Archive | September 2016

Szymon Peres nie żyje. “Urodził się w świecie, w którym państwo Izrael istniało tylko w snach”

Szymon Peres nie żyje. “Urodził się w świecie, w którym państwo Izrael istniało tylko w snach”

Anna Mokrzanowska


Szymon PeresSzymon Peres / Źródło: Newspix.pl / fot. ABACAUSA

Były prezydent Izraela i jeden z twórców tego państwa Szymon Peres zmarł w wieku 93 lat. Od kilkunastu dni przebywał w szpitalu, gdzie trafił z powodu udaru mózgu. Peres był jednym z najbardziej szanowanych i popularnych polityków zarówno w Izraelu, jak i na świecie.

Szimon Peres, a właściwie Szymon Perski, urodził się w dniu 2 sierpnia 1923 w polskiej miejscowości Wiszniewo, w biednej żydowskiej rodzinie. Jego ojciec handlował drewnem, a matka pracowała w szkole jako nauczycielka. Peres dorastał ucząc się języka polskiego i polskiej literatury w szkole, co ukształtowało jego późniejsze dorosłe życie. Ilekroć mówił po hebrajsku, przebijał się jego polski akcent. – Sposób, w jaki mówił, jego akcent zawsze wszystkich ujmował w Izraelu. Ten piękny, poetycki hebrajski z głębokim polskim akcentem, miał znaczenie symboliczne związane z założycielami naszego państwa – mówił Jonny Daniels, założyciel i prezes Fundacji From The Depths działającej na rzecz budowania relacji polsko – żydowskich.

W 1934 roku Peres wyemigrował wraz z rodziną do Palestyny, gdzie w 1947 r. wstąpił do paramilitarnej organizacji żydowskiej Hagana. W wieku 29 lat został mianowany dyrektorem generalnym ministerstwa obrony narodowej. Dzięki jego wysiłkom Izrael rozpoczął budowę reaktora nuklearnego Dimona, a także wszedł w sojusz z Francją i Wielką Brytanią, czyli państwami, z którymi interweniował na Półwyspie Synaj w 1956 roku w czasie tzw. kryzysu sueskiego. Jego kariera polityczna na dobre rozpoczęła się w 1959 roku, kiedy po raz pierwszy został wybrany do Knesetu.

„Kiedy poczułem, że Arabowie są otwarci na negocjacje, powiedziałem, że ja również”

Były prezydent Izraela był wielkim orędownikiem pokoju na Bliskim Wschodzie. Peres wypracowywał również porozumienie pokojowe z Egiptem i Jordanią – jedynymi krajami arabskimi, z którymi Izrael podpisał traktaty pokojowe. Mimo wcześniejszych raczej ostrych wypowiedzi, z czasem opowiadał się za wypracowaniem “terytorialnego porozumienia” i wprowadzenia środków pokojowych. Zmianę nastawienia tłumaczył tym, że „przede wszystkim sytuacja stała się inna ”. – Kiedy poczułem, że Arabowie są otwarci na negocjacje, powiedziałem, że ja również – tłumaczył. Gdy w 2009 roku desygnował na urząd premiera Benjamina Netanjahu, zaapelował o podwojenie wysiłków na rzecz dialogu z Palestyńczykami. – Rozwiązanie polegające na istnieniu dwóch państw, izraelskiego i palestyńskiego, żyjących w pokoju, jest jedyną możliwą ścieżką, ażeby położyć kres terroryzmowi, przemocy i nienawiści – mówił kilka miesięcy temu Peres w rozmowie z tygodnikiem “Time”.

„Czujemy, że wygrywamy wojny, ale co ważniejsze wygrywamy życie”

Peres to także jeden z twórców historycznego tymczasowego porozumienia z Oslo z 1993 r. między państwem żydowskim a Organizacją Wyzwolenia Palestyny. Dokument ten stworzył podwaliny pod utworzenie Autonomii Palestyńskiej. W 1994 roku jako minister spraw zagranicznych za wkład w osiągnięcie porozumienia z Palestyńczykami otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla. – Mało ziemi, niedostatek wody, wrogie otoczenie, żadnych surowców, po prostu nic poza niebezpieczeństwami. Ale jednak ten kraj pokazał, że człowiek może bardziej wzbogacić ziemię, niż ziemia wzbogacić człowieka. Czujemy, że wygrywamy wojny, ale co ważniejsze wygrywamy życie – mówił w trakcie 64. rocznicy niepodległości Izraela.

„Mamy wobec niego ogromny dług wdzięczności”

Szymon Peres działał również na rzecz wzmocnienia sojuszu izraelsko – amerykańskiego. – Mamy wobec niego ogromny dług wdzięczności, ponieważ nikt nie zrobił więcej niż on dla rozwijania relacji pomiędzy Izraelem i USA. To dzięki Peresowi udało się stworzyć sojusz, który jest obecnie silniejszy niż kiedykolwiek w historii – powiedział prezydent Barack Obama na wieść o śmierci byłego przywódcy Izraela. Z kolei George Bush zwrócił uwagę na to, iż „człowieczeństwo Peresa było inspiracją dla ludzi na całym świecie. W ten sposób pomagał on wytyczać ścieżkę pokoju dla wielu przyszłych pokoleń”.

„Polska jest jednym z najlepszych przyjaciół Izraela w Unii Europejskiej”

W 2004 roku Peres przyjechał do Polski jako prezydent Izraela. Podczas przemówienia w polskim parlamencie chwalił pozytywne zmiany polskiej postawy wobec Izraela, wyróżniając w tym względzie Lecha Wałęsę, a także ówczesnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W swoim wystąpieniu ubolewał nad losami polskich Żydów w czasie drugiej wojny światowej. Mówił również o istocie polsko – izraelskich stosunków. – W świetle dobrych wspomnień i w cieniu złych, możemy dążyć razem ku przyszłości pełnej pokoju, braterstwa i sprawiedliwości. Nowa Polska jest jednym z najlepszych przyjaciół Izraela w Unii Europejskiej – tłumaczył wówczas.

Żoną Peresa była Sonia Gelman, urodzona na Wołyniu, który w tym czasie był jeszcze częścią Polski. Po ślubie w 1945 roku para wspólnie pracowała w kibucu Alumot. Podczas II wojny światowej wstąpiła do brytyjskiej armii. Była pielęgniarką i stacjonowała w szpitalu w Egipcie. Po roku wysłano ją na kurs prawa jazdy i do końca wojny była wojskowym kierowcą. Peres był także kuzynem aktorki Lauren Bacall.

– Jego życie było niezwykle symboliczne. Urodził się Żydem i wychował poza naszą ziemią. Urodził się w świecie, w którym państwo Izrael istniał tylko w snach. Szymon Peres nigdy nie stał z boku, walczył i odmienił świat, wśród wielu innych wielkich ludzi pomógł uczynić państwo Izrael pięknym miejscem jakim jest dzisiaj – powiedział szef Fundacji From The Depths


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Dawid Mitzner (1915–2016)

Dawid Mitzner (1915–2016)

W wieku 101 lat odszedł Dawid Mitzner – przedsiębiorca, filantrop, warszawiak.

Jak powiedział kiedyś Konstanty Gebert, biografia tego człowieka mogłaby zapełnić 10 przeciętnych życiorysów. Dawid Mitzner urodził się w 1915 r. w Warszawie. Tu spędził swoje dzieciństwo, na modlitwy chodził do Synagogi Nożyków. Po wybuchu drugiej wojny światowej znalazł się w Stanisławowie, a po zajęciu miasta przez Armię Czerwoną w wyniku błędu radzieckich urzędników został uznany za obywatela niemieckiego. Kolejne lata spędził w łagrze, do Polski pozwolono mu wrócić dopiero kilka lat po zakończeniu wojny. Nie mógł jednak odnaleźć się w miejscu, gdzie wymordowano całą jego rodzinę. W 1949 r. z 17 dolarami w kieszeni wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie w ciągu kolejnych lat dorobił się ogromnej fortuny. Próbował wrócić do swojej rodzinnej Warszawy, ale udało mu się to dopiero po upadku komunizmu.


Dawid Mitzner (fot. Krzysztof Bielawski)

Również w Polsce dał się poznać jako skuteczny przedsiębiorca, twórca m.in. polskiej sieci centrów handlowych M1. Dawid Mitzner był znany także z działalności filantropijnej i to nie tylko na rzecz społeczności żydowskiej – dla zaprzyjaźnionej parafii katolickiej fundował kolonie letnie dla ponad 150 dzieci. Życie i dorobek Dawida Mitznera zainspirowały Konstantego Geberta do napisania książki Nesim all around me (Cuda dookoła mnie).

Dawid Mitzner był przyjacielem Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. Jego barwnych opowieści o przedwojennej Warszawie można było wysłuchać na naszej wystawie czasowej Warszawa, Warsze.

Dawid Mitzner zmarł 23 września 2016 r. i został pochowany w Houston.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Arab Columnist Shocked To Discover How Many Young Arabs Idolize Hitler

Arab Columnist Shocked To Discover How Many Young Arabs Idolize Hitler

United with Israel Staff


Adolf HitlerDr. Entesar Al-Banna , a columnist for the Bahraini daily Al-Watan, wrote that she was shocked to see that many young Arabs idolize Hitler- a phenomenon she says stems from the wave of violence afflicting the region and, as a result, people are looking to someone who challenged the rest of the world.

Many young Arabs worship Nazi leader Adof Hitler, and they view his reign in Nazi Germany as a period of stability and power, an Arab columnist has discovered.

In a February column for the Bahraini daily Al-Watan, Dr. Entesar Al-Banna, wrote that she had discovered, much to her surprise, that many young Arabs idolize Hitler, mainly for his strength and steadfastness in fighting the entire world.

She assessed that this phenomenon stems from the wave of violence afflicting the region and the sense of helplessness that it causes, as a result of which people look to someone who challenged the rest of the globe.

According to Al-Banna, this worship of strength reflects the instability and the crisis of the Arab world, a crisis which is manifested in many ways, ranging from suppression of free expression to the use of extreme violence on all levels.

“In a course for teenage girls, where I was present, the instructor asked the girls an ordinary question: ‘Who is your favorite figure?’ Most of the answers were interesting, and included new media figures with whom I am not familiar. But the shocking answer given by several of the girls – which compelled me to argue with them – was that they were fans of Hitler!,” she wrote, according to a translation by the Middle East Media Research Institute (MEMRI).

“I interrupted one of the girls who said that Hitler was her favorite figure, asking her: ‘Are you serious or joking?’ She looked at me, amazed, and replied: ‘Yes, I am serious.’ This led another girl to add: ‘I too love Hitler’s personality.’ I asked the first girl: ‘What do you like about Hitler’s personality?’ She responded, very confidently: ‘His strength, and his ability to unite his country’s military and leadership and to stand fast in war.’ I asked her: ‘Do you realize that his strength caused an entire world war, and the destruction of Germany and France?’ She responded: ‘Yes. I read his book Mein Kampf and was impressed by his strength, his faith, and his perseverance.’

“Her answer surprised me still further, because I myself haven’t read Hitler’s [auto]biography, nor am I curious to read it. I told her: ‘But Hitler was a dictator who heeded nothing but his inner voice, and was a racist who recognized only the German Aryan race.’ She responded: ‘So what? It was enough that he was strong!’ Then she changed the subject, saying: ‘I also like the strong militant personality of Che Guevara.’ Here I took advantage of the difference [between the two figures] in order to fulfill my formal role as a teacher, and told her that there is a difference between Hitler’s racist and dictatorial values and Che Guevara’s universal values, which favor the oppressed peoples and strive for justice and liberation. I suggested that she see the movie about Che Guevara’s life story, even though I, in all honesty, haven’t seen that either. And then she surprised me a third time by saying that she had read his [auto]biography, which had more depth than the movie. I didn’t even know that Che Guevara had written an autobiography.”

‘Wide Spectrum of Young Arabs Love Hitler’

“The young girls’ admiration of Hitler’s personality and their inclination towards powerful [figures] led me to search for [material] on ‘Hitler adoration’ and fandom, and indeed, I discovered a wide spectrum of young Arabs who love Hitler. Some said they admired him for killing the Jews, but most were enchanted by his strength, determination, and steadfastness.”

“This begs the question: What is behind these young peoples’ love of strength? Are they fans of the violence engulfing the region? Or does the sense of helplessness and weakness [cause them] to adore of a figure who challenged the world with his strength and led an entire people to fight the world?

“We are facing a generation of young people who read [books], in an age when reading is considered obsolete – except that these [young people] read [material] of a very worrisome stripe, and acquire twisted values that could impact their future awareness, the extent of their control over things, and their situational assessments. The desire for acquiring and expressing power and for challenging the other has become a secret wish that steals into the hearts of these young people and which is expressed in many ways. This wish reflects the reality of a crisis-ridden, unstable society, [a reality whose expressions] range from suppression of free expression to the use of extreme violence on all levels – verbal, physical, and electronic [media violence].”


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Dr hab. Piotr Osęka: Polscy nacjonaliści podziwiali nazistów

WPDr hab. Piotr Osęka: Polscy nacjonaliści podziwiali nazistów

Piotr Osęka


Dr hab. Piotr Osęka: Polscy nacjonaliści podziwiali nazistówStudentki przed Politechniką Warszawską rozdają ulotki w czasie ogólnoakademickiego wiecu przeciw wystąpieniom litewskich nacjonalistów w Kowne, 1930 r. (fot. NAC / )

O antyżydowskich akcjach w polskiej nacjonalistycznej prasie pisano z nieskrywaną dumą. Czytałem dziesiątki relacji, w których opowiadano o tym, jak nacjonalistyczne bojówki robiły “porządek” z – cytuję oryginalną nomenklaturę – “Żydziakami”. Podziwiano zdecydowanie, z jakim naziści tępili Żydów. Po “kryształowej nocy”, podczas której doszło w Niemczech do fali antyżydowskich wystąpień, prasa polskich narodowców rozpływała się w zachwytach – mówi dr hab. Piotr Osęka, historyk z Instytutu Studiów Politycznych PAN. Według relacji z lat 30. nacjonaliści bili żydowskich studentów, cięli im twarze żyletkami, a nawet oblewali kwasem – również kobiety.

Robert JurszoRobert Jurszo, Wirtualna Polska: W latach 30. ubiegłego wieku Polska staje się państwem, w którym narastają napięcia polityczne. Pojawia się hasło “odżydzenia Polski”. Dlaczego części Polaków w II RP przeszkadzali Żydzi?

Dr hab. Piotr Osęka:
Wynikało to ze splotu bardzo wielu różnych czynników. Z jednej strony istniał tradycyjny antysemityzm polskiej wsi, opierający się na strachu przed “obcym”. Miał korzenie religijne – niechęć do Żydów wynikała w tym wypadku z tego, że “to oni ukrzyżowali Pana Jezusa”. Ale – i chcę to podkreślić – jeśli chodzi o polską wieś, to trzeba pamiętać, że zasadniczo należy ją traktować jako przykład pokojowego współżycia Polaków i Żydów. Owszem, antysemityzm się tam pojawiał, ale nie dominował w takim stopniu, który by niszczył tę harmonię. Na ten antysemityzm ludowy nakładały się z kolei antagonizmy ekonomiczne. Ludność żydowska w znacznym stopniu była pośrednikiem w handlu między wsią a miastem – dystrybuowała żywność, którą wyprodukował polski chłop. I to też prowadziło do konfliktu, ponieważ podziały klasowe i społeczne pokryły się z podziałami etnicznymi. Ten antysemityzm ekonomiczny – bo o nim teraz mówię – karmił się wizerunkiem Żyda jako chciwca, który oszukuje biednych Polaków, wykorzystuje ich, a nawet odbiera im pracę. Nie możemy też zapominać o nowoczesnym antysemityzmie, który w tamtym czasie funkcjonował w Polsce. W Żydach widział on narzędzie spisku i siłę, która skrycie kieruje światem. Zapisem tych rzekomych “tajnych knowań” był falsyfikat spreparowany pod koniec XIX w. przez carską Ochranę – “Protokoły mędrców Syjonu”. Są one przykładem spiskowego myślenia politycznego, które wszelkie zło istniejące w świecie czyni efektem czyjejś świadomej akcji. W tym wypadku – Żydów.

Ten ostatni sposób widzenia był typowy dla polskich nacjonalistów, np. z ONR czy Stronnictwa Narodowego.

Tak. Oni również byli przekonani, że w historii nie ma przypadków. Że dzieje są areną, na której ścierają się ze sobą interesy narodów, również narodów polskiego i żydowskiego. Ten ostatni – jak uczył nowoczesny antysemityzm – kieruje światem poprzez swoje rozliczne sekretne powiązania. Bardzo popularna stała się też zbitka “żydokomuna”, ponieważ zakładano, że Żydzi są jednocześnie bolszewikami, którzy dążą do komunizacji całego świata. W ogóle ten katalog oskarżeń był przeogromny. I prowadził też do paradoksu, bo – z jednej strony – widziano w Żydach niezasymilowanych z Polakami “brudnych i zacofanych chałaciarzy”, a jednocześnie – z drugiej – zasymilowanych fałszywców. Marksistów i komunistów, którzy chcą władzy nad Polską. Taki sposób postrzegania Żydów przez nacjonalistów był spójny z ich wizją polityczną. Bazowe było dla nich pojęcie narodu etnicznego, składającego się z Polaków-katolików, którzy są nimi z urodzenia. To właśnie oni mieli być rdzeniem przyszłego państwa, obywatelami pierwszej kategorii. Mniejszości narodowe planowano pozbawić istotnej części praw obywatelskich, albo zmusić jej do asymilacji.

Nastroje nacjonalistyczne i antysemickie opanowały również uczelnie wyższe. Nacjonalistyczni studenci domagali się wyrzucenia Żydów z uniwersytetów. Dlaczego?

Wśród tej szerokiej palety lęków przed Żydami, był też i strach przed obecnością Żydów w szeregach polskiej inteligencji. W znacznym stopniu miało to – wspomniane przez mnie wcześniej – podłoże ekonomiczne. Bano się po prostu tego, że asymilujący się inteligenccy Żydzi w przyszłości będą zabierać pracę “prawdziwym” Polakom. Przyczną gwałtownej radykalizacji nastrojów stał się światowy kryzys ekonomiczny lat 30., który doprowadził w Polsce do masowych bankructw i niemal 40-procentowego bezrobocia. Potem – tj. w późnych latach 30. – dorabiano jeszcze inne uzasadnienie. Otóż nacjonaliści rozpowszechniali mit, jakoby żydowscy studenci w 1920 r., podczas wojny polsko-bolszewickiej, nie porzucili nauki i nie poszli na front. Polacy, którzy przerwali naukę by bronić kraju, mieli już nigdy na uczelnie nie wrócić albo kończyć je z gorszymi lokatami.

Czy to były jedyne powody, dla których znaczna część młodzieży studenckiej opowiedziała się za nacjonalistami i zwalczała Żydów na wyższych uczelniach?

Myślę, że ważne było również prymitywne upajanie się przemocą. Polityczne życie studenckie zostało zdominowane przez opcję nacjonalistyczną, a nawet quasi-faszystowską. Młodzież bardzo chętnie wchodziła w szeregi zarówno ONR “Falanga”, jak i ONR “ABC”. Popularne były też inne organizacje: Młodzież Wszechpolska i Sekcja Akademicka Stronnictwa Narodowego. Wynikało to również z pragnienia uczestnictwa w silnie uniformizującej i umundurowanej wspólnocie. W ramach wspomnianych struktur powstawały bojówki, które były przekonane, że w konfrontacji z Żydami nie ma miejsca na “inteligenckie gadulstwo”. Trzeba po prostu brutalnie bić. No i nie zapominajmy, że przemoc była również formą rozrywki.

Jak eskalowała przemoc względem Żydów na polskich uczelniach?

Początkowo akcje nacjonalistów ograniczały się do pikietowania z żądaniem tzw. “numerus clausus”. Chodziło o to, by procent żydowskich studentów odpowiadał procentowi Żydów w społeczeństwie. Domagano się też wprowadzenia tzw. getta ławkowego, a więc wyznaczonych w salach wykładowych miejsc dla Żydów. Pisma nacjonalistyczne uzasadniały to żądanie na różne sposoby. Pisano, że polscy studenci brzydzą się Żydami, bo ci rzekomo śmierdzą i są fizycznie odrażający. Autorzy paszkwilanckich artykułów przekonywali, że Żydom obce są wyższe wartości, bo są “z natury” nastawieni na materialny sukces. Ławkowe getto na uniwersytecie miało być zapowiedzią wprowadzenia getta w dosłownym sensie: jako wydzielonego obszaru zamieszkania dla Żydów w polskich miastach. Szybko zaczęto zmuszać Żydów biciem do siadania na osobnych miejscach. Jednak najskrajniejsze postacie antyżydowska przemoc przyjęła w połowie lat 30. Przyczyniła się do tego podwyżka studenckiego czesnego. Nagle okazało się, że wielu młodych ludzi nie będzie stać na naukę. I zadziałał mechanizm kozła ofiarnego: winnych takiego stanu rzeczy widziano w Żydach. Mówiono, że im zwiększenie opłaty za naukę nie wyrządzi żadnej krzywdy, bo przecież pochodzą z zamożnych domów. Tymczasem była to kompletna bzdura. Naprawdę bogata młodzież żydowska wyjeżdżała na studia głównie do Szwajcarii i Paryża, gdzie nie musiała obawiać się antysemickich nagonek.

Relacje z epoki mówią o tym, że na polskich uczelniach nie tylko bito Żydów. Cięto im twarze żyletkami, a nawet oblewano kwasem – również kobietom. Z dzisiejszej perspektywy te opowieści brzmią wręcz niewiarygodnie. Czy rzeczywiście dochodziło do aż tak brutalnych zachowań?

Niestety tak. Wiemy o tym z licznych i bardzo różnych źródeł, m.in. z raportów policyjnych. Dzisiejsi spadkobiercy ONR i jego apologeci starają się umniejszać skalę antyżydowskiej przemocy. Relatywizują – mówią, że te wszystkie relacje są bardzo przesadzone, że to był taki czas i że przemoc była integralnym elementem życia politycznego. Że narodowcy bili Żydów, ale ci ostatni nie pozostawali im dłużni. Posiłkują się przy tym jednym czy dwoma przykładami, gdy jakaś nacjonalistyczna bojówka rzeczywiście została pobita przez Żydów. Tymczasem dysproporcja aktów przemocy była gigantyczna. Wystarczy poczytać prasę narodową z tego okresu, np. “Warszawski Dziennik Narodowy”, oficjalny organ prasowy Stronnictwa Narodowego. Tam o antyżydowskich akcjach pisano z nieskrywaną dumą. Czytałem dziesiątki relacji, w których opowiadano o tym, jak nacjonalistyczne bojówki robiły “porządek” z – cytuję oryginalną nomenklaturę – “Żydziakami”. W jednej, która szczególnie zapadła mi w pamięć, pisano, że po “interwencji” byli oni w takim stanie, że do szpitala musiało odwieźć ich pogotowie.

Wiceminister Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego Bronisław Żongołłowicz pisał we wspomnieniach o inspiratorach antyżydowskich akcji: “Prowodyrzy na ulice nie wychodzą, lecz kierują ruchawką z domów i telefonów, zaś sztab główny – Dmowski, Stroński, Rybarski itd. Nie dają się ująć”. Wskazał tu na liderów Stronnictwa Narodowego. Czy antyżydowska przemoc na uczelniach była spontaniczna, czy raczej stanowiła element palety sterowanych odgórnie działań politycznych?

Młodzież oczywiście działa z “potrzeby serca” – nie robiła nic wbrew sobie. Natomiast organizowanie antyżydowskich akcji na uniwersytetach było elementem polityki ruchu narodowego. Podobne działania organizowano też poza uczelniami. Mam tu na myśli różne pikiety, bojkoty sklepów żydowskich, pobicia, niszczenie straganów a nawet zamachy bombowe. Jeśli chodzi o te ostatnie, to nie pochłaniały one oczywiście tak wielu ofiar jak dziś, gdyż “petardy” – jak mówiono wtedy o ładunkach wybuchowych – nie miały takiej mocy niszczenia. Ale zdarzało się, że jedna bądź dwie osoby ginęły, a wiele odnosiło rany. Dochodziło też do pogromów. Największy z nich miał miejsce w marcu 1936 r. w Przytyku niedaleko Radomia. Przemoc na uniwersytetach – w gruncie rzeczy – była kontynuacją przemocy kierowanej przeciwko Żydom w całym kraju.

W jednej z ulotek ONR z lat 30. można przeczytać, że “wstrętne pałkarstwo” – autorzy mieli tu oczywiście na myśli bicie Żydów – przed którym wzdraga się społeczeństwo, to w rzeczywistości “piękna walka o uwolnienie narodu z żydowskich więzów”. Ci młodzi ludzie naprawdę postrzegali samych siebie jak bohaterów?

Dr hab. Piotr Osęka fot. East News/Stanisław Kowalczuk

Dr hab. Piotr OsękaOczywiście. Stał za tym bardzo prosty psychologiczny mechanizm, o którym wspomniałem wcześniej. Stosując przemoc upajali się własną władzą w przekonaniu, że robią to w szczytnym celu. A przemoc bardzo łatwo się samousprawiedliwia. Nie znam też żadnych relacji, które by mówiły o tym, że ci studenci odczuwali jakiś żal bądź skruchę z powodu tego, co robili. Ale po latach narodowcy niechętnie wspominali o udziale w nagonkach antyżydowskich. Szczególnie, że po Holokauście przyznawać się do czegoś takiego było – delikatnie rzecz ujmując – niezręcznie. Czytałem wspomnienia ziemian – często byli oni narodowcami – którzy raczej bagatelizowali swoje młodzieńcze zaangażowanie przeciwko Żydom. Pisali, że to były takie “głupie pomysły”, albo że niekiedy “za bardzo ich ponosiła fantazja”…

 

czytaj dalej tu: Dr hab. Piotr Osęka: Polscy nacjonaliści podziwiali nazistów


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com