Archive | 2025/12/08

55 lat temu Willy Brandt uklęknął przed Pomnikiem Bohaterów Getta

Warszawa 07.12.1970. Kanclerz Niemieckiej Republiki Federalnej (NRF) Willy Brandt złożył wieniec i ukląkł przed pomnikiem Bohaterów Getta. Fot PAP/Stanisław Czarnogórski


55 lat temu Willy Brandt uklęknął przed Pomnikiem Bohaterów Getta

Anna Kruszyńska (PAP)  


55 lat temu, 7 grudnia 1970 r., kanclerz RFN Willy Brandt uklęknął przed Pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie. Jest to jeden z najbardziej poruszających symboli politycznych współczesnej historii, a zdjęcie klęczącego Brandta obiegło cały świat.

Kanclerz RFN wykonał ten gest w trakcie wizyty związanej z podpisaniem układu z Polską dotyczącego normalizacji stosunków, w którym Bonn po raz pierwszy od zakończenia II wojny światowej uznało polską granicę zachodnią.

– Wizyta Brandta w Warszawie była historyczna, przełomowa. Była to pierwsza wizyta zachodnioniemieckiego szefa rządu w Polsce – a od powstania RFN minęło wtedy już 21 lat. Pamiętajmy, że gdy polityk przyleciał do Warszawy, znalazł się w państwie, z którym RFN nie utrzymywała nawet stosunków dyplomatycznych; to pokazuje skalę problemu – przypomniał w rozmowie z PAP dr Robert Żurek, historyk i członek Zarządu Fundacji „Krzyżowa”.

Brandt przybył do Warszawy, by podpisać układ z PRL, który, jak określił to dr Żurek, „miał zakończyć epokę lodowcową we wzajemnych relacjach”. W układzie tym RFN uznała bowiem granicę na Odrze i Nysie, co stało w sprzeczności z dotychczasową doktryną polityczną Bonn – rewizja granicy była jednym z jej głównych celów.

– Ale na wizytę Brandta należy spojrzeć szerzej niż tylko jako na przełom w relacjach między PRL a RFN. Ona tak naprawdę była punktem zwrotnym w relacjach polsko-niemieckich od połowy XVIII wieku – ocenił historyk. Jak zauważył, wcześniej były to relacje wrogie: Prusy, a potem Niemcy dążyły do realizacji swoich interesów kosztem Polski, nieraz w bardzo brutalny sposób.

– Wizyta Brandta to zerwanie z tą – jak to nazywał nieżyjący już niemiecki historyk, Klaus Zernack – „negatywną polityką wobec Polski”. Po raz pierwszy podjęto poważną próbę dogadania się z Polakami, po raz pierwszy poświęcono własne interesy na rzecz budowy dobrych relacji z Polską – zaznaczył rozmówca PAP.

„Niczego nie planowałem, ale (…) miałem poczucie, że muszę dać wyraz szczególnej pamięci przed Pomnikiem Bohaterów Getta. Na dnie niemieckiej historii, czując na sobie ciężar milionów zamordowanych, uczyniłem to, co czynią ludzie, gdy słowa zawodzą”.

W wizycie widoczne były odwaga i determinacja Brandta oraz jego współpracowników z szeregów koalicji rządzącej – socjaldemokratów i liberałów. Uznanie granicy było dużym ryzykiem politycznym, gdyż społeczeństwo zachodnioniemieckie było w sprawie relacji z Polską mocno podzielone i opozycyjna wtedy CDU mogła ugrać na kontrowersyjnej decyzji Brandta spory kapitał polityczny. Rzeczywiście kanclerza czekały burzliwe dwa lata – dopiero w 1972 r. Bundestag ratyfikował układ, a rząd Brandta ledwie ocalał w procedurze wotum nieufności.

W czasie wizyty Brandta doszło do jeszcze jednego przełomowego wydarzenia. Jak wynika z ówczesnych relacji, władze PRL przed wizytą sugerowały kanclerzowi złożenie wieńca przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Uzależnił on jednak zgodę na to od umożliwienia mu udania się pod Pomnik Bohaterów Getta. „Albo oba wieńce, albo żaden” – zanotował szef niemieckiego protokołu dyplomatycznego po konsultacji z urzędem kanclerskim. Polska strona powstrzymała się wówczas od komentarza, pozwalając na złożenie wieńca pod pomnikiem na terenie byłego getta. Komunistyczne władze, nawet po sugestiach niemieckiego MSZ, nie zaproponowały jednak żadnego ceremoniału dyplomatycznego – odegrania hymnów państwowych czy wyłożenia księgi pamiątkowej.

– Najbardziej poruszającym momentem wizyty Brandta było odwiedzenie Pomnika Bohaterów Getta. Kanclerz spontanicznie przyklęknął przed pomnikiem i trwał w tej pozycji kilkadziesiąt sekund – mówił PAP dr Żurek.

„(…) ukląkł ten, który nie musiał, w imieniu wszystkich, którzy powinni byli klęknąć, ale tego nie zrobili.”

Decyzja o uklęknięciu nie była jednak zaplanowana, lecz – jak zapewniał później Brandt – była wynikiem impulsu. W opublikowanych w 1989 r. wspomnieniach tak pisał o swoim geście: „Ciągle pytano mnie, co chciałem przez ten gest wyrazić. Czy może ten gest był zaplanowany? Nie, nie był. (…) Niczego nie planowałem, ale opuszczając pałac w Wilanowie, gdzie mieszkałem, miałem poczucie, że muszę dać wyraz szczególnej pamięci przed Pomnikiem Bohaterów Getta. Na dnie niemieckiej historii, czując na sobie ciężar milionów zamordowanych, uczyniłem to, co czynią ludzie, gdy słowa zawodzą”.

Jednak Brandt nie był osobiście obciążony spuścizną nazizmu, a po dojściu Hitlera do władzy przebywał na emigracji w Norwegii i Szwecji. Wyrażając zatem skruchę przed Pomnikiem Bohaterów Getta, uczynił to w imieniu państwa i narodu niemieckiego. Tygodnik „Der Spiegel” skomentował zachowanie Brandta: „ukląkł ten, który nie musiał, w imieniu wszystkich, którzy powinni byli klęknąć, ale tego nie zrobili”.

W Niemczech Zachodnich gest Brandta przyjęto ambiwalentnie. Znaczna część mediów i opinii publicznej uznała go za przesadzony. – Dopiero z biegiem czasu lepiej zrozumiano i doceniono wagę tego przyklęknięcia, które stało się symbolem nowego, odpowiedzialnego podejścia przez Niemcy do ich historii – zauważył dr Robert Żurek.

Gest kanclerza wywołał również konsternację w Polsce. – Polscy komuniści woleliby, by Brandt równie poruszająco zachował się przed Grobem Nieznanego Żołnierza, tam złożył on jednak jedynie wieniec i ukłonił się. Zachodziło więc podejrzenie, że kanclerz z większym pietyzmem podchodzi do ofiar żydowskich niż polskich, co dla władz PRL mogło być kłopotliwe, zwłaszcza że dwa lata wcześniej urządziły w Polsce antysemicką nagonkę – wskazał dr Żurek.

Sam Brandt w swoich wspomnieniach podkreślał, że żaden z jego polskich partnerów nie nawiązał do tego gestu: „Wywnioskowałem z tego, iż inni także jeszcze nie rozliczyli się z tą częścią historii”. Brandt wspominał też, że rozmówcy polscy pytali, dlaczego nie uklęknął przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Oficjalnie bowiem władze polskie ani słowem nie ustosunkowały się do zachowania Brandta. Gest kanclerza całkowicie zignorował I sekretarz PZPR Władysław Gomułka. Premier Józef Cyrankiewicz, sam więzień obozów koncentracyjnych Auschwitz i Mauthausen, jedynie w prywatnej rozmowie w przerwie oficjalnego programu wyraził uznanie dla Brandta.

Konsternację można było także zauważyć w polskich mediach. Jak wspominał Artur Hajnicz, ówczesny redaktor „Życia Warszawy”, w redakcji jego dziennika cenzura skonfiskowała fotografię klęczącego Brandta. Jedyną warszawską gazetą, w której zdjęcie się ukazało, była wychodząca w języku jidisz „Fołksztyme”. Natomiast prasa światowa szeroko relacjonowała uroczystość przed Pomnikiem Bohaterów Getta, a obraz klęczącego Brandta obiegł cały świat.

W Polsce fotografię Willy’ego Brandta zresztą wyretuszowano. Publikowano jej dwie wersje: przedstawiającą Brandta klęczącego przed stojącym na warcie polskim żołnierzem albo skadrowaną w ten sposób, że ukazywała tylko popiersie kanclerza. Dopiero po 1989 r. w polskich podręcznikach historii zaczęto publikować zdjęcie w całości.

Czy Brandt rzeczywiście dzielił obywateli polskich według klucza etnicznego i jednym okazał więcej czci niż innym? – Nawet gdyby tak się stało, byłoby to w jakiś sposób zrozumiałe, gdyż Holokaust był najstraszliwszym elementem nazistowskich zbrodni. Ale prof. Krzysztof Ruchniewicz, który intensywnie badał ten temat, twierdzi, że Brandt chciał uczcić wszystkich obywateli polskich zamordowanych przez Niemców, a uroczystość przy Grobie Nieznanego Żołnierza po prostu miała inny charakter niż przed Pomnikiem Bohaterów Getta – podsumowuje dr Robert Żurek.

6 grudnia 2000 r., w przeddzień 30. rocznicy symbolicznego gestu, kanclerz Niemiec Gerhard Schröder, premier Jerzy Buzek, żona Brandta Brigitte Seebacher-Brandt oraz pisarz Günter Grass uczestniczyli w odsłonięciu Pomnika Willy’ego Brandta w pobliżu Pomnika Bohaterów Getta.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


House foreign affairs panel advances bill to designate Muslim Brotherhood as terrorists


.

House foreign affairs panel advances bill to designate Muslim Brotherhood as terrorists

Andrew Bernard


The committee also voted in favor of legislation to monitor Jew-hatred in Europe and impose sanctions on Iranian clerics calling for the deaths of the U.S. president and Israeli prime minister.

The U.S. Capitol on July 16, 2025. Credit: Arie Leib Abrams/Flash90.

The House Foreign Affairs Committee advanced legislation on Wednesday to require U.S. President Donald Trump to designate the Muslim Brotherhood as a terrorist organization.

The bipartisan bill, introduced by Rep. Mario Diaz-Balart (R-Fla.), passed through the committee with the support of every Republican and about half of the panel’s Democrats, including Reps. Brad Sherman (D-Calif.), Brad Schneider (D-Ill.), Jared Moskowitz (D-Fla.) and George Latimer (D-N.Y.).

Ranking Member Gregory Meeks (D-N.Y.) opposed the legislation, which he said was overly broad and could be used as an excuse to discriminate against Muslims and harm relations with U.S. allies, such as Qatar and Turkey, that support the Brotherhood.

“I am also deeply concerned about the implications that this bill would have domestically,” Meeks said. “Section 2 has sweeping visa prohibitions, which amounts, to me, to be a backdoor Muslim ban. It could subject millions of people, including many Americans, many Muslims who live in my district for example, to arbitrary and subjective determinations based on vague, indirect or tangential affiliations.”

Meeks added that he feared that the law could be used to investigate and prosecute Muslim-Americans and Arab and Muslim civil rights organizations.

Moskowitz, who co-sponsored the bill, said he rejected the idea that designating the Muslim Brotherhood as a terrorist organization amounted to a “Muslim ban.”

“I don’t support a Muslim ban in this country,” Moskowitz said. “I didn’t support it in the first Trump administration, but I do think it is extremely telling that Saudi Arabia, Jordan, the United Arab Emirates and Egypt designated this group a terrorist organization and banned them from their countries.”

“Our allies in the region, who know this group the best, ban them in their own countries,” Moskowitz said. “But for some reason, we can’t get it done. We’ve been trying to do this for like a decade.”

“In my conversations with ambassadors from our allies in this region—they’re surprised we’ve not been able to get it done, quite frankly,” he added.

Founded in 1928 in Egypt as a pan-Islamic revivalist movement, the Muslim Brotherhood has spread across the Sunni Muslim world in the form of local chapters and offshoots, including Hamas, as well as ideologically-inspired fellow-travelling militant groups and political parties, like the ruling Justice and Development Party (AKP) in Turkey.

In November, Trump issued an executive order asking the State and Treasury Departments for recommendations about whether to designate the Brotherhood as a terrorist organization, either in whole or in part.

In response, the Brotherhood, whose leaders are based in Turkey, issued a statement denying responsibility for the actions of its local chapters.

“The Muslim Brotherhood does not operate through ‘branches,’” the group stated. “While independent Brotherhood organizations in some Muslim-majority countries share common Islamic ideological elements, they are fundamentally separate entities that make their own decisions and operate within the law of the countries in which they are present.”

The group’s web materials nonetheless contain extensive material praising Hamas’s former leader Yahya Sinwar as “a noble knight and courageous hero,” who led “the glorious epic of Oct. 7” in murdering more than 1,200 people in southern Israel and taking hundreds more hostage.

During the committee’s debate, Rep. Keith Self (R-Texas), a former army officer who deployed to Egypt, described how that country dealt with the Muslim Brotherhood during the reign of its former president, Hosni Mubarak.

“He had Egyptian armed forces kick down doors and simply shoot who was in the room: Muslim Brotherhood,” Self said.

The committee also unanimously advanced legislation to require the State Department to provide briefings on antisemitism in Europe and to impose additional sanctions on the Houthis in Yemen.

Rep. Darrell Issa (R-Calif.) described how Yemen’s former religious diversity, including a substantial Jewish population, has been shattered under Houthi rule.

“There was a thriving community with synagogues and a tolerance of their people for their fellow man and their fellow Yemenis. That was before the Houthis,” Issa said. “Since that time, they have destroyed the ability to be anything other than what they want you to be. They have imposed Sharia law.” 

“Just as we know Hezbollah is a cancer on the society of Lebanon and anywhere else it touches, the Houthis’ activities have to be dealt with,” he said.

The committee also adopted a bill to impose sanctions on Iranian clerics, who have issued fatwas calling for the deaths of Trump and Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu, and against other Iranian leaders who have plotted to assassinate the two leaders.

Meeks, who supported that bill, said that sanctions were nonetheless an insufficient deterrent to Iranian aggression.

“Congress should be hearing directly from the secretary of state on how he plans to keep the Iranian regime in check at a moment of extreme volatility in the region,” Meeks said. “We need to understand what steps are being taken to ensure that Iran’s massive stockpile of highly enriched uranium remains secure and that the nuclear program does not advance from its current post-12-day-war state.”

“I just can’t pretend that it will fundamentally alter Iran’s trajectory,” he said. “What will make a difference is serious, sustained oversight, credible diplomacy, allied coordination and a whole-of-government strategy that goes beyond simply adding one more sanctions designation to a list.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

Jerusalem Israel’s ‘rightful capital,’ says Trump on anniversary of city’s recognition


Jerusalem Israel’s ‘rightful capital,’ says Trump on anniversary of city’s recognition

JNS Staff


The city is the “rightful capital that stands at the heart of Israel’s traditions, government and heritage,” said the U.S. president.

U.S. President Donald Trump attends the 48th Kennedy Center Honors Medallion Reception at the U.S. Department of State on Dec. 6, 2025 in Washington, D.C. Photo by Paul Morigi/Getty Images.

President Donald Trump said on Dec. 6 that his decision on that day in 2017 to recognize Jerusalem as Israel’s capital and to begin the process of moving the U.S. embassy there was “a transformative step forward in the pursuit of peace in the Middle East.”

“Today, eight years later, my administration renews its commitment to ushering in a new era of peace, prosperity and stability in the region and all around the world,” he stated.

“Since the establishment of the modern State of Israel in 1948, Jerusalem has served as its cultural and religious heart and the seat of its government,” the president stated. “However, for decades, weak politicians refused to formally recognize Jerusalem as Israel’s capital, despite Congress voting to support the action, because they believed that moving our embassy would harm the cause of peace in the region,” he continued.

“In recognizing Jerusalem as Israel’s capital and moving our embassy to that beautiful city, we acknowledged the rightful capital that stands at the heart of Israel’s traditions, government and heritage,” he said. “Now we stand on the doorstep of one of the greatest diplomatic achievements in history as a strong, durable and everlasting peace is emerging across the Middle East.”

The “significant peace agreement” that he has led between Israel and Hamas is a “monumental agreement,” which is a “massive leap toward an enduring peace for the Israeli and Palestinian people—one that ensures security, brings stability and offers hope for generations to come,” said Trump.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com