Archive | August 2024

Czego można się nauczyć z mitu o głodzie w Gazie

Pomoc humanitarna dla mieszkańcow Gazy (Źródło zdjęcia: Wikipedia)


Czego można się nauczyć z mitu o głodzie w Gazie

Sheree Trotter
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Od początku wojny ONZ publikowała raporty i aktualizacje dotyczące sytuacji humanitarnej w Strefie Gazy, ukazujące ponury obraz niedoboru pomocy humanitarnej.

.

Od miesięcy słyszymy doniesienia o głodzie w Gazie, a nawet twierdzenia, że Izrael wykorzystuje głód jako strategię wojenną. Izrael stanowczo zaprzecza tym oskarżeniom, wskazując na pracę COGAT (Koordynatora Działań Rządowych Izraela na Terytoriach), który każdego dnia ułatwia wjazd setek ciężarówek z pomocą do Gazy. Według izraelskich ekspertów żywność dostarczana do Gazy „przewyższa międzynarodowe normy żywieniowe i powinna zapewnić wystarczające odżywianie całej populacji Gazy”.

Najnowsze badania Instytutu Studiów nad Bezpieczeństwem Narodowym wykazały, że raporty ONZ celowo przedstawiały zniekształcony obraz sytuacji i doprowadziły do bezpodstawnych oskarżeń pod adresem Izraela o celowe wywoływanie głodu.

Nieprawdziwy obraz pomocy wwożonej do Gazy

Od początku wojny ONZ publikuje raporty i aktualizacje dotyczące sytuacji humanitarnej w Strefie Gazy, ukazując ponury obraz niedoboru pomocy humanitarnej, poważnego kryzysu żywieniowego, a nawet rozprzestrzeniania się głodu w tym rejonie. Analiza tych raportów, oparta na własnych wyjaśnieniach ONZ, pokazuje, że przedstawiają one niedokładny i częściowy obraz pomocy trafiającej do Strefy Gazy. Raporty opierają się na niekompletnych danych ze źródeł w Strefie Gazy i pomijają znaczną część dostaw pomocy trafiających do Strefy, a także złożoną sytuację na miejscu. Raporty te zostały wykorzystane jako podstawa do oskarżeń, że Izrael uniemożliwia wjazd pomocy humanitarnej, aby zagłodzić ludność Strefy Gazy, wraz z poważnymi oskarżeniami o popełnianie zbrodni wojennych, zbrodni przeciwko ludzkości, a nawet ludobójstwa.

Krótko mówiąc, dane ONZ nie uwzględniają całej pomocy wjeżdżającej do Gazy. UNRWA zbiera dane tylko o pomocy wjeżdżającej do Strefy przez dwa przejścia lądowe (Kerem Szalom i Rafah) i tylko o ciężarówkach, które zaobserwowali i zarejestrowali, będąc w tych dwóch miejscach.

Ich dane nie obejmują pomocy zrzucanej z powietrza do Strefy Gazy ani pomocy docierającej drogą morską przez pływający pomost USA (JLOTS). Nie obejmują również pomocy otrzymanej przez przejście graniczne Erez na północy, gdzie nie stacjonują przedstawiciele UNRWA. Ponadto ignorują pomoc otrzymaną na przejściach granicznych Kerem Szalom i Rafah, która jest zbierana przez inne organizacje pomocowe, gdy przedstawiciele UNRWA nie są obecni na przejściach granicznych. Tak więc dane pomijają znaczną ilość pomocy, w tym pomoc dostarczoną przez agencje ONZ, organizacje pozarządowe i kraje, a także towary z sektora prywatnego, dostawy Światowego Programu Żywnościowego (WFP) i dostawy mąki do piekarni w północnej części Gazy. Dostawy gazu i paliwa również nie są uwzględnione w danych UNRWA. Ponadto w maju sektor prywatny dostarczył większą ilość towarów. Towary te są uwzględnione w danych COGAT, ale nie w danych UNRWA, które obejmują tylko pomoc otrzymaną przez agencje ONZ i organizacje pomocowe korzystające z jej usług.

Wydaje się, że społeczność międzynarodowa bezkrytycznie akceptuje dane przedstawione przez UNRWA, mimo że neutralność organizacji w wojnie w Gazie została poważnie naruszona. Niektórzy pracownicy UNRWA byli wśród terrorystów, którzy dokonali brutalnego ataku na Izrael 7 października. „Wall Street Journal” doniósł, że spośród 12 tysięcy pracowników UNRWA, 1200 (10%, w tym 23% wszystkich pracowników płci męskiej) to „działacze” Hamasu i Islamskiego Dżihadu, a około połowa pracowników ma bliskich krewnych należących do tych grup terrorystycznych.

Organizacja UN Watch odkryła szerokie poparcie dla okrucieństw z 7 października wśród nauczycieli UNRWA w Gazie. Zrzuty ekranu 249 tysięcy wpisów na Telegram pokazują, że mordercy i gwałciciele są chwaleni jako „bohaterowie”, gloryfikują „edukację”, jaką terroryści otrzymali w UNRWA, z radością dzielą się zdjęciami martwych lub schwytanych Izraelczyków i nawołują do ich egzekucji.

Od lat wiemy, że w szkołach UNRWA realizowany jest program nauczania, który propaguje nienawiść i przemoc wobec Żydów. 

Mit głodu to tylko jedno z wielu fałszywych twierdzeń, które pojawiły się podczas tej wojny. Media szybko informowały o niezweryfikowanych incydentach, takich jak rzekome izraelskie bombardowanie szpitala, w którym rzekomo zginęło 500 osób. To była całkowita mistyfikacja. Rakieta Islamskiego Dżihadu wystrzeliła wadliwie i uderzyła w parking szpitala, co spowodowało pewne ofiary, ale znacznie mniejszą liczbę.


Broń medialna Ministerstwa Zdrowia Gazy

Statystyki dotyczące ofiar ogłaszane przez Ministerstwo Zdrowia Gazy, bezkrytycznie powtarzane przez media, są wykorzystywane jako broń do oskarżania Izraela o ludobójstwo. Eksperci od statystyki i nauki o danych wykazali, że statystyki te są fałszywe. Następnie, gdy ONZ cicho ogłosiła, że liczba ofiar jest o 11 tysięcy mniejsza niż wcześniej sądzono, media to zignorowały.

John Spencer, przewodniczący Urban Warfare Studies w Modern War Institute w West Point w Nowym Jorku, powiedział, że w przeciwieństwie do twierdzeń zachodnich przywódców, w tym prezydenta Bidena, „kroki, które Izrael podjął w celu zapobiegania ofiarom, są historyczne w porównaniu do wszystkich innych wojen”. Nakreślił, w jaki sposób izraelskie wojsko podjęło środki, których żadne inne wojsko, w tym amerykańskie, nie podjęło podczas wojny, takie jak dzwonienie i wysyłanie wiadomości tekstowych do osób w celu ostrzeżenia ich o nadchodzącym ataku lotniczym oraz udostępnianie map z planami działań wojskowych w określonych obszarach.

Szacunkowy stosunek ofiar cywilnych do terrorystów zabitych w walce, nieco ponad 1:1, jest dziewięć razy niższy niż publikowana przez ONZ średnia światowa, cztery do pięciu razy niższy niż liczby podawane przez USA i ich sojuszników (np. w Iraku i Afganistanie) i niższy niż jakikolwiek scenariusz wojny miejskiej kiedykolwiek odnotowany w historii. Mimo to Izrael absurdalnie staje w obliczu oskarżeń o ludobójstwo.

DLACZEGO świat tak chętnie oczernia Izrael kłamstwami i przypisuje mu najgorsze intencje?

Próba odpowiedzi na to pytanie jest jak rozplątywanie wielu wątków ze skomplikowanej sieci. Oskarżenia nie są niczym nowym. Na przykład oskarżenie o ludobójstwo nawiązuje do radzieckiej propagandy, która pojawiła się w latach 60. Izabella Tabarovsky, badaczka radzieckiego antysyjonizmu i współczesnego antysemityzmu na lewicy, stwierdza: „Dzisiejsi postępowcy mówią językiem radzieckiej propagandy. Najbardziej niezwykłą cechą antyizraelskiej retoryki zalewającej dziś Zachód jest stopień, w jakim odtwarza ona motywy, oszczerstwa, hasła i logikę radzieckiej ideologii komunistycznej”.

Innym wątkiem jest radykalna ideologia islamistyczna – promieniująca z Iranu na jego pełnomocników w Gazie, Jemenie i Libanie – która ma jasno określony plan zniszczenia państwa żydowskiego w drodze do zniszczenia Ameryki, bastionu zachodnich wartości. Radziecki antysemityzm (maskowany jako anty-syjonizm) połączył się z potężnym islamskim i arabskim blokiem, aby zamienić międzynarodowe fora, takie jak ONZ, w broń działającą na rzecz swojego planu.

Tymczasem zachodni świat akademicki został uwikłany w szał dekolonizacji, który postrzega wszystko, co pochodzi z Zachodu, jako z natury złe, a zatem religijna motywacja islamskiego imperializmu jest naiwnie „wyjaśniana” jako „uzasadniony opór”. Skłonność do postrzegania wszystkiego, co mówi Izrael, jako podejrzane i przypisywania nikczemnych motywów opiera się na głęboko zakorzenionych antysemickich kalumniach, takich jak oszczerstwo o rytuale krwi – przekonanie, że Żydzi celowo skrzywdziliby niewinnych, szczególnie dzieci – i teorie spiskowe dotyczące władzy.

Wątki nienawiści do Izraela są liczne i różnorodne, ale ostatecznie wskazują na starożytną irracjonalną nienawiść, która jest łatwo rozbudzana w każdym pokoleniu, czerpiąc z narracji i ideologii dnia, aby obarczyć winą Żyda lub, w tym przypadku, Żyda wśród narodów. Tak jak Żyda nazywano kanarkiem w kopalni węgla, wczesnym systemem ostrzegania o złym stanie zdrowia narodu, tak dziś wrogość wobec Izraela informuje nas o złym stanie świata.

Walka Izraela to starcie cywilizacji z barbarzyństwem, to walka o wartość życia przeciwko gloryfikacji śmierci. Dla tych radykalnych sił antyizraelskich wyzwolenie Palestyny „od rzeki do morza” jest po prostu kamieniem milowym do spełnienia ich większych imperialnych ambicji. Jeśli świat zachodni nie potrafi rozpoznać bitwy, w którą jest zaangażowany, walka jest już przegrana. Czas się obudzić i odzyskać to, co jest tak szybko odbierane.


Sheree Trotter – Ukończyła studia historyczne na University of Auckland, Nowa Zelandia. Pochodzi z plemienia Te Arawa. Zajmuje się prawami i historią ludów rdzennych. Jest również współprzewodniczącą organizacji Indigenous Coalition for Israel.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


My word: Pride in the face of prejudice in Paris – opinion

My word: Pride in the face of prejudice in Paris – opinion

LIAT COLLINS


The attempts to ban Israelis from international events ostensibly due to security threats should not be belittled – it’s a boycott measure in a different guise, punishing Israel for being the victim.

.
ISRAEL’S RHYTHMIC gymnastics team celebrates its silver medal on the podium at the Paris Olympic Games last week.
(photo credit: MIKE BLAKE/REUTERS)

The Olympics are all about national pride. But for Israel, particularly this year, the Olympics were more than that. They were a collective expression of survival, strength, and hope. Make that “The Hope,” “Hatikvah,” in the words of the national anthem.

For Israelis, these weren’t the Summer Olympics 2024, they were the Olympics of October 7 + 10 months. Since that dark day in October, we have been trying to come to terms with a series of horrific events: the Hamas invasion and mega-atrocity, when 1,200 people were murdered, many of them raped, mutilated, and burned to death; more than 250 abducted to Gaza, where some 115 remain, around 70 of them presumed still alive. Thousands have been wounded in the ongoing war and terrorist attacks. Some 80,000 Israelis have been internally displaced. And the threats of a massive Iranian attack, perhaps together with its terrorist proxies Hamas, Hezbollah, and the Houthis, are ever-present. 

All this means that Israelis desperately needed some escapism and good news. And the blue-and-white Team Israel provided it aplenty. It was “nachat” as we say in Hebrew, “nachas,” in Yiddish – a family pride and satisfaction.

When the Israeli rhythmic gymnastics team won the silver medal on Saturday, a stranger I met during a Shabbat afternoon stroll with a friend told us the good news. He judged correctly from our attire that we did not use our phones, radios, or TVs on the Sabbath and would appreciate the update. The last time we heard people passing on news like this was when Israel successfully rescued four hostages on Saturday, June 8.

The rhythmic gymnastics team’s win was the country’s seventh medal in the Paris Olympic Games and brought the overall tally over the years up to 20. “We won seven medals after what happened to us as a country on October 7,” said Gili Lustig, CEO of the Israel Olympic Committee, summing up the feelings of most citizens. “…This is the victory over what happened to us on October 7. We were all on a mission and there is nothing more symbolic than that.”

HANNA MINENKO and Yaakov Toumarkin lead the Israeli delegation of athletes at the opening of the Tokyo Olympics, in which the country captured four medals. (credit: REUTERS)

October 7 and the fate of the hostages are never far away. It wasn’t just the members of the rhythmic gymnastics team – who spoke uncannily in sync, after so many months of training together – who dedicated their win to the hostages and the fallen.

One of the most touching moments was seeing the heartbreak of Avishag Semberg (an Olympic bronze medalist from the Tokyo Olympics) who failed to make it to the podium this year. Through her tears, she sobbed: “I’d already prepared what I was going to say about the hostages.” This was how she perceived her loss – the loss of a chance to dedicate her win to the victims of October 7.

Dedicating performances to victims of October 7

Banned by Olympic rules from wearing yellow pins for the hostages, many of the female contestants and winners instead wore yellow ribbons in their hair.

Windsurfer Tom Reuveny, who won a gold medal, dedicated his win to his brother, a combat soldier serving in Gaza, describing him and his comrades as true heroes.

The other Israeli medalists were windsurfer Sharon Kantor,  who won a silver; gymnast Artem Dolgopyat, who added a silver medal to his Tokyo gold; the female rhythmic gymnastics team; female judokas Raz Hershko and Inbar Lanir, who also won silver medals; and judoka Peter Paltchik, who won a bronze medal – and won Israeli hearts as he wiped the tears from the face of his coach Oren Smadja as they embraced. Smadja had accompanied the judo team to Paris despite losing his son Omer in battle in Gaza six weeks before the Olympics.

As The Jerusalem Post’s Herb Keinon put it: “Their tribute to the fallen soldiers and the hostages at their moment of personal triumph is akin to breaking a glass under a wedding canopy at Jewish wedding ceremonies – remembrance of national tragedy even in times of greatest personal joy.”

SECURITY WAS tight for everyone, but especially for the Israeli team. It has been ever since the Munich Olympic Games in 1972. Eleven members of the Israeli Olympic team were murdered by Palestinian terrorists in the Munich Massacre. It is shameful that the International Olympic Committee did not see fit to commemorate their deaths this year and the only ceremony was arranged by the Israeli Olympic Committee in the Israeli embassy in Paris.

I paid attention to the Olympic coaches, including Team Israel head and former judoka Yael Arad, who won the country’s first-ever Olympic medal, a bronze, in Barcelona (1992); Smajda who won Israel’s second medal, a bronze, shortly after Arad; Gal Fridman, Israel’s first gold medalist, who won the windsurfing competition in Athens (2004) and coached Reuveny; and Linoy Ashram, who won gold in rhythmic gymnastics in 2020, and coached the individual events while Ayelet Zussman, Ashram’s former coach, trained the team for the winning group event.

It was noteworthy that so much homegrown talent is nurturing the next generation. How much potential was brutally lost in Munich when the terrorists perpetrated their atrocity in 1972?

At the Munich Olympics, Palestinian terrorists from the Black September movement first held members of the Israeli team hostage in the Olympic Village, killing two; nine others were killed during a botched German rescue operation. The televised hostage holding – the theater of terror – put the Palestinian cause on the world map and made the world forever less safe. A line connects the Palestinian atrocity at Munich in 1972 to last week’s cancellation of Taylor Swift’s Eras Tour concert in Vienna due to a thwarted ISIS attack.

The Palestinians could win the gold medal for chutzpah. Jibril Rajoub, a leading member of the Palestinian Fatah movement, was jailed in Israeli prisons for many years as a convicted terrorist before being released as part of a prisoner exchange in 1985. He now serves as head of the Palestinian Olympic Committee and Palestinian Football Association. But he’s not a good sport. Ahead of the Paris Olympics, he sought to get the Israeli team banned. For him, the Olympic spirit includes the terrorism at Munich.

There was a small Palestinian delegation in the Paris games. My Facebook feed was filled with reports of runner Layla al-Masri, for example. Al-Masri, whose family name means “The Egyptian,” is a “Palestinian” born and raised in Colorado Springs, Colorado, where she reportedly is currently an assistant coach at the local university’s women’s cross-country team. She was apparently invited by Rajoub to participate in the Palestinian team.

On the other hand, Israelis swiftly adopted as their own American gold-medalist wrestler Amit Elor, whose parents were born in Ashkelon and who has described Israel as her second home. Arad made no secret of trying to encourage her to make aliyah and compete in the Los Angeles games with Team Israel. 

After her win, Elor spoke out in social media video clips against antisemitism saying: “Eighty years ago my grandparents survived the Holocaust, but antisemitism is still all around us…” Proudly displaying her gold medal, Elor declared: “My grandparents won. I won. Humanity will win. Never again.”

There were some anti-Israeli and antisemitic incidents at the Games, including the Algerian judoka who arrived at the weigh-in over the limit for his category thus avoiding competing against Israel’s Tohar Butbul. Tajikistan’s Nurali Emomali refused to shake Butbul’s hand after beating the Israeli, but in an act of karma, the cold shoulder was rewarded by a dislocated shoulder in a later fight with a Japanese competitor that left Emomali in tears. 

A firm supporter of democratic Taiwan, I’m pained to see its treatment at the Olympics, where its anthem, flag, and even its name are banned, due to Chinese insistence that it not be recognized as an independent state. The Communist People’s Republic of China ousted and replaced Taiwan at the UN in 1971 and the lesson of what the Olympics calls “Chinese Tapei” is a sobering one.

In a story easy to overlook, Israeli competitive frisbee-playing teens last week were notified at the last minute that they had been banned from the 2024 Under 17 European Youth Ultimate Championships in Ghent, Belgium, as police could not guarantee their security following threats and vandalism. Another win for the Palestinian terrorists and their supporters in Europe.

The attempts to ban Israelis from international events ostensibly due to security threats should not be belittled – it’s a boycott measure in a different guise, punishing Israel for being the victim.

Meanwhile, the 28 members of the Israeli Paralympic team are preparing to bring us more pride in Paris, every team member already a winner in a country of survivors.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Ancient Roman coins, counterfeits discovered in new archeological site in eastern Poland

Ancient Roman coins, counterfeits discovered in new archeological site in eastern Poland

JERUSALEM POST STAFF


The “Group of Explorers” discovered rare Roman coins, counterfeits, and artifacts in a new archaeological site in Księżpol, Poland.

.
Denar found by metal detectors from the “Group of Explorers” in Księżpol, eastern Poland. /  (photo credit: SCREENSHOT/X)

The “Group of Explorers” has uncovered a collection of rare Roman coins and artifacts in a “previously unknown archeological position” in Księżpol, eastern Poland, CBS News reported in late July.

The “Group of Explorers,” led by Janusz Szabat and Piotr Magoch, recently searched fields around Księżopol and found various metal coins, including several counterfeits, CBS reported.

Among their discoveries were several rare Roman silver coins: three featuring Emperor Antonius Pius (from 138-161 AD) and one showing his wife Faustyna the Younger (from 141 AD), as well as a coin of Marcus Aurelius (from 174 AD). One of the Antonius Pius coins was partially cut, likely from trading, the report noted.
Denar found in Księżpol in eastern Poland. (credit: SCREENSHOT/X)

Along with genuine Roman coins, the searchers found some counterfeit denars (short for Denarius, the name of the Roman coin) made by the Visigoths, a Germanic tribe ruled by a king living in the Roman Empire. One of these fakes was hard to read. However, according to the report on CBS, the counterfeit showed the image of Emperor Antonius Pius and copied the real coin’s inscription.

Rare Roman denar and pottery

They also discovered a rare, larger denar, twice the usual size, with the face of Empress Herennia Cupressenia Etruscilla, minted between 249 and 251 AD. This coin had a quarter cut off, probably also from trading.

Additionally, they found “several small silicon tools” and “dozens of pieces of pottery.” While the age of the silicon tools is unknown – CBS noted in their report – most of the pottery pieces are from the Roman period. One fragment dates back to the Early Middle Ages, while the others are from more recent times.

This find, according to CBS’s report, was determined as a “very valuable scientific and conservation point,” as the volume of items found at the scene suggests they were “dealing with a new, previously unknown archaeological position.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Większym zagrożeniem świata są ci, którzy przyzwalają

Warszawskie getto 1943. Fotograf nieznany. / foto: Wikipedia


Większym zagrożeniem świata są ci, którzy przyzwalają

Paul Finlayson
Tłumaczenie: Andrzej Koraszewski


Nie jestem Żydem, ale oczywiście poszedłem w zeszłym tygodniu na wiec przeciwko nienawiści, który miał miejsce w synagodze Pride of Israel w Toronto. Nastrój był szokujący, pełen przerażenia i gniewu. Protestujący na zewnątrz, którzy identyfikowali się jako członkowie organizacji o nazwie „Jews Against Genocide”, składającej się najwyraźniej głównie z nie-Żydów, próbowali zablokować dostęp na to spotkanie.

Władze tej synagogi były przezorne; w budynku roiło się od ochroniarzy, lokalnej policji i Królewskiej Kanadyjskiej Policji Konnej, więc protestujący nie mieli szans. 

Politycy, federalni, prowincjonalni i lokalni kolejno zabierali głos. Niektórzy politycy byli oklaskiwani, inni wygwizdywani. Mistrz ceremonii miał najtrudniejsze zadanie. Chwilami uczestnicy nie mogli powstrzymać gniewu, wykrzykując wojownicze hasła, a biedny mistrz ceremonii, próbował dawać im krótkie lekcje prawdziwie obywatelskich postaw.

Konserwatywna wicepremier w gabinecie cieni, Melissa Lantsman, grzmiała groźnie, domagając się skończenia z grzecznościami i udawaniem, że jeśli będziemy grzeczni, to łajdacy znikną.  

Pamiętacie słynne zdjęcie chłopca z Warszawskiego Getta, przerażony, zdezorientowany, z podniesionymi w górę rękami. Czas podniesionych rąk już się skończył i skończyło się powtarzanie przez Żydów zdania, że „jeśli będziemy wystarczająco grzeczni to zostawią nas w spokoju”.      

Naród żydowski jest zjednoczony, Izrael jest silny, a dzisiejsi Żydzi nie będą tacy jak ci niemieccy Żydzi z początku lat 30., którzy nie mogli uwierzyć, że to może się wydarzyć i powtarzali sobie: „Jesteśmy dobrymi Niemcami. Na pewno po nas nie przyjdą”.  

Jednak w środę w synagodze Pride of Israel zapanował strach i ludzie zastanawiali się, czy jest możliwe, aby TO wydarzyło się ponownie? 

Publiczność na tym wiecu przeciw nienawiści wydawała się – niestety – składać się głównie z Żydów; wielu było w podeszłym wieku. Mimo, że nie było to wydarzenie żydowskie, ale obywatelskie, chociaż odbywające się w synagodze.  

Moje pytanie brzmi: „Gdzie są goje? Gdzie są nie-Żydzi? Dlaczego to jest  nadal w dużej mierze problem żydowski? Jak podczas tego spotkania zauważył przedstawiciel policji, przestępstwa z nienawiści uderzają głównie w mniejszość żydowską, 3,4% populacji doświadcza 56% zgłoszonych przestępstw z nienawiści.

Podczas gdy Uniwersytet Guelph i Humber College w Toronto kuli się ze strachu i ustępuje – a największym problemem tego uniwersytetu jest nadal „islamofobia” – choć nikt jej nigdy na oczy nie widział – prawda jest taka, że w obliczu tłumów zbierających się, by atakować Żydów i syjonistów, wielu żydowskich studentów i wykładowców ma dziś powód do strachu.  

Zostałem zawieszony za zbrodnię popierania Izraela, ale nawet związek zawodowy przyznaje, że administrator prowadzi osobistą wendetę przeciwko mnie i jeśli będzie mógł, wyda dziesiątki tysięcy dolarów podatników, żeby mnie wygnać na zawsze.

Zraniłem uczucia zagorzałych nienawistników Żydów, ponieważ powiedziałem obcemu człowiekowi w Pakistanie, że popieram Izrael, mimo że oskarżyciele, jeden z profesorów, niektórzy studenci, a nawet najwyższy organ administracyjny uniwersytetu skłonili niektórych żydowskich wykładowców i studentów do ponownego podniesienia rąk, mając nadzieję, że jeśli zmuszą ludzi do milczenia, wszystko przeminie.  

Statystycznie rzecz biorąc, grupą, która ma najwyższy odsetek antysemitów, są muzułmanie; tuż za nimi znajdują się studenci uniwersytetów, którzy są w dużej mierze niereligijni i odnaleźli nowy kult w postaci nienawiści do Żydów.  

Tacy studenci twierdzą, że są tylko antysyjonistami i udają, że istnieje magiczna granica między nawoływaniem do zniszczenia żydowskiego narodu, a antysemityzmem. 

To po prostu tajemnicze stworzenia, które kwaczą, pływają i chodzą jak kaczki, wyglądają jak kaczki, ale twierdzą, że kaczkami nie są. 

Moje pytanie brzmi jednak, gdzie byli goje? Gdzie są? Dlaczego synagoga, jej rozbite okna i wiszący w powietrzu strach przed Nocą Kryształową wciąż w dużej wywołuje panikę tylko wśród Żydów?  

Dlaczego tak wielu „chrześcijan” jest tak cichych? Czyż Jezus nie żył jako Żyd? 

Rozumiem Żydów z mojego uniwersytetu, którzy powiedzieli mi, że boją się mnie poprzeć, ponieważ wiedzą, jak głęboko zakorzeniony jest antysemityzm na naszym uniwersytecie.  

Ważne jest jednak, aby zauważyć, że w latach 30. naziści skutecznie wykorzystali uniwersytety do szerzenia swojej ideologii – zarówno wśród kadry, jak i w grupach studenckich. A kiedy zwolnili żydowskich profesorów, dobrzy Niemcy w dużej mierze milczeli; oni również nie chcieli się angażować. To wydaje się bardzo znajome. 


Gdzie są goje? 

Oczywiście, wielu nie daje się uciszyć — Douglas Murray, Terry Glavin, John Ivison i inni, wszyscy wybitni dziennikarze — ale moim zdaniem jest tu za mało piekarzy, naukowców, śmieciarzy, osób wyprowadzających psy, pracowników biurowych i pracowników budowlanych.  


Gdzie są chrześcijanie? 

Czy to nie jest naród chrześcijański? Najmniej antysemicki kraj na świecie? Kanada? Daleko nam do tego. Według Anti-Defamation League jesteśmy o 50% bardziej antysemiccy niż Stany Zjednoczone. Najmniej antysemickimi krajami są Laos, Filipiny, Wietnam i inne kraje; wiele z nich jest buddyjskich. 

„Po II wojnie światowej naziście łatwiej było dostać się do Kanady niż Żydowi” – to słynne powiedzenie byłego federalnego ministra sprawiedliwości Irvinga Cotlera. Jednak ówczesny rząd nie wahał się powołać komisji, Komisji Deschênesa, której zapisy mówią o historii Kanady jako o „ciągłej porażce w stawianiu nazistowskich zbrodniarzy wojennych przed sądem”.  

Trudeau nadal jednak odmawia ujawnienia raportu tej komisji.  

Irving Cotler niedawno potrzebował ochrony policyjnej, żeby móc poruszać się bez obawy.  

Tak, wszystko to znajduje się w wielokulturowym raju Justina Trudeau.  

Tak naprawdę, to jest Justin. 

Musimy porozmawiać o tym, kim jest Kanadyjczyk, i musimy porozmawiać o imigracji. Co? Chcesz rozmawiać o imigracji? Ty islamofobie! Ty rasisto! Alarm! Na barykady!

Kochamy tę multikulturowość tak bardzo, że nie mamy problemu z przyjmowaniem imigrantów, którzy przybywają do Kanady marząc o prawie szariatu, nienawidzą Żydów, chcą, aby homoseksualiści byli zrzucani z dachów i którzy dziś wzywają do intifady na ulicach Toronto – miasta w kraju, który woli przyjemne mity i samouwielbienie od rzeczywistości.

W Kanadzie najwyraźniej panuje przekonanie, że nie ma czegoś takiego jak kanadyjskie wartości; wierzą, że kiedy ludzie przekraczają granicę, zostaje na nich posypany magiczny proszek asymilacyjny, który sprawia, że cenią wszystkie religie i kultury i kibicują lokalnej drużynie NHL, ale miejmy nadzieję, że nie drużynie Habs.  

A gdzie są nie Żydzi, którzy stają w obronie narodu żydowskiego będącego w stanie oblężenia? 

Ktoś chciał ze mną rozpocząć przedsięwzięcie biznesowe, ale sprzeciwił się temu, co napisałem na  żydowskiej grupie na Facebooku. Oczywiście, on nie jest antysemitą, ma swoją kanadyjską kartę moralnej czystości, samozadowolenia, która jest dołączona do karty wspólnych przekonań: „mamy najlepszą opiekę zdrowotną na świecie” i kanadyjskiego motta – „jeśli wystarczająco często powtarzamy kłamstwo lub mit, staje się on prawdą”.  

Ilu członków mojego wydziału na Uniwersytecie w Guelph poparło mnie, gdy zostałem zawieszony za obronę Żydów? Zero. Po cichu, dwóch, ale pozostali krzyczą: „Nie powinniśmy z nim rozmawiać” – jakby jakiś tyran na najwyższym piętrze miał wizytę wszechmogącego, który dał mu prawo do powiedzenia tysiącom pracowników, studentów i wykładowców, z kim wolno im rozmawiać.  

Co dziwne, to głównie moi karaibscy współpracownicy wyrazili swoje zaniepokojenie.  

Biali „chrześcijanie” milczą, wydają się mówić: to nie moja sprawa, odwracają się, pewnie sądzą, że jeśli zignorujemy niesprawiedliwość, to ona po prostu zniknie.  

Mój szef postanowił opróżnić moje biuro, zabierając papiery mojego zmarłego ojca, kartki od mojej córki, gdy dopiero uczyła się pisać, i inne osobiste przedmioty. Po prostu najwyraźniej wrzucił je wszystkie do pudła i zabrał je bez pozwolenia. Jaki porządny człowiek mógłby to zrobić?

Być może będę musiał zwrócić się do policji, żeby odzyskać moje rzeczy osobiste na tym moralnym uniwersytecie. 

Ale mój szef nie jest antysemitą, broń boże. 

Podpisał pozew przeciwko mnie, bo podobno naruszyłem prawa człowieka. Uniwersytecka prawniczka, też nie jest antysemitką, ona tylko lubi grozić tym, którzy mają czelność stanąć po stronie Żydów. 

Ale ma kanadyjską kartę wszelkich cnót, więc jest dobra. 

Związki zawodowe, z których jeden jest kierowany przez zwolennika Hamasu, a drugi przez grupę, która uważa, że ich zadaniem jest walka o sprawiedliwość społeczną i która niedawno głosowała za bojkotem Izraela, są konsekwentne. Wyobraź sobie, że palestyński profesor zostałby zawieszony za krytykę Izraela w rozmowie z nieznajomym w innym kraju. Wyobraź sobie, że wyższa administracja poprowadziłaby lub tolerowała kampanię zniesławiającą przeciwko temu profesorowi – związki zawodowe walczyłyby jak lwy. Zaoferowaliby pomoc prawną swojemu poszkodowanemu członkowi i prawdopodobnie pikietowaliby biura administracji. Ale oni nie są antysemitami.  

Yeats w swoim słynnym wierszu Drugie przyjście, cytowanym przez osoby takie jak ja, które niewiele wiedzą o poezji, powiedział: 

„Najlepsi nie mają żadnych przekonań, podczas gdy najgorsi

Są pełni namiętnego żaru.”

Spójrzmy na dwie grupy: jedni, Kanadyjczycy niebędący Żydami, którzy czują, że coś jest nie tak, drudzy aktywiści rzucający kamieniami w okna synagog, którzy mogą liczyć na wyrozumiałość pracowników biur ds. praw człowieka na uniwersytetach i uczelniach. 

Pierwsi boją się skrytykować kolegę z pracy, który opowiada ohydne antysemickie dowcipy; boją się, że mogą urazić swojego kolegę, profesora, który nie jest biały, zauważając, że dostrzegają coś niewłaściwego w publikowaniu filmów komików „żartujących” z Żydów robiących ubrania ze skór gojów. Reagują obawą, że  ktoś może pomyśleć, że jest rasistą, o nie, lepiej się w to nie mieszać.  

Oni po prostu nie chcą się angażować. (Może powinniśmy umieścić to w naszym hymnie?) Ale proszę, nie mów mi, że chociaż teraz nie staniesz w obronie Żydów, to zrobisz to, jeśli sprawy potoczą się naprawdę, naprawdę źle.  

Nie, nie zrobisz tego, mój nieżydowski rodaku.  

Słyszałem, jak pewna ocalała z Holokaustu opowiadała, że gdy jej siostra wyglądała przez okno, a ludzie rzucali kamieniami, odwróciła się do matki i powiedziała: 


„Ale mamo, to nasi sąsiedzi rzucają kamieniami”.

Oni są tymi, którzy będą rzucać kamieniami. Jeszcze nie zaczęli, ale duchem są już z tymi, którzy to robią. 

I dlatego Izrael musi być silny. 


Paul Finlayson – kanadyjski nauczyciel akademicki, wykładowca marketingu na University of Guelph-Humber, obecnie zawieszony na sześć miesięcy w związku z zarzutem uporczywego dementowania kłamstw o Izraelu. 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Sinwar using hostages to ‘drive a wedge through Israeli society’

Sinwar using hostages to ‘drive a wedge through Israeli society’

Israel Kasnett


The Hamas chief does not want to allow hostages who are alive out of his reach “since it is the one guarantee for his survival,” expert tells JNS.

.
Israelis protest outside the Kirya military headquarters in Tel Aviv, demanding the release of the hostages held in the Gaza Strip, Aug. 13, 2024. Photo by Avshalom Sassoni/Flash90.

Prime Minister Benjamin Netanyahu approved on Wednesday the departure of a delegation to Doha, Qatar, on Thursday, as well as the mandate for conducting negotiations in an effort to bring Israel’s hostages home.

But it is possible that such a deal will never happen as Hamas leader Yahya Sinwar seems to prefer the negotiations as a cruel mechanism to torture Israeli society, as one expert told JNS.

Eran Lerman, vice president of the Jerusalem Institute for Strategy and Security, said he is “not quite sure that Sinwar really wants a deal to work.”

He said Sinwar does not want to allow hostages who are alive out of his reach “since it is the one guarantee for his survival.

“He is basically using it to drive a wedge through Israeli society,” Lerman said.

As Israel’s negotiators head to Doha, it has been nearly two weeks since the killings of Hamas’s previous political leader, Ismail Haniyeh, and Hezbollah’s top military commander Fuad Shukr, and both Iran and Hezbollah have yet to act on their threats to retaliate.

Israel is still bracing for an expected attack by Iran and its network of proxies. With Hamas refusing to join negotiations for a possible hostage deal on Thursday and an Iranian/Hezbollah attack looming, the last two weeks have been fraught with uncertainty and heightened tensions over the rapidly changing security environment in the region.

Some officials hope that although Hamas has announced it would not participate in this latest round of negotiations, a hostage deal might discourage Iran and Hezbollah from attacking. But the other question is how Haniyeh’s assassination in Tehran has changed the equation, if at all.

Sinwar was always the decider

Enia Krivine, senior director for the Foundation for Defense of Democracies’ Israel Programs and National Security Network, told JNS that Sinwar’s replacing Haniyeh does “not substantively” change anything with regard to the talks.

“Sinwar was always the decider in the negotiations; he held all the bargaining power with the hostages under his lock and key,” she said. “The other players outside of Gaza were Sinwar’s messengers. Sinwar replacing Haniyeh simply lifts the veil and demonstrates that this was always Sinwar’s game.”

Lerman seemed to agree. 

“To my knowledge it was always his game,” he said. “He never took orders from anyone.”

Haniyeh’s assassination “doesn’t change anything,” Lerman said. “It puts more of a burden on his shoulders in terms of his situation and of his people in Gaza, which is pretty desperate, but as far as he is concerned, he wants a commitment by Israel to end the war with a Hamas victory.”

Israel’s security echelon, as well as much of the international community, seem to believe Israel can afford to release many terrorists and end the war as part of a hostage deal since Hamas, in their view, has been sufficiently weakened.

Lerman told JNS he sees why, “even if we can get some people out,” many in the defense establishment believe “there can be enough commonalities to make this work,” given that “the nature of the war has changed” and that Israel “can go for a deal without really changing the dynamics.”

Krivine acknowledged the dilemma as well, saying, “Everyone understands that releasing Palestinian prisoners is a bad idea.”

She pointed to an incident last week when an Israeli man was shot to death late last year by a Palestinian prisoner who had been released in one of the hostage deals. She also noted that Sinwar himself was released in the 2011 deal that saw IDF soldier Gilad Shalit freed in exchange for 1,027 terrorists.

“That said,” Krivine continued, “as long as there are alive hostages in Hamas’s hands, the government has a moral obligation to try to get the hostages back.

“It’s not just a moral or a political imperative, it’s a strategic imperative,” she added. “As long as the hostages remain in Gaza, Sinwar and the Iranian axis have the ability to psychologically terrorize Israelis. It is of utmost strategic importance to get the hostages back and take away the powerful leverage that Hamas holds over Israelis.”

Dealbreaker

There are confusing reports about what the hostage deal on the table actually entails and whether or not Israel and Hamas have changed stipulations and demands since the draft endorsed by President Joe Biden.

Krivine said she is unaware of what is on paper, “but now that the U.S. is trying to use a Gaza ceasefire to appease Iran and prevent an Iranian attack on Israel, I am assuming there is a lot of dealing under the table between Washington and Tehran, and that worries me.”

Lerman questioned “the modalities of making sure those who return to northern Gaza are not armed men and all that this entails.”

“Israel wants to be sure that it will not once again face a catastrophic reality in the immediate vicinity of the Gaza envelope,” he said. “If Hamas wants access for its armed people to go back to northern Gaza, that is a dealbreaker.”

He said Israel could leave the Philadelphi Corridor along Gaza’s border with Sinai “if we have a very clear, complicated monitoring system that we can feel comfortable with and if the Egyptians understand that the kind of games they’ve been playing are no longer tolerable.”

However, Lerman said he believes control of the Netzarim Corridor dividing the northern and southern Gaza Strip “is in many ways more significant.”

One of the main debates in Israel and abroad since Oct. 7 has been that since rescuing all the hostages and defeating Hamas are two opposing ideas that cannot be simultaneously achieved, Israel has no substantive options to fully achieve them both. It’s either one or the other.

Krivine said Israel must “continue to apply maximum military pressure on Sinwar, while also pursuing hostage negotiations, in the hope that Sinwar will either be killed or that he will finally agree to a deal when he feels that he has nowhere left to hide.

“The hope was that the IDF would get to Sinwar sooner, but it is only a matter of time before the IDF corners the architect of 10/7,” she said. “In the meantime, there is no indication that Sinwar will accept a deal and give up the incredibly valuable leverage he holds as long as the hostages remain in Gaza.”

For this reason, the hostage negotiations taking place in Doha are extremely important. Sinwar is watching carefully because if the talks fail and Iran uses it as an excuse to attack Israel directly and through proxies in Iraq, Lebanon and Yemen, he will have gotten his wish of seeing Israel attacked again from all sides.

With this in mind, Krivine told JNS that if Hamas “is unwilling to conclude a deal this week that brings the hostages home, there is a strong case for Israel going on the offensive against its regional adversaries.”

She said Sinwar “feels emboldened while his allies in Beirut and Tehran threaten Israel.”

“If Israel goes on the offensive and deals a bold and decisive blow to Hezbollah and the Iranian regime, it will weaken Sinwar’s position considerably,” Krivine said.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com