Archive | September 2016

Grudzińska-Gross: Powrót niepamięci

Grudzińska-Gross: Powrót niepamięci


Irena Grudzińska-Gross


Trochę to żenujące, że znów trzeba przypominać o Żydach. Szczególnie gdy chodzi o wojenną Warszawę.

28 sierpnia 2016 roku na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku uroczyście pochowano Danutę Siedzikównę, ps. „Inka” i Feliksa Selmanowicza, ps. „Zagończyk”, uczestników antykomunistycznej konspiracji, zamordowanych w 1946 roku. Wcześniej w Bazylice Mariackiej podczas mszy, w której uczestniczył rząd, wojsko, reprezentanci „Solidarności” i kibice, prezydent Andrzej Duda powiedział, że pogrzeb ten „po 27 latach” przywraca godność Polakom. „Inka” i „Zagończyk” zostali pośmiertnie awansowani, co zgromadzeni w bazylice przyjęli okrzykami: „Cześć i chwała bohaterom”. Grupa członków KOD-u obrzucona została obelgami w rodzaju „Precz z komuną”. Uczestnicy pogrzebu mówili dziennikarzom telewizyjnym, że był on zadośćuczynieniem nie tylko za niesprawiedliwy mord, ale także za krzywdę niepamięci. „Cały czas powtarzamy młodym, że Polska jest tym, co mamy najważniejsze. Wolna, suwerenna i nasza, tylko w takim państwie możemy istnieć” – mówił prezydent.

Wydarzenie to oczywiście wpisuje się w dynamikę politycznych podziałów, a od kiedy PiS doszedł do władzy, podobny ton i słownictwo charakteryzują wszystkie uroczystości państwowo-religijne. Korzenie tego stylu stają się jaśniejsze po przeczytaniu książki Marcina Napiórkowskiego Powstanie umarłych. Historia pamięci 1944-2014 (Wydawnictwo Krytyki Politycznej, 2016). Powstanie umarłych to powstanie warszawskie, a książka Napiórkowskiego jest historią nie tyle samego powstania, co o nim (nie)pamięci. Autor pyta, dlaczego powstanie jest dziś tak mocno obecne w kulturze masowej, dlaczego należy ono do pamięci opozycyjnej i antysystemowej, na czym polega żywotność wydarzeń sprzed ponad pół wieku, takich jak powstanie czy los „żołnierzy wyklętych”, czyli m.in. właśnie „Inki” i „Zagończyka”.

W książce przedstawione są historia i powody zderzeń pamięci oficjalnej z oddolną, zmiany oficjalnego podejścia do pamięci o powstaniu – od wymazywania do różnych form zawłaszczania – a także często heroiczne wysiłki rodzin i towarzyszy broni, by pamięć o zabitych ratować.

Historyk kultury w bardzo ciekawy i udokumentowany sposób pokazuje, jak zabici powracają, jeśli się ich nie pochowa jak należy; jak po zakazie uszanowania zmarłych pozostaje trauma Antygony wyrażająca się uporczywą wolą godnego pochowania; jak pamięć o tej przewinie pamięta samą siebie i jak nie można tej pamięci wygasić modernizacją państwa czy sukcesem gospodarczym.

Osią książki jest sprzeczność między kulturą Pochodu, czyli postępu (komuniści, modernizatorzy), a kulturą Konduktu, czyli żałobnej pamięci (tradycjonaliści, Kościół). Gdański pogrzeb jest ucieleśnieniem kultury Konduktu.

Napiórkowski zajmuje się więc czymś, co nazywa kulturowymi praktykami pamięci, i swobodnie porusza się na bardzo rozległym polu antropologicznych badań nad pamięcią. Analizuje na przykład tezy o potrzebie odpowiedniości form żałoby i technik zabijania – tu przełomem była pierwsza wojna światowa, której bezprecedensowe straty zdemokratyzowały śmierć na polu bitwy, uczyniły ją obywatelską i narodową. W obliczu tak wielkiej katastrofy nowe narracje żałobne musiały stać się narracjami legitymizującymi, tj. pozwalającymi na uporządkowane, „sensowne” pochowanie zabitych i rozpoczęcie nowego życia. „Gdyby nie ów nowy, narodowy język żałoby – pisze Napiórkowski za Jayem Winterem – społeczeństwa europejskie po dwóch wojnach światowych pogrążyłyby się w chaosie i odmętach szaleństwa” (s. 39). Martwi, którzy nie są odpowiednio pochowani, nie odchodzą. „Pozostają politycznie żywi” (s. 48).

Popowstaniowa Warszawa była nie tylko morzem ruin, ale także wielkim polem ciał. Gdy wygnana ludność wraca do swojego miasta, ciała te są już w początkowym stadium rozkładu. Pochowanie około stu pięćdziesięciu tysięcy zwłok było zadaniem prawie niemożliwym. Napiórkowski opisuje ten wysiłek i trudności, jakie mu towarzyszyły; rozdział o tym nazywa Ciała poległych w powstaniu jako wyzwanie logistyczne i moralne. Indywidualne poszukiwanie członków rodziny zderzało się tu z dynamiką odradzającego się miasta, potrzeba czasu z zagrożeniem epidemią.

Po tymczasowych pochówkach w masowych grobach następowały ekshumacje, znajdowano ciągle nowe ciała, ogrom masakry przechodził najczarniejsze oczekiwania. Prawie natychmiast rozpoczęła się wojna o ciała, upolitycznienie zwłok. Nowa władza w ten makabryczny pejzaż starała się wpisać swoją własną, fałszywą historię. Wiele ciał identyfikowanych jest jako należących do bojowników AL raczej niż AK. Od razu więc zawiązywały się komitety ekshumacyjne, pierwsze „zalążki przeciw-pamięci” (s. 78). Rząd koncentruje się na odbudowie, z czasem wysiłki władz w celu symbolicznego już zawłaszczenia lub wykluczenia zmarłych będą się tylko nasilać. Prześladowania tych, którzy zachowywali pamięć, są trwałe i w niektórych okresach mordercze. Będą one rozumiane jako atak na tożsamość wspólnoty. Pamiętanie o zapomnianych staje się główną formą oporu.

Napiórkowski opisuje więc etapy tworzenia się i utrwalania dwóch sprzecznych ze sobą „obiegów pamięci”, dwóch sposobów podchodzenia do historii, przestrzeni i czasu, w jakim żyła i żyje Polska od 1944 roku.

Oczywiście podział na dwie całkiem sobie wrogie części społeczeństwa byłby zbyt mechaniczny, ale analiza historii trwania urazowej pamięci wyjaśnia dzisiejszy konflikt i style wyrażania różnic politycznych. Praktyki nowych władz używają sfery symbolicznej według wzorców wypracowanych w tużpowojennej „przeciw-pamięci”, te zaś opierały się na żałobnej pamięci z czasu rozbiorów. Wojny na pomniki, demonstracje na cmentarzach, tworzenie własnego kalendarza rocznic, własnego panteonu bohaterów to tylko niektóre z przechowanych praktyk pamięci opozycyjnej tak widocznych na przykład podczas „karnawału Solidarności”. Ich żywotność bierze się z odrzucenia logiki Postępu. Dlatego ani modernizacja, ani nowe autostrady czy paszport europejski nie są tu odpowiedzią. Stąd dylemat ruchu takiego jak KOD, który zakłada, że dać się wypchnąć poza żałobny język pamięci – język „odwagi, poświęcenia i honoru” (s.286)—to dzisiaj przepis na polityczną marginalizację.

Powstanie umarłych. Historia pamięci 1944-2014

Autor krytycznie podchodzi do militaryzacji pamięci o powstaniu i wojnie, analizuje feministyczne podejście do wojny i powstania, rolę „małego powstańca”. I choć powstanie i pamięć o nim to sprawa nie tylko Warszawy, miasto to jest jednym z bohaterów książki. Ostatni rozdział – Spacerując po Nekropolis – jest krótkim opisem Warszawy w trzech wcieleniach: przedwojennej, wojennej i powojennej. Przewodnikiem Napiórkowskiego po dzisiejszym mieście jest „spacerowicz” Waltera Benjamina, wsłuchujący się w miasto, po którym się porusza. Jest to poszukiwanie sposobów „wypowiadania się w języku miasta”. Benjamin pisał o Paryżu, Napiórkowski „chodzi” po Warszawie. Ostatnie dwa, nieco sentymentalne zdania książki brzmią jak następuje: „Gdybyśmy jednak mogli, zatrzymawszy się na skrzyżowaniu Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej, przez jedną choćby chwilę wsłuchać się w tę niesłyszalną muzykę sfer…. Jakie jeszcze historie mogłaby nam opowiedzieć?” (s.435)

Obawiam się, że odpowiedź na to pytanie jest oczywista. Niesłyszalna muzyka sfer zapytałaby autora: a gdzie są Żydzi?

***

W artykule pt. Katastrofa wsteczna Przemysław Czapliński pisze o tym, jak katastrofy, kiedyś niezauważone albo niezrozumiane, nie dają się usunąć i wracają do kultury: taką katastrofą jest według niego Zagłada Żydów. Do lat 80. obowiązywało pytanie „czy to, co się przydarzyło Żydom, dotyczy także Polaków?” (Poznańskie Studia Polonistyczne, 2015, ss. 37-66). Odpowiedzią na to pytanie było, zdaniem Czaplińskiego, ukazanie się eseju Henryka Grynberga Ludzie Żydom zgotowali ten los (1984), opowieści Hanny Krall Sublokatorka (1985), filmu Claude’a Lanzmanna Shoah (1985), eseju Jana Błońskiego Biedni Polacy patrzą na getto (1987) i wielu powieści, na przykład Bohiń Tadeusza Konwickiego (1987) (ss. 38-39). Był to znak zrozumienia, że Zagłada Żydów była także katastrofą Polaków. Książka Napiórkowskiego wskazuje, że Czapliński się jednak pomylił.

Okazało się, że jest możliwe napisanie w roku 2016 ponad 430-stronicowej książki o pamięci o wojennej Warszawie bez obecności Żydów.

Książki głębokiej, posługującej się antropologicznymi studiami przemocy w Chile i Argentynie, historią wojny secesyjnej w USA, studiami Marianne Hirsch nad postpamięcią i badaniami nad zapominaniem. Książki, która poświęcona jest analizie sposobów, w jaki pamięć jest konstruowana, zawłaszczana, modyfikowana, blokowana. O komunistycznej propagandzie autor mówi: „to, na co nie ma właściwych określeń, w jakimś sensie przestaje istnieć” (s. 87). Dotyczy to jeszcze bardziej tego, czego wcale się nie określa.

Ale czyż tytuł książki nie wskazuje, że mówimy o okresie historii, która zaczyna się w roku 1944? Sam autor jednak sięga po Warszawę przedwojenną, po zniszczenia z września 1939 roku, sam czyni warszawskie ruiny pejzażem swoich rozważań – są to, by tak powiedzieć, ruiny wyłącznie chrześcijańskie. To nic, że w Warszawie niemal od samego początku mieszkali Żydzi, tuż przed wojną było ich 375 tysięcy, 29% ludności miasta. Podczas wojny w Warszawie znajdowało się największe getto okupowanej Europy. Wewnątrz miasta funkcjonował więc kompleks więzienno-obozowy, oddzielony od miasta murem, ale związany z nim na tysiące sposobów. Eksterminacja getta zakończyła się w kwietniu 1943 powstaniem, w czasie którego naziści spalili i zburzyli dużą część miasta. Było to drugie, po wrześniu 1939, masowe mordowanie mieszkańców i celowe burzenie i podpalanie całych połaci zabudowań miejskich. Wielu Żydów ukrywało się po „aryjskiej” stronie, Żydzi uczestniczyli także w powstaniu warszawskim.

Niepochowane, nieopłakane zwłoki Warszawy to były także ciała żydowskie. Stąd też dzisiejsze żydowskie Antygony.

Wie o tym autor książki, sądząc z tego, że w bibliografii wymienia książkę Elżbiety Janickiej Festung Warschau. Pokazuje ona bardzo dokładnie topograficzne sprzężenie pamięci „naszej” wojny, „naszych” strat ze stratami getta i powstania 1943 roku. I proces upamiętniania, który prowadzi do kontrowania znaków cierpienia żydowskiego, jak gdyby nie było miejsca na więcej niż jedną ofiarę. Jeśli miasto jest benjaminowskim palimpsestem, dlaczego pomijać to, co nie jest na pierwszym planie? Na samym początku książki, w przypisach na stronach 18 i 19, autor omawia krótko wykorzystywanie przez władze komunistyczne powstania w getcie warszawskim przeciw powstaniu warszawskiemu oraz debatę wokół artykułu Michała Cichego o mordowaniu przez AK przychodzących do powstania Żydów. Kwestię stosunku między dwoma powstaniami autor wymienia jako jeden z trudnych tematów, i ta trudność nie pozwala na „rzetelną dyskusję”. Swą pracę stawia ponad ideologicznym zapętleniem, które rządzi publiczną dyskusją dwóch „zantagonizowanych obozów”. Instrumentalizują one, jego zdaniem, warsztat historyczny do budowania swej tożsamości.

polecił: Leon Rozenbaum
Obie tożsamości – modernizująca i tradycyjna – choć różne, zdają się należeć do tej samej etnokultury i kwestie pamięci rozgrywają się wewnątrz tej jedności. Także sam autor w tej kulturalnej jedno-etni się porusza. Oddziela przecież całkowicie pamięć o Żydach w czasie wojny, umieszcza ją w jakimś innym pamięciowym obiegu. Tak właśnie do lat 80. czyniono – porządki pamięci były oddzielane i nacjonalizowane (by użyć sformułowania Zofii Wójcickiej). Tylko czy dziś można mówić o polskich tożsamościach, modernizacyjnych czy tradycjonalistycznych, jako uformowanych bez kontrastowania się wobec innych, a przede wszystkim „innych wewnętrznych”, czyli Żydów? I czy w tych tożsamościowych debatach, o których pisze Napiórkowski, naprawdę o Żydach nie pamiętano? Zaprzeczają temu hasła wznoszonych przez patriotów podczas antysystemowych demonstracji, żywotność pojęcia żydokomuny, napisy na ścianach domów, gdzie znak Polski Walczącej często towarzyszy hasłom antysemickim, zaprzecza temu odrodzenie się ONR-u, spiskowe teorie o Sorosie i wiele innych znaków na niebie i ziemi, także warszawskiej. Zaprzecza temu jadowite spotkanie w dniu 29 sierpnia tego roku w Muzeum Powstania Warszawskiego dotyczące kpt. Wacława Stykowskiego, tego samego, o którym pisał Michał Cichy (zapis wideo ze spotkania dostępny jest w internecie).

Trochę to żenujące, że znów trzeba przypominać o Żydach. Szczególnie gdy chodzi o wojenną Warszawę. Igor Ostachowicz napisał powieść Noc żywych Żydów, świetną sztukę o tych niepochowanych napisała Sylwia Chutnik. Barbara Engelking i Dariusz Libionka omówili dokładnie udział i sytuację Żydów w czasie powstania warszawskiego. Drugiego powstania, jeśli wierzyć dyrektorowi i jednemu z twórców Muzeum Powstania Warszawskiego, Janowi Ołdakowskiemu. „Warszawa w czasie okupacji miała dwa powstania i oba są nasze”, powiedział w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” (16 kwietnia 2013). Zaskakuje więc to chirurgiczne cięcie w książce Marcina Napiórkowskiego.

Gdy historia pamięci, szczególnie dotyczącej drugiej wojny światowej, pokazana jest tylko z punktu widzenia większości, musi tu być jakiś zasadniczy błąd.

Czterysta trzydzieści pięć stron analizy, Freud z Benjaminem, i cały pogrzeb na nic.

POWSTANIE-UMARLYCH-HISTORIA-POWSTANIE-WARSZAWSKIE-Marcin-Napiorkowski


Irena Grudzińska-Gross – historyczka literatury i idei, eseistka, pracuje na Princeton University, autorka m.in. książek „ The Art of Solidarity” , „ Piętno rewolucji. Custine, Tocqueville, Mickiewicz i wyobraźnia romantyczna” , „ Miłosz i Brodski. Pole magnetyczne”, współautorka – wraz z Janem Tomaszem Grossem – książki „ Złote żniwa. Rzecz o tym, co się działo na obrzeżach zagłady Żydów”.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


IAF attacks Hamas infrastructures following rocket fire

IsraelNationalNews.com
IAF attacks Hamas infrastructures following rocket fire

Elad Benari


Airstrike on Gaza (archive)Airstrike on Gaza (archive)

The Israeli Air Force (IAF) attacked terrorist infrastructures belonging to Hamas in northern Gaza overnight Wednesday, according to the IDF Spokesperson’s Unit.

“The attack took place in retaliation for high trajectory fire on the Eshkol Regional Council earlier,” the statement said.

“The IDF holds the Hamas terrorist organization solely responsible for Gaza and will continue to act sternly to maintain the calm in southern communities,” it added.

Earlier on Wednesday, a rocket fired by Gaza terrorists exploded in an open area of the Eshkol Regional Council. There were no physical injuries or damages.

The “Red Alert” incoming rocket siren was not sounded since the rocket hit an open region.

While there has been a decrease in rocket fire from Gaza since Israel’s counterterrorism Operation Protective Edge in 2014, Gaza terrorists have on occasion continued to fire rockets onto southern Israel.

In late August, a rocket from Gaza exploded in the southern Israeli city of Sderot. Security forces located the rocket inside the city. There were no injuries.

In retaliation, Israeli Air Force (IAF) aircraft attacked terrorist infrastructures in Gaza, and later followed those up with additional attacks on Hamas targets in Gaza – a possible indication that Israel’s retaliation policy vis-a-vis rocket attacks is changing under Defense Minister Avigdor Liberman.

Sderot was also targeted by rocket fire a month earlier, when a Gaza rocket exploded in an empty kindergarten. There were no injuries, but the building sustained damage.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


“Nie płacz kiedy odjadę” – premiera filmu poświęconego Wandzie Sieradzkiej

“Nie płacz kiedy odjadę” – premiera filmu poświęconego Wandzie Sieradzkiej

Zapraszamy na premierę filmu dokumentalnego “Nie płacz kiedy odjadę”, poświęconego Wandzie Sieradzkiej, cudem ocalonej z Holokaustu polskiej dziennikarce, tłumaczce i poetce. Projekcja połączona będzie ze spotkaniem z reżyserem filmu, Sławomirem Grünbergiem i prezesem Fundacji Wandy R. Sieradzkiej, Zygmuntem Sieradzkim.

Tytuł filmu “Nie płacz kiedy odjadę” nawiązuje do przeboju, który w latach 60. rozsławił włoski gwiazdor, Marino Marini. Słowa napisała właśnie Wanda Sieradzka – kobieta, która przeżyła warszawskie getto i cudem ocalała z Holokaustu.

Niezwykłe losy Sieradzkiej przedstawia w swoim najnowszym filmie laureat nagrody EMMY, Sławomir Grünberg. Twórca Karskiego i władców ludzkości kreśli fascynujący portret psychologiczny, pozwalając by o Wandzie opowiedzieli jej znajomi, przyjaciele i syn, Zygmunt. W ścieżce dźwiękowej usłyszymy niezapomniane szlagiery polskiej muzyki.

Po seansie dyskusję na temat filmu z udziałem reżysera oraz syna Wandy Sieradzkiej, Zygmunta, poprowadzi Remigiusz Grzela.

2 października 2016, godz. 18:00, audytorium, wstęp wolny

Zobacz zwiastun filmu

 

O filmie
◾ reż. zdj. scen. Sławomir Grünberg
◾ producent wykonawczy: Zygmunt Sieradzki
◾ montaż: Matylda Kawka
◾ dźwięk: Tomasz Dukszta C.A.S.
◾ post produkcja: DI Factory
◾ film dokumentalny, film z angielskimi napisami, czas trwania: 56 min.
◾ produkcja: USA/Australia/Polska 2016

O bohaterce

WANDA R. SIERADZKA DE RUIG, ps. Elżbieta (ur. 29 września 1923 w Łodzi, zm. 1 stycznia 2008 w Haarlem) – polska dziennikarka, tłumaczka, poetka, autorka tekstów piosenek i scenariuszy telewizyjnych.

Była autorką wielu znanych przebojów, m.in.: “Nie płacz kiedy odjadę” wykonywanego przez Marino Mariniego, “Nie mów nic” do muzyki Mariniego, wykonywanej przez zespół Czerwone Gitary, “Gdzie są chłopcy z tamtych lat” z repertuaru Sławy Przybylskiej. Była członkinią Związku Polskich Autorów i Kompozytorów.

W czasie II wojny światowej była łączniczką Komendy Głównej Armii Krajowej. Jako poetka debiutowała w 1945 roku w Szwajcarii i w tym samym roku rozpoczęła pracę w służbie dyplomatycznej. Od 1950 roku pracowała jako dziennikarka. W latach 1960–1988 była członkiem Redakcji Programów Rozrywkowych TVP. Prowadziła autorski program telewizyjny “Zza wachlarza pani Wandy”. Była tłumaczką sztuk teatralnych i filmów fabularnych.

Od roku 1986 mieszkała w Aerdenhout. Aktywnie uczestniczyła w życiu kulturalnym holenderskiej Polonii. Była redaktorką kwartalnika Scena Polska w Holandii i działaczką Stowarzyszenia Scena Polska w Holandii. Do ostatnich niemal dni tworzyła poezję; w 2006 roku wydała tomik zawierający teksty napisanych przez nią piosenek oraz stare i najnowsze wiersze.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Krzyż zamiast macewy. Groby Żydów poległych w kampanii wrześniowej

Krzyż zamiast macewy. Groby Żydów poległych w kampanii wrześniowej

Krzysztof Bielawski


Macewa, chrześcijański krzyż, Krzyż Grunwaldu… Żydzi polegli we wrześniu 1939 r. spoczywają w różnych miejscach, a ich nagrobki nie zawsze świadczą o wyznaniu i pochodzeniu.

Szacuje się, że w wojnie obronnej Polski w 1939 r. w szeregach Wojska Polskiego walczyło około 100 tys. Żydów, z których około 7 tys. poniosło śmierć.

Współczesna macewa na cmentarzu żydowskim w Łodzi (fot. Krzysztof Bielawski)

W warunkach frontowych najczęściej nie było możliwości pochówku na cmentarzach żydowskich. Poległych Żydów chowano w polowych mogiłach i na najbliższych cmentarzach. Po wojnie dokonano szeregu ekshumacji, przenosząc szczątki na cmentarze żydowskie i innych wyznań oraz na specjalnie zakładane cmentarze wojenne.

Grób Izaaka Mosiewicza na cmentarzu parafialnym w Brwinowie (fot. Krzysztof Bielawski)

Tylko nieliczni doczekali się macew. Często na grobach stawiano chrześcijańskie krzyże oraz tzw. Krzyże Grunwaldu. Bywa, że groby Żydów – żołnierzy WP były zupełnie nieoznakowane. Tak zdarzyło się w podwarszawskim Pruszkowie, gdzie w 1940 r. na cmentarzu żydowskim złożono ciała żołnierzy, ekshumowane z polowego grobu. Pruszkowscy Żydzi zapewne nie zdążyli wystawić im macew – w styczniu 1941 r. zostali deportowani do getta w Warszawie. Dopiero na początku XXI w. nad zupełnie zapomnianym grobem umieszczono tablicę.

Bratnia mogiła Mejera Szternberga i innych żołnierzy na cmentarzu rzymskokatolickim na warszawskim Wilanowie (fot. Krzysztof Bielawski)

Kilkanaście lat temu sprawą zajęło się Stowarzyszenie Żydów Kombatantów i Poszkodowanych w II Wojnie Światowej. Z jego inicjatywy przy Urzędzie ds. Kombatantów powstał międzyresortowy zespół, który podjął się poprawienia oznaczenia grobów.

– W ciągu kilku lat udało się nam oznakować 106 grobów żołnierzy pochodzenia żydowskiego – mówi Tomasz Miedziński ze Stowarzyszenia Żydów Kombatantów i Poszkodowanych w II Wojnie Światowej – Chcieliśmy zacząć od cmentarza na Powązkach, ponieważ zakładaliśmy, że jeśli uda się w Warszawie, to będzie nam łatwiej w innych miejscach.

Z reguły na Krzyżach Grunwaldu dodawano Gwiazdę Dawida. Nie było to łatwe zadanie. Trzeba było udowadniać, że dana osoba była Żydem, uzyskiwać zezwolenia różnych urzędów. Bywało, że trudności stwarzali administratorzy cmentarzy. Problem stanowiły także koszty. Po wyborach do parlamentu w 2005 r. zespół zakończył działalność.
W Polsce jest ponad 1200 cmentarzy żydowskich oraz setki nieoznakowanych mogił ofiar Zagłady. Ciągle odkrywane są kolejne. Do tego dochodzą groby żołnierzy, ale nieliczne dziś polskie organizacje żydowskie nie są w stanie zająć się wszystkimi tymi miejscami.

W 2013 r. lokalni społecznicy upamiętnili żołnierzy Września, pochowanych na cmentarzach żydowskich w Błoniu, Grodzisku Maz. oraz Pruszkowie. Oby takich inicjatyw było więcej.

Nagrobek Majera Fizenberga na cmentarzu wojennym w Ołtarzewie (fot. Krzysztof Bielawski)

W Polsce jest ponad 1200 cmentarzy żydowskich oraz setki nieoznakowanych mogił ofiar Zagłady. Ciągle odkrywane są kolejne. Do tego dochodzą groby żołnierzy, ale nieliczne dziś polskie organizacje żydowskie nie są w stanie zająć się wszystkimi tymi miejscami.

W 2013 r. lokalni społecznicy upamiętnili żołnierzy Września, pochowanych na cmentarzach żydowskich w Błoniu, Grodzisku Maz. oraz Pruszkowie. Oby takich inicjatyw było więcej.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Oświadczenie w sprawie projektu zmian w ustawie o IPN

Oświadczenie w sprawie projektu zmian w ustawie o IPN

Oświadczenie członków Centrum Badań nad Zagładą Żydów w związku z przyjętym przez Radę Ministrów projektem zmian w ustawie o IPN, zmierzającym de facto do ograniczenia swobody wypowiedzi, badań naukowych i penalizacji popularyzacji wyników badań


Centrum Badań nad Zagładą Żydów wyraża głębokie zaniepokojenie przyjętym przez rząd na posiedzeniu w dniu 16 sierpnia 2016 roku projektem zmian w ustawie o Instytucie Pamięci Narodowej wprowadzających unormowania prawne, “mające na celu skuteczną ochronę dobrego imienia Rzeczypospolitej Polskiej”. Przewidują one karanie grzywną lub karą pozbawienia wolności do 3 lat za „przypisywanie narodowi polskiemu lub państwu polskiemu odpowiedzialności (lub współodpowiedzialności) za popełnione przez III Rzeszę zbrodnie nazistowskie lub inne przestępstwa przeciwko pokojowi, ludzkości oraz zbrodnie wojenne“. Jedynym ograniczeniem woluntaryzmu proponowanych przepisów jest wprowadzona tam formuła „wbrew faktom”.

Proponowana w projekcie formuła „ochrony dobrego imienia” jest na tyle pojemna i nieprecyzyjna, że może być interpretowana w zależności od aktualnych potrzeb ustawodawcy i reprezentujących go organów ścigania. Jest to zagrożenie dla całej przestrzeni życia publicznego i toczącej się debaty o polskiej przeszłości. Wejście w życie proponowanych zapisów dałoby władzom możliwość interweniowania nie tylko w dziedziny takie jak publicystyka, edukacja, upowszechnianie badań naukowych czy szeroko rozumiana popularyzacja wiedzy na temat zachowań Polaków podczas II wojny światowej, lecz rownież – mimo zastrzeżeń – w domenę twórczości artystycznej oraz suwerenny obszar życia akademickiego i naukowego.

Pomysł penalizowania debaty na temat historii i grożenie więzieniem jej uczestnikom, jeśli odstąpią od zadekretowanej i obowiązującej wykładni przywodzi na myśl najgorsze czasy czerwonego czy brunatnego totalitaryzmu.

Centrum Badań nad Zagładą Żydów wyraża wobec tych wszystkich zagrożeń nie tylko swój najwyższy niepokój, lecz także stanowczy protest. Wzywamy do zaniechania działań prowadzących do destrukcji ładu demokratycznego i kompromitujących Polskę na arenie międzynarodowej. Wzywamy opozycję parlamentarną oraz wszystkie środowiska, w które projektowane zmiany w ustawie o IPN uderzają do przeciwstawienia się jej uchwaleniu przez Sejm.

Członkowie Centrum Badań nad Zagładą Żydów

/Barbara Engelking/
/Jan Grabowski/
/Agnieszka Haska/
/Marta Janczewska/
/Jacek Leociak/
/Małgorzata Melchior/
/Dariusz Libionka/
/Jakub Petelewicz/
/Alina Skibińska/
/Andrzej Żbikowski/


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com