Izrael: Gaza będzie palestyńska. Przynajmniej w kwestiach cywilnych

Palestyńczycy w Rafah w południowej Strefie Gazy, 1 stycznia 2024 r. (Ibraheem Abu Mustafa)


Izrael: Gaza będzie palestyńska. Przynajmniej w kwestiach cywilnych

Marta Urzędowska


Po zakończeniu działań wojennych Strefą Gazy będą rządzić Palestyńczycy – zapewnia izraelski minister obrony, przedstawiając po raz pierwszy izraelski plan na przyszłość enklawy. W regionie przebywa z wizytą szef dyplomacji USA Antony Blinken.
.
– Hamas nie będzie rządził Gazą, a Izrael nie będzie sprawował nad nią cywilnej kontroli – przekonywał izraelski minister obrony Jo’aw Gallant na czwartkowym spotkaniu z dziennikarzami. – Mieszkańcy Gazy to Palestyńczycy, dlatego u władzy będą palestyńskie organy, pod warunkiem że nie będzie dochodziło do wrogich działań czy gróźb pod adresem państwa Izraela – zaznaczył szef resortu.

Tym samym po raz pierwszy izraelskie władze odniosły się do spekulacji wokół przyszłości Strefy Gazy po zakończeniu obecnej odsłony wojny. Zaczęła się atakiem terrorystów z Hamasu na Izrael 7 października, w którym zginęło 1,2 tys. Izraelczyków, a 250 osób porwano do Gazy. Izraelczycy odpowiedzieli nalotami i inwazją lądową, w których zginęło ponad 22 tys. Palestyńczyków – terrorystów i cywilów.

Izrael chce inaczej walczyć w Gazie

Gallant wyjaśnił, że w ramach nowego planu wojna w Gazie będzie trwała, dopóki nie uda się w pełni zlikwidować „zdolności Hamasu do rządzenia i prowadzenia walki”, a także do czasu, aż uwolnieni zostaną wszyscy porwani przez palestyńskich terrorystów zakładnicy. Na miejscu nadal pozostaje ich ok. 120. Drugie tyle, głównie kobiety i dzieci, zwolniono w listopadzie w ramach siedmiodniowego, wynegocjowanego przez Katarczyków i Amerykanów zawieszenia broni.

Jednocześnie minister podkreślił, że – zanim będzie można wprowadzać w życie powojenne plany – Izrael musi najpierw skończyć wojnę w Gazie, przy czym w najbliższym czasie wejdzie w jej nową fazę. Izraelskie siły będą stosować „nowe podejście do prowadzenia walki” na północy Gazy, gdzie mocno ograniczą swoje operacje, jednocześnie kontynuując walkę z Hamasem na pełną skalę na południu enklawy „tak długo, jak będzie to konieczne”.

Nowy sposób prowadzenia walk na północy zakłada – zamiast wielkich ataków, w których ginie wielu cywilów, atakowanie konkretnych kryjówek Hamasu, niszczenie tuneli, ale także „działania z powietrza i z ziemi i operacje specjalne”, których celem będzie „erozja” pozostałych na miejscu terrorystycznych komórek.

Jak wynika z planu przedstawionego przez Gallanta, po zakończeniu działań wojennych w Gazie rozpocznie się nowa faza, podczas której „Hamas nie będzie kontrolował Strefy ani nie będzie stanowił zagrożenia dla bezpieczeństwa obywateli Izraela”. Jednocześnie sprawami cywilnymi enklawy będą zarządzać bliżej nieokreślone na razie palestyńskie władze. Izrael zachowa prawo działania na terenie enklawy, jednak „w Strefie Gazy nie będzie cywilnych izraelskich władz po tym, jak zostaną zrealizowane cele wojny”.

Skrajna prawica chce radykalnych rozwiązań

Propozycja Gallanta, nazwana „wizją dla fazy trzeciej”, nie jest na razie oficjalnie obowiązującym planem izraelskich władz – propozycję musi najpierw zatwierdzić wojenny gabinet Benjamina Netanjahu.

Przed wojną Gazą rządził Hamas, któremu Izrael po atakach z 7 października poprzysiągł pełne unicestwienie. Oznacza to, że nowy rząd enklawy, o którym wspomina Gallant, będzie musiał wywodzić się z Autonomii Palestyńskiej – palestyńskich władz rządzących dziś częściowo i niezbyt udolnie drugim kawałkiem palestyńskich ziem, czyli Zachodnim Brzegiem Jordanu.

Ze słów ministra wynika, że w Gazie Palestyńczycy będą odpowiadać jedynie za kwestie czysto cywilne, natomiast Izraelczycy zajmą się sprawami związanymi z bezpieczeństwem. Także Waszyngton wcześniej sugerował, że Gaza powinna być rządzona przez „zrewitalizowaną” Autonomię Palestyńską. Trwająca obecnie wizyta amerykańskiego sekretarza stanu Antony’ego Blinkena na Bliskim Wschodzie będzie zapewne dotyczyła m.in. właśnie przyszłości Gazy.

Blinken będzie też rozmawiać z władzami krajów regionu o sposobach uniknięcia eskalacji konfliktu na inne państwa, a także dostarczeniu do enklawy większej ilości pomocy humanitarnej.

Propozycja Gallanta nie podoba się skrajnie prawicowym członkom izraelskiego rządu, którzy domagają się znacznie bardziej radykalnych rozwiązań. Minister ds. bezpieczeństwa narodowego Itamar Ben-Gwir wezwał na początku tygodnia żydowskich osadników wysiedlonych z Gazy w 2005 r., by wrócili na teren enklawy, co byłoby „rozwiązaniem zachęcającym do emigracji” miejscową palestyńską ludność. Wcześniej także minister finansów Bezalel Smotrich wezwał Palestyńczyków z Gazy, by wyjechali i zrobili miejsce dla Izraelczyków, którzy „sprawią, że ta pustynia rozkwitnie”.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com