Elżbieta Janicka: [2014-08-29 23:38:47]
Z Elżbietą Janicką o pomnikach Sprawiedliwych rozmawia Michał Siermiński
MS: Jest pani jedną z inicjatorek protestu wobec budowy pomnika Sprawiedliwych w okolicach Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie. Na początku chciałbym spytać, w jaki sposób widzi pani całą historię sporu wokół takiej lokalizacji pomnika.
EJ: Początki sporu sięgają kwietnia 2013 roku – roku otwarcia gmachu MHŻP, kiedy to ogłoszono zamiar wzniesienia pomnika Sprawiedliwych w jego bezpośrednim sąsiedztwie. Jako pierwsza zdecydowany sprzeciw wobec tej lokalizacji zgłosiła Barbara Engelking wraz z badaczkami i badaczami z Centrum Badań nad Zagładą Żydów. W tym samym duchu odezwały się instytucje żydowskie: Warszawska Gmina Wyznaniowa Żydowska, Stowarzyszenie Żydowski Instytut Historyczny, Stowarzyszenie Drugie Pokolenie i Żydowska Ogólnopolska Organizacja Młodzieżowa. Można było usłyszeć również protesty indywidualne. Potem sprawa ucichła.
Gdy inicjatywa budowy pomnika pojawiła się ponownie pod koniec zeszłego roku, nie towarzyszył jej już żaden głos sprzeciwu. Prawdopodobnie dlatego, że pomysł został wówczas zaprezentowany jako postulat tzw. żydowski. Tym razem komitet złożony z osób o publicznej tożsamości żydowskiej przedstawił planowany pomnik jako wyraz „żydowskiej wdzięczności” finansowany z „żydowskich pieniędzy”. W praktyce oznaczało to koniec dyskusji, bo skoro „sami Żydzi” tak bardzo chcą tego pomnika, o czym tu dyskutować.
To popularny schemat pseudoargumentacyjny. Tzw. żydowski głos nabiera mocy rozstrzygającej wówczas, gdy przyświadcza perspektywie większościowej. Inne głosy – identyfikowane jako żydowskie lub nie – nie piszą się w rejestr, o ile odbiegają od stanowiska większości. Co więcej, można je zwyczajnie zignorować. Jest to rodzaj przemocy, która stanowi niewidzialne ramy toczącej się debaty. Jak długo ramy te pozostają nieujawnione, debata może uchodzić za pluralistyczną i nieskrępowaną.
Dzięki listowi protestacyjnemu, który z Bożeną Keff i Heleną Datner napisałyście panie w końcu marca tego roku, udało się postawić problem na nowo. Z pewnością nie byłoby to możliwe bez licznych głosów poparcia z kraju i zagranicy. Czy mogłaby pani powiedzieć również kilka słów o kolejnym tekście Polska panika moralna? Czym różni się on od listu sprzed dwóch miesięcy?
Naszym celem było przypomnienie wcześniejszych głosów sprzeciwu oraz ujawnienie i nazwanie mechanizmów blokowania debaty. Chodziło nam również o powrót do tematu lokalizacji pomnika, który zasłonięto dyskusją nad tym, czy Sprawiedliwych należy – czy też nie należy – upamiętniać. To bardzo ciekawy epizod, który daje wgląd w mechanizmy pacyfikacji sporu metodą kierowania go na boczne tory.
W styczniu tego roku Jan Grabowski napisał i zgłosił do „Gazety Wyborczej” artykuł o kłamstwie historycznym i manipulacjach nawarstwiających się wokół historii Sprawiedliwych. Tekst nie został przez „GW” wydrukowany. Autor zamieścił go więc na stronie internetowej Centrum Badań nad Zagładą Żydów pod koniec marca, parę dni po ukazaniu się naszego protestu w „Dzienniku Opinii Krytyki Politycznej”. Na początku kwietnia – za zgodą autora – tekst zamieścił na swoich stronach również „Dziennik Opinii KP”. Pod koniec kwietnia przypomniała sobie o nim „Gazeta”. W rezultacie głos Grabowskiego W sprawie Zagłady Polska gola! – bez wzmianki o wcześniejszych miejscach publikacji – ukazał się w „Wyborczej” wraz z odpowiedzią Konstantego Geberta Dla dzielnych ludzi, nie dla drani (24-25 kwietnia 2014, s. 30-31).
Odpowiedź Geberta stwarzała pozór debaty. Nie nawiązywała bowiem do problemu z lokalizacją pomnika. Pomijała też istnienie protestów. Gebert opacznie streścił stanowisko Grabowskiego, po czym – tyleż wspaniałomyślnie, co jednostronnie – pojednał się z nim w dziele dawania świadectwa prawdzie. De facto zatem unieważnił jego głos. To był jeden z impulsów do napisania „Polskiej paniki moralnej”. Na przemoc werbalną postanowiłyśmy odpowiedzieć analizą jej mechanizmów.
W liście mogliśmy przeczytać, że postawienie pomnika Sprawiedliwych obok MHŻP to egzorcyzmowanie tej przestrzeni. Dokładniej – przegnanie z niej duchów żydowskich narracji, niewygodnych dla samopoczucia większości. Twierdzą panie również, że pomnik w takim miejscu przyczyni się do reprodukcji dominującej narracji, która jest manipulacyjna. Czy pani zdaniem oddawanie czci Sprawiedliwym jest w ogóle niesłuszne?
Oddawanie czci Sprawiedliwym w ogóle jest słuszne. Rzecz w tym, że nie żyjemy w ogóle, tylko w szczególe, czyli w historycznym, społecznym i kulturowym kontekście. W Polsce ten kontekst został sformatowany w taki sposób, że na upamiętnienie Sprawiedliwych – nieinstrumentalne i nieobelżywe względem ratujących i ratowanych – zabrakło miejsca. Całą przestrzeń zajęła bowiem większościowa nerwica kompulsywna na tle wizerunku Polski i Polaków. Zaznaczmy jednak wyraźnie, że nie mówimy w tym miejscu o Sprawiedliwych z krwi i kości, z ich indywidualnymi doświadczeniami i opowieściami, które zazwyczaj nie nadają się do szkolnej czytanki. To rozgraniczenie łatwo objaśnić na czytelnym przykładzie. Figura „polskich Sprawiedliwych” była usilnie eksploatowana w okresie powojennym, w PRL i III RP. Mimo to uprawnienia kombatanckie realnym Sprawiedliwym nadano dopiero w 1999 roku, gdy większość z nich już nie żyła.
Nasza rozmowa dotyczy zatem Sprawiedliwych jako zbiorowej figury fantazmatycznej i dyskursu na temat Sprawiedliwych jako zbiorowej figury fantazmatycznej. Nie przez przypadek w upamiętnieniach, które stawiają sobie za cel ratowanie wizerunku Polski i Polaków, powtarza się zestaw: Jan Karski – Sprawiedliwi. Wzór ten można zaobserwować w Kielcach i w Łodzi. Teraz ma on zostać zreprodukowany w Warszawie. Jan Karski symbolizuje tutaj polskie państwo podziemne. Sprawiedliwi – społeczeństwo, a ściślej naród: polski, chrześcijański, jeśli nie od razu katolicki. Nie o wyjątkowość, lecz o reprezentatywność chodzi w obu tych figurach. Mamy tutaj do czynienia z wycofaniem całego kontekstu działalności rzeczywistych Sprawiedliwych i z brutalnym wyciszeniem ich mniejszościowych narracji. Nie mówiąc już o złożoności realnych przypadków i sylwetek, niekoniecznie zawsze kryształowych.
Za przykład operacji tego typu może służyć akcja „Polscy Sprawiedliwi….
Czytaj dalej tu: Zderzenie cywilizacji
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com