Nikt nie chce być potworem. Film izraelskiego reżysera wszedł do kin

– Moje filmy to przejaw stresu pourazowego. Gdy byłem młody, bardzo chciałem kręcić opowieści w rodzaju „E.T.”. Ale jak możesz myśleć o „E.T.”, jeśli ciągle siedzisz w schronie? – mówi izraelski reżyser Yariv Horowitz. Do kin wszedł właśnie jego film „Rock Ba-Casba”.
Newsweek: „Rock Ba-Casba” opowiada o grupce izraelskich żołnierzy patrolujących Gazę podczas pierwszej intifady (1987-1991). Pan sam był wtedy jednym z nich. Nakręcił pan też dokument „Aftershock” o żołnierzach cierpiących na zespół stresu bojowego. Jak wojna wpłynęła na pana pokolenie?
Yariv Horowitz: Większość z nas ma głębokie traumy. Wielu przeżywało potężny moralny konflikt: szliśmy ulicami palestyńskich miast i czuliśmy na sobie pełne nienawiści spojrzenia dzieciaków. To my byliśmy potworami. A przecież nikt nie chce być tym złym. Moja generacja stosowała siłę wobec dzieci i kobiet. Im byliśmy starsi, tym więcej wątpliwości rodziło to doświadczenie: po co właściwie tam poszliśmy? Czy mogliśmy się zachować inaczej? Mnóstwo moich przyjaciół w rezultacie wyjechało do Europy, głównie do Niemiec. To zresztą zakrawa na ironię, że Żydzi uciekali akurat do Niemiec. W końcu to Niemcom udało się po II wojnie wypchnąć Żydów na Bliski Wschód, gdzie własnymi rękami i za własne pieniądze zbudowaliśmy sobie największe getto na świecie. Bo żyjemy w getcie, pośrodku islamskiego żywiołu, który nas nienawidzi, w jednym z najbardziej niebezpiecznych zakątków świata.
Czytaj dalek tu: Nikt nie chce być potworem.
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com
