Archive | May 2026

Israel Estimates US Blockade of Strait of Hormuz to Slash Iran Oil Exports by 80%


Israel Estimates US Blockade of Strait of Hormuz to Slash Iran Oil Exports by 80%

Ailin Vilches Arguello


A vessel at the Strait of Hormuz, off the coast of Oman’s Musandam province, April 12, 2026. Photo: REUTERS

As Iran struggles to rebuild damaged military and energy infrastructure amid the current ceasefire, Israel estimates that a US naval blockade of Iranian ports will slash the regime’s oil exports by roughly 80 percent, nearly severing one of Tehran’s last remaining economic lifelines.

According to Israeli security assessments, the US closure of the Strait of Hormuz — a critical global energy chokepoint through which about one-fifth of the world’s oil supply passes — triggered an immediate and dramatic collapse in Iran’s revenue that will lead to a loss of more than $1 billion a month, Walla reported.

US President Donald Trump has claimed the regime is losing about $500 million a day as a result of the blockade. Some experts, such as Miad Maleki of the Foundation for Defense of Democracies think tank, have put the figure at roughly $450 million lost in daily economic activity for Iran.

Regardless of the specific amount, given that energy exports remain the backbone of the regime’s economy, what is left of oil revenues now amounts to little more than a fragile lifeline keeping Tehran temporarily afloat as financial pressure continues to mount.

Even with the naval blockade in place, Iranian authorities have managed to maintain a limited flow of exports by transporting oil from inland production fields to the Gulf of Oman through the multi-billion-dollar Gura–Jask pipeline, an overland route that moves roughly 300,000 barrels per day to global markets.

Israeli officials assess that the blockade and resultant shortfall for Tehran could set off a chain reaction of disruptions, including the shutdown of entire segments of the oil industry.

They also point to severe damage across Iran’s petrochemical and defense sectors, which together have cost an estimated 100,000 jobs at multiple levels, arguing that the cumulative impact is pushing the Iranian regime into a corner.

After repeated efforts to bring Iran back to the negotiating table, the Trump administration escalated pressure on Tehran earlier this month by imposing a naval blockade on vessels entering or leaving Iranian ports through the Strait of Hormuz, aiming to force a deal that would bring an end to the conflict.

Since the start of the war earlier this year, Iran has used control over the Strait of Hormuz as a major source of leverage, militarizing the waterway and sharply restricting maritime traffic through one of the world’s most critical shipping corridors.

Iran has also signaled it intends to maintain control over the strategic shipping lane even after the war ends, potentially imposing transit fees framed as compensation for wartime damage.

After Trump extended the ceasefire indefinitely on Tuesday to allow for renewed diplomatic efforts, it now remains to be seen whether Iran will agree to return to negotiations, as questions persist over whether both sides can bridge widening differences to restart talks.

According to The New York Times, US officials previously proposed a 20-year halt to Iranian uranium enrichment, which Iranian negotiators countered with a five-year suspension that Washington rejected. The White House has also reportedly insisted that Iran dismantle major enrichment sites and surrender more than 400 kilograms of highly enriched uranium.

Even as the regime faces one of its most severe economic crises in decades, Iranian authorities have continued pouring billions into rebuilding military and nuclear infrastructure and supporting regional proxy forces, prioritizing strategic confrontation with Israel over urgent domestic needs such as the country’s worsening water crisis.

The regime has spent billions of dollars supporting its terrorist proxies across the Middle East and operations abroad, with the Quds Force, Iran’s elite paramilitary unit, funneling funds to the Lebanese group Hezbollah, in defiance of international sanctions.

According to the US Treasury Department, Iran provided more than $100 million per month to Hezbollah in 2025, with $1 billion representing only a portion of Tehran’s overall support for the terrorist group, using a “shadow financial system” to transfer funds to Lebanon.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


25 form antysemityzmu, które warto znać


25 form antysemityzmu, które warto znać

Pat Johnson


To nie sprowadza się do „nienawidzę Żydów”. W rzeczywistości rzadko bywa aż tak jawne

Ja jestem antysemitą? No co ty.

To, co najbardziej mnie irytuje w absurdalnej mantrze „antysyjonizm to nie antysemityzm”, to fakt, że pokazuje ona, iż mówiący nie poświęcił ani sekundy na zastanowienie się nad problemem. To odpowiedź na poziomie przedszkolnym.

„Wcale nie!”

Jest to szczególnie frustrujące, ponieważ niemal zawsze pochodzi od ludzi, którzy w każdej innej kwestii pouczają wszystkich, że uprzedzenia i dyskryminacja to złożone, często wrodzone zjawiska, wymagające intensywnej analizy.

Dyskryminacja Żydów? Tu nie ma potrzeby nic badać. Zaprzeczać, zaprzeczać, zaprzeczać.

Jest też inny problem, który wreszcie zaczyna być dostrzegany. Mantra „antysyjonizm to nie antysemityzm” implikuje, że jedno jest nie do przyjęcia, a drugie — całkowicie w porządku.

To fałszywa dychotomia. Wszyscy przyzwoici ludzie zgadzają się, że antysemityzm jest złem.

Powinniśmy również zgodzić się, że antysemityzm to niebezpieczna, brutalna ideologia nienawiści, którą należy konfrontować i eliminować.

Przykład: wszystkie niedawne akty graffiti, wandalizmu i przemocy wobec Żydów i instytucji żydowskich w Ameryce Północnej i Europie, które wielu aktywistów przypisuje „grzechom” Izraela, nadal pozostają aktami graffiti, wandalizmu i przemocy wobec Żydów i instytucji żydowskich. Więc jaka, do cholery, różnica, do jakiej kategorii je przypiszemy? Ale mniejsza o to.

Ludzie, którzy zaprzeczają pandemii antysemityzmu w naszym społeczeństwie, rozumieją antysemityzm jedynie w jego najgłośniejszych formach: swastyki, pochodnie tiki, jawna nienawiść do Żydów.

Tymczasem znaczna część uprzedzeń, z jakimi dziś spotykają się Żydzi, działa o wiele ciszej. Przejawia się w założeniach, kulturowych odruchach i subtelnych podwójnych standardach, których ludzie często nawet nie są świadomi.

Nie zrozum mnie źle: ten drugi rodzaj łatwiej może w każdej chwili przerodzić się w przemoc. Ale jako czynnik codziennego życia oraz katalizator głęboko negatywnych, trwałych zmian społecznych, te inne formy są często niewidoczne, a równie niebezpieczne dla długoterminowego zdrowia naszej spójności społecznej, wielokulturowości i bezpieczeństwa Żydów.

Te postawy rzadko brzmią jak otwarta wrogość. W rzeczywistości często przedstawiają się jako neutralne, intelektualne, a nawet empatyczne.

Razem jednak tworzą atmosferę kulturową, w której antysemityzm rozwija się i rozszerza bez sprzeciwu.

Oto niektóre z jego przejawów.

1. Ukryty antysemityzm

To numer jeden nie bez powodu. Ludzie myślą, że jeśli nie nienawidzą Żydów, nie mogą być antysemitami. To tak nie działa. To nieprzeanalizowane założenia o Żydach, przyswojone poprzez kulturę, edukację lub narracje rodzinne. Twierdzę, że każdy, kto jest produktem cywilizacji zachodniej (pomijam tu cywilizację islamską, która wymaga osobnej encyklopedii), nosi w sobie nieprzemyślane wyobrażenia o żydowskiej władzy, bogactwie, chciwości i innych poważnie pokręconych rzeczach, które traktujemy jako oczywiste. Ludzie mogą szczerze odrzucać antysemityzm, a jednocześnie nosić odziedziczone stereotypy dotyczące żydowskiego wpływu, lojalności czy zachowań.

2. Nieświadome uprzedzenia wobec Żydów

Ściśle powiązane z punktem pierwszym. Przybierają formę subtelnego dyskomfortu, podejrzliwości, założeń lub stereotypów, których ludzie nie rozpoznają u siebie ani u innych. Jak inne formy nieświadomych uprzedzeń, często ujawniają się w natychmiastowych ocenach dotyczących żydowskich nazwisk, instytucji czy motywacji politycznych. To dlatego „psie gwizdki” ekstremistycznych polityków działają tak skutecznie. Gdy premier Manitoby niedawno oskarżył „klasę Epsteina” o podsycanie wojny na Bliskim Wschodzie, wielu ludzi nie musiało się zastanawiać, co miał na myśli. Powtórzył wielowiekowy stereotyp, że Żydzi odpowiadają za wszystkie wojny.

3. Antysemityzm kulturowy

W kulturze Zachodu — od Szekspira po współczesny stand-up — zakorzenione są narracje, które przedstawiają Żydów jako outsiderów, manipulatorów lub symbole moralne, a nie rzeczywistych ludzi.

4. Społeczny dyskomfort wobec żydowskiej tożsamości

Antysemityzm może przejawiać się jako niepokój innych, gdy Żydzi otwarcie wyrażają swoją tożsamość, religię lub troski wspólnotowe — szczególnie gdy koliduje to z dominującymi narracjami politycznymi. W ostatnich latach przybrało to formę twierdzeń, że sam widok Gwiazdy Dawida powoduje traumę.

5. Uprzedzenie wyjątkowości Żydów

Przekonanie, że Żydzi są wyjątkowo potężni, bogaci lub wpływowi, często maskuje się jako podziw, ale historycznie stanowi jedno z najtrwalszych źródeł myślenia antysemickiego.

6. Miękki antysemityzm

Ta forma uprzedzeń przedstawia się jako neutralny komentarz, krytyka polityczna lub troska. Wrogość jest na tyle subtelna, że można jej zaprzeczyć, gdy zostanie zakwestionowana. Słyszymy to często: od „Co? Nie mam ani krzty antysemityzmu w sobie. Jesteś przewrażliwiony” po „Nie to miałem na myśli!”.

7. Antysemityzm strukturalny

Zawsze istniały normy instytucjonalne i systemy społeczne marginalizujące Żydów, nawet bez jawnej intencji antysemickiej. Dziś — co zdumiewające — pojawia się on także w ruchach antyrasistowskich i strukturach DEI, które z założenia mają eliminować dokładnie ten rodzaj wykluczającego rasizmu, jaki stosują wobec Żydów.

8. Estetyczny dyskomfort wobec żydowskości

Niechęć wobec widocznych oznak żydowskiej tożsamości, takich jak nazwiska, symbole, język czy praktyki religijne, często postrzeganych jako „obce” lub zakłócające kulturowo.

9. Podwójne standardy wobec Żydów lub Izraela

Judaizm dał światu samą koncepcję „etycznego monoteizmu”. Za każdym razem, gdy Żyd (lub państwo żydowskie) nie osiąga moralnej doskonałości, bywa to przedstawiane jako dowód powszechnej żydowskiej niegodziwości. Stosowanie wobec Żydów — lub państwa żydowskiego — standardów moralnych, politycznych czy etycznych, których nie stosuje się wobec innych, jest formą rasizmu.

10. Resztkowy chrześcijański supersesjonizm

Utrzymująca się idea teologiczna, że judaizm jest przestarzały lub niepełny, ponieważ chrześcijaństwo go „zastąpiło”. Nawet w społeczeństwach świeckich to podejście nadal kształtuje postawy wobec żydowskiej tożsamości. Widzę to nawet u antyrasistowskich ateistów, których ukryte założenie brzmi: „Dlaczego ci ludzie po prostu nie zrezygnują z drobnych różnic, które sprawiają, że świat ich nienawidzi, i nie staną się tacy jak my?”

11. Niewidzialność żydowskiej traumy

Od zawsze bagatelizowano lub ignorowano doświadczenia Żydów związane z dyskryminacją i przemocą, zwłaszcza gdy nie pasowały do dominujących narracji politycznych o władzy i opresji. Od 7 października 2023 roku zjawisko to stało się bardziej jawne. Nie tylko umniejsza się cierpienie Żydów — często twierdzi się wręcz, że zostaje ono „wymazane” przez cierpienie palestyńskie. Co gorsza — i całkowicie nie do obrony — pojawiło się otwarte celebrowanie gwałtów, tortur, dekapitacji, dzieciobójstwa, palenia żywcem, porwań i masowych mordów Żydów jako rzekomo uzasadnionego „oporu”, godnego świętowania.

12. Wymazywanie różnorodności Żydów

Założenie, że Żydzi są jednolicie biali, bogaci lub politycznie jednorodni, ignoruje ogromną różnorodność etniczną, kulturową i polityczną społeczności żydowskich. Krytycy oskarżają Izrael — kraj w większości niebiały — o „apartheid” i o biały „kolonializm osadniczy”.

13. Życzliwy antysemityzm

„Pozytywne” stereotypy o Żydach — np. że są dobrzy z pieniędzmi lub wyjątkowo inteligentni — które nadal sprowadzają jednostki do karykatur. Mogą też szybko odwrócić się w negatywne: „inteligentny” łatwo staje się „przebiegły” czy „nie da się z nimi konkurować”.

14. Wykluczający filosemityzm

Stawianie Żydów na piedestale może ich dehumanizować równie mocno jak ich poniżanie — wyrażanie podziwu wobec Żydów w teorii przy jednoczesnym wykluczaniu ich z realnej wspólnoty politycznej czy społecznej.

15. Tokenizm w reprezentacji Żydów

Włączanie jednego żydowskiego głosu do dyskusji tak, jakby reprezentował wszystkich Żydów, lub eksponowanie marginalnych żydowskich opinii jako dowodu, że antysemityzm nie istnieje.

16. Warunkowa akceptacja Żydów

Akceptowanie Żydów społecznie lub politycznie tylko pod warunkiem, że tłumią pewne aspekty swojej tożsamości lub dostosowują się do dominujących oczekiwań kulturowych.

17. Nadmierna identyfikacja z żydowskim cierpieniem

Skupianie emocjonalnych reakcji nie-Żydów na Holokauście przy jednoczesnym marginalizowaniu doświadczeń żyjących Żydów.

18. Instrumentalizacja żydowskiej tożsamości

Wykorzystywanie historii, cierpienia lub tożsamości Żydów jako narzędzia retorycznego do wspierania innych — często sprzecznych — celów politycznych.

19. Selektywna solidarność z Żydami

Wspieranie bezpieczeństwa lub praw Żydów tylko wtedy, gdy jest to zgodne z własną ideologią polityczną.

20. Performatywne sojusznictwo

Publiczne gesty wsparcia wobec Żydów, które mają charakter symboliczny i nie idą w parze z rzeczywistym zaangażowaniem.

Bonus: dodatkowe wzorce

21. Test „dobrego Żyda / złego Żyda”

Akceptowanie Żydów, którzy popierają określone poglądy polityczne, przy jednoczesnym uznawaniu innych za nieuprawnionych lub moralnie podejrzanych.

Akceptowanie Żydów, którzy wyznają określone poglądy polityczne, przy jednoczesnym traktowaniu innych jako nieuprawnionych lub moralnie podejrzanych. To nie jest rola osób spoza danej grupy, by określać dopuszczalność jej członków. Pamiętacie, jak Joe Biden powiedział do afroamerykańskiej publiczności: „If you have a problem figuring out whether you’re for me or Trump, then you ain’t Black”? To było nie do przyjęcia. Ale przynajmniej jego niestosowna wypowiedź opierała się na pewnym trendzie demograficznym. Zdecydowana większość czarnoskórych wyborców popierała Bidena. Dziś w kręgach aktywistycznych „dobrymi Żydami” są ci, którzy zdradzają prawo swojego narodu do państwowości — znikomo mała część Żydów. Niemal jednomyślna większość, która jest syjonistyczna, zostaje przez antysyjonistycznych „progresistów” odrzucona jako „źli Żydzi”.

  1. Odruch odwracania uwagi od antysemityzmu

Reagowanie na żydowskie obawy dotyczące antysemityzmu poprzez natychmiastową zmianę tematu na Izrael, władzę lub żydowskie przywileje. To samonapędzający się rasizm. Samo stwierdzenie: „Nie jestem rasistą, bo Żydzi faktycznie są potężni, uprzywilejowani i pociągają za sznurki globalnej polityki zagranicznej” jest — rzecz jasna — klasycznym antysemityzmem. Szach-mat.

  1. Moralny ekscepcjonalizm wobec Żydów

Traktowanie żydowskiej samoobrony, solidarności wspólnotowej lub działalności politycznej jako wyjątkowo podejrzanych w porównaniu z analogicznymi zachowaniami innych grup. Solidarność w każdej grupie jest zrozumiała. Oczywiście większość osób homoseksualnych popiera równość małżeńską. Oczywiście większość kobiet popiera prawo do wyboru w kwestiach reprodukcyjnych. Ale kiedy Żydzi wspierają swoich, staje się to plemiennym spiskiem i dowodem „myślenia krwią”, jak ujął to kiedyś mój były przyjaciel.

  1. Negacjonizm antysemityzmu

Odruchowe przekonanie, że antysemityzm nie może istnieć we własnym ruchu politycznym, prowadzące do natychmiastowego odrzucania żydowskich obaw. Dosłownie miałem znajomego, czołowego lewicowego aktywistę, który spojrzał na mnie ze zdumieniem, gdy mówiłem o lewicowym antysemityzmie, i powiedział: „Ale antysemityzm jest prawicowy”. Innymi słowy: skoro Hitler był antysemitą, a ja nienawidzę Hitlera, to nie mogę być antysemitą.

  1. Historyczna amnezja wobec antysemityzmu

Przede wszystkim traktowanie antysemityzmu jako reliktu przeszłości, zamiast jako żywego uprzedzenia, które nadal ewoluuje w nowych formach, oznacza całkowite ignorowanie problemu.

Rozpoznawanie tych wzorców nie polega na oskarżaniu ludzi o nienawiść.

W wielu przypadkach osoby zaangażowane byłyby autentycznie przerażone, gdyby miały pomyśleć o sobie jako o antysemitach.

Jednak uprzedzenia nie przejawiają się wyłącznie poprzez nienawiść. W istocie można argumentować, że choć jest to najbardziej bezpośrednio niebezpieczna forma, to w dłuższej perspektywie wrodzone uprzedzenia i przykłady takie jak te przytoczone powyżej są bardziej podatne na przenikanie do organizmu politycznego i wywieranie trwałych, systemowych skutków.

Pierwszym krokiem w konfrontowaniu jakiegokolwiek uprzedzenia — w tym antysemityzmu — jest nauczenie się, jak je dostrzegać.

Mantra „antysyjonizm to nie antysemityzm” sprawia, że ta nauka nigdy się nie wydarzy.


Link do oryginału:

Pat’s BEATEN WITH A SHTICK Substack
25 ANTISEMITISMS YOU SHOULD KNOW
The thing that sets me off most about the ridiculous mantra “Antizionism is not antisemitism” is that it demonstrated the speaker has devoted not a second to considering the problem. They are responding with a kindergarten retort…

Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


US Lawmakers Introduce Bipartisan Resolution Condemning Antisemitic Rhetoric by Candace Owens, Hasan Piker


US Lawmakers Introduce Bipartisan Resolution Condemning Antisemitic Rhetoric by Candace Owens, Hasan Piker

Shiryn Ghermezian


Right-wing political commentator Candace Owens speaks during an event held by national conservative political movement ‘Turning Point’, in Detroit, Michigan, US, June 14, 2024. Photo: REUTERS/Rebecca Cook

US Reps. Josh Gottheimer (D-NJ) and Mike Lawler (R-NY) introduced a bipartisan resolution on Wednesday that condemns “antisemitic, hate-filled rhetoric and content” promoted by online streamer Hasan Piker and podcaster Candace Owens.

The resolution addresses the growing influence of online personalities around the world, as well as the global rise in antisemitism in recent years fueled partially by “online disinformation, conspiracy theories, and extremist rhetoric.” It calls on social media platforms and public leaders to denounce and take action against hatred.

“The rise of digital media platforms has enabled individuals with large audiences to disseminate disinformation, commentary, and political viewpoints to millions of viewers worldwide,” the resolution states. “Such influence carries a heightened responsibility to avoid rhetoric that promotes hatred, violence, or discrimination against any group, including Jewish individuals and communities.”

The resolution lists several hateful comments from both Piker and Owens.

Piker has repeatedly expressed support for Hamas and even said “it doesn’t matter” if sexual assault took place during the terrorist group’s Oct. 7, 2023, invasion of and massacre across southern Israel.

Owens is notorious for promoting antisemitic conspiracy theories, tropes, and blood libels about Judaism, Jewish figures, and Israel. She has claimed, for example, that Israel controls the US government and has also downplayed and denied verified details about the Holocaust.

The resolution states that efforts to “downplay or excuse antisemitic rhetoric under the guise of political commentary should be rejected.”

“Piker has openly applauded Hamas’ terrorism, downplayed the mass rape of civilians on Oct. 7, and dehumanized Orthodox Jews as ‘inbred,’” Lawler said in a statement. “Owens has trafficked in vile conspiracy theories, promoted blood libels, and platformed Holocaust deniers. With an audience of millions, they have a responsibility to confront hatred and bigotry in every form, not to amplify it to the masses. So, if they won’t call it out, I will.”

“Hatred is hatred, period,” Gottheimer added. “It doesn’t matter whether it comes from the far right or the far left. We cannot be selective in calling out antisemitism. When influential voices spread conspiracy theories, promote terrorism, or dehumanize Jewish people, it fuels real-world violence and intimidation. We must stand up and speak out.”

“I get that speaking up is not easy, but our constituents didn’t elect us to always take the easy path,” he noted. “That’s what principled leadership is all about.”

Owens has not publicly commented on the resolution, but Piker condemned it in a statement to the Jewish Telegraphic Agency (JTA).

“They are once again conflating legitimate critics of Israel with actual antisemites,” he said. “They would rather complain about fake antisemitism in defense of Israel than call out the real sources of Jew hatred with a full chest. I have spent my entire career combating all forms of bigotry including antisemitism and will continue to do so in spite [of] this cynical ploy to satisfy donors.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Trump is Right: Laws Across the Middle East to Prevent Normalization with Israel are ‘Crazy’ – and Poisonous


Trump is Right: Laws Across the Middle East to Prevent Normalization with Israel are ‘Crazy’ – and Poisonous

Khaled Abu Toameh


  • So long as Arabs and Muslims are taught by law, religion and social pressure that contact with Israelis is forbidden, the prospects for peace and coexistence will remain out of reach.
  • If [Lebanese President Joseph] Aoun… were to accept Trump’s invitation to meet Netanyahu at the White House, he would effectively be violating Lebanon’s own anti-normalization law, which prohibits all economic, professional, cultural, or social relations between Lebanese nationals and Israeli citizens and entities.
  • Countries such as Syria and Iraq have long maintained sweeping prohibitions on contact with Israelis, with penalties that have included life imprisonment and even death.
  • In Kuwait, similar laws – backed by parliamentary legislation and Islamic religious rulings – criminalize normalization with Israel and treat it as an act of treason.
  • Even Egypt, which signed a peace treaty with Israel more than four decades ago, has a law that authorizes the revocation of Egyptian citizenship if a national is “qualified as Zionist.” The Egyptian government has used this law, passed in 1975, to revoke the citizenship of Egyptians who marry Israeli nationals.
  • Another prominent Islamic body, the International Union of Muslim Scholars (IUMS), has issued a fatwa (Islamic ruling) forbidding normalization with Israel. The ruling came in response to the normalization agreement signed between Israel and the United Arab Emirates more than five years ago. According to IUMS, normalization agreements are “not reconciliations or truces… rather, they are a concession of the holiest and most blessed of lands and a recognition of the legitimacy of the occupying enemy [Israel].”
  • The purpose of these laws and religious rulings is clear: to deter, punish, and stigmatize any form of coexistence with Israel. By criminalizing people-to-people engagement, Arab and Muslim leaders and institutions send a powerful message to their populations: peace with Israel is not merely undesirable, but a crime. This message is reinforced through media campaigns, professional blacklisting, and public accusations of “treason” against those who dare to engage with Israelis.
  • Where peace is illegal, peace is impossible.
  • Washington has diplomatic, economic, and political leverage with many of the countries that enforce these laws. The question is whether it is willing to use it.

If Lebanese President Joseph Aoun were to accept US President Donald Trump’s invitation to meet Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu at the White House, he would effectively be violating Lebanon’s own anti-normalization law, which prohibits all economic, professional, cultural, or social relations between Lebanese nationals and Israeli citizens and entities. Pictured: Aoun (R) meets with Iranian Foreign Minister Abbas Araqchi in Baabda, Lebanon, on January 9, 2026. (Photo by Courtney Bonneau/Middle East Images/AFP via Getty Images)

US President Donald J. Trump recently said that he has never heard of a Lebanese law banning contact with Israel. “I never heard of that, but… I’m pretty sure that’ll be ended very quickly,” Trump told reporters. “I know Lebanon doesn’t want that… That’s crazy.”

Trump is right. These laws are “crazy.” They are also poisonous.

So long as Arabs and Muslims are taught by law, religion and social pressure that contact with Israelis is forbidden, the prospects for peace and coexistence will remain out of reach.

There can be no real stability in the Middle East while anti-normalization laws and campaigns persist. Such laws and campaigns only empower extremists and terrorists who seek Israel’s and the region’s destruction.

Trump is reportedly seeking to invite Lebanese President Joseph Aoun and Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu to a meeting in the White House as part of an effort to achieve peace and stability between Lebanon and Israel. If Aoun, however, were to accept Trump’s invitation to meet Netanyahu at the White House, he would effectively be violating Lebanon’s own anti-normalization law, which prohibits all economic, professional, cultural, or social relations between Lebanese nationals and Israeli citizens and entities.

Lebanon’s anti-normalization law, rooted in the 1955 Boycott Law and reinforced by the penal code, prohibits virtually all contact with Israel, which is classified as an “enemy state.”

The law goes even further. It bars any person or legal entity, directly or indirectly, from engaging in any transaction — commercial, financial, or otherwise — with individuals or organizations linked to Israel.

The penalties are severe. Violators can face prison terms ranging from three to ten years with hard labor, in addition to fines, professional bans, and the confiscation of goods.

What may sound “crazy” in Washington is, in fact, standard practice in several Arab and Islamic countries. Lebanon is not the exception; it is the rule.

Legislation to prevent countries from establishing normal relations with Israel has existed in the region for decades. Countries such as Syria and Iraq have long maintained sweeping prohibitions on contact with Israelis, with penalties that have included life imprisonment and even death.

On May 26, 2022, Iraq’s parliament passed the “Criminalizing Normalization and Establishment of Relations with the Zionist Entity” law, which unanimously prohibits any diplomatic, political, economic, or cultural ties with Israel. Violations, including supporting “Zionist ideas” via social media, can incur life imprisonment or the death penalty.

Since then, Iraqi authorities have filed legal complaints against several political activists and bloggers, accusing them of supporting Israel. “One of the primary figures named in the complaints is Ghaith al-Tamimi, an Iraqi political activist living abroad. Al-Tamimi is known for his strong criticism of Iran and its affiliated factions within Iraq,” according to The New Arab media outlet.

“Al-Tamimi has been accused of using his social media platforms to make statements that were interpreted as supportive of Israeli actions in Gaza and Lebanon. This has sparked outrage within Iraq, where any perceived support for Israeli operations is considered a violation of the country’s laws.”

In another case, the Karkh Criminal Court in Baghdad sentenced a man to life imprisonment for promoting the “Zionist entity” (Israel) on social media. According to the Supreme Judicial Council, the defendant, whose identity has not been released, published photos and videos on Facebook supporting normalization with Israel. Authorities also found Hebrew-language books and newspapers in his home.

In Kuwait, similar laws – backed by parliamentary legislation and Islamic religious rulings – criminalize normalization with Israel and treat it as an act of treason. A few years ago, the Criminal Court in Kuwait issued a three-year prison sentence with hard labor against renowned media personality Fajr al-Saeed, who had publicly called for normalization with Israel.

Even Egypt, which signed a peace treaty with Israel more than four decades ago, has a law that authorizes the revocation of Egyptian citizenship if a national is “qualified as Zionist.” The Egyptian government has used this law, passed in 1975, to revoke the citizenship of Egyptians who marry Israeli nationals.

These laws are frequently reinforced not only by governments, but also by influential religious institutions such as Cairo’s Al-Azhar Al-Sharif, the premier institution of Sunni Islam, which has issued rulings banning all forms of non-governmental contact with Israelis and framing normalization as religiously forbidden.

Another prominent Islamic body, the International Union of Muslim Scholars (IUMS), has issued a fatwa (Islamic ruling) forbidding normalization with Israel. The ruling came in response to the normalization agreement signed between Israel and the United Arab Emirates more than five years ago. According to IUMS, normalization agreements are “not reconciliations or truces… rather, they are a concession of the holiest and most blessed of lands and a recognition of the legitimacy of the occupying enemy [Israel].”

The purpose of these laws and religious rulings is clear: to deter, punish, and stigmatize any form of coexistence with Israel. By criminalizing people-to-people engagement, Arab and Muslim leaders and institutions send a powerful message to their populations: peace with Israel is not merely undesirable, but a crime. This message is reinforced through media campaigns, professional blacklisting, and public accusations of “treason” against those who dare to engage with Israelis.

If Trump is serious about presenting himself as a peacemaker, his surprise at Lebanon’s law should be only the beginning. The real challenge lies in confronting a deeply entrenched system of boycotts, legal restrictions, and incitement against Israel across the Arab and Islamic worlds.

Where peace is illegal, peace is impossible.

The US maintains close ties with several Arab and Islamic countries where laws and campaigns banning normalization with Israel remain in force. Washington has diplomatic, economic, and political leverage with many of the countries that enforce these laws. The question is whether it is willing to use it.


Khaled Abu Toameh is an award-winning journalist based in Jerusalem.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Dlaczego Żydzi są nazywani „narodem wybranym”?


Dlaczego Żydzi są nazywani „narodem wybranym”?

Rachel O’Donoghue


Od twierdzenia Any Kasparian, że Izraelczycy są znienawidzeni na całym świecie za „myślenie, że jesteście wybranym narodem Boga”, po oderwane od rzeczywistości stwierdzenie Rogera Watersa, że Izraelczycy dążą najpierw do przejęcia Bliskiego Wschodu, a następnie do „panowania nad światem przez resztę wieczności”, ponieważ postrzegają siebie jako „naród wybrany”, a wszystkich innych jako „nie-ludzi” — zapewne natknąłeś się na podobne tyrady w mediach społecznościowych.

Niewiele pojęć w judaizmie było tak uporczywie zniekształcanych jak określenie „Naród Wybrany”.

Jest ono rutynowo wykorzystywane jako broń przeciwko Żydom i Izraelowi, przywoływane jako rzekomy dowód żydowskiego supremacjonizmu lub hierarchii rasowej. W tej narracji żydowska tożsamość zostaje sprowadzona do roszczenia o wrodzoną wyższość, co stoi w bezpośredniej sprzeczności z fundamentalnym nauczaniem Toryi, że wszyscy ludzie zostali stworzeni na obraz Boga.

To zniekształcenie nie jest przypadkowe. Odzwierciedla szerszą tendencję do wtłaczania żydowskiej historii i teologii w kategorie, które do nich nie pasują — zwłaszcza w nowoczesną optykę rasową, która jest zarówno historycznie, jak i koncepcyjnie nietrafna.

Ta optyka staje się szczególnie groteskowa w cieniu Holokaustu, który sam bywa często zawłaszczany we współczesnym dyskursie. Oskarżenie zostaje odwrócone: ofiary ideologii rasowej przedstawia się jako jej spadkobierców, a „wybraństwo” ukazuje się jako dowód wykluczenia, czystości lub dominacji.

Po pierwsze, ten argument ignoruje podstawowy fakt: Żydzi nie stanowią rasy. Społeczności żydowskie obejmują różne kontynenty i kultury — od etiopskich przez indyjskie po europejskie i bliskowschodnie — połączone nie jednorodnością rasową, lecz wspólną historią, prawem i tradycją.

Co ważniejsze, błędnie rozumie samo znaczenie tego terminu.

Co zatem naprawdę oznacza bycie „wybranym”?

Pojęcie to wywodzi się z Tory, najdobitniej z Księgi Wyjścia 19:6, na górze Synaj, gdzie Izraelici zostają określeni jako „naród święty” i zawierają przymierze z Bogiem poprzez otrzymanie Dziesięciu Przykazań. Powraca ono w Księdze Powtórzonego Prawa 7:6, gdzie są nazwani „ludem szczególnej własności”.

Jednak „wybrany” w tym kontekście nie oznacza przywileju w nowoczesnym sensie. Oznacza zobowiązanie.

Jest to określenie związane z przymierzem — wiążącym zobowiązaniem do przestrzegania określonego zbioru praw, wymogów etycznych i odpowiedzialności. Dalekie od wynoszenia Żydów ponad innych, nakłada ono ciężar: życia zgodnie z wymagającym ramami moralnymi i religijnymi oraz bycia wzorem etycznego postępowania.

Idea ta sięga czasów Abrahama w Księdze Rodzaju i powstania Izraelitów. W tradycji żydowskiej Abraham to postać, która rozpoznaje jednego Boga i odrzuca pogański świat wokół siebie. Ma to znaczenie, ponieważ starożytny Bliski Wschód był w przeważającej mierze politeistyczny. Egipcjanie czcili rozległy panteon bogów o różnych mocach i dziedzinach; religia mezopotamska koncentrowała się wokół wielu bóstw ucieleśnionych w posągach kultowych przechowywanych i obsługiwanych w świątyniach, a Grecy podobnie zwracali się do różnych bogów w różnych sferach życia i natury.

W tradycji żydowskiej Abraham jest pierwszym wielkim monoteistą — postacią, która rozpoznaje jednego Boga w świecie zdominowanym przez kult bożków. To przekonanie staje się fundamentem żydowskiej wiary i praktyki, najpełniej wyrażonym w centralnej deklaracji jedności Boga, stanowiącej podstawę żydowskiej modlitwy.

Bóg, którego rozpoznaje Abraham, nie jest bóstwem lokalnym ani ograniczonym, lecz Stwórcą wszystkiego: nieba i ziemi, dnia i nocy oraz wszelkich istot żywych. Już sama ta idea stanowiła radykalne zerwanie z religijnymi normami starożytnego świata.

Rozumie się również, że Abraham zapłacił za to przekonanie cenę. Odrzucił bożki swoich czasów, zerwał ze społeczeństwem wokół siebie i opuścił ojczyznę w odpowiedzi na Boże wezwanie, wchodząc w życie naznaczone wiarą i niepewnością.

I to jest kluczowy punkt, który często bywa pomijany. Biblijna opowieść nie dotyczy narodu biernie wybranego jako lepszy, lecz rodziny, a później narodu, który wchodzi w wiążącą relację z jednym Bogiem i przyjmuje wynikające z niej zobowiązania.

To zobowiązanie miało konsekwencje daleko wykraczające poza sam naród żydowski. Dwie z największych religii świata — chrześcijaństwo i islam — wyrastają z tej tradycji. Obie zakorzenione są w idei jednego Boga i czerpią bezpośrednio z kluczowych elementów Biblii hebrajskiej. Koncepcja monoteizmu etycznego, po raz pierwszy sformułowana w tradycji żydowskiej, nie pozostała ograniczona do jednego narodu. Ukształtowała religijny krajobraz znacznej części świata.

„Wybraństwo” nie jest więc ideą abstrakcyjną ani skierowaną do wewnątrz. Jego wpływ ma charakter globalny.

W Biblii relacja między Bogiem a ludzkością nie jest statyczna. Jest dynamiczna, a czasem sporna. Bóg nie jest przedstawiany jako odległy czy arbitralny, lecz jako istota, z którą ludzie mogą się spierać, błagać i rozumować.

Najwyraźniej widać to w historii zniszczenia Sodomy i Gomory, gdzie Abraham kwestionuje początkowy osąd Boga, dowodząc, że niewinni nie powinni ginąć razem z winowajcami. Epizod ten jest uderzający nie dlatego, że Abraham „wygrywa”, obniżając próg do dziesięciu sprawiedliwych, lecz dlatego, że w ogóle podejmuje spór. Ustanawia on model moralnego zaangażowania, a nie biernej uległości.

W innych miejscach Biblia wielokrotnie pokazuje, że przymierze wiąże się z warunkami. Izraelici nie są przedstawiani jako bezwarunkowo wyniesieni, lecz jako rozliczani. W historii zwiadowców brak wiary prowadzi do tego, że całe pokolenie zostaje pozbawione wstępu do Ziemi Obiecanej. Nawet Mojżesz nie jest wolny od konsekwencji.

Przekaz jest spójny. „Wybrany” nie oznacza gwarancji. Oznacza związanie zobowiązaniami. W nowoczesnym kontekście odpowiedzialność ta obejmuje budowanie sprawiedliwego społeczeństwa, sprzeciw wobec ucisku i ochronę słabszych; poszanowanie godności ludzkiej w prawie, gospodarce i czasie wojny; ochronę stworzenia zamiast jego eksploatacji; oraz dążenie do prawdy i uczciwości w życiu publicznym, nawet gdy jest to kosztowne.

Nie jest to też przymierze całkowicie zamknięte. Biblia hebrajska uznaje sprawiedliwych spoza narodu żydowskiego, a prawo żydowskie od dawna utrzymuje, że konwertyci są w pełni częścią narodu, bez niższego statusu. Wejście do przymierza nie ma charakteru rasowego, lecz określane jest przez zobowiązanie.

Zwrot „Naród Wybrany” stał się retoryczną bronią, używaną do oskarżania Żydów o światopogląd, który ich tradycja odrzuca.

Przymierze zobowiązania zostaje przedstawione jako roszczenie do wyższości. System oparty na prawie, powściągliwości i odpowiedzialności zostaje wypaczony w coś rasowego i wykluczającego.

Jednak to zniekształcenie nie wytrzymuje krytyki. „Wybrany” w judaizmie nie oznacza wyniesienia. Oznacza zobowiązanie.

A odmowa zrozumienia tego nie jest porażką intelektualną. Jest wyborem.

Link do oryginału: https://honestreporting.com/why-are-jews-called-the-chosen-people-misunderstanding-misuse-and-a-convenient-distortion/?utm_source=substack&utm_medium=email

Honest Reporting, 19 kwietnia 2026


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com