terenie Syrii.

Wcześniej wojska USA atakowały dżihadystów z IS tylko w Iraku

Według Dempseya, by opanować z powrotem zajęte wcześniej przez islamistów tereny we wschodniej Syrii, potrzeba będzie od 12 do 15 tys. opozycyjnych bojowników syryjskich.

Wojska USA w koalicji z siłami zbrojnymi pięciu państw arabskich od wtorku bombardują cele islamistów w Syrii. Wcześniej Amerykanie i ich sojusznicy atakowali z powietrza dżihadystów z IS tylko w Iraku.

Kolejne państwa dołączają się do koalicji

Do operacji antyterrorystycznej dołączają się też kolejne kraje. Wczoraj zgodę na ataki lotnicze na cele Państwa Islamskiego w Iraku wyraził brytyjski parlament; dziesięć myśliwców F-16 wraz z załogą wyślą też rządy Belgii i Danii.

Do koalicji włączą się również Holandia i Australia.

twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Rosz Ha Szana na Woli

Rosz Ha Szana na Woli

 

Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce

Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce

 

21 września br. w Ośrodku Kultury im. Stefana Żeromskiego w Warszawie, z okazji święta Rosz Ha Szana, odbył się uroczysty koncert „I tak się trudno rozstać…” poświęcony wybitnemu pianiście – Władysławowi Szpilmanowi.

Licznie zgromadzoną publiczność przywitał Przewodniczący Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce – Artur Hofman.

Wśród gości przybyłych na uroczystość znaleźli się: Wiceburmistrza Dzielnicy Wola – p. Grażyna Orzechowska Mikulska, Dyrektor Biura Kultur m.st. Warszawy – p. Małgorzata Naimska, przedstawiciele Ambasady Republiki Federalnej Niemiec – p. Dieter Reinl oraz p. Willy Elbert a także żona Władysława Szpilmana – p. Halina Szpilman.

Przed koncertem o tradycji i obyczajachzwiązanych ze świętem Rosz Ha Szana opowiedziała Etel Szyc – aktorka oraz działaczka społeczności żydowskiej.

Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce

Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce

Koncert „I tak się trudno rozstać…” został przygotowany specjalnie na tę okazję przez uczniów i nauczycieli Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Podczas koncertu wystąpiła Anna Serafińska oraz studentki ZPSM: Wiktoria Jabłońska, Barbara Pospieszalska i Aleksandra Jastrzębska. Towarzyszyli im wybitni muzycy jazzowi: Bogdan Hołownia, Robert Murakowski i Wojciech Pulcyn. W rolę konferansjera, który przybliżył życie i twórczość Władysława Szpilmana wcieliła się Małgorzata Kaczmarska.

Głównym celem koncertu było przypomnienie twórczości Władysława Szpilmana, postaci ważnej zarówno dla kultury żydowskiej jak i polskiej. Był to nie tylko bohater głośnego filmu „Pianista”, a po wojnie jeden z głównych działaczy na rzecz polskiej muzyki rozrywkowej, ale przede wszystkim wybitny kompozytor. Jego przeboje znają niemal wszyscy.

Czytaj dalej tu: Rosz Ha Szana…

twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com