
Jednokierunkowa maszyna migracyjna
Aynaz Anni Cyrus
Jak państwa islamskie i azjatyckie bronią swojej tożsamości, podczas gdy Zachód rezygnuje z własnej
Talibowie poinformowali, że 9 grudnia irańscy strażnicy graniczni zabili co najmniej dziesięciu Afgańczyków próbujących nielegalnie przedostać się do Iranu. Los dwóch kolejnych osób pozostaje nieznany. Ciała zostały przekazane rodzinom, lokalni przedstawiciele Talibów zażądali wszczęcia dochodzenia, na co Iran do tej pory nie odpowiedział.
Po tym, jak opisałam to zdarzenie – ani niezwykłe, ani zaskakujące dla kogokolwiek znającego realia regionu – zdałam sobie sprawę, że to właściwy moment, by rozszerzyć tę dyskusję. Ten incydent obnaża bowiem znacznie szerszy problem, z jakim mierzymy się na Zachodzie, i pokazuje, jak dalece silniejszych działań wymaga sytuacja, jeśli rzeczywiście chcemy chronić nasze własne państwa.
Zachód pochłania falę nielegalnej migracji z krajów o większości muzułmańskiej i azjatyckiej, a jednocześnie odmawia zadania trudnych pytań czy zmierzenia się z realiami tych migracji ludności. Nie dzieje się tak dlatego, że Zachód jest wyjątkowo współczujący. To wynik powtarzanego w kółko, błędnego przekonania, że dyplomacja i sygnalizowanie moralności mogą zastąpić egzekwowanie prawa, bezpieczeństwo i zachowanie tożsamości narodowej.
Śmiertelna w skutkach reakcja Iranu na migrantów z Afganistanu jest dobrze udokumentowana. W ciągu ostatniej dekady Afgańczycy byli tam rozstrzeliwani, bici lub deportowani bez żadnego przesłuchania i bez procesu sądowego. Iran uzasadnia to względami bezpieczeństwa narodowego i konsekwentnie trzyma się tej polityki.
Turcja stosuje tę samą logikę. Human Rights Watch potwierdziła wiele przypadków, w których tureckie siły graniczne otwierały ogień do Syryjczyków próbujących przekroczyć granicę – w tym do rodzin z dziećmi. Ocaleni opisują ostrzał bez ostrzeżenia i natychmiastowe odsyłanie z powrotem. Ankara zaprzecza wszystkim oskarżeniom i kontynuuje tę politykę do dziś. I mogę zaświadczyć, że takie traktowanie nie ogranicza się do Syryjczyków – Irańczycy próbujący przedostać się do Turcji spotykają się z tą samą reakcją: użyciem broni, wypędzaniem z powrotem i zerową tolerancją.
Historia Arabii Saudyjskiej jest jeszcze bardziej jednoznaczna. Raport ONZ z 2023 roku udokumentował setki Jemeńczyków zabitych na granicy saudyjsko-jemeńskiej z użyciem karabinów maszynowych i ciężkiej broni. Niektórych rozstrzelano po złapaniu. Rząd saudyjski nie zmienił swojej polityki ani nie sygnalizował zamiaru jej zmiany.
Siły graniczne Indii zabiły w ciągu ostatnich piętnastu lat ponad tysiąc obywateli Bangladeszu. Amnesty International i inne organizacje wielokrotnie dokumentowały przypadki strzelania „bez ostrzeżenia” do rolników, nastolatków i pracowników migrujących. Indie bronią tej polityki jako niezbędnej dla stabilności państwa i walki z przemytem.
Malezja, Tajlandia i Indonezja regularnie odsyłają łodzie z uchodźcami Rohingya z powrotem na otwarte morze. Łodzie z migrantami były odrzucane i pozostawiane bez wsparcia, co prowadziło do śmierci głodowej. Nikt w Azji Południowo-Wschodniej nie traktuje tego jako problemu praw człowieka.
Chiny stosują najbardziej surowy model: osoby przekraczające granicę nielegalnie – zwłaszcza obywatele Korei Północnej i Mjanmy – są zatrzymywani, „znikają” lub są odsyłani do krajów, gdzie czekają ich tortury. Nie istnieje żadna ścieżka azylowa ani kontrola opinii publicznej.
W ten sposób świat poza Zachodem egzekwuje swoją suwerenność – konsekwentnie, bez przeprosin i z przekonaniem, że tożsamość oraz stabilność są nierozerwalnie związane z kontrolą demograficzną.
Iran pozostaje irański, ponieważ broni irańskości. Turcja pozostaje turecka, ponieważ państwo nie dopuszcza niekontrolowanego napływu. Arabia Saudyjska pozostaje saudyjska, bo odrzuca jakikolwiek wpływ demograficzny. Indie utrzymują swój trzon demograficzny, stosując siłę, gdy uznają to za konieczne. Chiny utrzymują jednolitość społeczną poprzez model zerowej tolerancji.
Nie znaczy to, że te rządy troszczą się o dobro swoich obywateli – ale zależy im na zachowaniu własnego sposobu życia, zasobów i kontroli. Chronią swoje rynki pracy, tożsamość kulturową i strukturę polityczną z pełną determinacją. Nie odwołują się w kwestii swojego przetrwania do argumentów moralnych, oczekiwań z zewnętrznych.
Tymczasem Zachód postanowił postrzegać ochronę granic jako porażkę moralną, a nie podstawową funkcję państwa. Uczy się nas, że suwerenność to rasizm, ostrożność demograficzna to ekstremizm, a tożsamość narodowa to wstydliwa spuścizna historii. Rezultat jest przewidywalny: jedna strona zachowuje spójność, podczas gdy druga rozpuszcza się w paraliżu decyzyjnym.
Premier Wielkiej Brytanii, Keir Starmer, niedawno wezwał do rewizji Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, ponieważ Europa nie jest w stanie deportować nielegalnych migrantów bez procesów prawnych, nakazów sądowych i reakcji politycznej. Nawet podstawowe procedury usuwania wymagają współpracy sądów, NGO, parlamentu i wielu organów nadzorczych.
Iran nie negocjuje swojej polityki granicznej z sądami ani organizacjami pozarządowymi. Turcja nie debatuje nad deportacjami w parlamencie. Arabia Saudyjska nie pyta aktywistów o zgodę. Indie nie czekają na międzynarodowy konsensus. Chiny w ogóle nie dopuszczają społeczeństwa obywatelskiego do głosu.
Różnica ma charakter strukturalny: Zachód potrzebuje zgody, by działać. Reszta świata działa, ponieważ przetrwanie jest samo w sobie uzasadnieniem.
Państwa wysyłające migrantów na Zachód nie przyjmują migrantów z Zachodu, nie dopuszczają do zmian demograficznych u siebie i nie pozwalają, by obca kultura kształtowała ich społeczeństwa. Ruch migracyjny ma charakter jednokierunkowy, ponieważ bodźce działają tylko w jednym kierunku.
Konsekwencje tego ponoszą zachodnie miasta, podatnicy, systemy społeczne i lokalne społeczności, podczas gdy kraje wysyłające migrantów pozostają odizolowane od presji kulturowych, ekonomicznych i bezpieczeństwa, które ich obywatele przenoszą na Zachód.
Przekaz jest jasny: oni chronią swoją tożsamość, oczekując, że Zachód zrezygnuje ze swojej. Oni strzegą swoich granic, jednocześnie wykorzystując zachodni opór wobec jakiejkolwiek ochrony. Oni utrzymują stabilność, eksportując destabilizację. I to działa tylko dlatego, że Zachód uczestniczy w kapitulacji wobec samego siebie.
Dla jasności: nie opowiadam się za zabijaniem migrantów. Wskazuję jedynie na konsekwencję działań tych państw i egzekwowane przez nie zasady – zasady, które stosują bez wahania – podczas gdy Zachód nie jest w stanie zastosować nawet ich najbardziej podstawowej wersji.
Link do oryginału: https://substack.com/home/post/p-181249287
@liveuptofreedom 10 grudnia 2025
Aynaz Anni Cyrus – była muzułmanka, ateistka, urodzona w Iranie Amerykanka, autorka bloga Live Up to Freedom,
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com






