Archive | August 2025

Toronto Film Festival Denies Blocking Oct. 7 Doc Over Censorship, Says Legal Team, Filmmaker Working to Screen It


.

Toronto Film Festival Denies Blocking Oct. 7 Doc Over Censorship, Says Legal Team, Filmmaker Working to Screen It

Shiryn Ghermezian


Skyline of Toronto, Canada. Photo Credit: Aaron Davis, Wikimedia Commons, June 2020.

The CEO of the Toronto International Film Festival (TIFF) said late Wednesday that efforts are being made to ensure the screening of a documentary about the Hamas-led deadly massacre in Israel on Oct. 7, 2023, after receiving backlash for removing the film from the festival’s lineup.

TIFF CEO Bailey Cameron also denied claims about censoring “The Road Between Us: The Ultimate Rescue.”

“I want to be clear: Claims that the film was rejected due to censorship are unequivocally false,” Bailey said in a released statement. “I remain committed to working with the filmmaker to meet TIFF’s screening requirements to allow the film to be screened at this year’s festival. I have asked our legal team to work with the filmmaker on considering all options available.”

The festival will run from Sept. 4-14, and the film is currently not listed on the festival’s official website.

The documentary from Canadian director Barry Avrich follows grandfather and retired IDF Maj. Gen. Noam Tibon as he rescues his family, including two granddaughters, from Hamas terrorists who invaded their home in Nahal Oz during the Oct. 7, 2023, terrorist attack across southern Israel. Tibon also rescued survivors of the Nova Music Festival and helped wounded Israeli soldiers. His heroic efforts were highlighted by “60 Minutes” in October 2023. During the attack, Hamas murdered 1,200 civilians and took 251 others as hostages back to the Gaza Strip. Fifty hostages are still held captive by Hamas in Gaza.

Avi Issacharoff and Lior Raz, the co-creators and writers of the Israeli television series “Fauda,” revealed last year that they are scripting a film about Tibon’s heroism. Tibon has also written opinion pieces for The Algemeiner in previous years and his son published a book about Tibon’s rescue mission on Oct. 7.

Deadline revealed on Tuesday that “The Road Between Us” was removed from the lineup of films being screened at TIFF, because filmmakers did not have “legal clearance” to use footage terrorists themselves filmed while murdering thousands during their deadly rampage. Festival organizers told Deadline in a statement that the film was “withdrawn by TIFF because general requirements for inclusion in the festival, and conditions that were requested when the film was initially invited, were not met, including legal clearance of all footage. The purpose of the requested conditions was to protect TIFF from legal implications and to allow TIFF to manage and mitigate anticipated and known risks around the screening of a film about highly sensitive subject matter, including potential threat of significant disruption.”

Tibon called the decision “absurd and bizarre,” and accused TIFF of “succumbing to pressure and threats” to conceal the truth about what happened during the Oct. 7 attack. “The atrocities committed by Hamas cannot be erased or denied,” he added. The team behind “The Road Between Us” also slammed the reasoning, telling Variety in part: “We are shocked and saddened that a venerable film festival has defied its mission and censored its own programming by refusing this film.”

The move was also condemned by several Jewish groups – including StandWithUs Canada, the Canadian Centre for Jewish and Israeli AffairsCombat Antisemitism Movement, and Friends of Simon Wiesenthal — and the pro-Israel entertainment industry organization Creative Community for Peace. Israeli Foreign Minister Gideon Sa’ar also criticized the move in a post on X, saying there “was no ‘legal clearance’ from Hamas for their GoPro massacre videos.”

“This festival would have asked Hitler or Goebbels for copyright on Auschwitz footage,” said Sa’ar. “This vicious and sickening decision must be cancelled immediately!”

In a statement late Wednesday, Bailey rejected the censorship claims, saying that the misunderstanding “calls for compassion and sensitivity, and I recognize the concerns it has raised among members of the Jewish community and beyond.” He then apologized for “any pain this situation may have caused.”

“It was never my intention to offend or alienate anyone,” he said. “At TIFF, we believe in the transformative power of film to foster understanding and dialogue, especially during challenging times.”

“My intention was to screen ‘The Road Between Us: The Ultimate Rescue,’ which is why I extended the invitation for the film to participate in this year’s festival,” he added. “Given the sensitive and significant nature of the film’s subject, I believe that it tells an important story and contributes to the rich tapestry of perspectives in our lineup – stories that resonate both here at home and around the world … While we are not a political organization, TIFF will always strive to present our programming in a safe, inclusive environment.”

Bailey concluded by asking for “patience and understanding as we navigate this complex landscape.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Faryzejska kultura rzekomo współczujących


.

Faryzejska kultura rzekomo współczujących

Andrzej Koraszewski


Uczę się życia z nowym kalectwem. Pospiesznie przygotowuję się do samotnej kontynuacji tego, co robiliśmy we dwoje. Czy to może się udać? Nie wiem, nie do mnie będzie należała ocena. Chwilowo czyszczę stajnię Augiasza, tworzę nowy warsztat pracy, borykam się z emocjami, które popychają raz w jedną, raz w drugą stronę. „Listy z naszego sadu” wypełniały nasze życie niemal bez reszty, były i nadal są protestem przeciw zakłamanemu światu.

Od wczesnej młodości patrzyliśmy ze zdumieniem na ogólnoświatowy ruch solidarności w nienawiści wobec Izraela. Działania radzieckich polityków nie budziły zdziwienia. Ich antysemityzm był zarówno narzędziem zdobywania sojuszników do walki z „amerykańskim imperializmem i kolonializmem”, czyli z samą ideą demokracji, jak i kontynuacją wielowiekowej religijnej i politycznej tradycji. Zrozumienie Brytyjczyków, dążących nawet bezpośrednio po Zagładzie do likwidacji Żydów w Mandacie Palestyńskim, Francuzów blokujących pomoc dla broniącego się przed kolejną zagładą narodu, Niemców borykających się z poczuciem winy i szukających odkupienia w specyficznie pojmowanej „sprawiedliwości” – było znacznie trudniejsze. Polska nie budziła zdumienia, zawsze epigońska córa Kościoła, sojuszniczka Moskwy, zerkająca z zazdrością na Paryż i Londyn. Dziwiło i budziło poczucie niewygody narastające poczucie obcości w stołecznej inteligenckiej kawiarni.

Po trzech dekadach wędrówek po świecie powrót do kraju dzieciństwa okazał się zdumiewająco udany. Czasami żartowaliśmy, że wybraliśmy miejsce wystarczająco odległe od stolicy, żeby mieć pewność, że mieszkamy w Polsce. Internet dawał nam możliwość kontaktu ze światem, sąsiedzi dostarczali kontaktu ze zwykłymi ludźmi, niemającymi wiele wspólnego z mieszkańcami wieży z kości słoniowej. Pod koniec życia, podobnie jak na samym początku naszej miłości, Izrael był papierkiem lakmusowym moralnego stanu świata.

Nie mieliśmy złudzeń, wiedzieliśmy, że płyniemy pod prąd, że możemy zaledwie dawać świadectwo i szukać innych niepokornych. Teraz, kiedy Małgorzaty już nie ma, zastanawiam się, czy starczy mi energii. W przeszłości w chwilach zwątpienia w sens tego wysiłku to drugie umiało wyciągnąć z marazmu. W samotności to wszystko jest znacznie trudniejsze.

Patrzę na dzisiejsze doniesienie wiadomości.gazeta.pl. Pani Katarzyna Romik jest wstrząśnięta raportem ONZ, że koncerny współpracują z Izraelem. Komentarze zamknięte – ciekawe dlaczego, czyżby redakcja doskonale wiedziała, co robi i co chce osiągnąć, ale obawia się, że reakcje czytelników będą nazbyt odsłaniać te intencje?

Jak donosi absolwentka filologii, na „wstrząsający raport” zareagowało polskie (niepisowskie) MSZ:

„Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP podkreśliło, że ocenia ten stan rzeczy jednoznacznie negatywnie. W odpowiedzi przesłanej do dziennika Rzeczpospolita resort dodał, że ewentualne przyjęcie przez Unię Europejską sankcji, które miałyby być odpowiedzią na działania koncernów, wymagałoby jednomyślnej zgody wszystkich państw członkowskich. Możliwym środkiem oddziaływania, znajdującym odbicie w kształtowaniu wartości rynkowej przedsiębiorstwa, jest presja konsumentów i opinii publicznej – zauważyło ministerstwo.”

Krótko mówiąc – Warszawa obawia się, że jacyś Czesi mogą podstawiać nogę i odmówić solidarnej nienawiści.

Pani „dziennikarka” informuje również, że sekretarz stanu USA Marco Rubio po opublikowaniu raportu Franceski Albanese zagroził nałożeniem na nią sankcji.

„Przedstawiciel administracji Trumpa nazwał wysiłki członkini ONZ krokami bezprawnymi i haniebnymi. Stany Zjednoczone będą nadal podejmować wszelkie działania, które uznamy za konieczne, aby odpowiedzieć na akty bezprawia i chronić naszą suwerenność i suwerenność naszych sojuszników – oświadczył Rubio.”

Ciekawe, czy dziennikarka posiada cień świadomości, na jakiej podstawie przedstawiciel Stanów Zjednoczonych określił działania przedstawicieli ONZ jako „bezprawne”, czy coś wie o przepisach dotyczących międzynarodowego handlu, czy tylko Marco Rubio źle jej się kojarzy? Czy może znać antysemicką przeszłość Franceski Albanese? Z czym jej się kojarzy nazwisko António Manuela de Oliveiry Guterresa? Nie wiem i nie mogę tego wiedzieć. Mnie imiona nadane w 1949 roku portugalskiemu niemowlęciu kojarzą się z rządzącym wówczas Portugalią faszystą António de Oliveirą Salazarem, a Manuel – z Manuelem I Szczęśliwym, który wygnał Żydów z Portugalii. Obecny Pierwszy Sekretarz ONZ nie popiera faszyzmu, to już takie niemodne, on tylko kontynuuje wielkie dzieła Kurta Waldheima. Żadnemu dziennikarzowi wiadomości.gazeta.pl taka wiedza nie jest potrzebna, wystarczą depesze agencyjne.

Nasza wspaniała „dziennikarka” od pełnej obrzydzenia informacji o niecnym proteście amerykańskiego sekretarza stanu przechodzi do doniesienia Al-Dżaziry i informuje konsumentów tych wiadomości, że:

„… w środę 13 sierpnia zginęło 29 Palestyńczyków w izraelskich atakach lotniczych w całej Strefie Gazy. Co najmniej 10 ofiar to osoby próbujące uzyskać pomoc humanitarną. Centra dystrybucji pomocy to wciąż śmiertelne pułapki – oceniła stacja. I dodaje, że zdecydowana większość ludzi nie ma innego wyjścia, jak tylko pojawić się tam i spróbować zdobyć wszystko, co jest dostępne dla ich rodzin.”

Zastanawianie się nad pytaniem, co „dziennikarka” wiadomości.gazeta.pl może wiedzieć na temat Al-Dżaziry, Kataru i historii Bractwa Muzułmańskiego, jest cokolwiek bezpłodne. Możemy być pewni, że zatrudniająca ją redakcja nie oczekiwała takiej wiedzy, a co więcej – taka wiedza byłaby dyskwalifikująca do pracy, którą wykonuje. Najwyraźniej jednak to, co jej w duszy gra, jest dobrze zharmonizowane z oczekiwaniami redakcji. Pani Katarzyna Romik jest szlachetną osobą głęboko współczującą wszystkim krzywdzonym przez Żydów.

Inna pełna wszelakiego rodzaju empatii osoba pojawiła się na moim Facebooku, komentując artykuł o miłości Włodzimierza Czarzastego i jego ferajny do Palestyny i Palestyńczyków. Mateusz X jest oburzony, że kogoś, kto tak pięknie chodzi na obchody upamiętniające mordowanie Żydów w przeszłości i równocześnie radośnie popiera dzisiejszych nazistów, można nazwać antysemitą.

Mateusz X broni cnoty posłanki. Nie wiem której, bo w moim artykule pojawiają się dwie szlachetne posłanki – jedna będąca podobno autorką projektu ustawy Nowej Lewicy i druga będąca twarzą Koalicji Obywatelskiej w Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. Być może Mateusz X nie wymienia nazwiska, bo podobnie jak ja nie dostrzega między nimi żadnej różnicy. Obie kochają prezentować się jako istoty szlachetne, obie udają, że współczują Palestyńczykom i że to rzekome współczucie jest jedynym powodem ich nienawiści do jeszcze żyjących Żydów.

Mateusz X przekonuje, że nie może być antysemitą, bo sam jest Żydem. Ciekawe. Nie wiedziałem, że geny decydują o poglądach.

Najciekawszy jest żal Mateusza X o mój stosunek do postaci, która w rzekomo komentowanym przez niego artykule nie występuje, a mianowicie do Konstantego Geberta.

Mateusz X nie jest w stanie pojąć, że może być cokolwiek złego w deklaracji tego „krytyka Izraela”, że jego nie interesują arabscy faszyści. Zainteresowanie ideologią „osi oporu” (Iranu, Hezbollahu, Huti, Hamasu, Fatahu, Bractwa Muzułmańskiego, Turcji, Egiptu i innych) jest głębokim nietaktem i szkodzi poczuciu sprawiedliwości „krytyków Izraela”. Mateusz X nie chce grzebać w historii, jemu wystarcza dobre samopoczucie „krytyka Izraela”, który może deklarować koleżkom z gojowskiej lewicy, że jest takim porządnym Żydem i też pragnie, żeby demokrację wreszcie diabli wzięli i żeby zwyciężyła awangarda, czyli Mateusz X i jego bracia w Karolu Marksie.

A jednak mam szacunek do Mateusza X, bo kiedy poprosiłem go, żeby zniknął, nie zmuszając mnie do blokowania, zamilkł jak przystało na osobę z jakąś elementarną przyzwoitością.

Patrząc na doniesienie w dzisiejszych „wiadomościach” i przypominając sobie wynurzenia Mateusza X, uświadomiłem sobie, jak bardzo powszechna jest (również nad Wisłą) solidarność nienawiści ukrywająca swoją odrażającą gębę za rzekomym współczuciem dla Palestyńczyków, a wyrażająca się w nieustającym pragnieniu ratowania ich faszystowskiej władzy, kłamstwach o głodzie, kłamstwach o ludobójstwie, kłamstwach o żydowskich zbrodniach.

Czy to jest dziś powszechna postawa Polaków? Patrząc na to z perspektywy mojego miasteczka, mam wrażenie, że solidne badania przyniosłyby odmienną odpowiedź. Solidnych badań nie ma, pozostaje wrażenie, że to choroba, która dotknęła głównie wielkomiejską inteligencję – tę z lewicowymi i tę z prawicowymi poglądami.

Zamiast zastanawiać się nad pytaniem, jak dziś wyglądałaby nasza dyskusja, gdyby Małgorzata żyła, usiadłem do pisania. Mam wrażenie, że to dobry znak.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Covid cash for yachts, swingers’ club fuels Polish opposition attack on Tusk

For Donald Tusk, the row piles fresh pressure onto an already crowded agenda. | Wojtek Radwanski/AFP via Getty Images


.

Covid cash for yachts, swingers’ club fuels Polish opposition attack on Tusk

Bartosz Brzeziński


WARSAW — Donald Tusk’s coalition is scrambling after an ill-judged transparency drive revealed that some of Poland’s long-awaited EU Covid recovery cash went to eyebrow-raising projects, including a swingers’ club, a pizzeria with a solarium and a chain of vodka bars.

The uproar, which erupted after the government published interactive online maps of grant recipients in a bid to showcase openness, has handed the far-right Law and Justice (PiS) party an irresistible target.

Clicking through the data revealed that the 1.2 billion złoty (€282.3 million) program meant to revive hotels, restaurants and cultural venues battered by the pandemic had also bankrolled yachts, a pizzeria that added tanning beds, and, in one widely shared case, a business in southern Poland registered at the same address as a sex club.

PiS, clawing at every opportunity to regain momentum since losing power in 2023, has wasted no time in framing the row as proof of Tusk-era cronyism and waste.

“One of the biggest scandals since 1989,” thundered PiS MEP Tobiasz Bocheński, staging a stunt on Saturday outside the prime minister’s office with a mock plaque for the fictional “Ministry of Herring and Vodka” — a nod to one grant recipient. The party has promised parliamentary inspections and prosecutor referrals to trace every “link, dependency and decision-making chain.

From flagship to flak magnet

The 1.2 billion złoty HoReCa scheme is part of the 254 billion złoty (€59.8 billion) Poland is due from the EU’s National Recovery Plan. Brussels had frozen the funds during PiS rule due to rule-of-law concerns, and unlocking them was a central promise of Tusk’s 2023 election campaign. The HoReCa cash was designed to help small and medium-sized tourism and hospitality businesses diversify so they could survive another crisis.

Instead, the map swiftly transformed the program from a showcase into a political headache.

One restaurant owner in Łódź, whose grant was flagged online for financing two yachts, defended the purchase as a legitimate way to diversify his business in case of future lockdowns.

The HoReCa program was meant to help hotels, restaurants and cultural venues battered by the pandemic. | Pawel Supernak/EPA

“We didn’t get this money for vacations,” Grzegorz Urbaniak told the portal Money.pl, arguing that boats could be rented to tourists when restaurants were closed. 

The owner of the business registered at the same address as a swingers’ club said his grant had paid for metalworking machinery, not adult entertainment.

Officials stress that many of the eyebrow-raising purchases met program rules negotiated by the PiS government in 2021, which allowed spending on “diversification” projects such as tourist rentals or eco-friendly attractions.

Tusk has promised “zero tolerance” for abuse of EU funds. 

“We put too much effort into unlocking these billions to allow anyone to waste them,” Tusk said on X on Saturday, vowing that “anyone who made mistakes will face consequences, regardless of their position or party affiliation.” Prosecutors have opened preliminary inquiries, and the funds ministry says an audit will deliver initial results by late September.

Coalition strain

For Tusk, the row piles fresh pressure onto an already crowded agenda. The ministry overseeing the funds is run by Polska 2050, a coalition partner led by parliament speaker Szymon Hołownia. His 31-seat party is crucial to Tusk’s majority but has had its own PR headaches, including a summer scandal over a late-night meeting with PiS leader Jarosław Kaczyński.

For PiS, the flap has become a way to question Tusk’s ability to manage his coalition and to highlight tensions between the prime minister and Hołownia. The controversy has drawn attention to the role of Polska 2050 in overseeing the program and given PiS an opportunity to criticize both leaders at once.

The spending row comes only weeks after Tusk reshuffled his Cabinet in a bid to regain momentum following a presidential election loss, a shake-up that underscored both the fragility of his coalition and the difficulty of keeping it aligned.

The presidential election saw nationalist Karol Nawrocki defeat Tusk’s preferred candidate, Warsaw Mayor Rafał Trzaskowski, a result that dealt a major blow to the government’s reform agenda and is expected to make passing legislation far more difficult.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Federal probe finds GW ‘deliberately indifferent’ to Jew-hatred


.

Federal probe finds GW ‘deliberately indifferent’ to Jew-hatred

Aaron Bandler


Rabbi Levi Shemtov, who founded the GW Chabad, told JNS that the university hasn’t handled Jew-hatred well since Oct. 7 but is making improvements.

Professors Gate located on the George Washington University campus in Washington, D.C. Credit: Courtesy.

George Washington University, an urban campus in Washington, D.C., with some 4,500 Jewish students, violated federal civil rights law in its “deliberate indifference” to antisemitic incidents on campus that were “objectively offensive, severe and pervasive,” the U.S. Justice Department said on Tuesday.

The private school ignored a “hostile educational environment for Jewish, American-Israeli and Israeli students and faculty,” the Trump administration said. “GW took no meaningful action and was instead deliberately indifferent to the complaints it received, the misconduct that occurred and the harms that were suffered by its Jewish and Israeli students and faculty.”

The Justice Department, which reportedly sought a settlement with University of California, Los Angeles worth $1 billion, said it will “seek immediate remediation with GW for its civil rights violations.”

“Every student has the right to equal educational opportunities without fear of harassment or abuse,” stated Harmeet Dhillon, the assistant U.S. attorney general. “No one is above the law, and universities that promulgate antisemitic discrimination will face legal consequences.”

GW is “one of the most active and rapidly growing Jewish campus communities in North America,” according to Hillel International. The Hillel on campus, which debuted a new building in 2021, was founded in the 1930s.

In a letter to Ellen Granberg, the GW president, Dhillon wrote that “the antisemitic, hate-based misconduct by GW students directed at Jewish GW students, faculty and employees was, in a word, shocking.”

The Justice Department found “numerous” cases, in which protesters harassed, threatened or attacked Jewish students. “The behavior was demonstrably abhorrent, immoral and, most importantly, illegal,” Dhillon wrote.

The letter noted the antisemitic “encampment” at the private school and other disruptions in April and May 2024 that took place “during final examinations and graduation ceremonies.”

“The purpose of the agitators’ efforts was to frighten, intimidate and deny Jewish, Israeli and American-Israeli students free and unfettered access to GW’s educational environment. This is the definition of hostility and a ‘hostile environment,’” Dhillon wrote. “To be clear, Jewish students were afraid to attend class, to be observed or, worse, to be ‘caught’ and perhaps physically beaten on GW’s campus.”

GW police officers either ignored attacks on Jewish students or told the latter to leave the area, per the Justice Department.

Jewish students, parents and alumni contacted GW, including at least eight complaints alleging anti-Jewish bias between April 25 and May 1, 2024, but the Justice Department said that its probe revealed that “GW took no meaningful action and instead was deliberately indifferent to the hostile educational environment on its campus in violation of Title VI.”

Under Title VI of the 1964 Civil Rights act, it is illegal to discriminate based on shared characteristics, including national origin and religion.

The Justice Department “intends to proceed with enforcement of this important federal civil rights law unless resolution of this matter is reached in the near future,” Dhillon wrote. “The department therefore offers GW the opportunity to enter into a voluntary resolution agreement to ensure immediate remediation of these issues and related reforms to prevent the recurrence of discrimination, harassment and abuse.”

Shannon McClendon, executive director of media relations at GW, told JNS that the school is reviewing the Justice Department’s letter.

“GW condemns antisemitism, which has absolutely no place on our campuses or in a civil and humane society,” McClendon told JNS. “Our actions clearly demonstrate our commitment to addressing antisemitic actions and promoting an inclusive campus environment by upholding a safe, respectful and accountable environment.”

GW took “appropriate action under university policy and the law to hold individuals or organizations accountable” and has “worked diligently with members of GW’s Jewish community, as well as Jewish community organizations, city and federal authorities to protect the GW community from antisemitism,” McClendon said.

“We remain committed to working with them to ensure every student has the right to equal educational opportunities without fear of harassment or abuse,” she added.

Rabbi Levi Shemtov, executive vice president of American Friends of Lubavitch (Chabad) and founder of the Chabad at GW, told JNS that the university hasn’t handled Jew-hatred on its campus very well since Oct. 7, but “there are some improvements that are being made.”

Shemtov hopes that the university can resolve things with the federal government “without enforcement, but if they don’t, then it seems enforcement is coming,” he said.

The Chabad rabbi also thinks that there are “many problematic professors, including some who are Jewish” at GW who “literally make the lives of Jewish and pro-Israel students specifically miserable.”

“GW is a wonderful place. It’s going through a difficult period. I believe President Granberg wants to do the right thing, and I hope all those whose support she needs to do so will stand behind her, and that way she can be held accountable,” Shemtov told JNS. “If she is not getting the support she needs, then the blame does get spread around.”

The executive board of GW for Israel told JNS that it recognizes the importance of addressing concerns that the Justice Department raised, but “our experience as a student organization has been marked by collaboration and responsiveness from the administration.”

“Recent efforts, such as measures to ensure campus events are conducted in a respectful and secure manner, reflect the university’s commitment to maintaining a safe and inclusive space for student groups,” it told JNS.

GW Hillel stated that it expects that the university will take steps to “resolve this matter” that “will result in a GW that is safe and welcoming for Jewish students and faculty and where teaching and research can thrive.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


RABIN JONATHAN SACKS – Komentarz do parszy Wa-jikra

Powołanie [Komentarz rabina Sacksa do parszy Wa-jikra]

RABIN JONATHAN SACKS


Matka Samuela ofiarowuje dziecko kapłanowi Elemu. Obraz holenderskiego malarza Gerbranda van den Eeckhouta (około 1665 r.). /Fot. Wikipedia

PARSZA WA-JIKRA  – 17 MARCA 2018/ 1 NISAN 5778

Nigdy nie miałem ambicji, aby zostać rabinem. Na uniwersytecie studiowałem ekonomię, a później filozofię. Fascynowali mnie też słynni brytyjscy prawnicy: legendarny Edward Marshall Hall, Rufus Isaac czy Frederick Edwin Smith. Studia rabinackie ukończyłem dość późno, nie planując dalszej kariery z nimi związanej, a jedynie chcąc zgłębić dziedzictwo swojej religii.

Wszystko zmieniło się w styczniu 1978 roku. Był to mój drugi ważny jechidut (audiencja) u Rebego Lubawicz. Wydarzenie to całkowicie zweryfikowało mój stosunek do zawodu i życia. Ku mojemu zdziwieniu, Rebe zawetował wszystkie moje zawodowe plany – karierę akademicką, zostanie prawnikiem, ekonomistą, a nawet rabinem w Stanach Zjednoczonych. Moim zadaniem miało być kształcenie innych rabinów. W Wielkiej Brytanii było ich za mało i moją misją miało być zmienienie tego stanu rzeczy.

Ważne było, abym nie tylko został rabinem wspólnoty, ale również zapewnił uczniom możliwość przysłuchiwania się moim kazaniom. Nadal słyszę w głowie słowa Rebego, który wypowiada angielskie słowo „kazanie” z wyraźnym rosyjskim akcentem. Zaplanował nawet dokładnie, gdzie powinienem pracować. Miała to być London School of Jewish Studies, najstarsze seminarium rabinackie angielskojęzycznego świata.

Tak też zrobiłem. Pracowałem tam jako nauczyciel, a później dyrektor. Następnie – również po konsultacji u Rebego – podjąłem się pełnienia roli naczelnego rabina Wielkiej Brytanii, za co dziękuję nie tylko jemu, ale również mojej żonie, Elaine. Kiedy się pobieraliśmy, nie przypuszczaliśmy, że uda mi się zajść tak daleko, a Elaine nie wiedziała, że wychodząc za mnie, pisze się na bycie żoną naczelnego rabina. Bez jej stałego wsparcia, nigdy nie udałoby mi się osiągnąć tak wiele.

Opowiadam tę historię nie bez powodu. Chcę na swoim przykładzie pokazać różnicę między darem, a powołaniem, między tym, w czym jesteśmy dobrzy, a tym, do czego jesteśmy wezwani. Te dwie rzeczy bardzo się od siebie różnią. Poznałem wielu bardzo dobrych sędziów, którzy byli jednocześnie wspaniałymi pianistami. Wittgenstein uczył się inżynierii lotnictwa, a całe życie poświęcił filozofii. Ronald Heifetz studiował medycynę i kształcił się na muzyka, aby w końcu założyć Szkołę Przywództwa Publicznego, będącą częścią Szkoły Administracji Rządowej im. Kennedy’ego na Uniwersytecie Harvarda. Możemy być dobrzy w wielu dziedzinach, ale tylko poczucie misji i powołania naprawdę nas ukierunkowuje i nadaje życiu sens.

Takie znaczenie ma słowo otwierające parszę na ten tydzień, które jest jednocześnie hebrajskim tytułem całej księgi: Wa-jikra, „I wezwał”. Jeśli dobrze przyjrzymy się pierwszemu wersowi parszy, zauważymy, że jego konstrukcja jest nieco dziwna. W tłumaczeniu czytamy: „I wezwał Mojżesza, i rzekł do niego Wiekuisty z przybytku zboru, w te słowa”. Pierwsza fraza wydaje się być zbędna. Skoro napisano w Torze, że do Mojżesza przemówił Bóg, po co dodawać „I wezwał”?

Otóż wezwanie Mojżesza miało miejsce wcześniej niż padły słowa Boga. One były jedynie uściśleniem. Wezwanie zaś było naznaczeniem misji, zupełnie tak jak wtedy, kiedy Mojżesz po raz pierwszy został powołany przez Boga, który objawił mu się w gorejącym krzewie. Mojżesz podjął się wtedy zadania, które miało zdefiniować jego życie i nadać mu cel – wyprowadzenia ludzi z niewoli i przewodzenia im w wędrówce do wolności w Ziemi Obiecanej.

Dlaczego zatem Mojżesz zostaje powołany po raz drugi? Prawdopodobnie ma z tym związek fakt, że księga Wa-jikra właściwie Mojżesza nie dotyczy. Nadana przez mędrców nazwa trzeciej księgi Tory brzmiała Tora Kohanim, „prawo kapłanów” (stąd łacińska nazwa Leviticus, która dosłownie oznacza „dotycząca Lewitów”, potomków Lewiego). Mojżesz jednak nie był kapłanem, była to rola jego brata, Aarona. Bóg zdaje się więc mówić do Mojżesza: również i to zadanie należy do ciebie; nie jesteś kapłanem, ale to przez ciebie ujawniam Moje prawa, łącznie z prawami kapłańskimi.

Może nam się wydawać, że idea powołania istnieje we wszystkich kulturach. Tak nie jest. Wybitny niemiecki socjolog Max Weber (1864-1920) zauważył, że idea powołania, tak fundamentalna dla społecznej etyki Zachodu, w rzeczywistości ma swój początek w religii, gdzie oznacza zadanie wyznaczone przez Boga.

Ten koncept zrodził się na potrzeby Biblii hebrajskiej. W tekstach innych kultur komunikacja między ludźmi i ich bogami była znikoma. Idea Boga, który naznacza człowieka na swojego pomocnika i emisariusza była rewolucyjna, a właśnie na niej opiera się judaizm.

Historia Żydów zaczyna się od wezwania Abrahama, aby opuścił dom swojego ojca. Później Bóg powołuje Mojżesza i proroków. W mistycznej wizji Izajasza wyjątkowo obrazowo przedstawiony jest Bóg zasiadający na tronie, otoczony przez śpiewające anioły: „Wtedy usłyszałem głos Pana mówiącego: Kogoż mam posłać, i któż Nam pójdzie? I rzekłem: Oto jestem, poszlij mnie!” (Izajasz 6:8).

Jedną z najbardziej wzruszających opowieści o powołaniu jest historia Samuela. Jego matka obiecała Bogu, że jeśli tylko obdaruje ją synem, odda go na służbę do świątyni. Pewnej nocy, kiedy młody Samuel rzeczywiście został przekazany do Szilo, gdzie służył kapłanowi Elemu, usłyszał w nocy głos wołający jego imię. Myśląc, że wzywa go Eli, pobiegł sprawdzić, czego od niego chce. Ten jednak wyprowadził go z błędu i oznajmił, że to nie on go wzywał. Sytuacja powtórzyła się to jeszcze dwa razy, po czym Eli zrozumiał, że to Bóg wzywa chłopca. Doradził Samuelowi, aby następnym razem, kiedy usłyszy głos, odpowiedział: „Mów, o Wiekuisty! Albowiem sługa Twój słucha” (1 Ks. Samuela 3:9). Chłopcu nie przyszło nawet do głowy, że to sam Bóg wzywa go do wypełnienia zadania, a tak właśnie było. W ten sposób rozpoczęła się jego misja jako proroka, sędziego i tego, którego zadaniem było namaszczenie dwóch pierwszych królów Izraela – Saula i Dawida (1 Ks. Samuela 3).

Więcej proroków nie było wezwanych przez Boga, a historia profetyzmu kończy się w okresie Drugiej Świątyni. Mimo to idea powołania pozostaje żywa dla wszystkich, którzy wierzą w Bożą Opatrzność. Każdy z nas jest inny, a swoim wyjątkowym zestawem talentów i zdolności możemy wzbogacić świat. To, że znajdujemy się w określonym miejscu i czasie, z określonymi możliwościami nie jest przypadkowe. Bóg już wyznaczył nam zadanie i wzywa nas do jego wypełnienia.

Nikt tak nie przyczynił się do przywrócenia tej idei do życia jak ocalały z Zagłady psychoterapeuta Viktor Frankl. Jako więzień w Auschwitz postanowił sobie, że będzie podtrzymywał w ludziach wolę życia poprzez pokazywanie im, że muszą przetrwać, bo wciąż mają do wypełnienia misję. W ten sposób dawał im powód, aby pozostać przy życiu do zakończenia wojny.

PRENUMERATA

Frankl uważał, że powołanie przychodzi z zewnątrz. Pytanie, które według niego człowiek powinien sobie zadać, nie brzmiało „czego ja chcę od życia?”, ale „czego życie chce ode mnie?”. W swojej książce Nieuświadomiony Bóg cytuje wyznanie jednego ze swoich studentów, niegdyś leczonego z powodu choroby psychicznej, który w liście pisze: „Ale w ciemności odnalazłem poczucie celu, własnej misji w świecie. Wiedziałem, tak jak wiem i teraz, że musiałem, choćby z jakiegoś najbardziej błahego powodu, zostać przy życiu. Jest coś, czego tylko ja mogę dokonać i niezmiernie ważne jest, żebym właśnie ja to zrobił… W osamotnionej ciemności ‘nory’, w której zostałem porzucony przez człowieka, znalazł mnie On. On tam był, nawet kiedy nie znałem Jego imienia. Bóg był tam ze mną”.

Natan Szaranski miał podobne odczucia czytając Psalmy w więzieniu, w którym zamknęło go KGB. Opisuje je w książce Fear No Evil.

Frankl wierzył, że „każdy człowiek tworzy coś wyjątkowego, a każda sytuacja w życiu jest niepowtarzalna. Konkretne zadanie człowieka odnosi się do tej wyjątkowości i niepowtarzalności”[1]. Istotą tego zadania jest, jak twierdził, fakt, że samo ono siebie przewyższa. Pochodzi z zewnątrz świadomości i rzuca nam wyzwanie, aby nasze życie polegało na czymś więcej niż ochronie własnych interesów. Aby jednak odkryć, co jest naszym zadaniem, musimy zrozumieć, że nasze życie ma znaczenie i cel.

Jak odkryć więc swoje powołanie? Zmarły niedawno Michael Novak twierdził[2], że ma ono cztery cechy charakterystyczne. Po pierwsze, powołanie jest inne dla każdego. Po drugie, do rzeczy, do których jesteśmy powołani, mamy talent. Po trzecie, wypełnianie go, daje nam radość i nową energię. Po czwarte, nie możemy się spodziewać, że objawi nam się od razu. Możliwe, że przemierzymy wiele dróg, zanim znajdziemy tę właściwą.

Novak cytuje Logana Pearsalla Smitha, który powiedział: „Sprawdzianem powołania jest miłość do ciężkiej pracy, którą wkładamy w jego wypełnianie”. Wszystkie prawdziwe osiągnięcia wymagają karkołomnych przygotowań. Najbardziej znaną teorią jest ta, która mówi, że aby cokolwiek opanować, należy spędzić przy tym około dziesięciu tysięcy godzin intensywnej pracy. Czy jesteśmy gotowi zapłacić taką cenę? To nie przypadek, że Wa-jikra rozpoczyna się wezwaniem. Księga ta opisuje przecież rytuał składania ofiar, a powołanie wiąże się z poświęceniem. Jesteśmy skłonni do poświęceń, gdy czujemy, że konkretna rola lub zadanie jest tym, do czego jesteśmy przeznaczeni.

To idea, która może zmienić nasze życie. Każdemu z nas Bóg wyznaczył zadanie: pracę do wykonania; życzliwość do pokazania; dar do obdarowania; miłość do dzielenia się nią; samotność, w której możemy przynieść ulgę; ból, który możemy uleczyć; czy złamane życie, które możemy naprawić. Rozpoznanie tego zadania i usłyszenie wołania Boga stanowi o sensie i celu naszego życia. Gdy odnajdziemy to, do czego robienia mamy predyspozycje, a przy tym będzie to istotna, wymagająca podjęcia misja, możemy być pewni, że właśnie do niej wzywa nas Bóg.


[1] Viktor Frankl, The Unconscious God, Simon & Schuster, Nowy Jork 1975, s. 57.

[2] Michael Novak, Business as a Calling, Free Press, 1996, s. 17-40.

Tłumaczenie: Jolanta Różyło © CHIDUSZ 2018


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com