Archive | 2025/12/05

Dlaczego Bractwo Muzułmańskie jest zagrożeniem dla Ameryki


Dlaczego Bractwo Muzułmańskie jest zagrożeniem dla Ameryki

Rachel Avraham


To ono dało początek Hamasowi, Al-Kaidzie i ISIS.

Przez dekady Stany Zjednoczone żyły w niebezpiecznej iluzji — że Bractwo Muzułmańskie, dzięki swojej wygładzonej retoryce i starannie wykreowanej „umiarkowanej” fasadzie, różni się od skrajnych ideologii, które zdestabilizowały całe regiony. Przekonanie to utrzymywało się nie dlatego, że było poparte analizami wywiadowczymi, lecz dlatego, że było wygodne. Umożliwiało decydentom udawanie, że Bractwo to „reformatorska” alternatywa dla dżihadyzmu, a nie jego ideologiczna kuźnia.

Sytuacja się zmienia. Najnowsze raporty europejskich służb wywiadowczych — z Francji, Belgii oraz bezprecedensowe sprawozdanie UE zaprezentowane 20 listopada — zburzyły tę fasadę. 23 listopada ponad 70 międzynarodowych ekspertów i działaczy na rzecz praw człowieka zebrało się w Hadze, przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym, przekazując jednoznaczny i pilny komunikat: Bractwo Muzułmańskie to nie ruch społeczny ani aktor społeczeństwa obywatelskiego. To globalna sieć destabilizacyjna — i Zachód nie może sobie dłużej pozwalać na jej ignorowanie.

Dla Waszyngtonu powinien to być sygnał alarmowy. Ameryka nie jest odporna. A zagrożenie, jakie Bractwo stanowi dla bezpieczeństwa narodowego USA, nie jest ani abstrakcyjne, ani odległe — jest strukturalne, ideologiczne i zakorzenione.

Doktryna założycielska Bractwa Muzułmańskiego jest jednoznaczna: zastąpić demokratyczne rządy islamskim porządkiem politycznym — stopniowo, poprzez cierpliwą infiltrację. Własne dokumenty Bractwa — w tym niesławny „Memorandum Wyjaśniające” z 1991 roku, ujawnione podczas procesu Holy Land Foundation — opisują jego misję w Ameryce jako „cywilizacyjno-dżihadystyczny proces” mający na celu zniszczenie cywilizacji zachodniej od środka.

To nie komentarz. To dowód złożony w federalnym sądzie USA. A mimo to Bractwu udało się zdobyć wpływy w amerykańskich instytucjach politycznych, akademickich i społecznych, promując się jako głos umiarkowany — strategia ta została jednoznacznie opisana przez byłego holenderskiego polityka Henry’ego Van Bommela w Hadze, który zaznaczył, że długofalowym celem ruchu jest „eliminacja cywilizacji zachodniej od wewnątrz poprzez wpływ ideologiczny i zaangażowanie polityczne”.

Dla amerykańskich decydentów ten język nie powinien być obcy. Brzmi on dokładnie tak, jak od lat ostrzegają przedstawiciele amerykańskich służb kontrterrorystycznych: Bractwo to nie koniec drogi, lecz kanał przepływu. To ono tworzy ideologiczne rusztowanie, na którym budują bardziej brutalni aktorzy — od Al-Kaidy, przez ISIS, po Hamas.

Ameryka stoi dziś w obliczu potrójnej podatności.

Po pierwsze, niespotykana sieć organizacji przykrywek umożliwia Bractwu wpływanie na wybory lokalne, koalicje międzywyznaniowe, kampusy uniwersyteckie i społeczności diaspory, pozostając przy tym poza zasięgiem prawa. W odróżnieniu od jawnych organizacji ekstremistycznych, Bractwo nie rekrutuje zamachowców, lecz osoby wpływowe, doradców, darczyńców i operatywnych politycznie działaczy. Jego zagrożenie nie kryje się na ulicach, lecz w salach konferencyjnych.

Po drugie, Bractwo doskonale potrafi wykorzystać otwartość demokracji jako broń. Dr Julio Levit Koldorf ujął to trafnie w Hadze: zachodni progresywiści, nieświadomi prawdziwych celów ruchu, „ślepo umożliwiają działanie totalitarnej ideologii, która sprzeciwia się demokracji, prawom człowieka, równości płci, prawom osób LGBTQ+ i świeckiemu państwu”.

Amerykański dyskurs publiczny — od działów DEI po sieci aktywistyczne — został przesiąknięty narracjami, które odzwierciedlają przekaz Bractwa, szczególnie w kwestiach dotyczących Izraela, Bliskiego Wschodu i legitymacji norm liberalnych.

Po trzecie, Bractwo dostarcza ideologicznego uzasadnienia dla islamistycznego ekstremizmu, który ostatecznie uderza bezpośrednio w Amerykę. Każda organizacja terrorystyczna powiązana z islamem politycznym, którą USA uznały za terrorystyczną — od Hamasu po niektóre odłamy Al-Kaidy — czerpie swoje ideologiczne korzenie z nauk Bractwa. Choć Bractwo może powstrzymywać się od bezpośredniej przemocy, to dostarcza światopoglądu, który ją legitymizuje.

Co istotne, zagrożenie nie dotyczy muzułmanów w Ameryce. Dotyczy amerykańskiej demokracji. Jak zauważył Ramon Rahangmetan w swoim przemówieniu: „To nie jest wystąpienie o islamie czy społecznościach muzułmańskich. To przemówienie o ruchu politycznym, który europejskie służby wywiadowcze identyfikują jako długofalowe ideologiczne zagrożenie dla spójności demokratycznej”.

Bractwo doskonale wykorzystuje zjawisko utożsamiania — sugerując, że krytyka jego ideologii politycznej to atak na sam islam. Taka manipulacja pozwoliła mu skryć się za amerykańskim pluralizmem, wykorzystując wyjątkowo tolerancyjne społeczeństwo do promowania nietolerancyjnego programu.

Ameryka nie może sobie pozwolić na bierność. USA już teraz dysponują podstawami prawnymi do działania. Takie kraje jak Egipt, Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Austria uznały Bractwo Muzułmańskie za organizację terrorystyczną. Waszyngton posiada wystarczające dowody, by przeprowadzić własną analizę, a najnowsze informacje wywiadowcze z Europy potwierdzają, że zagrożenie nie ogranicza się do Bliskiego Wschodu — ma charakter międzynarodowy.

Prawdziwe pytanie nie brzmi już: czy Bractwo jest niebezpieczne? Tylko: czy Ameryka ma wolę polityczną, by je tak traktować? Stawka nie mogłaby być wyższa. Ruch, którego celem jest erozja systemów demokratycznych, nie może swobodnie w nich funkcjonować. A kraj, który nie rozpoznaje ideologicznej dywersji, zostanie przez nią ukształtowany.

Bractwo Muzułmańskie testuje odporność społeczeństwa amerykańskiego. Waszyngton musi zdecydować, czy odpowie z jasnością — czy z zaprzeczeniem. Ameryka nie może zwalczać globalnego ekstremizmu, jednocześnie oferując schronienie jego architektom.


Link do oryginału: https://www.frontpagemag.com/why-the-muslim-brotherhood-is-a-threat-to-america/?utm_source=FrontPage+Magazine&;utm_campaign=c31023c861-EMAIL_CAMPAIGN_2025_11_28_05_56&utm_medium=email&utm_term=0_57e32c1dad-c31023c861-520618396&mc_cid=c31023c861&mc_eid=5cd77c7fa1

Fron Page Magazine, 28 listopada 2025


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


The Future of War: Israel Takes Global Lead on Military Innovation With New AI Division, Iron Beam Laser System


The Future of War: Israel Takes Global Lead on Military Innovation With New AI Division, Iron Beam Laser System

David Swindle


A part of Iron Beam laser anti-missile interception system, developed by Israel, is seen in this handout image obtained by Reuters on Sept. 17, 2025. Photo: Israel Defense Ministry/Handout via REUTERS

The Israel Defense Forces (IDF) announced this week a revolutionary reorganization of the technology and artificial intelligence capabilities of the Jewish state’s military, unveiling new plans to prepare for future warfare with cutting-edge advancements.

Israel’s major defense overhaul, unveiled on Tuesday, comes in preparation for the deployment of the long-anticipated “Iron Beam” laser interceptor system, which will be delivered to the military at the end of the month.

Under the name “Bina” — Hebrew word “intelligence” — the IDF has chosen to shut down its Lotem Unit from the C41 Corps, replacing it with the Artificial Intelligence (AI) Division and the Spectrum Division. The latter will focus on communications and electronic warfare with an emphasis on threats from Iran, China, and Russia.

The AI Division will grow through merging other sections within the IDF, including Mamram (the abbreviation for the Center of Computing and Information Systems) and software development units Shahar and Mitzpen. This consolidation of AI-development related divisions intends both to intensify security and avoid accidentally duplicating research efforts. The project will align with Israel’s Project Nimbus cloud computing program supplied by Amazon and Google.

The IDF also announced the ICT Division, which will focus on satellite warfare in outer space.

According to the military, about 50 percent of the new divisions are composed of women soldiers, with female officers comprising 40 percent of the senior command including two of the five top leadership positions.

Brig. Gen. Yael Grossman now heads ICT and the Cyber Defense Division, and Brig Gen. Racheli Dembinsky will head the Spectrum Division. Others in leadership positions include Chief Signals Officer Brig. Gen. Omer Cohen and Maj. Gen. Aviad Dagan.

“I have no doubt that the world is heading towards a space war, especially after the US and China defined space as a possible war arena,” Dr. Moshik Cohen, CEO for defense technology company AIPEX which focuses on missiles, told the Israeli publication Globes.

“Rival powers are already using it on the battlefield,” Cohen continued. “The Chinese have developed a way to detect stealth aircraft using satellites, and the Russians have jammed GPS signals from US satellites, which have dropped thousands of smart bombs on earth and blocked satellite communications for the Ukrainians. At the same time, the US is promoting Golden Dome, which will consist of a network of low-flying satellites able to perform military missions such as intercepting ballistic and hypersonic missiles and blocking enemy communications.”

Dagan said that the new divisions aspired to use technology to “turn one tank into 100 tanks, one soldier into 100 fighters.”

On Monday, meanwhile, Danny Gold, the head of the Israeli Defense Ministry’s Directorate of Defense Research and Development, revealed that the military would soon receive the “Iron Beam” laser interception system, a project a decade in development.

“With development complete and a comprehensive testing program that has validated the system’s capabilities, we are prepared to deliver initial operational capability to the IDF on Dec. 30, 2025,” Gold said. “The Iron Beam laser system is expected to fundamentally change the rules of engagement on the battlefield. Simultaneously, we are already advancing the next-generation systems.”

Created by Rafael Advanced Systems Ltd., the Iron Beam is intended to supplement rather than replace Israel’s Iron Dome and other air defense systems, focusing especially on smaller targets. As long as the weapon maintains a power source then it cannot run out of ammunition. However, the system does not function optimally in situations with clouds or low visibility.

The IDF chose to rename the laser weapon from Magen Or (Light Shield) to Or Eitan (Eitan’s Light) in honor of Cpt. Eitan Oster, a member of the Egoz Commando Unit killed in October 2024 while fighting the Hezbollah terrorist group in Lebanon.

Brig. Gen. Benny Aminov also announced this week an Israeli breakthrough in countering enemy drone attacks.

“We are now working on interception solutions using drone-based systems that enable response to swarm scenarios while accelerating the development of new directed-energy weapons,” Aminov said. “The issue of low-altitude threats is an example of a challenge that requires our defense establishment to fundamentally change its operational approach, responding within compressed time frames, spiral development, accelerating testing during the development process, and bridging small defense-tech companies with major defense contractors.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Izrael zostaje w Eurowizji. Hiszpania, Irlandia, Holandia i Słowenia rezygnują

Protest przed studiami RTE (Radio Telefis Eireann), irlandzkiej telewizji publicznej, wzywający do bojkotu Konkursu Piosenki Eurowizji 2026 przez Irlandię, jeśli w konkursie wezmą udział przedstawiciele Izraela, 1 listopada 2025 r. (Fot. REUTERS/Clodagh Kilcoyne)


Izrael zostaje w Eurowizji. Hiszpania, Irlandia, Holandia i Słowenia rezygnują

Emilia Dłużewska


Izrael będzie mógł wziąć udział w nadchodzącej Eurowizji – zdecydowała Europejska Unia Nadawców. Na pewno rezygnują z niej Holandia, Irlandia, Słowenia i Hiszpania. Kto jeszcze?

Spór o dopuszczenie Izraela do udziału w nadchodzącej edycji Eurowizji trwa od miesięcy.

Muzycy, widzowie i aktywiści domagali się wykluczenia tego kraju z konkursu ze względu na ludobójcze działania Izraela w Strefie Gazy. Nie byłaby to decyzja bezprecedensowa – po inwazji na Ukrainę w 2022 r. z Eurowizji błyskawicznie wyrzucono Rosję.

Przedstawiciele części europejskich krajów od miesięcy zapowiadali, że jeśli Izrael będzie mógł wystawić swojego reprezentanta, zrezygnują z udziału w Eurowizji. Takie deklaracje złożyły Irlandia, Holandia, Słowenia i Hiszpania. Wszystkie cztery podtrzymały je w czwartek wieczorem, już po tym, jak organizator Eurowizji, Europejska Unia Nadawców (EBU), potwierdził, że Izrael weźmie udział w konkursie.

Wcześniej po stronie Izraela opowiedziały się Niemcy i Austria. Przedstawiciele tych krajów chcieli zbojkotować Eurowizję, jeśli Izrael zostanie z niej wykluczony.

Yuval Raphae podczas wielkiego finału Konkursu Piosenki Eurowizji 2025 w Bazylei w Szwajcarii, 17 maja 2025 r. Fot. REUTERS/Denis Balibouse

Eurowizja 2026. EBU: idziemy zgodnie z planem

Ostateczna decyzja była wynikiem głosowania, jakie w czwartek odbyło się w Genewie. Pod głosowanie nie poddano samego uczestnictwa Izraela, lecz zmiany wprowadzone w regulaminie konkursu. Jak wyjaśnia portal Eurovision World, mają one ograniczyć skuteczność zorganizowanych kampanii wspierających kandydatów, “zwłaszcza prowadzonych przez rządy lub państwowe agencje”.

W czwartek spytano członków Europejskiej Unii Nadawców, czy uważają zmiany za wystarczające, by kolejna edycja odbyła się zgodnie z planem. Większość z nich odpowiedziała “tak”. To oznacza również, że udział w konkursie mogą wziąć wszystkie państwa, które uczestniczyły w nim do tej pory. W tym Izrael.

“Znaczna większość naszych Członków zgodziła się, że nie ma potrzeby dalszego głosowania nad listą uczestników i że przygotowania do Eurowizji 2026 będą nadal przebiegać zgodnie z planem, z dodatkowymi zabezpieczeniami” – czytamy w oświadczeniu EBU.

Jak dodaje organizator, nadawcy z poszczególnych państw mają teraz oficjalnie potwierdzić uczestnictwo w konkursie. Pełna lista uczestników ma pojawić się jeszcze przed świętami.

Eurowizja 2026. Czy Polska weźmie udział w konkursie?

Czy Eurowizja 2026 odbędzie się tylko bez wspomnianych czterech krajów? To okaże się w najbliższych tygodniach. O wykluczenie Izraela wnioskowali też m.in. przedstawiciele Islandii. 27 listopada zarząd RÚV (mediów publicznych Islandii) skierował w tej sprawie oficjalne pismo do EBU. Prezes Stefán Jón Hafstein stwierdził, że decyzja o ewentualnym bojkocie zostanie podjęta po głosowaniu w Genewie.

Polskim przedstawicielem w EBU jest telewizja TVP. Jej władze nie zajmowały dotąd stanowiska. W połowie września ministra kultury, Marta Cienkowska, mówiła jednak w radiu TOK FM: “Bardzo bym nie chciała, żeby to było wydarzenie polityczne. Natomiast wypowiem swoje osobiste zdanie: uważam, że nie powinniśmy brać udziału w Eurowizji, jeśli będzie w niej brał udział Izrael”.