Archive | August 2024

Biej Żidow, Yitbach El Yahud, Żydzi do gazu

Czy to jest „radykalny islamski terroryzm”, czy tylko islamski terroryzm?


Biej Żidow, Yitbach El Yahud, Żydzi do gazu


Andrzej Koraszewski


Historia tłumów domagających się rzezi Żydów powtarza się przez stulecia. Amerykanka Rachel Wahba pisze o okrzyku arabskich tłumów Yitbach El Yahud – rżnąć Żydów. Ona sama urodziła się w Indiach, wychowała się w Japonii, dziś w Ameryce ogląda tłumy wrzeszczące „od rzeki do morza”. Jej babka, która ocalała z pogromu w Iraku, zadzwoniła do niej  11 września 2001 ze słowami „oni są już tu”. Amerykańska autorka pisze o słowach Kamali Harris: „musimy mieć odwagę sprzeciwić się, gdy używają określenia ‘radykalny islamski terroryzm’”. Co amerykańska kandydatka na urząd prezydenta chciała powiedzieć? Czy chciała powiedzieć, że wrzeszczący Yitbach El Yahud to umiarkowani, pragmatyczni ludzie, z którymi warto rozmawiać o pokoju?

Publicysta „Gazety Wyborczej” Robert Stefanicki pisze o umiarkowanym Ismailu Hanjji, który negocjował pokój. W pewnym sensie ten gwiazdor umiarkowanie uczciwego dziennikarstwa ma rację. Gdyby Hanijja, (który zaczynał jako skromny nauczyciel w szkole UNRWA), nie ukradł do swojej kieszeni ponad czterech miliardów dolarów pomocy dla Gazy, byłoby więcej tuneli terroru i rakiet. „Gazeta Wyborcza” wydaje się podzielać ten gatunek odwagi sprzeciwu, do którego wzywa Kamala Harris.   

Wychowana w islamie przyjaciółka urodziła się w RPA, porzuciła islam i swoją ojczyznę i stanowczo odrzuca takie pojęcia jak islamizm, czy radykalny islam. Twierdzi, że islam jest jeden. Uważa, że islam jest barbarzyńską religią odzierającą ludzi z człowieczeństwa. To islam jako taki nakazuje obcinanie głów niewiernym, sianie terroru, niewolnictwo i przemoc. Dowody w nauczaniu islamu są niezaprzeczalne, a muzułmanie, którzy racjonalizują takie pojęcia jak „dżihad”, twierdząc, że to jakaś duchowa walka, po cichu przynajmniej częściowo odrzucają islam. Wielki Imam Al Azhar, (instytucji uznawanej za rodzaj Watykanu sunnickiego islamu), stanowczo odmówił uznania ISIS za grupę „nieislamską”, jak również odmówił naleganiom prezydenta Sisi, aby zreformować nauczanie islamu, czyli wyrzucić z niego wezwania do terroru i nienawiści wobec niewiernych. Być może Kamala Harris ma rację i nie powinniśmy używać określenia „radykalny islam”.           

Rachel Wahba, (której ojciec był egipskim Żydem), pisze, że islam jest dziś największym zagrożeniem Zachodu. Czy to może być prawdą? Wielu obserwuje od lat zdumiewający romans wściekle prawicowego islamu i zachodniej marksistowskiej lewicy. Wspólnym wrogiem jest wolny rynek i demokracja, więc wzajemne mordy odkładają na później.  

Na kilka godzin przed śmiercią Ismail Hanijja mówił w wywiadzie dla irańskiej telewizji, że: „Cywilizacja, która przetrwa na wieki, to ta [islamska] cywilizacja, która opiera się na boskim szariacie i ludzkich wartościach.”

Czy odwaga sprzeciwu wobec używania określenia „radykalny islamski terroryzm” jest świadectwem tego sojuszu zachodniej lewicy z nazistowskim islamem? Słowo „nazistowski” w połączeniu z islamem budzi jeszcze większy sprzeciw mimo otwartej ideologii supremacji, zapowiedzi podboju krajów zamieszkałych przez niewiernych, aktów terroru i podobieństwa praktyk Al-Kaidy, ISIS, Hezbollahu, Huti, Hamasu, Talibów, Boko Haram i długiej listy rzadziej w mediach wspominanych organizacji mordujących w imię Allaha, jak również udokumentowanych powiązań Bractwa Muzułmańskiego z niemieckim nazizmem, trwałej popularności Mein Kampf w krajach islamu, obecności „rzymskiego salutu” w terrorystycznych organizacjach islamskich, niezliczonych pochwał Adolfa Hitlera w islamskich mediach społecznościowych.

Dla socjologa poważnym problemem świadczącym o sile tego zagrożenia jest masowa zmiana postaw i poglądów w krajach zachodnich, wzrost popularności marksistowskiej ideologii zarówno w zachodniej klasie politycznej, w mediach, w organizacjach „obrony praw człowieka”, w ONZ, w kręgach akademickich i w młodym pokoleniu.

Wojujący (czytaj: dążący do światowego kalifatu), islam prawdopodobnie morduje dziś więcej muzułmanów niż niewiernych, masowo morduje chrześcijan w Afryce i w innych krajach (ale ateistycznej lewicy nie wypada bronić chrześcijan), masowo morduje hindusów w Indiach i w innych krajach (ale podobno hindusi nie są bez winy, bo reagują na agresję przemocą), deklaruje wojnę z Żydami do końca świata, (ale to cementuje sojusz zachodniej lewicy z wojującym islamem).

Akty islamskiego terroru, takie jak porwania samolotów w latach 60. i 70., ubiegłego wieku, fatwa na Salmana Rushdiego, zamachy 11 września 2001, zamachy w Paryżu, zamachy w Madrycie, zamachy w Londynie – wydawały się nieodmiennie przynosić zamierzony skutek w postaci wzrostu lękliwości, nasilania się częstotliwości ostrzeżeń przed islamofobią, wzrostem ustępliwości wobec organizatorów i sponsorów islamskiej przemocy. Terroryści tacy jak Arafat stawali się idolami zachodnich polityków i celebrytów, nawet Osama bin Laden miał swoich sympatyków. Po każdym wielkim ataku terrorystycznym widzieliśmy poszukiwanie umiarkowanych masowych morderców, włącznie z gotowością uznania za ”anioła pokoju” postaci takiej jak Mahmoud Abbas. Najbardziej barbarzyńskie działania, takie jak ludobójcze czyny Islamskiego Państwa Iraku i Syrii, nie skłaniają do stanowczego oczekiwania od mieszkających na Zachodzie muzułmanów odcięcia się od aktów przemocy i radykalnej zmiany nauczania islamu. Przeciwnie, terror skłania do poszukiwania nowych form współpracy z organizacjami mającymi powiązania z islamskim terrorem i lękliwe zapewnianie, że nie jesteśmy islamofobami.   

Kamala Harris, jako prokurator generalny w Kalifornii miała bliskie kontakty z organizacją CAIR (Council on American-Islamic Relations) i pisemnie wyrażała tej grupie wdzięczność za doradzanie jej w sprawach społeczności muzułmańskich. Zadowolenie z tych bliskich kontaktów było obustronne. Jeszcze w 2015 roku, dyrektor wykonawczy biura CAIR w Los Angeles, Hussam Ayloush, wychwalał Kamalę Harris za włączenie jego organizacji w prace organów ścigania. Ayloush, podobnie jak cała reszta zarządu CAIR od lat odmawia uznania Hamasu i Hezbollahu za organizacje terrorystyczne. Ten dość otwarty zwolennik islamskiego terroryzmu w 2018 roku pisał w liście do Kamali Harris: „Proszę przyjąć moją wdzięczność i podziw dla waszej niestrudzonej pracy na rzecz pokoju, sprawiedliwości i wzajemnego zrozumienia”.

Odwaga sprzeciwu wobec określenia „radykalny islamski terroryzm” nie narodziła się w próżni. Czy to jest ten gatunek odwagi, który wyzwalał odwagę okrzyków „Żydzi do Gazu”, „Od rzeki do morza”, „intifada, intifada” i (tak, również za oceanem) Yitbach El Yahud?

W majowym numerze „Kultury” paryskiej z 1968 roku Józef Czapski pisał: 

„Jedno jest pewne – jak dawniej akcja ochrany w Rosji carskiej, jak dawne ‘Biej Żidow’ tylko bliżej związało postępowych Rosjan i Żydów, tak dziś polityka partii i bezpieki w Polsce pobudzić musi nas wszystkich, Polaków i Żydów, do zachowania, do wzmocnienia naszego paktu przyjaźni i do wspólnej walki z Ciemnogrodem.”

Ówcześni czytelnicy „Kultury” (zarówno ci na emigracji, jak i my w Polsce) nie mieli wątpliwości, że komunistyczna, wierna Moskwie lewica, to ciemnogród, a postęp wymaga jej odrzucenia. Artykuł Czapskiego nosił tytuł „Biej Żidow, spasaj Rassiju!”, był odpowiedzią na orgię antysyjonizmu, uświadamiał ciągłość czarnosecinnych marzeń.

Dziś antysyjoniści wszystkich stron łączą się, udając postępowców. Yitbach El Yahud urzeka bardziej niż biej Żidow. Świadomość ciągłości i rozmiarów zagrożenia cywilizacji przez Ciemnogród jest tak niska, że wspominanie o tym zagrożeniu powoduje wyproszenie z salonów.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israel shouldn’t ‘help’ Biden-Harris appease Iran

Israel shouldn’t ‘help’ Biden-Harris appease Iran

Jonathan S. Tobin


The administration is angry at Jerusalem for fighting back against Tehran and its proxies, making it appear weak. But that’s Washington’s fault, not Netanyahu’s doing.

A billboard in Tel Aviv displays portraits of Hamas leaders Ismail Haniyeh (left), killed in Iran on July 31, and Mohammed Deif, killed last month in the Gaza Strip, with the word “assassinated” in Hebrew, Aug. 2, 2024. Photo by Oren Ziv/AFP via Getty Images.

Who were the parties most damaged by a series of brilliant operations carried out by Israel against its terrorist enemies? At the top of the list are the terrorists and their sponsors. By killing Hamas leader Ismail Haniyeh in Tehran, Hamas military commander Mohammed Deif in Gaza and Hezbollah chief of staff Fuad Shukr in Beirut, the Jewish state not only exacted retribution for the rivers of Jewish blood this trio had shed over the years. It also dealt powerful blows to the collective terrorist organizations’ ability to operate, and most of all, undermined the power and image of their chief sponsor and instigators: the Islamist regime of Iran.

Their discomfort ought to be a cause for rejoicing among Israel’s friends and allies, as well as the governments and peoples of the West, against whom these Islamist killers are also waging war. But it isn’t. Or at least that isn’t the reaction of the Biden-Harris administration and its leading press cheerleaders. On the contrary, Washington is acting as if it was the chief victim of the slaying of terrorists who were, at least in theory, among those designated by the U.S. government as wanted men.

Their discomfort goes beyond fears initially voiced in the aftermath of the Israeli strikes about an all-out war being ignited between Israel and Iran, and its proxies. To listen to and read the statements coming out of the administration, it’s clear that their anguish is about something more fundamental than the understandable uncertainty about what might happen next.

The subtext to all of their comments centers on two clear concerns.

Embarrassing those in the White House

One is that Israel’s actions are interfering with Washington’s desire to end the current conflicts with Hamas in Gaza and Hezbollah in Lebanon as soon as possible and on terms that will not unduly discomfort Iran. When asked to comment on the killings of these terrorists, all President Joe Biden could muster in response was to say, in a rare live comment, that “it has not helped” his push for a ceasefire in Gaza that would save Hamas.

The other is that Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu is embarrassing the Americans.

His willingness to move decisively in this manner is not merely shining a light on the administration’s weakness when dealing on the international stage. It’s also having the effect of highlighting the fact that the United States is currently led by a person whose physical and mental fitness is very much in question, causing both friends and foes to wonder who, if anyone, is truly in charge in Washington right now?

This is causing much consternation among the foreign-policy establishment with its leading mouthpieces, like New York Times columnist Thomas Friedman, lamenting that Netanyahu isn’t prioritizing the administration’s interests. But even in his latest broadside against Netanyahu, Friedman acknowledged that the United States is being forced to choose what to do about an Iran that has, thanks to the appeasement policies of Biden and former President Barack Obama, not only become a threshold nuclear power. It’s also now an “imperial power” in the Middle East that is dominating the region and forcing conflicts with Israel that most Arabs want no part of.

This goes beyond the “daylight” between Israel and the United States that Obama sought and that has also been a key element of the relationship between the two countries under Biden. Simply put, while Biden and Vice President Kamala Harris never tire of saying that they support Israel’s right to defend itself, what they really mean by this is that they want Jerusalem to do as little as possible to stop its enemies from killing its people.


Jonathan S. Tobin is editor-in-chief of JNS (Jewish News Syndicate). Follow him @jonathans_tobin.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israel Archaeological Proof: Bringing proof of ancient Jewish settlement in Israel

Israel Archaeological Proof: Bringing proof of ancient Jewish settlement in Israel

DAVID BRUMMER


Newly updated website provides proof of Jewish settlement in Israel from the biblical period onward.

.
A close-up of the Tyrian silver shekel coin. / (photo credit: DAVID BRUMMER)

The world in general has changed since the Black Sabbath of October 7; the Jewish world in particular was forever altered. The calls about Israel’s and the Jewish people’s illegitimacy have only become more shrill since the Israel Defense Forces’ response to Hamas’s brutal onslaught against southern Israeli communities on that dark day. 

One of the consistent critiques of the current government’s handling of the crisis is that the message about what Israel is doing – and why it is justified in doing so – appears increasingly opaque. It does not help the situation when some of the people most able to provide both a clear and nuanced narrative – particularly to a highly skeptical and hostile outside world – are sidelined over seeming personality clashes. 

Enter George Blumenthal. It was he, an 80-year-old New York-based businessman with the energy and drive of a man half his age, who succinctly described how Israel is failing to tell its own fascinating and historical story. He views it as his mission in life to get Israel’s and the Jewish people’s message out as far and wide as possible, and his latest project is precisely evidence of this. Indeed, since October 7, his drive to tell Israel’s story has only increased.

His first brush with archaeology was as a seven-year-old, walking with his parents among the miraculously preserved historical gems of Ancient Rome – barely six years since the retreating Nazis, in fanatical fighting against the advancing Allies in other parts of Italy, had left the city mostly untouched. Inspired, as people so often are when they walk amid history – where the very buildings and structures seem to whisper their secrets – it left an indelible impression in his mind. Fast-forward several decades, and it was on a trip to Jerusalem that his curiosity was piqued once again. In the late 1990s, Blumenthal was at the home of Hershel Shanks, the founder and longtime editor of the Biblical Archaeology Review. Shanks had accumulated a large collection of artifacts over time and showed Blumenthal four 2,000-year-old oil lamps. It set something off in Blumenthal, and he has been purchasing archaeological objects ever since.

He has devoted more than 25 years of his life to promoting the millennia-long Jewish connection to the Land of Israel. And he is very much into the tangible evidence of this, which brings us to his latest project – Israel Archaeological Proof. His creative partner in this endeavor is Israeli photographer and imaging expert Ardon Bar Hama, who has been at the forefront of digitizing some of the most ancient Jewish sources, including the Dead Sea Scrolls and the Aleppo Codex. 

Ardon Bar-Hama with American actor Michael Douglas, who recently visited Israel. (credit: ARDON BAR-HAMA)

Bar Hama has been at the cutting edge of photographic technology’s capabilities and has consistently moved with the times as each technological iteration – along with his skill and creativity – has facilitated such imaginative use of the medium. Crucially, it has also made all of these historical artifacts and documents available online. 

During our interview at Jerusalem’s Waldorf Astoria Hotel, Blumenthal casually reached into his jacket pocket and pulled out a coin. He allowed me to inspect the weighty silver shekel. In the mid-second century BCE, the Hasmoneans formalized the payment for Temple Tax. The first coin to be specified as acceptable payment for the Temple tax levied was the “Shekel of Tyre.” The coin was probably used for its recognized metal purity grade and weight. It was in circulation from 125 BCE until the outbreak of the Great Revolt in 66 CE

It is exactly for moments like this, where one can reach out and touch history, that he is involved with the Israel Archaeological Proof project. And the project’s remit is very clear: At a time when there is a concerted effort to decouple Jews from their historical homeland, the overwhelming archaeological proof of the Jewish people’s association with Israel is urgent. Helpfully, with Blumenthal and Bar Hama’s influence, it can also be distilled into easily digestible, bite-size pieces.

“We are simplifying things for the US audience,” said Blumenthal, who previously funded the City of David’s Megalim videos, which have garnered more than nine million organic views. The website itself breaks down 3,500 years of Jewish history into three sections: “From Abraham to the Second Temple;” “Common Era up to the 1800s;” and “Aliyah and the Modern State of Israel.” 

“We are countering the narrative that has developed in the United States that the Jewish people’s connection to the Land of Israel is both recent and tenuous. We are providing tangible evidence that this could not be further from the truth,” he exclaimed. “Take the Tel Dan Stele [found more than 30 years ago], which relates the story – albeit in a fragmentary way – of the Aramean king’s vanquishing of the House of David. There had always been speculation about whether the biblical stories of David were apocryphal or metaphoric, but here we have primary documentary evidence that his house existed… which means that he did, too. It’s irrefutable.” 

Being able to counter the prevailing narrative is critical, especially in the United States. 

“It is a Christian culture, and a deeply religious one, but the link between Judaism and Christianity – and, by extension, to the land – has become attenuated. If the Land of Israel was the land of many biblical events, it was also the land of Jesus. That link is being undermined, and it is obviously having a detrimental effect on Israelis and Jews.” 

At this point, he recounted that he was beginning to doubt the efficacy of the project, but a letter from a Chabad rabbi who spoke at Oberlin College in Ohio changed his outlook.

“Rabbi Shlomo Elkan said that he created a curriculum utilizing the information I provided him concerning the history of the Jews for more than 3,000 years in Israel. Shlomo and his wife, Devorah, engaged with pro-Palestinian advocates at Oberlin. At an antisemitism vs. anti-Zionism teach-in, they used much of what I had sent them. While the adversaries attempted to disprove any Jewish connection to the Holy Land, the couple countered their claims using teaching based on the Tanach, as well as archaeology. They also cited Christian and Muslim testimony of the Jewish presence in Israel that predated both… and the students were dumbfounded.”

And Israeli students in an immersive experience funded by the Athena Fund, a nonprofit organization established in 2006 whose mission is to empower teachers in Israel by providing them with tools for self-fulfillment and professional advancement will also be able to benefit. The current thinking is that the curriculum will be available in 60 schools throughout Israel by the start of the academic year in September, followed by a further 40 in December. There are also bids out across the rest of the world for other institutions to take up the mantle. 

“It’s important that we educate Israeli kids too,” Blumenthal said. “How many people know that there’s proof of King David?! We have to make that knowledge available to both Israel and the Diaspora; to Jews and Christians.” To that end, the material is available in South American Spanish and Brazilian Portuguese, as well as English, French, Hebrew, Russian, and Korean.

AnaRina Kreisman, the director of Align with Zion who was instrumental in working with Blumenthal to create the site, said: “The website provides user-friendly bite-size info on key archaeological finds and documentation in a well-organized timeline connected to the biblical narrative and other historical accounts. All the information we give on the site already exists and is out there, but no one has ever put it in an easy, understandable context. Our site, we believe, is the only one that has done so.

“Moreover, by adding empirical proof of the Jewish narrative, it shows that our ‘stories’ actually have a very organized and factual backbone. This doesn’t only help with strengthening our own Jewish Identity, but it also provides more advocacy tools in a post-October 7 era.

“Discovering an ancient artifact not only connects you to that moment in time but changes your personal life dynamic in real life/real time.

“It makes me think of the old maxim ‘What is, was already, and what will be, was (Kohelet 3:15)’

“So, digging into the past helps you navigate the future,” she said.■


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Problem żydowski w Wikipedii

Original images: Wikipedia


Problem żydowski w Wikipedii

Izabella Tabarovsky
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Wygląda na to, że Wikipedia celowo rozpowszechnia dezinformację dotyczącą Żydów, Izraela i syjonizmu.

W czerwcu grupa redaktorów i administratorów Wikipedii oceniła Anti-Defamation League jako „generalnie niewiarygodną” w konflikcie izraelsko-palestyńskim i „w miarę wiarygodną” w kwestii antysemityzmu, „gdy nie chodzi o Izrael i syjonizm”. Ocenili również bazę danych symboli nienawiści ADL, uznając ją za „wiarygodną pod względem istnienia symbolu i prostych faktów na ten temat, ale niewiarygodną pod względem bardziej złożonych szczegółów, takich jak historia symboli”.

Anonimowi redaktorzy, o nieznanym pochodzeniu lub kwalifikacjach akademickich, oskarżyli ADL o „łączenie” antysyjonizmu z antysemityzmem i poleganie na definicji antysemityzmu International Holocaust Remembrance Alliance, która, jak twierdzili, określa wszelką krytykę Izraela jako antysemicką i tłumi propalestyńskie wypowiedzi. Oskarżyli również ADL o „oczernianie” Students for Justice in Palestine poprzez wzywanie uniwersytetów do zbadania, czy grupa ta udzielała materialnego wsparcia Hamasowi, organizacji uznanej przez USA za terrorystyczną.

Wszystkie te stwierdzenia nie są o faktach, lecz o lewicowych dogmatach, których celem jest stworzenie wrażenia, że lewicowy antysemityzm nie istnieje – a w zasadzie nie może istnieć.

„Przywódcy Wikipedii to błazny” – napisał na Twitterze Larry Sanger, współzałożyciel Wikipedii. Sanger wcześniej ogłosił, że neutralność Wikipedii – we wszystkich kwestiach – jest praktycznie martwa. Jednak ogół społeczeństwa jeszcze tego nie zrozumiał. Z 6,6 miliardami odwiedzin w czerwcu Wikipedia zajęła piąte miejsce na liście najczęściej odwiedzanych witryn na świecie, wyprzedzają ją jedynie Google, YouTube, Facebook i Instagram. Dla wielu studentów i naukowców stanowi punkt wyjścia do badań – źródło źródeł do dalszego zbadania.

W sprawie Żydów, jasne jest, że artykuły Wikipedii są teraz mocno wypaczone, karmiąc miliardy ludzi (i duże modele językowe, które regularnie szkolą się na tej platformie, takie jak ChatGPT) nieścisłymi badaniami i niebezpiecznie wypaczonymi narracjami na temat Żydów, historii Żydów, Izraela, syjonizmu i współczesnych zagrożeń dla życia Żydów.

Wikipedia została uruchomiona 15 stycznia 2001 r. jako wydanie jedynie w języku angielskim na stronie www.wikipedia.com przez Jimmy’ego Walesa i Larry’ego Sangera. Sanger ogłosił uruchomienie na liście mailingowej Nupedii, poprzedniczki Wikipedii, którą on i Wales również stworzyli. Podczas gdy Nupedia była recenzowaną internetową encyklopedią z siedmioetapowym procesem zatwierdzania, Wikipedia jest wspólnie edytowaną platformą zarządzaną bezpośrednio przez jej użytkowników za pośrednictwem przeglądarki internetowej. Platforma jest obsługiwana przez Wikimedia Foundation, amerykańską organizację non-profit, ale jest „samorządnym projektem”, którego w dużej mierze anonimowi redaktorzy-wolontariusze — nazywani wewnętrznie wikipedystami — podlegają kodeksowi „zasad i wytycznych”.

Kluczowe zasady Wikipedii są skodyfikowane w oparciu o „pięć filarów”, które obejmują pisanie z neutralnego punktu widzenia i korzystanie z wiarygodnych źródeł do dokumentowania kluczowych argumentów. Inny filar wzywa redaktorów do traktowania się nawzajem z szacunkiem i szukania konsensusu w kwestiach spornych. Spory są rozstrzygane przez administratorów-wolontariuszy i mogą być przekazywane aż do Komitetu Arbitrażowego Wikipedii (znanego również jako „Sąd Najwyższy” Wikipedii). Kara może obejmować zakazy o różnym stopniu surowości i czasie trwania.

Wikipedia szczyci się również radykalną przejrzystością: każda edycja może być widoczna dla każdego na specjalnie wyznaczonej stronie. Dyskusje związane z każdym artykułem są dokumentowane na stronach „dyskusji” i publicznie dostępne. Obecnie istnieje około 330 wydań językowych Wikipedii, w których znajduje się ponad 60 milionów artykułów. Teoretycznie model samorządności Wikipedii brzmi niepodważalnie: projekt pozyskiwany od społeczności, prowadzony w sposób przejrzysty, demokratyzujący wiedzę i umożliwiający każdej osobie na planecie udział w jej tworzeniu.

Jednak problemy zaczęły pojawiać się od samego początku. Kultura szybko wyleciała za drzwi. Mechanizmy rozwiązywania konfliktów przeradzały się w coraz bardziej bizantyjskie procedury, a mechanizmy mające zapewnić neutralność okazały się łatwe do zmanipulowania. Uformowały się hierarchie, ponieważ starzy wyjadacze zdobywali większe wpływy i wykorzystywali je, by zwyciężyć w coraz bardziej zaciekłych wojnach edycyjnych. Nowicjuszom trudno było przebić się przez „mentalność twierdzy” starych wyjadaczy. „Wikipedia jest niesamowita, ale stała się zawziętym, seksistowskim, elitarnym, głupio biurokratycznym bałaganem” — zauważył jeden z autorów w 2014 roku.

Problemy strukturalne wkrótce przeniosły się na problemy związane z treścią, w tym z tematyką żydowską.

W 2004 r. rzecznik polskiego oddziału Fundacji Wikimedia stworzył artykuł w języku angielskim opisujący obóz zagłady w Warszawie, w którym naziści zagazowali 212 tysięcy Polaków. Całkowicie fikcyjna historia pozostała na stronie przez 15 lat, zanim izraelska gazeta „Haaretz” ujawniła problem w 2019 r. Do tego czasu artykuł został przetłumaczony na wiele języków, a jego twierdzenia włączono do wielu innych artykułów w Wikipedii. Szacuje się, że kłamstwo to dotarło do pół miliona osób.

W zeszłym roku dwóch historyków opublikowało szokujący artykuł, w którym wykazano, jak grupa ideologicznie nastawionych redaktorów spędziła lata na systematycznym zniekształcaniu historii polskich Żydów w wielu artykułach Wikipedii, aby dopasować ją do poglądów skrajnie prawicowych polskich nacjonalistów. Działając wspólnie, grupa fałszowała dowody, promowała marginalne, samodzielnie publikowane źródła, tworzyła fałszywe odniesienia i rozwijała antysemickie stereotypy. Wybielała „rolę polskiego społeczeństwa w Holokauście”, „minimalizowała polski antysemityzm, wyolbrzymiała rolę Polaków w ratowaniu Żydów”, obwiniała Żydów za Holokaust i ogólnie skierowała „narrację Wikipedii na temat historii Holokaustu od rzetelnych, opartych na dowodach badań w stronę wypaczonej wersji wydarzeń”, napisali autorzy, Jan Grabowski i Shira Klein.

Mechanizmy Wikipedii okazały się całkowicie niewystarczające w obliczu tego zmotywowanego, zorganizowanego ataku. Działając „jak monolit”, grupa manipulowała procedurami, koordynowała edycje i jednoczyła się, aby wesprzeć się nawzajem, gdy ich wpisy kwestionowano. Użytkownicy, którzy chcieli poprawić wpisy grupy, okazali się w mniejszości i przechytrzono ich. „Kwestionowanie fałszerzy zajmuje ogromną ilość czasu, więcej niż większość ludzi może poświęcić na hobby” — napisali Grabowski i Klein. Fałszerze historii wyczerpywali swoich oponentów niekończącymi się debatami, agresywnym „zachowaniem na polu bitwy”, chamstwem i „masowymi wymazaniami”, co doprowadziło niektórych do rezygnacji z edytowania haseł na te tematy. Administratorzy-wolontariusze wzywani do rozwiązywania konfliktów nie byli wykwalifikowani do rozstrzygania problemów z treścią i nie chcieli poświęcać czasu niezbędnego do oceny źródeł.

Inny przypadek dotyczył chorwackojęzycznej Wikipedii. Tam prawicowa grupa „prawdziwych przyjaciół, ideologicznych sympatyków i politycznych sojuszników” przejęła całą witrynę i przystąpiła między innymi do wybielania historii chorwackiej organizacji faszystowskiej z czasów II wojny światowej Ustaše, nazistowskiej marionetki Niepodległego Państwa Chorwackiego (NDH) oraz obozu zagłady Jasenovac, w którym zamordowano dziesiątki tysięcy Serbów, Romów i Żydów. Powiązane ze sobą artykuły stworzyły „sieć oszustw”, której celem było „wpłynięcie na ostateczną moralną lub wartościującą ocenę  wydarzeń”, napisał niezależny konsultant zatrudniony przez Wikimedia w 2021 r. w celu oceny sytuacji. Fałszerze nauczyli się, jak „dynamicznie” dostosowywać „swoje zachowanie, aby nie wzbudzać zbyt wielu alarmów lub nie wywoływać reakcji społeczności globalnej”. Założyli fikcyjne konta, aby podważyć procedury głosowania i utrudniać dyskusję za pomocą „dobrze znanych taktyk dezinformacyjnych”, takich jak „relatywizacja faktów, whataboutism, dyskredytacja innych uczestników i jawne zastraszanie”. Przejęcie było tak kompletne, że lokalna prasa zaczęła nazywać chorwacką Wikipedię „Nazistowską Wikipedią” i „NDH-pedią”.

Najbardziej niezrozumiałą częścią tego jest to, że Wikimedia Foundation potrzebowała 14 lat od momentu, gdy zaczęły pojawiać się pierwsze skargi, aby zacząć reagować. Raport przypisał dużą część winy brakowi działania Wikimedia w odpowiednim czasie i w sposób zdecydowany. Ostrzegał, że cała sytuacja dała zielone światło innym ludziom o złych zamiarach, by przyszli i zrobili to samo, i że „bardziej zasobna i lepiej zorganizowana próba może być trudniejsza do wykrycia i przywrócenia ładu”. Podnosząc podobny alarm w artykule o przejęciu polskiej Wikipedii w sprawie żydowskiej Grabowski i Klein zauważyli, na podstawie wycieku wiadomości e-mail, że polski rząd „wykrył” „słabość Wikipedii” i planuje zatrudnić doradcę, który wprowadzi zmiany w hebrajskojęzycznej Wikipedii. „Musimy być superdyskretni w tej sprawie” — napisał przedstawiciel polskiego rządu i zauważył, że doradca „będzie potrzebował większego budżetu, aby pokryć ten wydatek. Można to zorganizować, jeśli Ministerstwo Spraw Zagranicznych przeznaczy więcej pieniędzy”.

I to wszystko wydarzyło się przed 7 października 2023 r.

Obecnie Wikipedia klasyfikuje swoje „stałe” źródła — „New York Times”, „The New Yorker”, NPR, MSNBC i BBC — jako „ogólnie wiarygodne” i rozszerza tę ocenę na otwarcie stronnicze skrajnie lewicowe media, takie jak „Haaretz”, Intercept, „The Nation” i „Guardian”. Al Jazeera i organizacja pozarządowa Amnesty International (obie znane z antyizraelskich uprzedzeń) są również oceniane jako „ogólnie wiarygodne”. Skrajnie lewicowa izraelska organizacja pozarządowa B’Tselem nie została uwzględniona na tej liście, ale, jak zauważa Aaron Bandler w „Jewish Journal”, redaktorzy Wikipedii stanowczo bronili jej wiarygodności i powoływali się na nią w artykułach. Z drugiej strony konserwatywne źródła, takie jak Fox News, „New York Post”, „Washington Examiner” i „Washington Free Beacon” są kodowane w różnych odcieniach jako niewiarygodne, przy czym „Beacon” otrzymał ocenę „ogólnie niewiarygodne” — jeden stopień wyżej niż „dezaprobowane”.

Ten ranking mówi nam, jakiego rodzaju stronniczości możemy się spodziewać w artykułach Wikipedii na temat Izraela, syjonizmu i antysyjonistycznego antysemityzmu. Po wydarzeniach z 7 października „generalnie wiarygodne” źródła szerzyły dezinformację, jak wtedy, gdy „New York Times” umieścił na pierwszej stronie fałszywą informację o zbombardowaniu szpitala Al Ahli, co pomogło wywołać gwałtowne zamieszki antyżydowskie na całym świecie; lub gdy „The New Yorker” nadał legitymację inwersji Holokaustu — długotrwałej podstawie propagandy antysyjonistycznej sięgającą lat 60. XX wieku w ZSRR. Z drugiej strony konserwatywne media wyprodukowały relacje, które przedstawiają izraelską stronę historii i spojrzały znacznie bardziej krytycznie na protesty antyizraelskie na kampusach. „Generalnie niewiarygodny” „Washington Free Beacon”  opublikował chyba najbardziej obszerne relacje na temat protestów. Redaktorzy Wikipedii zostali jednak ostrzeżeni przed traktowaniem „Beacon” jako źródła, dlatego też spośród 353 odniesień do artykułu Wikipedii na temat propalestyńskich protestów na kampusach, zdecydowana większość odnosi się do źródeł liberalnych i skrajnie lewicowych, a także do Al-Dżaziry.

Jednostronne źródła to tylko jeden z wielu problemów w artykułach Wikipedii związanych z 7 października i wojną, która po nim nastąpiła. W raporcie Światowego Kongresu Żydów opublikowanym w marcu dr Shlomit Aharoni Nir dokumentuje liczne sposoby, w jakie istotne wpisy w Wikipedii stały się de facto antyizraelską propagandą. Od stronniczego ujęcia, przez pomijanie kluczowych faktów, po podkreślanie antyizraelskich przykładów przy jednoczesnym ignorowaniu izraelskiej wersji historii, po promowanie marginalnych akademickich perspektyw na temat syjonizmu — redaktorzy i administratorzy Wikipedii aktywnie pracowali nad podważeniem polityki neutralności witryny w tym obszarze. Podobnie jak w innych przypadkach, dominują konflikty i zachowania o charakterze zastraszania, a izraelscy redaktorzy opisują wyjątkowo „wrogie i lekceważące” traktowanie. Izraelscy użytkownicy, którzy mają największą wiedzę na temat wydarzeń z 7 października, często nie mogli edytować kluczowych artykułów, które były dostępne do edycji tylko dla użytkowników, którzy dokonali ponad 500 edycji. Kilku redaktorów powiedziało Aharoni Nir, że jest wielu aktywistów, którzy działają anonimowo i są „odpowiedzialni za antyizraelski ton”.

Wśród najbardziej niepokojących przypadków udokumentowanych przez Aharoni Nir były wezwania do usunięcia kluczowych artykułów. Obejmowały one artykuły opisujące poszczególne masakry z 7 października, takie jak te w Netiv HaAsara, Nir Jicchak, Jachini i innych kibucach i moszawach, a także artykuły opisujące dekapitacje dokonywane przez Hamas. Niektóre z wezwań odniosły skutek. Podobnie jak wezwanie do usunięcia artykułu o nazizmie w społeczeństwie palestyńskim („udokumentowane zjawisko historyczne i socjologiczne”, zauważa Aharoni Nir). Natomiast artykuł normalizujący zrównanie Izraela z nazistowskimi Niemcami — propagandowa koncepcja, która od dziesięcioleci jest bronią przeciwko Żydom — pozostaje na stronie. Tymczasem arabska strona Wikipedii otwarcie porzuciła zasadę neutralności w grudniu ubiegłego roku, kiedy tymczasowo wyłączyła się na znak solidarności z Palestyńczykami, a następnie dodała flagę palestyńską do swojego logo i zamieściła propalestyńskie oświadczenie na górze. Społeczność izraelskiej Wikipedii zaprotestowała. Fundacja Wikimedia — jak łatwo się domyśleć — nie zrobiła nic.

Wielu niewątpliwie zauważy ironię ataku na ADL przez „przebudzonych” w Wikipedii, biorąc pod uwagę krytykę, z jaką organizacja i jej szef Jonathan Greenblatt spotykają się ze strony społeczności żydowskiej za ich „postępowe” nastawienie i brak działania przeciwko lewicowemu antysemityzmowi. Ale ADL od dawna znajduje się na celowniku wojowników o sprawiedliwość społeczną. W 2020 r. 100 skrajnie lewicowych grup podpisało otwarty list, w którym domagało się, aby lewica „porzuciła ADL” jako sojusznika. Dziesięć dni po 7 października dyrektor złowrogiego Instytutu Krytycznego Studium Syjonizmu zaatakował ADL za czelność przeciwstawienia się nienawiści do Izraela. W styczniu „The Nation” opublikowało artykuł, którego tytuł, „Liga Antydefamacyjna: Pies bojowy Izraela w USA”, brzmiał jak nagłówek w „Prawdzie” z lat 1970. Redaktorzy Wikipedii, którzy wygrali bitwę o zdegradowanie ADL, użyli tego artykułu, aby poprzeć swoje argumenty, wraz z artykułami w skrajnie lewicowych „Guardian i „Jewish Currents”, co dodatkowo potwierdziło, że działanie było motywowane nie uczciwą analizą źródeł, ale stronniczością polityczną.

W odpowiedzi na list 43 organizacji żydowskich z prośbą o ponowne rozpatrzenie decyzji, Wikimedia wydała komunikat prasowy odnoszący się do rzekomo nienaruszalnych mechanizmów Wikipedii, które muszą zostać zachowane, aby pozostała „neutralna i wolna od instytucjonalnych uprzedzeń”. Wszystkie decyzje dotyczące treści są podejmowane przez „społeczność wolontariuszy Wikipedii” w sposób przejrzysty, z zastosowaniem jasnych procedur, a Wikimedia nie ośmiela się ingerować w magię tego procesu.

Jednak ta obojętność brzmi jak wykręt tak prymitywny, że graniczy z oszustwem. To prawda, że starzy wyjadacze Wikipedii mają tendencję do niechęci do interwencji ze strony fundacji, ale fundacja nie jest tak bezsilna, jak twierdziła w komunikacie. W rzeczywistości kierownictwo wyższego szczebla Wikimedia mówi coś zupełnie innego w swoich innych komunikatach. Zobacz na przykład ten blog Maryany Iskander, CEO Wikimedia, opublikowany trzy tygodnie po 7 października. Wychwalała w nim kluczową rolę Wikimedia w walce z „błędną/dezinformacją, cenzurą i innymi zagrożeniami”, wymieniając je wśród czterech najważniejszych rzeczy, które fundacja robi, „aby upewnić się, że Wikipedia może zbliżyć się do swojej wizji reprezentowania sumy całej wiedzy”. Cokolwiek Wikimedia robi, aby zwalczać fałsze, dezinformację i cenzurę, jeśli chodzi o tematy żydowskie, nigdzie tego nie widać.

Tymczasem pojawiają się niepokojące sygnały, że w niedawnej bitwie o ADL redaktorzy Wikipedii użyli niektórych technik, z którymi już się zetknęliśmy — wojowniczości, manipulacji i wykorzystywania niewiedzy administratorów — aby odsunąć przeciwników od władzy i przeforsować własne plany. Jeden z wikipedystów, który sprzeciwiał się nowej klasyfikacji ADL, zrezygnował z edycji, ponieważ „ma dość” stronniczości wśród administratorów. Redaktorzy powiedzieli „Jewish Journal”, że obecny system Wikipedii jest „zalewany przez aktorów politycznych, którzy przechytrzają” administratorów-wolontariuszy. Jeden z redaktorów powiedział, że aktywistom antyizraelskim łatwo byłoby argumentować, że wszystko, co robi ADL, odnosi się do syjonizmu, i ostatecznie całkowicie usunąć jego treści z portalu. Inny zasugerował, że Wikipedia musi przejść od systemu nadzoru opartego wyłącznie na wolontariuszach do takiego, który opiera się na „płatnych, sprawdzonych ekspertach w każdej dziedzinie, którzy mają również mocną wiedzę na temat niuansów debaty, mediacji i arbitrażu, aby zapewnić aktywne egzekwowanie polityki i zasad Wikipedii”.

Ponieważ syjonizm, Izrael i antysemityzm są w centrum globalnego ruchu dezinformacyjnego, możemy już być świadkami skoordynowanego wysiłku, aby przejąć te obszary Wikipedii i przekształcić je w antyizraelską propagandę. Ludzie, którzy to robią, mogą być krajowymi fanatykami lub aktorami państwowymi, takimi jak Iran lub Chiny. Jasne jest, że pomijając osławioną przejrzystość podejmowania decyzji Wikipedii, anonimowość jej redaktorów i administratorów jest główną przeszkodą w zrozumieniu, kto produkuje treści i w jakim celu.

Tymczasem raport Wikimedia dotyczący Chorwacji zauważa, że jeśli chodzi o ideologiczne przejęcie, czas jest najważniejszy na reakcję. Im dłużej odbiorcy Wikipedii są „narażeni na dezinformację i stronniczość, a jednocześnie zapewniani przez społeczność Wikipedii, że czytają neutralne, oparte na faktach informacje”, tym większe i bardziej nieodwracalne są skutki. Przepisanie wypaczonej części witryny po 15 latach nie zmienia w żaden sposób poglądów tych, którzy wcześniej żywili się tą propagandą.

Dzisiaj Żydzi i historia żydowska są pod bezprecedensowym globalnym atakiem, a Wikipedia jest używana jako broń w tej wojnie. Jednak nie ma żadnych oznak, że Wikimedia — która umywa ręce od jakiejkolwiek odpowiedzialności decyzyjnej w odniesieniu do treści Wikipedii, a jednocześnie zbiera z niej miliony — uznaje swoją rolę i odpowiedzialność w tym momencie. Czy chciałaby poczekać 10–15 lat, tak jak zrobiła to w przypadku projektów polsko-żydowskich i chorwackich, aby zobaczyć, jak źle sprawy się potoczą, zanim zainterweniuje? A może ignoruje obawy społeczności żydowskiej, ponieważ, podobnie jak jej redaktorzy, ona również myli lewicowe uprzedzenia z neutralnością? Jaka by nie była odpowiedź, to okropne dla organizacji, która stara się zapewnić bezpłatny dostęp do „sumy całej ludzkiej wiedzy”.

Ważne jest, byśmy zrozumieli, że atak na ADL w tym przypadku jest w rzeczywistości atakiem na każde źródło bezstronnych informacji o Żydach lub Izraelu. Oddalenie, ideologiczne przechwytywanie kluczowych zasobów informacji jest zagrożeniem dla całego społeczeństwa amerykańskiego. Jeśli jeden z najbardziej wpływowych kanałów wiedzy na świecie zdecyduje, że chce przekształcić się w Wielką Sowiecką Encyklopedię, to jest to jego prerogatywa. Reszta z nas musi być poinformowana, ostrzegać o tym świat i żądać rozliczenia i odpowiedzialności.


Izabella Tabarovsky – Urodzona w ZSRR. Studiowała historię na Uniwersytecie Harvarda, zajmuje się badaniem historii i ekonomii Rosji i Europy Wschodniej. Obecnie kieruje rosyjskim wydziałem w Kennan Institute.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Iran tells Arab nations it will strike Israel despite war risk

Iran tells Arab nations it will strike Israel despite war risk

Akiva Van Koningsveld


The report came as Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu convened the chiefs of Israel’s security agencies for a situation assessment

.

Iranian Supreme Leader Ayatollah Ali Khamenei arrives to vote for the presidential runoff election on July 5, 2024 in Tehran, Iran. Photo by Majid Saeedi/Getty Images.

Iranian officials have told Arab diplomats that Tehran is determined to strike Israel even if doing so sparks a regional war, The Wall Street Journal reported on Sunday.

The United States has asked European nations and other allies to convey a message to Tehran not to escalate, the Journal said. U.S. officials have also been pressing Israel to lower tensions, according to the report.

he Islamic Republic’s apparent rejection of calls for restraint came as Jordanian Foreign Minister Ayman Safadi arrived in Tehran on a rare visit to meet with Iranian President Masoud Pezeshkian and other officials.

The London-based Arabic-language Asharq Al-Awsat news site cited a Jordanian political source as saying on Sunday night that Safadi stressed to the Iranians the “neutrality of Jordan’s airspace.”

Amman’s top diplomat reportedly noted that the Arab kingdom had condemned the alleged Israeli assassination of Hamas terrorist Ismail Haniyeh in Iran, claiming that the July 31 move was an attempt by Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu to “spread conflict in the region.”

Pezeshkian was said to have told Safadi that “the Zionists’ arrogance” would not go unanswered, according to Tehran’s official IRNA news agency.

The Iranian regime has vowed revenge following last week’s killing of Haniyeh, Hamas’s top political leader, who died in an explosion at his Islamic Revolutionary Guard Corps guesthouse in Tehran. Both Iran and Hamas have accused Jerusalem of carrying out the assassination.

Iranian Supreme Leader Ali Khamenei has ordered a direct attack on the Jewish state following the alleged bombing of the secure compound, The New York Times reported on Wednesday, citing Iranian officials.

Israel has also been awaiting the response by Iran’s terror proxies to its killing of top Hezbollah commander Fuad Shukr in Beirut on July 30. Shukr was responsible for a recent rocket attack that killed 12 children in the Golan Heights, according to the IDF, and was also behind the 1983 bombing that killed 241 U.S. service members in Beirut.

Three U.S. and Israeli officials who talked to Axios reporter Barak Ravid over the weekend said they expect Iran to attack as early as Monday.

Speaking at a memorial service for revisionist Zionist leader Ze’ev Jabotinsky in Jerusalem on Sunday, Netanyahu said that “Iran and its minions are looking to surround us in a stranglehold of terrorism.”

“We are determined to stand against them on every front and in every arena—near and far. Whoever seeks to harm us will pay a hefty price,” the prime minister added, according to a readout from his office.

Netanyahu convened the chiefs of Israel’s security agencies on Sunday evening for a situation assessment at the Kirya military headquarters in Tel Aviv, Channel 12 News reported, noting that the government is still struggling to create a “definitive picture” of the assault it could be facing.

The report said that Israel’s defense establishment was considering the possibility of “preventive actions or attacks” it could initiate to thwart Iran, “in Lebanon or perhaps in other places where necessary.”

A source in Jerusalem told NBC News earlier on Sunday that the government is bracing for a combined attack by Iran and Hezbollah lasting “several days,” with missile attacks from the north and east.

Gen. Erik Kurilla, commander of U.S. Central Command (CENTCOM), was scheduled to arrive in Israel on Monday as part of a pre-planned regional tour that also includes stops in Jordan and several Gulf states.

Kurilla’s visit will focus on building a multilateral defensive alliance similar to the one that fended off the vast majority of the more than 300 missiles and explosive drones Iran fired at the Jewish state in mid-April.

U.S. officials told CNN on Friday that it remains to be seen whether the coalition could be re-established before Iran attacks and whether all the countries that assisted the April effort are still willing to participate.

Israeli military spokesperson Rear Adm. Daniel Hagari in televised remarks on Thursday announced that international partners would “strengthen their forces in the region” amid the looming Iran threat.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com