Archive | November 2016

WATCH: For the first time, ISIS targets IDF troops

World Israel News logoWATCH: For the first time, ISIS targets IDF troops

For the first time, Islamic State (ISIS) terrorists intentionally attacked Israel, this report indicates. Several mortars “spilled over” into Israeli territory in the past, but today’s attack was the first in which ISIS targeted IDF troops.

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Nasze przesłanie brzmi: ”nie” i “nie”

Nasze przesłanie brzmi: ”nie” i “nie”

Khaled Abu Toameh
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Podobnie jak jego poprzednik, Jaser Arafat (po lewej), prezydent Autonomii Palestyńskiej, Mahmoud Abbas (po prawej) woli umrzeć nieprzejednany niż osiągnąć pokojowe porozumienie z Izraelem.Podobnie jak jego poprzednik, Jaser Arafat (po lewej), prezydent Autonomii Palestyńskiej, Mahmoud Abbas (po prawej) woli umrzeć nieprzejednany niż osiągnąć pokojowe porozumienie z Izraelem.

W zeszłym tygodniu prezydent Autonomii Palestyńskiej (AP), Mahmoud Abbas, ujawnił ultimatum wobec jakiegokolwiek wznowienia procesu pokojowego z Izraelem.

“Mam 81 lat i nie zamierzam zakończyć życia słabnąc, czyniąc ustępstwa lub zdradzając”.

Tak butnie oświadczył Abbas na wiecu w Ramallah, który zwołano dla uczczenia jego poprzednika, Jasera Arafata.

Abbas zwrócił się w następujący sposób do setek Palestyńczyków, którzy zebrali się w Ramallah, żeby upamiętnić Arafata: “Nie mam najmniejszego zamiaru przejść do historii jako przywódca, który poszedł na kompromis z Izraelem”.

Podobnie jak Arafat, Abbas woli umrzeć nieprzejednany niż osiągnąć pokojowe porozumienie z Izraelem.

Stanowisko tych dwóch przywódców palestyńskich jest głęboko zakorzenione w palestyńskiej tradycji i kulturze, w której każde ustępstwo lub kompromis z Izraelem uważa się za akt zdrady stanu.

Po powrocie do Ramallah latem 2000 r. po nieudanym szczycie w Camp David, Arafat wyjaśnił swoją decyzję odrzucenia oferty premiera izraelskiego, Ehuda Baraka. Według Arafata, Barak chciał, by Palestyńczycy uczynili ustępstwa w sprawie Jerozolimy i jej miejsc świętych.

“Ten, który zrzeka się jednej garstki ziemi Jerozolimy, nie należy do naszego ludu! – oznajmił Arafat. – Chcemy całej Jerozolimy, całej, całej. Rewolucja do zwycięstwa!”

W Camp David Arafat i jego zespół negocjatorów zażądali pełnej suwerenności na całym Zachodnim Brzegu, w Strefie Gazy i w Jerozolimie Wschodniej, włącznie z jej miejscami świętymi i Dzielnicą Żydowską na Starym Mieście. Powtórzyli również stałe żądanie pełnej realizacji “prawa powrotu”, pozwalającego na wjazd do Izraela kilku milionów Palestyńczyków.

Ze swej strony Barak oferował Palestyńczykom państwo na 91% Zachodniego Brzegu, dużych częściach Jerozolimy Wschodniej i całej Strefie Gazy. Pewne jest, że Barak chciał, by przywódca palestyński uczynił pewne ustępstwa w sprawie Jerozolimy i uchodźców.

Szczyt w Camp David załamał się w momencie, w którym Arafat zrozumiał, że nie wszystkie jego żądania zostaną spełnione. Araft poinformował później zaufanych ludzi, że opuścił szczyt, ponieważ nie chciał przejść do historii jako przywódca, który poddał się naciskom izraelskim i amerykańskim.

Przejdźmy szybko o 16 lat do przodu: Abbas stoi przy grobie Arafata w Ramallah i wypowiada podobne słowa. Przysięgając kontynuowanie drogą Arafata i honorowanie jego dziedzictwa, Abbas powiedział, że “inspirują” go “determinacja” i “zdecydowanie” jego poprzednika.

Abbas przynajmniej mówi otwarcie o swoich zamiarach. Nikt, głosił bez cienia wstydu – ani Izraelczycy, ani Amerykanie, ani Europejczycy – nie powinien mieć złudzeń. “Pokój” z Palestyńczykami, oznacza spełnienie przez Izrael absolutnie wszystkich żądań, jakie postawił on – i Arafat. Innymi słowy, „pokój” bez żadnych ustępstw palestyńskich.

Arafat nadal cieszy się olbrzymią popularnością wśród Palestyńczyków, ponieważ umarł bez “sprzedania się” Izraelowi. Jego status bohatera opiera się na odrzuceniu Camp David.

Gdyby Arafat zaakceptował ofertę Baraka na tym szczycie, zostałby potępiony jako „pionek” w rękach Izraelczyków i Amerykanów, nieudany przywódca, który zawiódł swój lud.

Pozowanie Abbasa na Arafata nie jest niczym nowym. Przez wiele lat szedł śladami Arafata i gloryfikował jego dziedzictwo. Ponadto, Abbas jest świadomy tego, że tak jak Arafat, nie ma autoryzacji ze strony swojej ludności do czynienia jakichkolwiek ustępstw wobec Izraela. Nie jest tak tylko dlatego, że Abbas właśnie rozpoczął 12. rok swojej czteroletniej kadencji prezydenckiej.

Nawet gdyby Abbas był prawomocnym prezydentem, nie byłoby żadnych ustępstw wobec Izraela. Cytowano w owym czasie Arafata, który powiedział, że odrzucił ofertę Baraka, bo nie chciał skończyć pijąc herbatę z zamordowanym prezydentem Egiptu, Anwarem Sadatem, pierwszym przywódcą arabskim, który podpisał porozumienie pokojowe z Izraelem.

Tak więc Abbas nie spieszy się do powrotu do stołu negocjacyjnego z Izraelem. W rzeczywistości, dla Abbasa nie ma negocjacji – są tylko żądania. Wie, że ustępstwa z jego strony spowodują, że jego ludzie go oplują – lub zabiją.

Dlatego też prezydent AP unikał w ostatnich latach nawet udawania, że prowadzi negocjacje z Izraelem i zamiast tego skierował swoją energię na zmuszanie społeczności międzynarodowej, by narzuciła Izraelowi rozwiązanie – takie, które istotnie zapewniłoby Palestyńczykom spełnienie niemal wszystkich ich żądań.

Abbas i kierownictwo palestyńskie w Ramallah chcą, by społeczność międzynarodowa wręczyła im to, czego Izrael nie chce im dać przy stole negocjacyjnym. Abbas ma nadzieję osiągnięcia tego celu przez konferencję międzynarodową o Bliskim Wschodzie, taką jak ta, którą przygotowuje Francja, albo też poprzez ONZ i inne międzynarodowe organy i instytucje.

W rzeczywistości była to jedyna strategia Abbasa w ostatnich latach: wojna dyplomatyczna na arenie międzynarodowej, która ma na celu izolowanie i delegitymizację Izraela, żeby zmusić go do podporządkowania się żądaniom palestyńskim.

Oczywiście ta strategia zawiera pewne ryzyko. Niemniej, jeśli zawiedzie, Abbas przynajmniej zejdzie ze sceny bez piętna „zdrajcy”. Jego następca, jak ma nadzieję, będzie stać przy jego grobie i przysięgać pójście w jego ślady, tak jak on sam poszedł śladami Arafata. I nie jest to próżna nadzieja.

Z powodu dziesięcioleci indoktrynacji i retoryki antyizraelskiej, za co odpowiedzialni są zarówno Arafat, jak Abbas, Palestyńczycy zostali zradykalizowani do stopnia, w którym niemożliwe jest wskazanie choćby jednego przywódcy, który chciałby prowadzić negocjacje z Izraelem w dobrej wierze.

W obecnej sytuacji każda próba administracji Obamy – w pozostałych miesiącach jego władzy – poparcia głosowania Narodów Zjednoczonych na rzecz państwa palestyńskiego będzie widziana jako nagroda dla tych Palestyńczyków, którzy sprzeciwiali się wznowieniu negocjacji pokojowych z Izraelem.

Wielu ludzie w Europie, szczególnie we Francji, wydaje się gorąco pragnąć tego właśnie – jako „prezentu” dla Organizacji Współpracy Islamskiej (OIC), by pokazać, jak Francja potrafi być uległa; by zachęcić więcej „biznesu” z państwami arabskimi i muzułmańskimi; by nie było, jak mają nadzieję, więcej zamachów terrorystycznych. W rzeczywistości, jeśli członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ jednostronnie ogłoszą państwo palestyńskie, zachęcą do większej liczby zamachów terrorystycznych; terroryści utwierdzą się w przekonaniu, że zamachy „działają” i przeprowadzą ich więcej, by przyspieszyć dżihadystyczne przejęcie Europy.

Administracja Obamy (i następna administracja USA) muszą jasno przedstawić sprawę Abbasowi i Palestyńczykom: jedyną drogą do osiągnięcia państwa są bezpośrednie negocjacje z Izraelem, nie zaś kolejne rezolucje ONZ.

Również Francuzi zrobiliby dobrze, gdyby porzucili swój plan zwołania międzynarodowej konferencji o pokoju na Bliskim Wschodzie. Powinni zrozumieć, że Abbas i Palestyńczycy mają nadzieję na użycie tej konferencji jako wymówki, dla której nie siadają do stołu negocjacyjnego z Izraelem – jedynym krajem, który rzeczywiście mógłby pomóc Palestyńczykom w osiągnięciu państwa. Deklarowanie państwa palestyńskiego przez Radę Bezpieczeństwa powoduje tylko, że będą wyglądali jakby ich rzeczywistym celem było zniszczenie Izraela przez sprzymierzenie „dwóch stron Morza Śródziemnego” przeciwko Izraelowi – i oni o tym wiedzą. Nie uda im się nabrać nikogo.

Przesłaniem, które musi się przekazać Palestyńczykom, jest to, że rezolucje ONZ i konferencje międzynarodowe nie przybliżą ich ani trochę do osiągnięcia ich aspiracji. Innym przesłaniem, które należy wbić do głowy przywódcom palestyńskim, jest to, że bez przygotowania własnej ludności na pokój i kompromis z Izraelem cała koncepcja rozwiązania w postaci dwóch państw nie ma sensu.

Całe pokolenie palestyńskie zostało wychowane na toksycznej idei, że nawet rozważanie kompromisu z Izraelem jest zdradą. Kolejna administracja USA powinna wziąć pod uwagę tę nieprzyjemną rzeczywistość.


Khaled Abu Toameh – urodzony w 1963 r. w Tulkarem na Zachodnim Brzegu, palestyński dziennikarz, któremu wielokrotnie grożono śmiercią. Publikował między innymi w “The Jerusalem Post”, “Wall Street Journal”, “Sunday Times”, “U.S. News”, “World Report”, “World Tribune”, “Daily Express” i palestyńskim dzienniku “Al-Fajr”. Od 1989 roku jest współpracownikiem i konsultantem NBC News.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Israel against using term ‘Polish death camps’

Israel against using term ‘Polish death camps’

HERB KEINON


Israeli-Polish governments hold joint meeting in capital.

Polish Government and Israeli Government meetPolish Government and Israeli Government meet Photo By: GPO

Israel is opposed to the use of the term “Polish death camps” to describe the Nacamps” to describe the Nazi concentration camps set up in occupied Poland during World War II such as Auschwitz-Birkenau, Treblinka and Sobibor, Jerusalem made clear in a joint statement issued with the Polish government following high level talks on Tuesday.

The issue is very sensitive to the current Polish government, which initiated legislation over the summer that would penalize anyone using the term with up to three years in prison. The Poles maintain that calling the concentration camps on their soil “Polish death camps,” rather than terms such as “Nazi death camps set up in occupied Poland,” whitewashes German responsibility, and places it on their shoulders.

Following meetings in Jerusalem between Prime Minister Benjamin Netanyahu, and a number of his ministers and senior government officials, with visiting Polish Prime Minister Beata Szydlo, and 10 of her cabinet ministers and deputy ministers, a joint statement was released that dealt with a number of different issues, including foreign affairs, defense and innovation.

In the section on Holocaust remembrance, the statement read: “The governments attribute great importance to their dedicated efforts in the field of education, particularly in eradicating false stereotypes in both countries. Both governments firmly oppose any form of discrimination on racial grounds and antisemitism, as well as any attempts at distorting the history of the Jewish or Polish peoples by denying or diminishing the victimhood of the Jews during the Holocaust, or using the erroneous terms of memory such as ‘Polish death camps.’” Netanyahu, at the start of the government-to-government meeting, the third of its kind aimed at deepening relations between the two countries across a wide range of different spheres, referenced the death of millions of Jews in Poland during the Holocaust.

“We’ve had a joint history, the Jewish people and the Polish people, for 1,000 years. It’s had its ups and downs, in the previous century the worst down in the history of humanity with the murder of three million Polish Jews by the Nazis in a horrible tragedy.” Netanyahu said.

“Poland too underwent terrible suffering during that war, and the history of modern Israel and modern Poland in the last 70 years is a history of tremendous hope and tremendous vitality. The rise of these two modern democracies, with free economies, with robust people, I think is a story of hope and inspiration for all of the world.”

Netanyahu praised Poland as being “one of the important countries in Europe,” and said it is “developing in many ways more rapidly than most of the countries of Europe.”

Netanyahu also praised Poland for taking a “resolute stand against the resurgent antisemitism” in parts of Europe, as well as taking an “important position in international forums against the automatic reflex of anti-Zionism and anti-Israel resolutions. That is important, too.”

Netanyahu has made changing voting patterns at international forums against Israel one of his main foreign policy goals.

Poland generally abstains on key resolutions having to deal with Israel at the UN


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


1979 Eurovision Israel – Gali Atari & Milk & Honey – Hallelujah

1979 Eurovision Israel – Gali Atari & Milk & Honey – Hallelujah

 



Hallelujah was sung by a group created entirely for the Eurovision contest this group comprised of Gali Atari and Milk & Honey when Hakol Over Habbi declined. It is one of the classical Eurovision songs and was performed in the 1979 Eurovision which took part in Israel. The song won the contest and therefore won as host country only 2 other countries have done that before.

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


JAGIEŁŁA-NIECHCIAŁKA. MACEWY Z NAZWISKAMI ZASTĄPIŁY TABLICZKI Z NUMERAMI

JAGIEŁŁA-NIECHCIAŁKA. MACEWY Z NAZWISKAMI ZASTĄPIŁY TABLICZKI Z NUMERAMI

Krzysztof Bielawski


W niedzielę w Jagielle-Niechciałce koło Jarosławia odsłonięto pomniki na grobach Żydów zabitych w Gniewczynie Łańcuckiej i Kańczudze.

Na leśny cmentarz wojenny przyjechali inicjatorzy wzniesienia pomników, członkowie warszawskiej gminy żydowskiej, przedstawiciele lokalnych władz, Instytutu Pamięci Narodowej, Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. Byli także księża, mieszkańcy pobliskich miejscowości oraz strażacy.

W uroczystości uczestniczyło kilkadziesiąt osób (fot. Krzysztof Bielawski)

W 1942 r. w Gniewczynie Łańcuckiej członkowie straży pożarnej ujęli 11 ukrywających się Żydów, m.in. rodzinę Lejba Trynczera. Torturowali ich, a następnie wydali Niemcom, którzy rozstrzelali wszystkich Żydów. W Kańczudze w marcu 1945 r., już po zajęciu miasta przez Armię Czerwoną, w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach zabito grupę ocalałych z Zagłady.

O tych wydarzeniach zrobiło się głośno dopiero w ostatnich latach. Pisał o nich m.in. Witold Piecuch na łamach „Gazety Wyborczej”, ukazała się też książka autorstwa Aliny Skibińskiej i Tadeusza Markiela „Jakie to ma znaczenie, czy zrobili to z chciwości?”. Zagłada domu Trynczerów. Dzięki zaangażowaniu Aliny Skibińskiej i Łukasza Biedki udało się ustalić, że ekshumowane po wojnie ciała ofiar złożono na cmentarzu wojennym w Jagielle-Niechciałce. Groby oznaczono tabliczkami bez podania nazwisk.

Tablice z liczbą pochowanych i numerami protokołów z ekshumacji (fot. Krzysztof Bielawski)

– Uznaliśmy, że moralne zobowiązanie, które podjęliśmy przynosząc do publicznej wiadomości wiedzę historyczną, powinno zostać domknięte przywróceniem imion i nazwisk na miejscu pochówku ofiar, o których pisaliśmy – powiedział wczoraj Jakub Petelewicz ze Stowarzyszenia Centrum Badań nad Zagładą Żydów.
Wczoraj na grobach, na których przez lata stały blaszane tablice z napisami „Grób zbiorowy 26 Żydów” i numerami dokumentów ekshumacyjnych, odsłonięto dwa potężne bloki skalne z nazwiskami zabitych.

Pomnik na grobie zabitych w Gniewczynie Łańcuckiej (fot. Krzysztof Bielawski)

– Ta inicjatywa pochodziła od Łukasza Biedki i Aliny Skibińskiej, ale pomniki stanęły dzięki zbiórce publicznej i prywatnym pieniądzom różnych ludzi­ – podkreślił Jakub Petelewicz – Wsparło nas także Stowarzyszenie Żydowski Instytut Historyczny.
– Zapewniam, że nasza szkoła będzie sprawować opiekę nad tymi kwaterami i zawsze będziemy przekazywać przyszłym pokoleniom, że należy żyć w pokoju – mówił Ryszard Jędruch, wójt gminy Tryńcza. Przypomniał, że inni mieszkańcy jego gminy ratowali w czasie wojny Żydów.

Łukasz Biedka i Alina Skibińska – inicjatorzy ufundowania pomników (fot. Krzysztof Bielawski)

Alina Skibińska podkreśliła, że zbrodnie w Gniewczynie Łańcuckiej i Kańczudze zostały popełnione przez Polaków lub przy ich udziale.
– W Gniewczynie i okolicznych wioskach zabito też innych Żydów – dodała Alina Skibińska – Do dziś ich ciała nie zostały ekshumowane.

Nad grobami ofiar odmówiono psalmy, Kadisz i El Male Rachamim. Po spotkaniu znicz zapalono także na posesji w Gniewczynie Łańcuckiej 110, gdzie w 1942 r. doszło do zbrodni zwanej „Zagładą domu Trynczerów”.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com