
Antysemityzm ma się dobrze, bo Schadenfreude sprawia ludziom przyjemność
David Suissa
Istnieje nieskończenie wiele wyjaśnień, dlaczego ludzie nienawidzą Żydów, ale jedno z nich rzadko pojawia się w dyskusji: że ta nienawiść sprawia ludziom przyjemność.
Na dobre i na złe, Żydzi postrzegani są jako naród ludzi sukcesu, a jeśli jest coś, co wiemy o ludziach sukcesu, to to, że wielu cieszy się, gdy się potkną.
W języku angielskim nie ma słowa, które oddawałoby to uczucie, ale w niemieckim już tak: Schadenfreude. Pochodzące od słów schaden (szkoda) i freude (radość), opisuje ono nieczystą przyjemność, jakiej wielu doświadcza na widok cudzego upadku.
Nienawidzący Żydów na całym świecie muszą dziś przeżywać ekstazę schadenfreude. Każdy kolejny atak na Żydów, każda wiadomość o ich panice i wołaniu o ochronę to kolejny powód do radości.
Podobny mechanizm działa w przypadku Izraela. Nienawidzący Żydów wiedzą, że Izrael to silne państwo, które nigdzie się nie wybiera. Ale Palestyńczycy są dzis bezkarni, bo atakują Izrael.
Ponieważ potężny Izrael staje się państwem pariasem w dużej części świata, poziom schadenfreude u nienawidzących Żydów osiąga rekordowe poziomy. Izrael nie musi zniknąć, by ich to cieszyło – wystarczy, że przyjmie kilka solidnych ciosów.
7 października był największym ciosem, jaki Izrael kiedykolwiek otrzymał. Ludzie niezaangażowani politycznie byli zszokowani brutalnością ataku Hamasu, ale dla nienawidzących Żydów był to los wygrany na loterii schadenfreude – mogli oglądać Izrael słabszy niż kiedykolwiek. Dlatego właśnie widzieliśmy te perwersyjne sceny radości po masakrze.
Wreszcie ci twardziele z Izraela, którzy zawsze rozdają ciosy, sami je otrzymali. W końcu!
Zauważycie, że omijam teorie marksistowsko-leninowskie, narracje o ciemiężycielach i ciemiężonych, walkę z zachodnim kolonializmem, rozróżnienie między antysemityzmem a antysyjonizmem i inne obszary badań, które pomagają zrozumieć to zagmatwane zjawisko nienawiści wobec Żydów. Te obszary, w tym mroczny antysemicki stereotyp przebiegłego Żyda, są oczywiście istotne, ale ja koncentruję się tu na czymś bardziej liniowym i pierwotnym – na zazdrości, urazie i satysfakcji, jaką daje oglądanie upadku silnych.
Żydzi od zawsze byli ofiarami własnego sukcesu – zazdrości o ich niezwykłą odporność na prześladowania, które trwają od wieków.
Po najczarniejszym momencie swojej historii, gdy zamordowano sześć milionów współbraci, Żydzi zacisnęli zęby i postawili na sukces. Wiem, że dziś, kiedy wielu Żydów ogarnia panika, trudno mówić o „sukcesie”, ale nasi wrogowie nigdy nie przestają o nim myśleć.
I nie jest to mit.
Żydzi stanowią 0,2 procent światowej populacji, a jednocześnie 54 procent mistrzów świata w szachach, 27 procent laureatów Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki i 31 procent w dziedzinie medycyny. W USA Żydzi to 2 procent populacji, ale aż 26 procent laureatów Kennedy Center, 37 procent reżyserów nagrodzonych Oscarem, 38 procent osób z listy największych filantropów według Business Week i 51 procent zdobywców Pulitzera za literaturę faktu.
A, no i to Żyd (Larry David) stworzył najzabawniejszy serial w historii (w mojej opinii).
Więc kiedy nienawidzący Żydów widzą kolejny atak, nie myślą o empatii – myślą o zasłużonej karze.
Ci przeklęci Żydzi są na szczycie świata. Czego mają się jeszcze skarżyć? Dobrze im tak – niech spadną o oczko niżej.
Jednym z powodów, dla których walka z antysemityzmem jest tak trudna, jest fakt, że nienawidzący Żydów nie chcą pozwolić Żydom być ofiarami. W dzisiejszym świecie status ofiary to i prestiż, i siła. A czy Żydzi nie mają już wystarczająco dużo?
Lubię analizować twarze i mowę ciała. W setkach nagrań demonstracji antyizraelskich po 7 października rzadko widziałem smutek z powodu losu Palestyńczyków. Zamiast tego widziałem butę i pewność siebie – poczucie, że stoi się po stronie sprawiedliwości i że w końcu można dopiec tym, którym się należy.
Ponieważ wojna w Gazie przez długi czas dostarczała paliwa dla antyizraelskich nastrojów, wielu demonstrantów odczuwało swego rodzaju wyzwolenie – mogli wyładować nagromadzone przez lata resentymenty.
Fakt, że ta nienawiść wciąż się wylewa, mimo zakończenia wojny, mówi nam wszystko, co musimy wiedzieć. Tu nie chodzi o lepszą przyszłość dla Palestyńczyków. Chodzi o jak najgorszą przyszłość dla narodu, który – w ich oczach – zasłużył sobie na cierpienie. Można sobie tylko wyobrażać poziom schadenfreude, jaki odczuwali nienawidzący Żydów, gdy podczas radosnego i widocznego święta Chanuki doszło do mordu Żydów w Australii.
Wiem, że nienawiść wobec Żydów słynie z elastyczności – nienawidzący zawsze znajdą powód, niezależnie od tego, czy Żydzi są bogaci czy biedni, słabi czy silni, lewicowi czy prawicowi, kapitalistyczni czy socjalistyczni, i tak dalej. Dziś, być może ze względu na nadzwyczajny sukces państwa żydowskiego, dominujący wizerunek Żydów to obraz siły, wpływów i sukcesu.
Rok temu cytowałem brytyjską filozofkę Eve Garrard, która twierdziła, że „antysemityzm daje (co najmniej) trzy główne źródła przyjemności: przyjemność z nienawiści, przyjemność z tradycji i przyjemność z demonstrowania moralnej czystości.” Po tym, co zobaczyłem na twarzach nienawidzących Żydów po wojnie, dziś sugeruję, by dodać czwarte: przyjemność schadenfreude.
Nie jest to przyjemna myśl – że im bardziej ktoś odnosi sukces, tym bardziej staje się celem. Nieprzyjemna jest też świadomość, że po całym tym bogactwie złożonych wyjaśnień dla nienawiści wobec Żydów, tak pierwotne uczucie jak schadenfreude może być jednym z jej motorów.
Ale natura ludzka umiera powoli.
Pozostaje nam mieć nadzieję, że nadejdzie dzień, kiedy „sukces” odzyska status czegoś godnego podziwu i naśladowania – a nie powodu do wstydu, bo utożsamia się go z „białym przywilejem”.
Do tego czasu pozostaje nam pocieszenie, że jesteśmy nienawidzeni za rzeczy wielkie – nawet jeśli ta nienawiść daje tymczasową przyjemność naszym wrogom.
Szczęśliwej Chanuki.
Link do oryginału: https://jewishjournal.com/commentary/columnist/editors-note/385834/antisemitism-is-thriving-because-it-makes-haters-happy/
Jewish Journal, 18 grudnia 2025
David Suissa- Redaktor naczelny Jewish Journal, wieklokrotnie nagradzany publicysta, urodzony w Maroko, dorastał w Montrealu, mieszka w Los Angeles.
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com



Israel’s Foreign Minister Gideon Saar attends a press conference with the Danish Foreign Minister (not pictured) in Jerusalem, Sept. 7, 2025. Photo: Ritzau Scanpix/Ida Marie Odgaard/via REUTERS