Archive | April 2026

Izrael wysadza mosty w Libanie i szykuje wielką operację lądową. “To dopiero początek”

Zniszczone budynki po izraelskim ataku na południowe przedmieścia Bejrutu, , Liban, 7 marca 2026 r. (Fot. REUTERS/Stringer)


Izrael wysadza mosty w Libanie i szykuje wielką operację lądową. “To dopiero początek”

Marta Urzędowska


Libańczycy boją się, że niszczenie mostów na rzece Litani jest początkiem wielkiej wojny lądowej i długotrwałej okupacji.

Wojsko izraelskie tłumaczy, że, wysadzając mosty, chce utrudnić Hezbollahowi przemieszczanie ludzi i broni na tereny przy granicy z Izraelem. Jednocześnie jednak odcina cywilom drogę ucieczki i dopływ pomocy humanitarnej.

– To nic innego jak preludium do inwazji lądowej, polityka zbiorowego karania cywilów, element podejrzanego spisku, by rozszerzyć obecność Izraelczyków w Libanie – mówił w niedzielę libański prezydent Michel Aoun. – Branie na cel mostów na rzece Litani, ważnej arterii dla ruchu cywilów, stanowi próbę przecięcia połączenia między terenami na południu a resztą libańskiego terytorium i przeszkadza w dostarczaniu pomocy humanitarnej – dodał.

Aoun wezwał społeczność międzynarodową, głównie Radę Bezpieczeństwa ONZ, by podjęła “natychmiastowe środki odstraszające Izrael od tych ataków”.

Izrael: Nasilamy operacje lądowe i naloty. Na dłużej

Izrael nie zamierza jednak zaprzestać swoich działań. Dowódca izraelskiej armii gen. Eyl Zamir podkreślił, że Izrael zamierza nasilić operacje lądowe i naloty, przy czym będą to działania długotrwałe. – Nasze działania w Libanie dopiero się zaczynają – stwierdził Zamir. – Hezbollah jest najważniejszym sprzymierzeńcem irańskiego terrorystycznego reżimu i zrobił ogromny błąd, przyłączając się do kampanii przeciwko Izraelowi. Ta decyzja słono kosztuje samą grupę, ale też cały Liban – dodał.

Kilka godzin po tym oświadczeniu izraelskie siły zbombardowały most w pobliżu Kasmije, położony na jednej z głównych dróg łączących południe z centrum kraju, niedaleko miasta Tyr na wybrzeżu. To już piąty most na rzece Litani wysadzony od początku obecnej konfrontacji rozpoczętej 2 marca.

Wojna w Libanie – element wielkiej regionalnej eskalacji

W kolejnym oświadczeniu, wydanym już po wysadzeniu mostu, izraelska armia poinformowała, że „organizacja terrorystyczna Hezbollah wykorzystywała go do przewożenia tysięcy sztuk broni, rakiet i wyrzutni, a także do przeprowadzania ataków terrorystycznych wymierzonych w izraelskich żołnierzy i cywilów”. Jednocześnie wojskowi zapewniają, że wysadzili most, by „zapobiec krzywdzeniu cywilów izraelskich i libańskich”.

Hezbollah rzeczywiście wykorzystuje mosty do transportu swoich bojowników. Izraelczycy szacują, że blisko tysiąc terrorystów z elitarnej jednostki Hezbollahu, Siły Radwana, przekroczyło rzekę, zmierzając do południowego Libanu, by walczyć z izraelskimi żołnierzami na miejscu.

Jednak mostów używają też libańscy cywile do przemieszczania się po kraju, w tym uciekający dziś z południa na północ uchodźcy.

Izraelczycy niszczą cele na południu Libanu w ramach wojny, jaka toczy się w regionie od trzech tygodni. Zaczęła się 28 lutego, kiedy Izrael i USA zaatakowały Iran. Od tego czasu regularnie bombardują irańskie cele, na co Iran odpowiada, śląc pociski na Izrael i kraje Zatoki Perskiej. Jednocześnie cała konfrontacja mocno odbija się na Libanie. Miejscowi terroryści z Hezbollahu już dwa dni po pierwszych atakach na Iran zaczęli ostrzeliwać północ Izraela w ramach solidarności ze swoimi sponsorami z Teheranu.

W odpowiedzi Izrael prowadzi w Libanie potężne działania wojenne – bombarduje cele Hezbollahu w Bejrucie, na południu i wschodzie Libanu, a od kilku dni prowadzi też na miejscu ofensywę lądową. Od początku obecnej eskalacji zginęło już ponad tysiąc Libańczyków, wśród nich ponad sto dzieci i kilkudziesięciu pracowników służby zdrowia.

Izraelczycy chcą stosować w Libanie taktykę ze Strefy Gazy

Dziś ofensywa lądowa ma zostać znacznie poszerzona, stąd wysadzanie mostów i bombardowanie budynków, które może wykorzystywać Hezbollah. Izraelska armia gromadzi też na granicy siły znacznie większe od tych wysłanych do Libanu w czasie poprzedniej konfrontacji. Co nie znaczy, że izraelskich żołnierzy nie było wcześniej w Libanie – pozostali na miejscu od poprzednich dużych starć na linii Izrael-Hezbollah z przełomu lat 2024 i 2025, faktycznie okupując kilka przygranicznych miejscowości.

Jednocześnie Izraelczycy regularnie wydają nakazy ewakuacji dla mieszkańców południowego Libanu, których setki tysięcy uciekły już na północ. Armia od razu informuje, że Libańczycy nie będą mogli wrócić do domu, aż sytuacja na północy Izraela się uspokoi.

– Jeśli te mosty zostaną zniszczone, a tereny na południe od Litani odizolowane od reszty kraju, cierpienie cywilów będzie ogromne. To będzie katastrofa. Osoby mieszkające na południu stracą dostęp do pomocy, żywności, leków

– wylicza w rozmowie z Reutersem Ramzi Kaiss, ekspert od Libanu w Human Rights Watch.

Przy poprzednich konfrontacjach nakazy ewakuacji nie były tak szeroko zakrojone. Obecne przypominają te ze Strefy Gazy, wykorzystywane regularnie w czasie wojny Izraela z Hamasem. Minister obrony Izraela Israel Katz potwierdza w oświadczeniach, że izraelska armia będzie dziś stosować w Libanie te same metody, co w Gazie, gdzie w ciągu dwóch lat Izraelczycy doprowadzili do wyludnienia ogromnych połaci enklawy i utworzyli w niej kontrolowane przez armię strefy bezpieczeństwa, poważnie ograniczając Palestyńczykom przemieszczanie się.

Będzie długotrwała okupacja Libanu? Poprzednia skończyła się utworzeniem Hezbollahu

Niszczenie mostów, które faktycznie oznacza odcięcie południa od reszty Libanu, w połączeniu ze zwiększoną obecnością izraelskich żołnierzy w kraju i kolejnymi wojskami czekającymi na granicy na rozkaz do ataku, budzi obawy, że Izrael szykuje się do wielkiej lądowej ofensywy, utworzenia kontrolowanej przez izraelską armię strefy buforowej na południu i długotrwałej okupacji Libanu.

Nie byłaby to pierwsza tego typu akcja: próbując zapobiegać atakom palestyńskich grup prowadzonym z południa Libanu, Izraelczycy okupowali tamte rejony od lat 80. do 2000 r., co skończyło się utworzeniem w Libanie Hezbollahu. Celem grupy od początku było wypędzenie okupanta z kraju i zniszczenie państwa Izrael, a przy okazji – szerzenie ideologii irańskiego sponsora.

Izrael pozostaje nieustannie w stanie wojny z Hezbollahem, jednak w ciągu ostatnich lat konflikt rozgorzał ponownie. Odkąd w Strefie Gazy wybuchła wojna, libańscy terroryści, solidaryzując się z Hamasem, ostrzeliwali Izrael, co doprowadziło do wielkiej eskalacji w kolejnym roku. A choć Izraelowi w ciągu kilku miesięcy bombardowań udało się zabić szefa grupy Hassana Nasrallaha, innych ważnych liderów i tysiące bojowników, a także poważnie osłabić potencjał wojenny terrorystów, dziś, od początku nowej eskalacji na linii USA-Izrael-Iran, Hezbollah pokazuje, że nadal pozostaje potężny. A libański rząd, dysponujący słabą armią, nie jest w stanie zmusić potężnej Partii Boga do złożenia broni.

Jeszcze w ostatnią niedzielę (22 marca) premier Libanu Nawaf Salam w rozmowie z saudyjskim kanałem telewizyjnym Al-Hadas zapewniał, że nie przestanie próbować doprowadzić do rozbrojenia Hezbollahu. – Każda rakieta odpalana przez Hezbollah oznacza kolejnych 10 tys. uchodźców – przyznał, podkreślając jednocześnie, że izraelska decyzja o wysadzeniu mostów oznacza „katastrofę” dla libańskich cywilów.


Redagowała Ludmiła Anannikova


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Netanyahu: Opportunity for historic peace deal with Lebanon


Netanyahu: Opportunity for historic peace deal with Lebanon

Steve Linde


The prime minister spoke before Israel and Lebanon began a 10-day ceasefire.

Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu on the roof at the Kirya military headquarters in Tel Aviv, March 1, 2026. Credit: Avi Ohayon/GPO.

Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu said on Thursday evening that a potential diplomatic breakthrough with Lebanon could lead to a peace agreement, while emphasizing that any progress would require the disarmament of Hezbollah.

Israel and Lebanon agreed to a 10-day ceasefire on Thursday following calls between U.S. President Donald Trump and the leaders of each country, Netanyahu and Lebanese President Joseph Aoun.

“We have an opportunity to forge a historic peace agreement with Lebanon,” Netanyahu said in a statement translated from Hebrew. “President Trump intends to invite me and the president of Lebanon to try to advance this agreement.”

After Trump announced the truce on social media, the State Department released a statement detailing the agreement between the sides.

“Israel and Lebanon will implement a cessation of hostilities” beginning at 5 p.m. Eastern on April 16 for “an initial period of 10 days, as a gesture of goodwill by the government of Israel, intended to enable good-faith negotiations toward a permanent security and peace agreement between Israel and Lebanon,” the statement said.

In his remarks in Hebrew broadcast on Israeli media, Netanyahu said this opportunity exists because, during the “War of Redemption,” Israel had fundamentally changed the balance of power in Lebanon, including the elimination of Hezbollah leader Hassan Nasrallah.

“We activated the pagers. We eliminated the massive arsenal of 150,000 rockets and missiles that Nasrallah prepared to destroy Israel’s cities. We eliminated Nasrallah,” he said. “This balance has shifted to such an extent that over the past month, we began receiving calls from Lebanon to hold direct peace talks between us,” the prime minister said. “This is something that hasn’t happened in over 40 years.”

Explaining why he had agreed to a 10-day ceasefire called for by Trump, Netanyahu said, “I answered that call and I agreed to a timeout, or more accurately, a temporary 10-day ceasefire, to try and advance the agreement we began discussing during the meeting of ambassadors in Washington.”

Rejected Hezbollah’s preconditions

The Israeli and Lebanese ambassadors to the United States agreed on Tuesday that their countries would hold direct negotiations following the first meeting between the two sides since 1993.

Netanyahu said Israel had two fundamental demands for peace talks with Lebanon: “First, the disarmament of Hezbollah. Second, a sustainable peace agreement, peace through strength.”

He stressed that Israel had rejected Hezbollah’s preconditions for a truce.

“To achieve this ceasefire, Hezbollah insisted on two conditions: First, that Israel must withdraw from all Lebanese territory, back to the international border. Second, a ceasefire based on the ‘quiet for quiet’ model. I agreed to neither of these, and indeed, those two conditions are not being met,” he said.

Israel is remaining in Lebanon in a reinforced security buffer zone,” the prime minister insisted.

“This is a security buffer that starts at the sea and continues to Mount Dov and the foothills of Mount Hermon, up to the Syrian border,” he said. “This is a security strip 10 kilometers deep, which is much stronger, more intense, more continuous, and more solid than what we had previously. That is where we are, and we are not leaving.”

“This allows us, first and foremost, to block the danger of an invasion into our communities, and secondly, it allows us to prevent direct anti-tank fire into the communities. The residents are now protected from these two dangers,” he added. “Of course, there are still problems; They still have rockets left. We will have to deal with that as well, as part of the progress toward a security agreement and a sustainable peace treaty.”

On the ceasefire with Iran, Netanyahu said, “I have spoken with President Trump over these last two days, and he told me he is tremendously determined to continue the naval blockade and to bring about the dismantling of Iran’s nuclear capability, what remains of it.

“He is not giving up on this. He is certain he can eliminate this threat once and for all, continuing the great things we have done together,” the prime minister said. “Of course, we will also handle the missile threat and the enrichment capability. I will not elaborate. These are two very important moves that can fundamentally change our security and diplomatic situation for years to come.

“With God’s help, we will act, and with God’s help, we will succeed,” Netanyahu said.


Steve Linde, the JNS features editor, is a former editor-in-chief of The Jerusalem Report and The Jerusalem Post and a former director at Kol Yisrael, Israel Radio’s English News. Born in Harare, Zimbabwe, he grew up in Durban, South Africa and has graduate degrees in sociology and journalism, the latter from the University of California at Berkeley. He made aliyah in 1988, served in the IDF Artillery Corps and lives in Jerusalem.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


New York’s Bruce Blakeman Vows to Protect Jews, Combat Anti-Israel Policies if Elected Governor


New York’s Bruce Blakeman Vows to Protect Jews, Combat Anti-Israel Policies if Elected Governor

Corey Walker


Nassau County Executive Bruce Blakeman and Legislator Mazi Pilip join business and real estate leaders to invite New York City entrepreneurs, brokers, educational institutions, and residents who want to relocate to Nassau County following the election of Democratic Socialist Mayor-Elect Zohran Mamdani on Nov. 7, 2025, in Mineola, New York. Photo: Michael Nigro/Sipa USA Reuters Connect

Nassau County Executive Bruce Blakeman, the Republican gubernatorial candidate in New York, is outlining an aggressive law-and-order platform centered in part on combating antisemitism and defending Israel as he surges in the polls with the campaign season heating up.

In responses to a series of policy questions presented by The Algemeiner, Blakeman pointed to his record in Nassau County, home to a large Jewish population, as a model for how he would govern statewide. He argued that stricter enforcement and a tougher stance on protests have helped prevent unrest seen elsewhere in the region.

“In Nassau we have not permitted the lawless rioting that has threatened the safety and security of the Jewish community in New York City and on college campuses,” Blakeman said, adding that demonstrators who break the law must “face arrest” and that local policies banning face coverings during protests have helped deter violence.

“As the leader of Nassau County, home to 1.5 million people, of which almost 300,000 identify as Jewish, I have made protecting the Jewish community a priority,” Blakeman told The Algemeiner.

“These professional paid agitators know that in Nassau they face arrest if they break the law,” he said, adding that Nassau has “made it illegal for them to wear masks for them to hide their identities.”

Concealing one’s identity with face masks became a common feature of the pro-Hamas, anti-Israel demonstrations that erupted on college campuses across the US, as well as in the streets of New York, during the Gaza war.

Blakeman’s comments come amid heightened concern over antisemitic incidents in New York and nationally, an issue that has become increasingly central in state and local political debates.

Blakeman, who was first elected Nassau County executive in 2021 and won reelection last year, has repeatedly taken aim at New York City Mayor Zohran Mamdani, accusing him of promoting anti-Israel positions and rhetoric he described as dangerous to Jewish communities.

When asked whether he would use the governor’s office to counter potential anti-Israel actions by New York City leadership, Blakeman pointed to his past support for anti-boycott measures targeting the Jewish state. As a former Hempstead councilman, he sponsored what he described as the nation’s first anti-BDS law in 2016, using the acronym for the boycott, divestment, and sanctions movement against the Jewish state.

“As governor, I will push for the New York State Legislature to pass similar legislation statewide,” Blakeman said, criticizing Democrats — including incumbent Gov. Kathy Hochul, who he is vying to unseat — for not advancing such measures into law.

“Currently, it is only an executive order because the left wing of the Democrat party will not allow a vote,” Blakeman added. “Kathy Hochul lacks the political courage to push for the law. That will change with me as governor.”

The BDS movement seeks to isolate Israel on the international stage as the first step toward its elimination. Leaders of the movement have repeatedly stated their goal is to destroy the world’s only Jewish state.

Blakeman dismissed the possibility that Mamdani, who has described Israel’s Prime Minister Benjamin Netanyahu as a war criminal and vowed to arrest him if he visits New York, could take legal action against Israeli officials, stating unequivocally that the mayor “will not arrest” Netanyahu. 

Blakeman also weighed in on controversies involving academic and extensive business ties to Israel. He rejected calls by some activists to sever ties between New York City and the Cornell Tech campus, which was developed in partnership with Israel’s Technion.

“I believe that act would be illegal and it will not happen when I am governor,” the candidate said. 

Blakeman, who previously worked as a lawyer, argued that any attempt to remove or isolate the campus would be unlawful and contrary to principles of academic freedom. “Israeli technology is good for business and good for New York,” Blakeman said, adding that the state should embrace innovation from Israel’s tech sector.

Similarly, Blakeman criticized efforts that, he said, push out companies with Israeli ties, referencing a drone manufacturer that recently departed the Brooklyn Navy Yard. He echoed comments from Democratic Assemblyman Kalman Yeger, who called such moves economically harmful.

“Boycotting Israel or companies that do business with Israel is illegal in New York,” Blakeman said, suggesting he would enforce those laws more aggressively as governor.

On the question of whether New York City could divest from Israel bonds, Blakeman argued that such authority does not rest with city leadership. He did not outline specific steps he would take but indicated opposition to any such move.

Blakeman drew a direct line between criticism of Israel and antisemitism, saying that denying Israel’s right to exist as a Jewish state constitutes a “fundamentally antisemitic position.” He said that Mamdani, an avowed anti-Zionist who has accused the Jewish state of enacting “apartheid” and committing “genocide” against the Palestinians, of holding such views and said that rhetoric targeting Israel can endanger Jewish communities more broadly.

“Mamdani denies Israel’s right to exist as a Jewish State. What he is saying is that other peoples have a right to a homeland but the Jewish people do not. That is a fundamentally antisemitic position,” he said. 

“Mamdani’s continued hateful rhetoric against Israel endangers the Jewish community,” Blakeman continued.

He also criticized Democrats for what he described as support for Mamdani, a democratic socialist, framing the issue as a broader divide within the party over policy toward Israel.

“It is shocking to me that Democrats like the governor support an antisemitic figure like Mamdani,” he said, referring to Hochul’s endorsement of Mamdani during last year’s mayoral election.

Jewish New Yorkers and supporters of Israel more broadly have worried that Mamdani will weaponize his power as mayor to enact anti-Israel and antisemitic policies. Spectators argue that the election of a pro-Israel governor could serve as a useful bulwark against a city government with an increasingly hostile posture against Israel.

Blakeman’s comments to The Algemeiner highlight a growing fault line in New York politics, where debates over Israel, antisemitism, and public safety are increasingly intersecting with partisan divides. As tensions continue to rise, candidates across the political spectrum are staking out positions that could shape the state’s political landscape heading into the next election cycle.

Blakeman’s comments also come at a time when he has been surging in the polls just over seventh months out from the Nov. 3 election.

In just the past month, Hochul’s lead over Blakeman dropped 7 points, according to new Siena University poll released on Tuesday. The data showed Hochul holding a 13-point lead over Blakeman, 47 percent to 34 percent, but in February the margin was much wider, 51 to 31 percent.

According to Siena pollster Steven Greenberg, independents are mainly responsible for the narrowing gap.

“Interestingly, Hochul’s standing with New Yorkers is essentially the same as last month – a small plurality views her favorably, and a small majority approves of the job she’s doing as governor – as is Blakeman’s, yet the race between the two has tightened a little,” Greenberg said in a statement. “Three-quarters of Democrats continue to support Hochul, and more than three-quarters of Republicans continue to support Blakeman, but now independents favor Blakeman by seven points, after siding with Hochul by five points.”

Interestingly, New York City is one place where Blakeman made up ground.

“While Hochul maintains very narrow leads upstate and in the downstate suburbs, her lead in New York City fell from 46 points, 63 percent to 17 percent, last month to 29 points, 54 percent to 25 percent, today,” Greenberg added. “Is that movement or merely noise? Let’s see what happens next month after the budget and as the campaign unfolds.”

Days earlier, new internal polling released by Blakeman showed him within single digits of Hochul, trailing 52 percent to 43 percent in New York, a staunchly Democratic state.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Nazistowskie korzenie islamistycznej nienawiści


Nazistowskie korzenie islamistycznej nienawiści

Jeffrey Herf


Przegląd najnowszych badań naukowych dotyczących kształtowania się współczesnego Bliskiego Wschodu w następstwie Holokaustu

Na początku czerwca 1946 Hadż Amin al-Husseini, znany również jako Wielki Mufti Jerozolimy, uciekł z rocznego przyjemnego aresztu domowego we Francji i poleciał do Kairu. Husseini, często nazywany wówczas w Egipcie po prostu „muftim”, był znany na całym świecie jako kolaborant z nazistowskimi Niemcami, który spotkał się z Adolfem Hitlerem w Berlinie w listopadzie 1941 roku, i w powodu jego tyrad w języku arabskim o „zabijaniu Żydów” na Bliskim Wschodzie na falach nadajników radiowych Trzeciej Rzeszy. Husseini był kluczową postacią w ideologicznej i politycznej fuzji między nazizmem a islamizmem, która osiągnęła masę krytyczną w latach 1941-1945 w nazistowskich Niemczech i której zwolennicy starali się zablokować plan podziału ONZ dotyczący ustanowienia państwa arabskiego i żydowskiego w resztkach byłego Mandatu Palestyńskiego, pomagając następnie przez dziesięciolecia w wytyczaniu arabskiej polityki.

11 czerwca 1946 r. Hassan al-Banna, przywódca Bractwa Muzułmańskiego w Egipcie, napisał następujące powitanie Husseiniego:

Al-Ichwan Al-Muslimin i wszyscy Arabowie proszą Ligę Arabską, z którą wiążą się arabskie nadzieje, o zadeklarowanie, że mufti może pozostać w dowolnym kraju arabskim, jaki tylko wybierze, i że należy go serdecznie powitać, gdziekolwiek się uda, jako znak uznania dla jego wielkich zasług dla chwały islamu i Arabów. Serca Arabów biły z radości, słysząc, że muftiemu udało się dotrzeć do arabskiego kraju. Wiadomość ta brzmiała jak grzmot w uszach niektórych amerykańskich, brytyjskich i żydowskich tyranów. Lew jest wreszcie wolny i będzie wędrował po arabskiej dżungli, by oczyścić ją z wilków.

Wielki przywódca powraca po wielu latach cierpień na wygnaniu. Niektóre syjonistyczne gazety w Egipcie drukowane przez La Societé de Publicité krzyczą i płaczą, ponieważ mufti powrócił. Nie możemy ich winić za to, że zdają sobie sprawę ze znaczenia roli odgrywanej przez Muftiego w arabskiej walce przeciwko zbrodni, która ma zostać popełniona przez Amerykanów i Anglików… Mufti jest wart wszystkich ludzi całego narodu razem wziętych. Mufti to Palestyna, a Palestyna to Mufti. Och Aminie! Jakim wspaniałym, upartym, wielkim, cudownym człowiekiem jesteś! Wszystkie te lata wygnania nie wpłynęły na twojego ducha walki.

Klęska Hitlera i Mussoliniego nie przeraziła cię. Twoje włosy nie posiwiały ze strachu, a Ty wciąż jesteś pełen życia i walki. Co za bohater, co za cud człowieka. Chcemy wiedzieć, co zrobi arabska młodzież, ministrowie gabinetów, bogacze i książęta Palestyny, Syrii, Iraku, Tunisu, Maroka i Trypolisu, aby być godnymi tego bohatera. Tak, ten bohater, który rzucił wyzwanie imperium i walczył z syjonizmem z pomocą Hitlera i Niemiec. Niemcy i Hitler odeszli, ale Amin Al-Husseini będzie kontynuował walkę.

Al-Banna, który sam był żarliwym wielbicielem Hitlera od kiedy po raz pierwszy przeczytał Mein Kampf, porównał następnie Husseiniego do Mahometa i Chrystusa.

Kiedy al-Banna pisał swój panegiryk do Husseiniego, Bractwo Muzułmańskie w Egipcie miało blisko 500 000 sympatyków i było wiodącą organizacją islamską na świecie. Bractwo dążyło do ustanowienia państwa opartego na prawie szariatu. Proponowało zniesienie partii politycznych i demokracji parlamentarnej. Wzywało do nacjonalizacji przemysłu, banków i ziemi. Proponowało islamistyczną wersję narodowego socjalizmu i antykomunizmu oraz prowadziło wojnę kulturową o supremację mężczyzn przeciwko wolności seksualnej i równości kobiet. Przewodziło sprzeciwowi wobec syjonistycznego projektu w Palestynie językiem, który nie czynił rozróżnienia między antysemityzmem a antysyjonizmem. Zostało wówczas uznane przez lewicę egipską za organizację reakcyjną, jeśli nie faszystowską. Stąd pochwała al-Banny dla nazistowskiego kolaboranta Husseiniego wcale nie była zaskoczeniem dla jego liberalnych i lewicowych współczesnych.

Po czterech dekadach propagandy sowieckiej i OWP podczas zimnej wojny, potem kolejnych czterech dekadach propagandy islamistycznego rządu Iranu i organizacji takich jak Hamas i Hezbollah, reakcyjny i antysemicki trzon Bractwa Muzułmańskiego oraz idee al-Banny i Hadż Amina el-Husseiniego dla wielu zniknęły z pola widzenia, nigdy nie były znane lub były odrzucane jako zatęchłe szczegóły historyczne. Jednak twierdzenie al-Banny, że Husseini będzie „kontynuował walkę”, którą Hitler prowadził przeciwko Żydom i syjonizmowi, okazało się słuszne. Jako lider Wysokiego Komitetu Arabskiego w Palestynie, Husseini „kontynuował walkę” z Żydami, przez naleganie na wojnę w 1947 i 1948 roku, aby zapobiec powstaniu Izraela, i przez parcie do fuzji między islamizmem i palestyńskim nacjonalizmem, co uczyniło odrzucenie faktu istnienia Izraela podstawową zasadą arabskiej polityki przez kolejne półwiecze.

W ciągu ostatnich 30 lat badania historyczne potwierdziły to, co rozumieli w tamtych czasach amerykańscy liberałowie i lewicowcy, francuscy socjaliści, komuniści i gaulliści oraz komuniści w Związku Radzieckim, Polsce i Czechosłowacji. Realia współpracy palestyńskich nacjonalistów z nazistami były przedmiotem publicznej wiedzy i hańby na całym świecie w pierwszych latach powojennych, kiedy amerykańscy liberałowie w Kongresie, tacy jak senator Robert F. Wagner i kongresman Emanuel Celler, redaktorzy magazynu „Nation”, lewicowe dzienniki „PM” i „New York Post”, i przywódcy Amerykańskiej Syjonistycznej Rady Kryzysowej, a także Simon Wiesenthal w Wiedniu, publikowali dokumenty z niemieckich akt rządowych, oferujące przekonujące dowody entuzjazmu Amina al-Husseiniego dla nazistów i jego gwałtownej nienawiści do judaizmu, Żydów i projektu syjonistycznego. Ci przywódcy i publikacje innych autorów wzywali Wielką Brytanię, Francję i Stany Zjednoczone do oskarżenia „muftiego” o zbrodnie wojenne, ale te trzy rządy, myśląc o arabskiej wrażliwości, odmówiły przeprowadzenia procesu, który mógłby zakończyć jego karierę polityczną. Jego „ucieczka” w czerwcu 1946 roku z rocznego aresztu domowego zarządzonego przez rząd francuski i powrót do powitania jako bohatera w Kairze i Bejrucie była częścią większej utraty pamięci na Zachodzie o zbrodniach nazizmu, która towarzyszyła wczesnym latom zimnej wojny.

W ostatnich dziesięcioleciach poglądy dziennikarzy i polityków z Nowego Jorku w latach 40. znalazły potwierdzenie w badaniach historyków z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Izraela i Stanów Zjednoczonych. Pracując w amerykańskich, brytyjskich, francuskich i niemieckich archiwach rządowych oraz z tekstami w języku arabskim, dostarczyli oni dalszych dowodów na znaczącą rolę, jaką współpraca z nazistami odegrała w kształtowaniu założycielskich idei Bractwa Muzułmańskiego i odrzuceniu pokoju przez Arabów palestyńskich.

Jednak po sowieckim zwrocie przeciwko Izraelowi podczas antysemickich „antykosmopolitycznych” czystek w latach 1949-1956 blokowi sowieckiemu, a następnie Organizacji Wyzwolenia Palestyny, udało się przekonać większość międzynarodowej lewicowej opinii, że te powiązania nigdy nie istniały lub były nieistotne. Stąd OWP, przesłoniwszy nazistowskie powiązania swojego założyciela, była w stanie przemienić się w ikonę lewicowego antyimperializmu. Podczas gdy niektóre państwa arabskie same odeszły od toksycznej mieszanki islamizmu, nienawiści antyżydowskiej i palestyńskiego nacjonalistycznego odrzucenia projektu syjonistycznego, które zaszczepili al-Banna i Husseini, ich kampanie mają stały wpływ na zachodnie uniwersytety, gdzie służą jako ideologiczna podstawa akademickiego antysyjonizmu i wynikających z niego kampanii BDS ostatnich dziesięcioleci, które zjednoczyły zachodnią lewicę z życiem pozagrobowym partii nazistowskiej Hitlera i jej wielkimi planami dla Bliskiego Wschodu.

Odmowa postawienia w stan oskarżenia Amina al-Husseiniego i postawienia go przed sądem za zbrodnie wojenne, które popełnił poprzez jego nieugiętą wierność państwu nazistowskiemu, stanowiła ogromną, straconą okazję do zwrócenia uwagi opinii publicznej na ideologiczne źródła odrzucenia przez Arabów projektu syjonistycznego. Ta formatywna historia nie została całkowicie zaniedbana. W 1965 roku Joseph Schechtman, który w latach powojennych współpracował w Nowym Jorku z American Syjonist Emergency Council, opublikował The Mufti and the Führer: The Rise and Fall of Haj Amin el-Husseini, pracę, która ujawniła nazistowską kolaborację przywódcy palestyńskich Arabów. W 1986 roku historyk Bernard Lewis skupił uwagę naukowców na tej kwestii w Semites and Antisemites: An Inquiry into Conflict and Prejudice. Pomimo znakomitej jakości ich badań, prace te spotkały się z minimalną reakcją historyków badających reżim nazistowski. O wiele bardziej wpływowy był orientalizm, dzieło profesora literatury z Columbia University Edwarda Saida, któremu udało się odsunąć na bok dowody historyków i przedstawić palestyńskich Arabów jako niewinne ofiary zachodniego imperializmu i kolonializmu.

W 1988 roku, wraz z publikacją Der Mufti von Jerusalem, Amin el-Husseini, und die Nationalsozialisten Klausa Gensickego przez wydawnictwo Peter Lang w Niemczech Zachodnich, wiedza dotycząca współpracy Husseiniego z reżimem nazistowskim poczyniła znaczący krok naprzód. Książka była pierwotnie rozprawą doktorską Gensickego z 1987 roku, ukończoną na Wolnym Uniwersytecie w Berlinie Zachodnim, która niestety nie doprowadziła do kariery naukowej na żadnym z niemieckich uniwersytetów. Została ponownie opublikowana w 2007 roku w Niemczech, a po angielsku w 2011 roku przez Vallentine Mitchell w Londynie.

Pionierskie badania Gensickego zaoferowały pierwsze badanie roli Husseiniego na podstawie odtajnionych archiwów niemieckiego MSZ, siedziby SS, Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy i nazistowskiego Ministerstwa Propagandy. W rezultacie był on w stanie przedstawić znacznie więcej szczegółów na temat głębi entuzjazmu Husseiniego dla Hitlera i nazistów, w tym jego bliskich stosunków roboczych z urzędnikami w niemieckim Ministerstwie Spraw Zagranicznych; wkładu w propagandę nazistowską; współpracy z Heinrichem Himmlerem i SS, zwłaszcza w Jugosławii; szczegółów dotyczących comiesięcznego wsparcia finansowego, jakie otrzymywał od reżimu nazistowskiego; i tekstowych dowodów głębi jego nienawiści do judaizmu i Żydów, które leżą u podstaw jego nienawiści do syjonistycznego projektu.

Gensicke w Der Mufti von Jerusalem ujawnił, że Husseini powiedział niemieckiemu ministrowi spraw zagranicznych Joachimowi von Ribbentropowi, że Arabowie są „naturalnymi przyjaciółmi Niemiec, ponieważ jedni i drudzy są zaangażowani w walkę z trzema wspólnymi wrogami: Anglikami, Żydami i bolszewizmem”. Husseini zaoferował pomoc nazistowskim wysiłkom wojennym poprzez współpracę wywiadowczą i operacje sabotażowe w Afryce Północnej. Gensicke zawarł szczegóły słynnego spotkania Husseiniego z Hitlerem 28 listopada 1941 r., podczas którego Hitler obiecał, że kiedy armie niemieckie dotrą do południowego krańca Kaukazu, będzie dążył do zagłady Żydów z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, oraz wyznaczy muftiego na rzecznika świata arabskiego. Gensicke ujawnił współpracę Husseiniego z niemieckimi urzędnikami wywiadu, jego entuzjazm dla militarnych zwycięstw generała Erwina Rommla wiosną i latem 1941 roku w Afryce Północnej oraz jego starania o utworzenie niemiecko-arabskiego legionu, a także bośniackiej muzułmańskiej dywizji SS w Jugosławii. W 1988 r. jego niemieckojęzyczna publiczność mogła przeczytać, że 11 grudnia 1942 roku Husseini napisał do Hitlera, by pochwalić „ścisłą współpracę między milionami muzułmanów na świecie i Niemcami z ich sojusznikami w pakcie trójstronnym, który jest skierowany przeciwko wspólnym wrogom, Żydom, bolszewikom i Anglosasom, i z Bożą pomocą doprowadzi do zwycięskiego wyniku tej wojny dla państw Osi”.

Der Mufti von Jerusalem zawiera kluczowe fragmenty przemówienia Husseiniego podczas ceremonii otwarcia Instytutu Islamskiego w Berlinie 18 grudnia 1942 roku. W nim, jak donosiło arabskojęzyczne radio i prasa niemieckojęzyczna, oświadczył, że Żydzi byli wrogami islamu od czasów Mahometa i twierdził, że rządzili Stanami Zjednoczonymi, a także bezbożnym komunizmem w Związku Radzieckim. Powiedział, że II wojna światowa „została rozpętana przez światowe żydostwo”. W Instytucie Islamskim 2 listopada 1943 roku Husseini cytował fragmenty Koranu, aby zapewnić, że boski gniew był wymierzony w Żydów. Gensicke ujawnił, że Husseini wezwał rządy w Europie Wschodniej, aby nie pozwalały Żydom opuszczać Europy do Palestyny. Zamiast tego Husseini zasugerował, aby zostali „przeniesieni” do Polski i objęci, jak to nazwał, „aktywnym nadzorem”. W ten sposób Gensicke zwrócił uwagę swoich niemieckich czytelników na odkrycia raportu Nation Associates z 1947 roku o Wysokim Komitecie Arabskim, a także na pracę Schechtmana, Mufti i Führer. Przytoczył dowody na to, że Husseini blisko współpracował z Heinrichem Himmlerem w szkoleniu imamów, którzy mieli pracować z bośniacką dywizją SS oraz z muzułmańskimi żołnierzami walczącymi wspólnie z nazistami na froncie wschodnim, oraz że reżim nazistowski płacił Husseini 90 000 marek miesięcznie w latach 1942-1945.

Po publikacji Der Mufti von Jerusalem und die Nationalsozialisten uczeni, dziennikarze, pisarze i zainteresowana opinia publiczna w Niemczech mieli liczne dowody potwierdzające powiązania między założycielem ruchu narodowego Arabów palestyńskich a reżimem nazistowskim w czasie II wojny światowej i Holokaustu oraz centralną rolę, jaką interpretacja islamu Husseiniego odegrała w jego polityce. Jednak przełomowa praca Gensickego została opublikowana w czasie, gdy romantyczne spojrzenie na ruch palestyński i równoczesne widzenie Izraela jako powrót faszyzmu znajdowały zwolenników na zachodnioniemieckiej lewicy. Publikacja miała więc skromny wpływ na naukę historii w Niemczech lub gdzie indziej.

Ataki Al-Kaidy na Stany Zjednoczone 11 września 2001 roku wywołały ponowne zainteresowanie ciągłością między nazizmem a islamizmem. Nienawiść Osamy Bin Ladena do Żydów, judaizmu i Izraela była jednoznaczna i dla jego współpracowników i zwolenników była źródłem dumy. Miesiąc po atakach napisałem artykuł opisując Al-Kaidę jako fenomen skrajnej prawicy, przykład „reakcyjnego modernizmu”, termin, który uznałem za przydatny w opisie niemieckiej prawicy i nazistów. Jednak połączenie współczesnej teorii spiskowej Al-Kaidy i religijnych cytatów z tekstów islamskich pozostało do zbadania. W 2003 roku dwaj najlepsi intelektualiści Zachodu, Paul Berman z Brooklynu i Matthias Küntzel, mieszkający na północ od Hamburga, opublikowali przełomowe książki, które łączyły faszyzm i nazizm z przeszłości Europy z islamistycznymi terrorystami z przełomu wieków.

W 2003 r. ca ira, małe lewicowo-liberalne wydawnictwo we Fryburgu, opublikowało pracę Küntzla Djihad und Judenhass: Über die neuen antijüdischen Krieg („Dżihad i nienawiść do Żydów: o nowej wojnie antyżydowskiej”). Był to drugi punkt zwrotny w tej dyskusji, łączący nowe badania z syntezą dotychczasowych badań. Küntzel zwrócił uwagę liberalnych i lewicowo-liberalnych czytelników ca ira na odkrycia Gensickego. W epilogu Küntzel zauważył, że żadne z czasopism naukowych poświęconych historii i polityce w Niemczech nie recenzowało pracy Gensickego. Chociaż poruszał kwestie kluczowe dla tematu o wielkim zainteresowaniu publicznym – konflikcie między Izraelem a palestyńskimi Arabami – niemiecka prasa i media również go zignorowały. Podobnie zrobiło wielu specjalistów ds. Bliskiego Wschodu. Nawet jeśli omówili książkę, odmówili zmierzenia się z pełnymi implikacjami dowodów przedstawionych przez Gensicke’a.

Küntzel przypisywał to zaniedbanie temu, „że to Izrael, bardziej niż jakikolwiek inny kraj, prowokuje niemiecką lewicę do odruchu porównywania z narodowym socjalizmem”, odruchu, który „wiąże się ze specyficznymi potrzebami Niemców w zakresie identyfikacji i projekcji”. Najpierw radykalna lewica lat 1970., potem coraz częściej politycy głównego nurtu, czynili analogię z nazistami, by spełnić „podświadome pragnienie odciążenia” niemieckiej przeszłości. Küntzel napisał, że „wiedza o związku, ucieleśnionym w muftim, między palestyńskim ruchem narodowym a narodowym socjalizmem, skomplikowałaby identyfikację [niemieckiej lewicy] z Palestyńczykami, jak również projekcję niemieckiej polityki eksterminacji na Izrael”. Rezultatem było zaprzeczenie lub zminimalizowanie związku między palestyńskim ruchem narodowym a narodowym socjalizmem.

Publikacja Djihad und Judenhass Küntzela w 2003 r. sprawiła, że odkrycia Gensickego nabrały znaczenia dla szerszej publiczności przez połączenie badań historycznych na temat Husseiniego i innych arabskich kolaborantów nazistowskich z „wstrząsem wtórnym” w postaci politycznych konsekwencji ich wojennej współpracy na Bliskim Wschodzie po 1945 roku. Autor czynił to w duchu liberalnej tradycji Aufarbeitung der Nazivergangenheit, „pogodzenie się z nazistowską przeszłością”. Küntzel przekonywał, że zbadanie powiązań między nazistami i arabskimi kolaborantami oraz powojennych następstw tych powiązań było głównym wymogiem uczciwego rozliczenia się ze zbrodniami nazistowskiego reżimu i skutecznej walki ze współczesnym antysemityzmem. W tej pracy poświęcił wiele uwagi roli Bractwa Muzułmańskiego jako oręża organizacyjnego, który przekształcił ideologię islamską w akcję polityczną.

Książka Küntzela wdarła się do świadomości szerszej liberalnej opinii publicznej w 2003 roku, po części dlatego, że pomogła wyjaśnić ideologiczne korzenie ataków na Stany Zjednoczone z 11 września. Ucząc w szkole zawodowej w Hamburgu, Küntzel śledził śledztwa i procesy tych, którzy pomagali „komórce hamburskiej” islamistycznych terrorystów, którzy dokonali ataków. Gdy mordercy z 11 września potępili Żydów, Stany Zjednoczone i Izrael, stało się oczywiste, że powtarzają oni teorie spiskowe łączące antyżydowską nienawiść, w którą obfitowała ideologia i propaganda nazistowskiego reżimu, z nienawiścią do Żydów wyrażaną przez Husseiniego i Bractwo Muzułmańskie w latach 30. i 40. XX wieku, a później przez jego islamistyczne odgałęzienia od Hamasu po Al-Kaidę. Dżihad i Judenhass wydobył na pierwszy plan, zarówno w publicznej, jak i naukowej dyskusji, powiązanie między nazizmem a islamizmem, które zostało zapomniane, stłumione lub nigdy nie było znane w zachodnioniemieckim dyskursie lewicowym. Przywróciła frazie „antyfaszyzm” jej pierwotne znaczenie i zniweczyła wysiłki radykalnej lewicy, by narzucić na państwo żydowskie etykietkę „faszystowskie”.

Oprócz udostępnienia wyników Gensickego szerszej publiczności, Küntzel zwrócił uwagę na audycje radiowe nazistów w języku arabskim, echa ich tematów w ideologii Bractwa Muzułmańskiego i ich rolę w usprawiedliwianiu odrzucania przez palestyńskich Arabów jakiegokolwiek kompromisu z projektem syjonistycznym. Pokazał ideologiczne rodowody nazizmu i Bractwa Muzułmańskiego w Karcie Hamasu z 1988 roku, a następnie w założeniu Al-Kaidy. Küntzel napisał, że 11 września był rozdziałem „nowej wojny antyżydowskiej” – głęboko reakcyjnego zjawiska, którego poprzednikami były ideologie faszyzmu i nazizmu.

Nazistowski rodowód Al-Kaidy, idący od Bractwa Muzułmańskiego, pokazał, że napastnicy z 11 września nie byli lewicowymi antyimperialistami. Byli one raczej po części produktem trwających wpływów nazistowskich na Bliskim Wschodzie. Nazizm, który zakończył się jako główny czynnik polityczny w Europie klęską w 1945 roku, nadal silnie wpływał na ideologię w Bractwie Muzułmańskim i jego odgałęzieniach, takich jak Hamas i Al-Kaida, których kulminacją był atak na Amerykę 11 września motywowany w dużej mierze przez antysemickie teorie spiskowe.

Ale tradycja islamistycznego antysemityzmu po II wojnie światowej, która zainspirowała najpierw wojnę domową rozpoczętą przez Wysoki Komitet Arabski w Palestynie w grudniu 1947 roku, a następnie inwazję państw arabskich na Izrael w maju 1948 roku, nie była oczywiście tylko wynikiem wpływu nazizmu; miała też głębokie, rdzenne korzenie kulturowe, religijne i polityczne. W czasie wojny audycje nazistowskich Niemiec w języku arabskim w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie łączyły antysemityzm i sprzeciw wobec syjonistycznego projektu z ideologią nazistowską i motywami islamistycznymi. Jednak teksty Husseiniego, z których część była dostępna w publikacjach niemieckojęzycznych oraz w dziele Gensickego, wskazywały, że przyjęcie nazizmu nie było ani zbiegiem okoliczności, ani tylko sojuszem dla wygody. Raczej nienawiść Husseiniego do judaizmu i Żydów była źródłem jego pociągu do nazizmu, a następnie odrzucenia przez niego syjonistycznego projektu. Ta „nienawiść do Żydów” – Judenhass – była ideologiczną pasją, którą Husseini dzielił z Hitlerem i Himmlerem. Husseini i inni wygnańcy arabscy przynieśli ze sobą swoją nienawiść do Żydów i judaizmu, kiedy przybyli do Berlina w 1941 roku, i sprowadzili tę samą nienawiść – teraz połączoną z dodatkowym elementem nazizmu – z powrotem na Bliski Wschód po II wojnie światowej.

W 2007 r. Russell Berman, profesor literatury porównawczej w Stanford i redaktor „Telos”, kwartalnika teorii społecznej, opublikował angielską edycję książki Küntzela pod tytułem Jihad and Jew-Hatred: Islamism, Nazism, and the Roots of 9/11. Teraz anglojęzyczny świat miał do swojej dyspozycji zwięzły opis ciągłości od „wojny antyżydowskiej” nazistów do decyzji Wysokiego Komitetu Arabskiego. Küntzel argumentował, że to ideologiczna mieszanka nazizmu i islamizmu była najważniejszym czynnikiem sprawczym, który skłonił przywódców palestyńskich Arabów do odrzucenia rezolucji ONZ o podziale z 29 listopada 1947 roku. Zauważył, że zachodnie rządy, w tym Stany Zjednoczone, odmówiły wyciągnięcia tej kwestii na pierwszy plan, przede wszystkim po to, by nie antagonizować państw arabskich w pierwszych miesiącach i latach zimnej wojny.

W Stanach Zjednoczonych w 2003 roku Paul Berman opublikował Terror and Liberalism, równie ważną książkę o totalitarnej przeszłości Europy i o islamizmie. Berman nie skupiał się na przywódcach palestyńskich Arabów ani na nazistowskiej kolaboracji Hadż Amina al-Husseiniego, ale raczej na pismach wiodącego ideologa Bractwa Muzułmańskiego, Sajjida Kutba. W swoich komentarzach do Koranu i komentarzach islamskich na temat Koranu Berman jasno i wymownie uchwycił podobieństwa między totalitaryzmem nazistowskim i faszystowskim w Europie połowy XX wieku a reakcyjnym atakiem Kutba na liberalizm, Żydów, Stany Zjednoczone i Izrael. Kutb podzielał z Husseinim przekonanie, że religia islamu jest w swej istocie wroga judaizmowi i Żydom, a więc i państwu żydowskiemu w Palestynie.

Kutb, podobnie jak Husseini, oferował paranoiczny konstrukt islamu atakowanego przez Żydów, chrześcijan i współczesną kulturę oraz wynikający z tego program kontrataku, który celebrował śmierć i męczeństwo w celu stworzenia nieskazitelnego państwa islamskiego, w którym państwo i religia będą stopione a liberalna nowoczesność wygnana. W uzasadnieniu Kutba, a następnie w praktyce terroru Bin Ladena, Berman widział powtórzenie w kategoriach islamskich totalitarnych aspiracji, które napędzały nazizm i faszyzm w XX-wiecznej Europie. „Nie każda egzotyczna rzecz” – pisał – na przykład zamachowcy-samobójcy, wizje utopii osiągniętej przez terror i podzielonego świata, który stał się cały i dobry dzięki apokaliptycznej przemocy – była „zagraniczną rzeczą”. Terror i liberalizm, podobnie jak Djihad und Judenhass, przedstawiał tezę, że intelektualne wyjaśnienie i potępienie islamistycznego antysemityzmu powinno być charakterystycznym, jeśli nie wyłącznym, liberalnym przedsięwzięciem. W 2006 roku w syntetycznym studium The Changing Face of Antisemitism: From Ancient Times to the Present Day Walter Laqueur omówił przesunięcie centrum globalnego antysemityzmu z Europy na Bliski Wschód.

Wiedza o nazistowskiej polityce wobec świata muzułmańskiego zrobiła kolejny krok naprzód w 2006 roku, kiedy profesorowie Klaus Michael Mallmann i Martin Cüppers opublikowali Halbmond und Hakenkreuz: das Dritte Reich, die Araber und Palästina („Półksiężyc i swastyka: Trzecia Rzesza, Arabowie i Palestyna”). Angielskie wydanie ukazało się w 2010 roku jako Nazi Palestine: The Plans for the Extermination of the Jews. Mallmann był dyrektorem, a Cüppers współpracownikiem Centrum Badania Zbrodni Hitlerowskich Uniwersytetu w Stuttgarcie w Ludwigsburgu w Niemczech. Ich badania w archiwach reżimu nazistowskiego po raz pierwszy ujawniły, że Hitler i Himmler utworzyli „grupę działania” SS (Einsatzgruppe), która była przygotowana do wyjazdu do Afryki Północnej w 1942 roku w przypadku niemieckiego zwycięstwa militarnego, aby ogarnąć Ostatecznym Rozwiązaniem około miliona Żydów mieszkających w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie. Mallmann i Cüppers wykazali, że propagandowe groźby „zabicia Żydów” emitowane w nazistowskim radiu w regionie były w rzeczywistości publicznym obliczem tych decyzji, które były tajne i wcześniej nieujawniane. Naziści przewidywali, że będą mogli liczyć na współpracę Bractwa Muzułmańskiego, ale klęska sił Rommla pod Al-Alamajn jesienią 1942 roku uniemożliwiła realizację planów masowych mordów, co ujawniło, że Hitler uważał Ostateczne Rozwiązanie za politykę globalną, wdrażaną wszędzie tam, gdzie jego armie odniosły sukces i działającą poprzez lokalnych sojuszników, takich jak Husseini, z którym nazistowskie kierownictwo rozwijało bliskie polityczne stosunki oparte na podzielanej nienawiści do Żydów.

Pracując nad moją książką o nazistowskiej propagandzie z 2006 r., przejrzałem kilka przemówień Husseiniego, które zostały opublikowane przez niemieckiego uczonego Gerharda Höppa. Mając na uwadze prace Küntzela, Mallmanna, Cüppersa i Gensickego, zabrałem się za badanie propagandy nazistowskich Niemiec wymierzonej w świat arabski. Zastanawiałem się też, co w tej dziedzinie mogą zawierać amerykańskie i brytyjskie dokumenty wywiadu dyplomatycznego i wojskowego.

W rzeczywistości Brytyjczycy, a w jeszcze większym stopniu Amerykanie, wiedzieli znacznie więcej niż Waszyngton i Londyn chciały upublicznić w powojennych dziesięcioleciach. W 1977 roku Departament Stanu odtajnił „Axis Broadcast in Arabic”, kilka tysięcy stron dosłownych tłumaczeń na angielski arabskojęzycznych audycji nazistowskich Niemiec, nadawanych w latach 1939-1945, które wysyłano co tydzień do biura sekretarza stanu w Waszyngtonie. Zbierano je pod kierunkiem ambasadorów USA Alexandra Kirka, a następnie Pinckneya Tucka w ambasadzie amerykańskiej w Kairze. Szczególnie obszerne były akta obejmujące lata 1941-1945. Choć odtajnione, kiedy je znalazłem latem 2007 roku w Narodowych Archiwach USA w College Park w stanie Maryland, pozostały niezbadane, a przynajmniej nie były widoczne w opublikowanych badaniach naukowych.

Tłumaczenia „Axis Broadcast in Arabic” stanowią najbardziej kompletną dokumentację arabskiej propagandy radiowej nazistowskiego reżimu skierowanej na Afrykę Północną i Bliski Wschód w jakimkolwiek języku. Obejmują one przemówienia Husseiniego i innych, anonimowych osób po arabsku. Amerykanie w Kairze udokumentowali prawdziwą powódź zajadłego antysemityzmu, emitowanego w nazistowskim radiu na Bliskim Wschodzie.

W audycjach nie było rozróżnienia między syjonistami a Żydami. Żydzi, według wielu audycji, byli przyczyną II wojny światowej i wrogami religii islamu. Twierdzono, że syjonizm był jedynie logiczną konsekwencją rzekomo odwiecznej żydowskiej wrogości wobec islamu i muzułmanów. Żydzi i syjoniści byli z natury imperialistami. Kontrolowali Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię i Związek Radziecki. Nazistowskie Niemcy walczyły zarówno z tymi Żydami, jak i z kontrolowanymi przez Żydów potęgami koalicji antyhitlerowskiej. Podczas gdy propaganda nazistowska w Niemczech informowała publiczność krajową, że reżim jest w trakcie „eksterminacji” i „unicestwienia” europejskich Żydów, propaganda skierowana do Arabów wzywała słuchaczy do wzięcia sprawy we własne ręce i „zabicie Żydów” jako spełnienie warunków zarówno interesu narodowego, jak żądań ich religii.

Zapis audycji Amina al-Husseiniego z 1 marca 1944 r. NATIONAL ARCHIVES COLLEGE PARK, Zdjęcie AUTORA

Teksty „Axix Broadcast in Arabic” oraz akta niemieckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, SS i Ministerstwa Propagandy dodały niezbędną strukturę do argumentu, że doszło do spotkania serc i umysłów – kulturowej fuzji nazizmu i islamizmu – w nazistowskim Berlinie. Rezultatem była mieszanina idei, których ani naziści, ani islamiści nie byliby w stanie stworzyć sami: wyraźnie islamistyczny antysemityzm, który łączył radykalną antysemicką interpretację Koranu i islamskich komentarzy ze świeckimi teoriami spiskowymi nazistowskich Niemiec.

Amerykanie w Kairze donosili również o entuzjazmie, z jakim al-Banna i Bractwo Muzułmańskie oraz inne audycje i publikowane opinie arabskie powitali powrót Husseiniego na Bliski Wschód w 1946 roku. Dla jego zwolenników jego współpraca z nazistami była punktem dumy — w najgorszym przypadku sojuszem dla wygody, ale nie źródłem wstydu lub zakłopotaniaChociaż Departament Stanu USA był dobrze poinformowany o szczegółach współpracy Husseiniego z nazistami, a także o roli byłych nazistowskich kolaborantów w Wysokim Komitecie Arabskim, zdecydował się nie upubliczniać swoich akt nawet w obliczu apeli ze strony politycznych liberałów, takich jak senator Wagner i kongresman Celler oraz liberalna prasa w Nowym Jorku. Wraz z publikacją Nazi propaganda for the Arab Worldwybielanie lub usprawiedliwianie arabskiej kolaboracji z nazistami stało się trudniejsze. W 2009 roku izraelski dyplomata i uczony Zvi Elpeleg opublikował Through the Eyes of the Mufti: The Essays of Haj Amin, dostarczając angielskojęzycznym czytelnikom więcej tekstowych dowodów na nienawiść Husseiniego do judaizmu, Żydów i syjonistycznego projektu.

W 2010 roku nieżyjący już Robert Wistrich, historyk antysemityzmu z Uniwersytetu Hebrajskiego, opublikował A Lethal Obsession: Antisemitism from Antiquity to the Global Jihad. Olbrzymia synteza Wistricha dowodziła, że najpierw kolaboracja nazistów, a następnie kampanie antysyjonizmu z czasów sowieckich, spowodowały przesunięcie globalnego środka ciężkości antysemityzmu z serca Europy do większości muzułmańskich społeczeństw Bliskiego Wschodu i Islamskiej Republiki Iranu. W 2011 roku David Patterson w A Genealogy of Evil: Anti-Semitism from Nazism to Islamic Jihad przedstawił liczne już wówczas publikacje anglojęzyczne na temat nazizmu i islamizmu, w tym dyskusje na temat Hadż Amina al-Husseiniego i Bractwa Muzułmańskiego.

W 2014 roku Harvard University Press opublikował znakomitą pracę Davida Motadela Islam and Nazi Germany’s War, która dodała jeszcze więcej archiwalnych dowodów dotyczących kolaboracji nazistów i islamistów. Motadel skupił się na współpracy Husseiniego i innych arabskich postaci z reżimem nazistowskim, zwłaszcza na Bałkanach i Kaukazie. Omówił dalej prace Gensickego na temat kolaboracji nazistów i islamistów w tworzeniu muzułmańskiej dywizji SS w Bośni, a także nazistowskich wysiłków, by życzliwie zająć się kulturowymi i religijnymi obyczajami muzułmańskich żołnierzy walczących ramię w ramię z Wehrmachtem. Książka Islam and Nazi Germany’s War pokazała jeszcze więcej dowodów na entuzjazm przywódców nazistowskich, zwłaszcza Hitlera i Himmlera, dla islamu jako religii wojowników, sprzyjającej rządom autorytarnym, nieubłaganie wrogiej Żydom, a tym samym naturalnego sojusznika narodowego socjalizmu. Motadel przedstawił ważne nowe materiały na temat kontynuacji sojuszu nazistowsko-islamistycznego na kontynencie europejskim, zwłaszcza na froncie wschodnim nazistowskich Niemiec aż do samego końca wojny w 1945 roku; jego książka przeniosła ten materiał z jego poprzedniego miejsca jako przypisu w historii nazizmu do jego rzeczywistej historycznej roli w centrum nazistowskich ambicji dotyczących krajów muzułmańskich.

Dzięki dostępowi do wcześniej zamkniętych archiwów badania ostatnich trzech dekad potwierdziły argumenty syjonistów i liberałów z końca lat czterdziestych. Współpraca Hadż Amina al-Husseiniego z reżimem nazistowskim i jego antyżydowską polityką była głęboka i miała poważne konsekwencje. Chociaż Husseini nie był kluczowym decydentem podczas Holokaustu, był entuzjastycznym współpracownikiem, podzielał nazistowską nienawiść, robił, co mógł, aby zapobiec żydowskiej emigracji z Europy do Palestyny podczas Holokaustu, i podsycał płomienie nienawiści do Żydów zarówno w Europie, jak i w radiu na Bliskim Wschodzie. Ostatnie badania potwierdziły również, że idee, które pojawiły się podczas fuzji nazizmu i islamizmu w latach nazistowskich, przetrwały w elementach arabskiego i palestyńskiego nacjonalizmu oraz w rdzeniu ruchów islamistycznych po 1945 roku. Odrzucenie przez Hamas rozwiązania w postaci dwóch państw, Islamska Republika Iranu, Al-Kaida, Hezbollah, OWP i inne pozostają po części efektem brzemiennej w skutki fuzji nazizmu i islamizmu w latach czterdziestych.

Jednym z kluczowych udokumentowań tej fuzji jest Karta Hamasu z 1988 roku. Jest ona łatwo dostępna w języku angielskim w Internecie od czasów tuż po 11 września na stronie internetowej Avalon Project Yale Law School. Odzwierciedlając swoje początki w islamistycznej ideologii Bractwa Muzułmańskiego, Hamas opiera w Karcie całkowite odrzucenie jakiegokolwiek państwa żydowskiego w tym, co nazywa „Palestyną”, na czytaniu Koranu i komentarzy. Walka zbrojna – to znaczy wojna – jest niezbędna do zniszczenia państwa żydowskiego. Kompromis z nim jest herezją religijną. Podobnie jak w przypadku nazistowskiej propagandy skierowanej na Bliski Wschód podczas II wojny światowej, Hamas czerpał z antysemickich teorii spiskowych nazizmu, kiedy w Karcie obwinia Żydów i syjonistów za dwie wojny światowe. Pomimo faktu, że Karta Hamasu od dawna jest publicznie dostępna, uczeni w Stanach Zjednoczonych, którzy uważają się za lewicowców, w dziwny sposób starają się przedstawić Hamas jako być może skrajny element skądinąd postępowego globalnego przedsięwzięcia. Każdy, kto czyta ten tekst, może natychmiast rozpoznać następstwa ideologicznej fuzji nazistów i islamistów, jaka zaszła czterdzieści lat przed opublikowaniem przez Hamas swojego credo.

W 2019 roku Matthias Küntzel opublikował Nazis und der Nahe Osten: Wie der Islamische Antisemitismus Enstand („Naziści i Bliski Wschód: jak wyłonił się islamski antysemityzm”)Obecnie rozważana publikacja w języku angielskim pod tytułem Aftershock: The Nazis, Islamic Antisemitism, and the Middle East, ponownie bada związek między nazizmem a islamizmem. Częścią tego „wstrząsu wtórnego” była decyzja Arabów palestyńskich, a następnie Ligi Arabskiej, by prowadzić wojnę w 1947 i 1948 roku zamiast zaakceptować rezolucję ONZ o podziale. Küntzel słusznie przykłada wielką wagę do wcześniej niedostatecznie zbadanego tekstu Husseiniego „Islam i Żydzi”, po raz pierwszy wygłoszonego w 1937 roku na spotkaniu panarabskim w Bloudan w Syrii. Praca została następnie opublikowana po arabsku i po niemiecku w Berlinie w 1938 roku. Küntzel przekonuje, że był to kanoniczny tekst wojny islamistycznej przeciwko Żydom, napisany przed przybyciem Husseiniego do Berlina, a zatem nie był to przede wszystkim rezultat wpływu reżimu nazistowskiego. „Islam i Żydzi” był jego własnym rodzimym tworem, a Husseini powtórzył jego wątki w swoich słynnych przemówieniach w czasie wojny w Berlinie, w których opisał islam jako religię z natury antyżydowską. Potępił projekt syjonistyczny jako współczesny wyraz rzekomej odwiecznej nienawiści Żydów do islamu.

Nienawiść Husseiniego, którą Küntzel nazywa „islamskim antysemityzmem”, była wynikiem połączenia rodzimej, autonomicznej interpretacji islamu Husseiniego z nowoczesnymi teoriami spiskowymi nazizmu. Küntzel przekonuje, że decyzję Wysokiego Komitetu Arabskiego, a następnie Ligi Arabskiej o rozpoczęciu wojny w latach 1947-1948 należy rozumieć jako kontynuację trwającej dekadę wojny antyżydowskiej, którą Husseini i jego zwolennicy oraz współpracownicy Bractwa Muzułmańskiego prowadzili od 1937 roku – to znaczy przed, w trakcie i po swojej obecności w nazistowskim Berlinie. Küntzel przedstawia brzemienne w skutkach decyzje o odrzuceniu podziału i inwazji na nowe państwo Izrael jako bezpośrednie konsekwencje islamskiego antysemityzmu, który pojawił się w poprzedniej dekadzie.

Zaniechanie postawienia Husseiniego w stan oskarżenia i jego powrót na Bliski Wschód zostały wówczas zrozumiane przez amerykańskich liberałów i lewicowców jako jeden z gorzkich owoców antykomunistycznego konsensusu, który zmniejszył, jeśli nie wyparł, pasję antyfaszyzmu i antynazizmu w czasie wojny. Chociaż w przełomowych latach 1945-1949 Departament Stanu doskonale zdawał sobie sprawę z ekstremizmu Bractwa Muzułmańskiego, odmówił przedstawienia tych dowodów opinii publicznej lub włączenia ich do publicznych tematów amerykańskiej dyplomacji.

Działania Związku Radzieckiego na początku znacznie różniły się od zachodniego pragnienia zamiecenia islamistycznego nazizmu pod dywan. Od maja 1947 do maja 1949 Związek Radziecki i reżimy komunistyczne w Polsce i Czechosłowacji oferowały konsekwentnie dyplomatyczne, a w przypadku Czechosłowacji militarne wsparcie dla syjonistów, a następnie nowego państwa Izrael. Robili to w czasie, gdy rząd brytyjski robił wszystko, co mógł, aby zapobiec żydowskiej emigracji do Palestyny, a Stany Zjednoczone poparły embargo na broń na Bliski Wschód. Broń, której Żydzi potrzebowali w 1948 roku, pochodziła z komunistycznej Czechosłowacji, z pogwałceniem embarga ONZ na broń. Kiedy jednak izraelscy komuniści otrzymali tylko 3,5% w pierwszych izraelskich wyborach w 1949 roku, a Ben-Gurion był w stanie utworzyć rząd koalicyjny bez udziału prosowieckiej partii Mapam, Stalin zrozumiał, że nowe państwo żydowskie nie będzie prosowieckim bastionem i zmienił kurs – rozpoczął antysemickie czystki w Europie i przestawił sowiecką politykę zagraniczną na tory życzliwości dla Arabów i wrogości wobec Izraela.

W latach 1949-1989 Związek Radziecki zaangażował się w przygnębiająco udaną kampanię propagandową, która tłumiła publiczną pamięć o krótkiej epoce poparcia bloku sowieckiego dla syjonistycznego projektu, ONZ-owskiego Planu Podziału i Izraela, a także obfite dowody na istnienie ery kolaboracji Wysokiego Komitetu Arabskiego z nazistami w Komitecie. W miejsce rzeczywistych powiązań między przywódcami palestyńskich Arabów a reżimem nazistowskim Związek Radziecki i OWP twierdziły, że prawdziwymi nazistami i rasistami na Bliskim Wschodzie byli Żydzi i Izraelczycy. Ta kampania kłamstw okazała się jedną z najbardziej udanych w światowej polityce.

Dopiero w następstwie ataków islamistów z 11 września historycy ponownie zwrócili niezbędną uwagę na rolę Bractwa Muzułmańskiego i ideologiczną fuzję nazizmu i islamizmu w latach 40. XX wieku. Jak Hassan al-Banna miał nadzieję w czerwcu 1946 roku Hadż Amin al-Husseini i Wysoki Komitet Arabski rzeczywiście „kontynuowali walkę” prowadzoną przez Hitlera przeciwko judaizmowi, Żydom i syjonistycznemu projektowi. Czy nauka zajmująca się tymi zagadnieniami otrzyma zasłużoną uwagę i czy będzie miała jakikolwiek wpływ na zmianę postaw politycznych wobec Izraela i jego adwersarzy, dopiero się okaże. Ale coraz trudniej jest to ignorować.


This story originally appeared in English in Tablet Magazine, at tabletmag.com, and is reprinted with permission.

Pierwsza publikacja polskiego tłumaczenia w „Listach z naszego sadu” 2022-07-12

The Nazi Roots of Islamist Hate

The Tablet, 6 lipca 2022

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Iran retains thousands of missiles, ability to reactivate launchers – report


Iran retains thousands of missiles, ability to reactivate launchers – report

JERUSALEM POST STAFF


Mockups of domestically-made Iranian missiles are displayed at an exhibition outside the Defence Museum in Tehran on March 31, 2026. / (photo credit: AFP VIA GETTY IMAGES)

Iran still retains thousands of ballistic missiles and has the ability to reactivate their launchers, according to a Saturday report by The Wall Street Journal, citing an assessment by United States intelligence amid recent statements by US Defense Secretary Pete Hegseth that Iran’s arsenal has been “depleted and decimated.”

Despite a massive depletion since the start of Operation Epic Fury, Iran’s short and medium-range missile stockpile remains in the thousands, according to the WSJ, with such missiles possibly able to be dug out of bombed storage sites.

While American officials have said that over half of Iran’s missile launchers have been rendered inoperable, the report cites US officials as saying that many of these launchers can be reactivated.

US officials are concerned that Iran may use the current ceasefire as an opportunity to rebuild a portion of their ballistic missile arsenal, the WSJ reported.

In addition, the WSJ reported that Iran still maintains a small number of cruise missiles, though its drone stockpile is heavily depleted due to a combination of use and airstrikes.

Iranian Basij militia members display their drones during military manoeuvres on January 10, 2025 in Tehran, Iran. (credit: Majid Saeedi/Getty Images)

Citing Israeli officials, the report stated that Iran can not currently manufacture more missiles, noting that Israel was able to reduce Iran’s firing capabilities to between 10 and 15 daily missiles so soon after the war began, compared to the dozens fired daily during the first few days of the operation.

The WSJ reached out to a CENTCOM spokesperson, who declined to comment on the issue.

Hegseth: US achieved ‘decisive victory’ in Iran

Hegseth had said that the US had a “decisive military victory against Iran” during a Wednesday press conference, further claiming that Iran had “begged” for the ceasefire.

He noted that the US had conducted hundreds of strikes on the night before the ceasefire and thanked Israel for being a “brave, capable, and willing ally on this battlefield.”

Additionally, Hegseth said the Strait of Hormuz is “open” and that Iran will allow ships to transit it, and further stated that the US military will be “hanging around” Iran to ensure it abides by the ceasefire’s terms.

US Chairman of the Joint Chiefs of Staff Gen. Dan Caine also spoke during the press conference, stating that Iran had lost 80% of its air defense systems, 90% of its weapon factories, and over 90% of its conventional naval forces as a result of the war.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com