Eleonora Roosevelt prezentująca Deklarację Praw Człowieka
ONZ – toksyczna jubilatka
Andrzej Koraszewski
Jeszcze w Jałcie ustalono, że potrzebna jest organizacja kontrolująca świat i że w tej organizacji Związek Radziecki ma mieć trzy głosy, a nie jeden. Tak więc na początek wśród państw założycieli był ZSRR, a osobno radziecka republika Ukraina i radziecka republika Białoruś. Dalej było już z górki. Uzgodniona w Jałcie strefa wpływów ZSRR oznaczała utworzenie krajów socjalistycznych, które w ONZ głosowały jednolicie. Należało jeszcze uzbroić ruchy narodowo-wyzwoleńcze, wzmocnić ruchy antyamerykańskie i droga do pełnej dominacji w tej wspaniałej organizacji była otwarta.
Nie, nie wszystko szło jak z płatka. Zachód długo opierał się przeciwko przyjęciu do ONZ Chińskiej Republiki Ludowej. Jednak przy obsadzie ważnych stanowisk, a przede wszystkim fotela Sekretarza Generalnego ONZ, blok radziecki radził sobie coraz lepiej.
Oficjalnie ONZ została powołana do życia 24 października 1945 roku. Jej głównym celem miało być zapobieganie konfliktom zbrojnym oraz walka o prawa człowieka. Nic dziwnego, że po osiemdziesięciu latach organizacja chwali się, że zapobiegła niezliczonym wojnom, a jej siły pokojowe dokonały cudów. Nie ma listy tych wojen, którym ONZ zapobiegła, a dokonania sił pokojowych wzbudzają pusty śmiech, ujawniając astronomiczne koszty, skrajny brak woli użycia siły i (nierzadko) współpracę z agresorami (plus korupcję i przestępczość żołnierzy tych sił).
Zapytałem młodego politologa o nazwisko Kurta Waldheima – nigdy nie spotkał tego nazwiska (albo przeoczył je w trakcie nauki). Ktokolwiek interesuje się historią ONZ, powinien na to nazwisko zwrócić szczególną uwagę. Związek Radziecki niesłychanie silnie forsował jego wybór na stanowisko Sekretarza Generalnego ONZ w 1971 roku. Czy i ile KGB wiedziało o jego nazistowskiej przeszłości? CIA wiedziała, że ten austriacki prawnik był oficerem Wehrmachtu, ale wszystko wskazuje na to, że dokładniejszych badań przed jego wyborem nie przeprowadzono. Trudno o taką lekkomyślność podejrzewać KGB. Jak dotąd nie znaleziono dokumentów potwierdzających, że strona radziecka miała pełną wiedzę o nazistowskiej przeszłości tego polityka, ale intensywne zabiegi, żeby właśnie ten człowiek został Sekretarzem Generalnym ONZ, wskazują, że albo mogli go szantażować, albo i bez szantażu robił właśnie to, co chcieli. ZSRR zablokował znacznie bardziej neutralną kandydaturę fińskiego kandydata Maxa Jakobsona. Wielki skandal w związku z nazistowską przeszłością Waldheima wybuchł dopiero po zakończeniu jego pracy w ONZ. W 1986 roku amerykański prawnik Eli Rosenbaum ujawnił całą prawdę w książce Betrayal: The Untold Story of the Kurt Waldheim Investigation and Cover-Up („Zdrada: nieopowiedziana historia śledztwa i zatuszowania sprawy Kurta Waldheima”). Wielu zastanawiało się nad pytaniem, czy sami Austriacy znali prawdę. Tego z pewnością też nie wiemy, wiemy jednak, że mimo jej ujawnienia Waldheim wygrał wybory prezydenckie w swoim kraju.
Nie sama przeszłość Kurta Waldheima jest tu jednak najbardziej istotna, a sposób sprawowania przez niego funkcji Sekretarza Generalnego ONZ.
Kiedy zakładano ONZ, liczba państw członkowskich wynosiła niewiele ponad 50. Kiedy Waldheim został Sekretarzem Generalnym, było już 132 państwa członkowskie, z czego większość była klientami ZSRR. Były to dyktatury, kraje notorycznie łamiące prawa człowieka i pod przewodem ZSRR wykorzystujące tę organizację do tuszowania swojej przestępczej działalności. Nic dziwnego, że to za czasów sprawowania najwyższej funkcji przez Waldheima podjęto w 1975 roku rezolucję zrównującą syjonizm z rasizmem. Rezolucja została zaproponowana przez Ugandę Idi Amina, ale dziś wiemy, że za sznurki pociągał ówczesny szef KGB Jurij Andropow. Rozkład głosów podczas głosowania nad tą rezolucją pokazywał wyraźnie rozkład sił w ONZ (72 głosy za, 35 przeciw i 32 wstrzymujące się).
Od początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku Organizacja Narodów Zjednoczonych jest demokratycznym stowarzyszeniem państw funkcjonujących w dramatycznej sprzeczności z Kartą ONZ.
Co prawda, po upadku ZSRR tamtą rezolucję uznano za haniebną i w grudniu 1991 roku anulowano, jednak sama organizacja nie tylko nie zmieniła swojego charakteru, ale jej degeneracja postępowała nadal, nasilając się w obecnym stuleciu. Chorobliwa koncentracja uwagi na Izraelu osiągnęła poziom histerii podczas konferencji w Durbanie w 2001 roku. Była widoczna, kiedy ONZ poczuła się w roku 2006 zmuszona do zastąpienia Komisji Praw Człowieka ONZ Radą Praw Człowieka ONZ, co okazało się wyłącznie zabiegiem dekoracyjnym, gdyż przy tym składzie państw członkowskich ta nowa Rada mogła być tylko jeszcze bardziej antysemicka niż Komisja.
Antyizraelskie działania ONZ przyjęły formę wręcz kabaretową. Nie może być inaczej, gdyż w przeciwnym przypadku należałoby zająć się notorycznym naruszaniem praw człowieka przez decydującą w ONZ większość. W tej sytuacji wszystkie ważne stanowiska w ONZ obsadzane są przez ludzi zdecydowanych odwracać wzrok od faktycznych zbrodni i nastawionych na nieustanne polowanie na Żydów.
W osiemdziesiąt lat po założeniu ONZ organizacja ta zajmuje się niemal wyłącznie Izraelem, lwia większość domaga się natychmiastowego zawieszenia broni w Gazie i uratowania Hamasu. Karta ONZ straciła jakiekolwiek znaczenie, a Andropow śmieje się zza grobu.
Sytuacja jest tak tragiczna, że prezydent Trump dał do zrozumienia, że USA może się z tej organizacji wycofać. Oczywiście taka możliwość nie istnieje, ponieważ Rada Bezpieczeństwa ONZ jest organem, który stanowi prawo międzynarodowe, więc w sytuacji, w której Francja i Wielka Brytania nie mają żadnego kręgosłupa moralnego, cała inicjatywa pozostałaby w rękach Rosji i Chin. (Alternatywą jest radykalne zmniejszenie finansowania, ponieważ obecnie to głównie USA finansuje tę z gruntu antyamerykańską instytucję.)
Po osiemdziesięciu latach ONZ jest dokładnym przeciwieństwem tego, co zamierzali pomysłodawcy tego projektu.
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com