Archive | October 2025

Senior Austrian Officials Demand Withdrawal From Hosting 2026 Eurovision Song Contest if Israel Banned: Report


Senior Austrian Officials Demand Withdrawal From Hosting 2026 Eurovision Song Contest if Israel Banned: Report

Shiryn Ghermezian


Israel’s representative to the Eurovision Song Contest, Yuval Raphael, a survivor of the deadly Oct. 7 2023, attack by Hamas on the Nova festival in Israel’s south, holds an Israeli flag in this handout photo obtained by Reuters on Jan. 23, 2025. Photo: “The Rising Star,” Channel Keshet 12/Handout via REUTERS

Senior members of Austria’s ruling party, the Austrian People’s Party (ÖVP), want the Austrian Broadcasting Corporation (ORF) to refuse to host the 70th Eurovision Song Contest in Vienna next year if Israel is excluded from the competition, according to a local news outlet.

The European Broadcasting Union (EBU), which organizes the Eurovision, will hold a private vote online in mid-November to decide whether Israel’s broadcaster Kan should be banned from next year’s song contest because of Israeli military actions in the Gaza Strip during the ongoing Israel-Hamas war.

The next Eurovision is scheduled to take place in May 2026 in Vienna. Several countries have already expressed support for a boycott of Israel from the competition and even threatened to pull out of the contest if the Jewish state is not barred, including Ireland, Spain, and The Netherlands.

ÖVP Chancellor Christian Stocker and State Secretary Alexander Pröll are supposedly behind-the-scenes trying to pressure both the ORF and the city of Vienna to withdraw hosting duties for the song contest if the EBU votes in support of boycotting Israel, according to the local publication OE24.

“It is impossible that exactly we should forbid a Jewish artist to come to Vienna,” an ÖVP representative told OE24. The news outlet added that if the ORF drops out of the Eurovision, it would have to pay a fine of up to 40 million euros (more than $46 million) to the new host city.

Vienna’s Mayor Michael Ludwig and ORF Director-General Roland Weißmann both previously said they support Israel’s participation in the 2026 Eurovision. In an interview with the German-language publication KurierAustria’s Foreign and European Affairs Minister Sepp Schellhorn called efforts to bar Israel’s Kan from the competition “dumb and pointless.” He added that is it “deeply problematic to confuse their roles with a country’s politics.”

Austria’s Foreign Minister Beate Meinl-Reisinger sent a letter to her colleagues in Europe expressing “deep concern about the risk of division” within the EBU if Israel is banned from the Eurovision. Banning Israel or boycotting the event “would neither alleviate the humanitarian crisis in Gaza nor contribute to a sustainable political solution,” she wrote. The Governor of Lower Austria Johanna Mikl-Leitner said in a Facebook post in September that a Eurovision competition without Israel “is unthinkable.”

“Especially now, during difficult times, Austria must take responsibility and stand with the Israeli people,” she said. “I would rather Austria ultimately host the Song Contest alone with Israel – than without Israel. Austria must take a stand.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Hamas strzela do palestyńskich demonstrantów po porwaniu członków wpływowego klanu w Gazie

Terroryści Hamasu na ulicach Gazy (Źródło zdjęcia: Khaled Abu Toameh/X)


Hamas strzela do palestyńskich demonstrantów po porwaniu członków wpływowego klanu w Gazie

Seth J. Frantzman


Hamas najwyraźniej szykuje się do wymierzenia zemsty tym, którzy sprzeciwiają się jego rządom w Strefie Gazy. Odpowiedzią mają być mafijne egzekucje osób, które Hamas uznaje za „kolaborantów”. Na celowniku znajdą się klany i grupy, które okazywały opór wobec Hamasu, a także ci, którzy współpracowali z Izraelem lub zostali o to oskarżeni.

Kanał na Telegramie powiązany z Hamasem zapowiedział, że grupa będzie atakować „kolaborantów”.

BBC poinformowało, że Hamas wezwał około 7000 bojowników w celu umocnienia swojej kontroli. Rekrutacja trwała nawet w czasie wojny, mimo ponoszonych strat. Choć organizacja mogła stracić wielu swoich dowódców, wyznaczyła nowych do poszczególnych komórek, plutonów, kompanii, batalionów i brygad.

„Hamas wzywa 7000 bojowników, aby przywrócić kontrolę nad Gazą, w obliczu obaw o możliwe wewnętrzne starcia po wycofaniu się sił izraelskich. Mobilizacja była powszechnie oczekiwana, ponieważ rośnie niepewność co do tego, kto będzie rządzić Gazą po zakończeniu wojny – to kluczowy punkt sporny w kolejnych etapach planu Trumpa.” – informuje BBC.

Hamas od dawna stosuje mafijne, gangsterskie metody, by utrzymać społeczeństwo w ryzach. Sięga to początków organizacji z końca lat 80. i początku lat 90. Przywódcy Hamasu, tacy jak Jahja Sinwar, już wtedy brutalnie mordowali „kolaborantów”. Sinwar nie żyje, ale jego taktyki przetrwały. Hamas stracił wiele ciężkiej broni, ale nadal dysponuje karabinami AK-47, które może wykorzystywać do egzekucji. Już teraz pojawiły się nagrania, na których rzekomo widać, jak Hamas dokonuje zabójstw.

Brutalność tej organizacji została również ukazana w artykule New York Timesa, który opisuje, jak Sinwar i Hamas planowali mordowanie Izraelczyków i palenie osiedli 7 października.

Khaled Abu Toameh, ekspert i dziennikarz od lat zajmujący się sprawami palestyńskimi, napisał w mediach społecznościowych, że „siły bezpieczeństwa Hamasu aresztowały dziesiątki domniemanych kolaborantów oraz członków klanów przeciwnych Hamasowi od czasu wejścia w życie zawieszenia broni. Według źródeł palestyńskich wielu z nich ma zostać straconych.”

Podczas gdy Hamas grozi eliminacją wszelkiej opozycji w Gazie, grupy, które wyłoniły się w trakcie wojny, by rzucić wyzwanie organizacji, spoglądają w przyszłość. The Telegraph poinformował w ten weekend, że „w ekskluzywnym wywiadzie Hossam al-Astal opowiada, jak on i inni przeciwnicy organizacji terrorystycznej czekają na moment, by wyzwolić Gazę.”

Astal stoi na czele grupy sprzeciwiającej się Hamasowi. W rozmowie powiedział, że gotów jest współpracować z Tonym Blairem, którego nazwisko pojawia się w kontekście możliwej roli w popieranej przez Trumpa Radzie Pokoju dla Gazy.

Hamas prawdopodobnie ma również na celowniku klan Doghmush, którego członków już wcześniej zabijał. Klan ten jest liczny i posiada broń, dlatego Hamas będzie próbował utrzymać go w ryzach zarówno przemocą, jak i ewentualnymi negocjacjami. BBC doniosło 11 października, że „napięcia gwałtownie wzrosły po tym, jak dwóch członków elitarnych sił Hamasu zostało zastrzelonych przez uzbrojonych członków potężnego klanu Doghmush w dzielnicy Sabra w Gazie. Jeden z nich był synem wysokiego rangą dowódcy skrzydła zbrojnego Hamasu, Imada Aqela, który obecnie kieruje wywiadem wojskowym organizacji.”

Kolejną grupą, którą Hamas może zaatakować, są osoby powiązane z Yasserem Abu Shababem, który utworzył milicję w południowej Gazie. Jest on związany z rodzinami beduińskimi, więc Hamas może zaatakować członków plemion oskarżanych o współpracę z Izraelem.

Izraelski portal Ynet zauważył, że „w związku z wyłaniającym się porozumieniem o zawieszeniu broni z Hamasem, na mocy którego w nadchodzących dniach ma zostać uwolnionych 48 zakładników przetrzymywanych w Gazie, wysoki rangą izraelski urzędnik ds. bezpieczeństwa zaapelował w czwartek, by ‘działać teraz’ w celu ochrony klanów z Gazy, które walczyły przeciwko Hamasowi podczas wojny. ‘Nie możemy ich zostawić na pastwę Hamasu’ – powiedział.”

The New Arab zadał pytanie, co stanie się z grupami, które współpracowały z Izraelem, a The Guardian zasugerował, że te grupy mogą zagrozić obecnemu porozumieniu pokojowemu.


Na celowniku klan Mujaida

Na początku października Hamas zaatakował także dzielnicę, w której mieszka klan Mujaida. Zginęło tam kilka osób. „Południowe miasto Chan Younis w Strefie Gazy było miejscem jednego z najostrzejszych wewnętrznych starć od początku wojny, między siłami bezpieczeństwa Hamasu a uzbrojonymi członkami klanu al-Mujaida – jednej z największych rodzin na południu,” podało BBC.

Hamas będzie chciał wyrównać rachunki i jednocześnie pokazać, że nadal sprawuje kontrolę. Nie zamierza działać z ukrycia – już teraz rozmieszcza ludzi z karabinami AK-47 w różnych częściach Gazy. Będzie chciał udowodnić, że wciąż ma mafijny uścisk władzy. Nie pozwoli, by jakikolwiek klan, plemię czy milicja nabrały złudzeń. Hamas będzie chciał umocnić swoją władzę, zanim powołana zostanie jakakolwiek tymczasowa administracja. W ten sposób postawi przed faktem dokonanym każdego, kto myśli, że można usunąć Hamas z Gazy.


Link do oryginału: https://www.jpost.com/middle-east/article-870096
Jerusalem Post, 11 października 2025
Seth J. Frantzman jest publicystą “Jerusalem Post”.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Państwo „palestyńskie” to cywilizacyjne samobójstwo Zachodu


Państwo „palestyńskie” to cywilizacyjne samobójstwo Zachodu

Daniel Greenfield


Europejscy przywódcy próbują zniszczyć Izrael — tak samo, jak niszczą własne kraje.

Na niespełna dwa tygodnie przed drugą rocznicą 7 października, ONZ, Wielka Brytania, Francja, Australia, Kanada i inne upadłe radykalne rządy postanowiły uczcić masakry, porwania i gwałty, obdarowując islamskich terrorystów odpowiedzialnych za te zbrodnie własnym „państwem”.

W sam raz prezent na żydowskie Święta Noworoczne.

Stworzenie „państwa palestyńskiego” to zwieńczenie Wielkiego Kłamstwa, że mamy tu do czynienia z wojną między Izraelem a jakąś mniejszą populacją z Gazy lub Zachodniego Brzegu, a nie konflikt regionalny między muzułmanami a Żydami, który jest częścią szerszego globalnego konfliktu między muzułmanami a wszystkimi nie-muzułmanami.

Od 7 października Izrael jest zmuszony walczyć nie tylko z Hamasem w Gazie, ale także z islamskimi siłami terrorystycznymi w Libanie, Jemenie, Syrii i Iranie. Na horyzoncie majaczy także możliwość wojny z Egiptem. Choć może się to wydawać dużo, w 1948 roku Izrael musiał walczyć o niepodległość przeciwko ludobójczym inwazjom Egiptu, Syrii, Jordanii, Libanu, Jemenu, Iraku i Arabii Saudyjskiej.

W trakcie tamtego konfliktu Egipt i Jordania zajęły te części Izraela, które dziś mają rzekomo stanowić „państwo palestyńskie”. Żadne państwo wtedy nie powstało, ponieważ te terytoria nigdy nie reprezentowały unikalnej kultury ani tożsamości narodowej — były jedynie platformą dla muzułmańskiej eksterminacji Żydów w Izraelu, jako części większej misji islamskiego podboju niemuzułmańskiego świata.

Przy współudziale wielu spośród tych samych nie muzułmanów co dziś.

Armie jordańskie w 1948 roku dowodzone były przez brytyjskich generałów i działały za przyzwoleniem rządu Partii Pracy, który nie tylko wspierał islamskie inwazje na Izrael, ale w tym samym roku rozpoczął również proces masowej migracji muzułmańskiej do Wielkiej Brytanii poprzez ustawę o obywatelstwie brytyjskim. Premier Keir Starmer podwaja dziś te same działania swoich partyjnych poprzedników: wspiera islamskich terrorystów w Izraelu i zaprasza ich do inwazji i przejęcia Wielkiej Brytanii.

Oto, co naprawdę znaczy „globalizacja intifady”.

„Intifada” to nie jest wojna w Izraelu. To wojna światowa. Być może ostatnia wojna światowa. Ale w przeciwieństwie do nazistowskich Niemiec, Związku Sowieckiego czy komunistycznych Chin, dzisiejsi najeźdźcy nie dysponują potężną siłą militarną, zdolną zdominować świat cywilizowany w pojedynkę. Nie zdobyliby ani skrawka ziemi bez naszego uporczywego zaspokajania ich żądań, wzajemnej zdrady i wspierania ich poprzez budowanie państw od podstaw.

Przemysł naftowy, który finansuje tę globalną wojnę, został zbudowany przez Amerykanów, Brytyjczyków i innych ludzi Zachodu, a następnie znacjonalizowany przez muzułmańskie dyktatury — albo, jak w przypadku Aramco, stopniowo znacjonalizowany przy wsparciu podatników amerykańskich, finansujących saudyjską tyranię dzięki „Złotemu Trikowi” (Golden Gimmick), za którym lobbował John J. McCloy — były prezes Banku Światowego, przewodniczący Fundacji Forda i Fundacji Rockefellera, który powiedział kiedyś: „Konstytucja to tylko świstek papieru.”

Zachodnie rządy budowały armie muzułmańskie w nadziei, że będą one zaporą przeciwko komunizmowi. Przyjmowały do ONZ wszystkie muzułmańskie dyktatury z tych samych powodów, kpiąc jednocześnie z własnego przywiązania do demokracji. W zamian, te reżimy albo sprzymierzały się z Sowietami przeciwko USA, albo rozgrywały Amerykę i ZSRR przeciwko sobie.

Zachodnie rządy miały utrzymywać przy władzy muzułmańskie rządy, które jednocześnie finansowały porwania samolotów i zamachy bombowe w ich własnych miastach. Gdy potem USA i Europa interweniowały, by je chronić, było to wykorzystywane jako hasło bojowe dżihadystów do rozpoczęcia nowej ery terroryzmu. A gdy Zachód interweniował, by „promować demokrację”, dżihadyści dochodzili do władzy i jeszcze silniej atakowali Zachód.

Po zdradzeniu chrześcijan w Libanie i świeckiego rządu Iranu, Zachód przez całe pokolenie próbował legitymizować islamskie państwo terrorystyczne wewnątrz Izraela, zbudowane z tych samych terenów, które Egipt i Jordania utraciły po próbie zniszczenia Izraela w czasie wojny sześciodniowej — wszystko po to, by „wreszcie osiągnąć pokój”. Pokolenie później państwo „palestyńskie” udowodniło, że mając własne ziemie, może zabijać więcej ludzi i siać większy chaos.

7 października powinien był definitywnie pogrzebać eksperyment z państwem „palestyńskim”, tymczasem tchnął w niego nowe życie, pokazując po raz kolejny, że prawdziwym motywem „sprawy palestyńskiej” nie jest pokój, lecz wojna. Pokój nigdy nie był realnym kryterium istnienia państwa „palestyńskiego”. Gdyby był, państwa nie tworzyłyby organizacje terrorystyczne, zachodnie rządy nie uzbrajałyby tych terrorystów, a 7 października nie skłoniłby Zachodu do poparcia państwa terrorystycznego.

Zbyt wielu ludzi mylnie zakłada, że jeśli tylko dowiodą tym samym rządom, iż państwo „palestyńskie” to twór terrorystyczny, te przestaną je wspierać. Ale takie argumenty jedynie sprawiają, że przywódcy tacy jak Macron czy Starmer na chwilę się wzdrygną — jak księża 7przyłapani w burdelu — po czym wracają do głośnego popierania państwa terrorystycznego. Bo to właśnie ten terroryzm im odpowiada.

Kiedy występuje zasadnicza rozbieżność między tym, co ludzie mówią, a tym, co robią — należy ignorować ich słowa i patrzeć na ich czyny. Gdyby ich działania ograniczały się tylko do Izraela, można by mówić o antysemityzmie. Ale jeśli Starmer, Macron, Carney z Kanady, Albanese z Australii i inni po prostu nienawidzą Żydów — to dlaczego zalewają własne kraje muzułmańskimi terrorystami i tłumią sprzeciw wobec tego działania?

Zachodni przywódcy wzywający do utworzenia państwa „palestyńskiego” niekoniecznie są antysemitami. (A przynajmniej nie dowodzi tego samo w sobie.) Chcą zniszczyć Izrael w taki sam sposób, w jaki niszczą własne kraje.

Podczas gdy europejscy lewicowcy domagają się powstania państwa „palestyńskiego” w Izraelu i grożą wprowadzeniem go w życie siłą, jednocześnie tworzą „państwa palestyńskie” na własnym podwórku. A Amerykanie, którzy najgorliwiej machają flagami OWP, chcą zniszczyć samą Amerykę.

To nie jest przypisywanie im cudzych intencji. To są ich własne słowa.

Organizacja Columbia University Apartheid Divest, której najbardziej znaną postacią jest Mahmoud Khalil — promowany przez Demokratów i media — otwarcie wzywała do „całkowitej likwidacji cywilizacji zachodniej”.

Na konferencji The People’s Conference for Palestine padło wezwanie, by „zniszczyć w głowach Amerykanów samą ideę Ameryki”. Zglobalizowana intifada to wojna światowa w pełnym tego słowa znaczeniu.

Dążenie do stworzenia państwa „palestyńskiego” to cywilizacyjny pęd ku zagładzie. Ci, którzy z nim współpracują, chcą wojny, a nie pokoju, i są równie chętni do zniszczenia własnych krajów, jak entuzjastycznie podchodzą do obalenia Izraela. Jedynymi zwolennikami państwa „palestyńskiego” są wrogowie cywilizacji i ich pożyteczni idioci.


Link d oryginału: https://www.frontpagemag.com/a-palestinian-state-is-a-death-wish-for-the-west/?utm_source=FrontPage+Magazine&;utm_campaign=02d606fc9a-


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israel Implements Gaza Ceasefire Plan, Triggers 72-Hour Countdown for Hamas to Release Hostages


Israel Implements Gaza Ceasefire Plan, Triggers 72-Hour Countdown for Hamas to Release Hostages

Ailin Vilches Arguello


Israeli soldiers stand next to military vehicles, after Israel’s government ratified a ceasefire with Hamas in Gaza, on Israeli side of the Israel-Gaza border, in Israel, Oct. 10, 2025. Photo: REUTERS/Shir Torem

The ceasefire in Gaza officially went into effect at 12:00 pm local time on Friday, with Israel pulling back its forces to agreed-upon deployment lines in the enclave and triggering a 72-hour window for the Palestinian terrorist group Hamas to release the 48 hostages it is still holding captive.

Marking the third pause in fighting since the war began in October 2023, the US-backed ceasefire plan stands as the strongest effort yet to end the two-year conflict that has upended the Middle East.

Shortly after the Israeli cabinet approved the plan, Prime Minister Benjamin Netanyahu praised US President Donald Trump and the mediators for their efforts in securing an agreement aimed at bringing peace to the region.

“I have faced intense national and international pressure and have firmly stood my ground,” Netanyahu said during his speech. “Anyone who says this agreement was on the table from the beginning is not being truthful.”

Under the first phase of the agreement, Hamas must release all 20 living Israeli hostages and as many of the dead hostages that it can secure by Monday at noon local time. Hamas has said it will not be able to locate all the dead hostages in that time, claiming such efforts would depend on “field conditions.”

“We will work to locate all the deceased hostages as soon as possible,” Netanyahu said in his statement.

Once all hostages are released from captivity, Israel will free around 2,000 Palestinian prisoners, including 250 terrorists serving life sentences.

According to Israeli officials, none of the terrorists being released participated in the Hamas-led invasion of and massacre across southern Israel on Oct. 7, 2023.

The Israeli government has also approved a last-minute exchange of several Fatah prisoners for Hamas-affiliated detainees as part of the ceasefire agreement.

Following Israel’s partial military withdrawal, its forces remain in control of 53 percent of Gaza, mostly outside of urban areas. The Israel Defense Forces (IDF) said it will remain ready to confront any threats.

“The IDF Southern Command forces are deployed in the area and will continue to act to eliminate any immediate threats,” the Israeli military said in a statement.

US envoy Steve Witkoff posted on social media that the US military had confirmed that the IDF had completed its obligations.

Following phase one of the deal, Hamas is supposed to disarm and have no future leadership role in Gaza, according to Trump’s 20-point peace plan. However, disarmament and other unresolved issues will be subject to negotiations once the hostages are released.

“Hamas will be disarmed and Gaza demilitarized. If it can be done the right way, all the better — if not, it will be done by force,” Netanyahu said.

As Israel and Hamas prepare for the hostage and prisoner exchange under the ceasefire deal, Trump is expected to visit the Middle East this weekend, with plans to speak before the Israeli parliament on Monday.

Trump reportedly gave Hamas personal assurances that he would not allow Israel to abandon the agreement and resume fighting unilaterally — a key factor in convincing the terrorist group to accept the deal.

Among Trump’s guarantees was the establishment of a US-led military task force to oversee the ceasefire and respond to any potential violations.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Od KGB do Gazy: Jak radziecka propaganda nadal manipuluje Zachodem

Na zdjęciu: Policjanci patrzą na budynek siedziby KGB, gdzie wisi portret Włodzimierza Lenina, założyciela Związku Radzieckiego, w Moskwie, 7 listopada 1990 r. (Zdjęcie: Alexander Nemenov/AFP via Getty Images)


Od KGB do Gazy: Jak radziecka propaganda nadal manipuluje Zachodem

Pierre Rehov
Tłumaczenie: Andrzej Koraszewski


Jurij Biezmienow, były oficer KGB, który uciekł na Zachód, w 1984 roku wystosował mrożące krew w żyłach ostrzeżenie. Jako specjalista od propagandy i działań dezinformacyjnych ZSRR ujawnił, jak tzw. “aktywne działania” Moskwy miały na celu nie tylko wprowadzenie w błąd, ale przede wszystkim destabilizację społeczeństw od środka. Zachód, przekonany, że zwycięstwo w zimnej wojnie zależy wyłącznie od przewagi militarnej i gospodarczej, zignorował to ostrzeżenie. Tymczasem Biezmienow rozumiał coś, czego nie pojmowano ani w Waszyngtonie, ani w Brukseli: polem bitwy była psychologia, kultura i moralność.

Zaledwie nieco ponad dekadę później rosyjski strateg Aleksandr Dugin nadał tym metodom nową, intelektualną strukturę. W swojej książce z 1997 roku “Podstawy geopolityki: Geopolityczna przyszłość Rosji” przekonywał, że sposób na osłabienie Stanów Zjednoczonych i NATO polega na wywoływaniu chaosu wewnątrz amerykańskiego społeczeństwa — poprzez podsycanie konfliktów rasowych i społecznych, sianie nieufności wobec instytucji oraz wspieranie ruchów separatystycznych i ekstremistycznych. Jego program stanowił de facto plan demontażu Zachodu poprzez wykorzystanie jego własnych pęknięć.

Sojusz radziecko-palestyński

Te idee nie pojawiły się w próżni. Już w czasie zimnej wojny KGB utrzymywało bliskie kontakty z palestyńskimi ugrupowaniami terrorystycznymi, szkoląc operatywnych członków i dostarczając im materiałów propagandowych, wykorzystując konflikt arabsko-izraelski dla własnych celów. Organizacja Wyzwolenia Palestyny (OWP) i jej odłamy nie były jedynie wykonawcami zamachów antyizraelskich — działały jako marionetki KGB, mające na celu osłabienie państwa żydowskiego oraz wprowadzanie antyizraelskiej i antyzachodniej ideologii do Europy i Ameryki.

Propaganda z tamtej epoki — ukazująca Izrael jako kolonialnego agresora, Palestyńczyków jako wieczne ofiary, a USA jako imperialistycznego manipulatora — była starannie konstruowana w Moskwie i powielana w stolicach arabskich, na europejskich uniwersytetach, a w końcu także na kampusach amerykańskich. To, co dziś nazywa się “ruchem pro-palestyńskim” na Zachodzie, w dużej mierze stanowi spuściznę dekad manipulacji finansowanych przez KGB. Kultura autonienawiści, moralny relatywizm i wybiórcze oburzenie, dominujące we współczesnych progresywnych kręgach, zostały zasiane przez sowieckich strategów, którzy wiedzieli, że podważenie zaufania Zachodu do samego siebie może być bardziej niszczące niż dywizje czołgów.

Ferguson, Baltimore i dalej

Metody Kremla zostały dostosowane do nowych technologii. W 2015 roku, w czasie napięć rasowych w Ferguson i Baltimore, rosyjscy operatorzy rozpoczęli kampanię propagandową wymierzoną w społeczeństwo amerykańskie. Media społecznościowe stały się bronią. Boty i farmy trolli celowały w obie strony konfliktu, podsycając białą frustrację, wzmagając czarną wściekłość i prowokując konfrontację i przemoc.

Taktyki Moskwy, oparte na “whataboutismie”, polegały na podkreślaniu niedoskonałości Ameryki przy jednoczesnym tuszowaniu represyjnej rzeczywistości Rosji. Profesor Mark Jacobson z Uniwersytetu Georgetown podsumował to tak:

“Rosja będzie jawnie i skrycie wspierać organizacje dążące do secesji lub politycznego podziału Stanów Zjednoczonych, a także będzie potajemnie popychać ruchy protestacyjne w stronę ekstremizmu, a w końcu przemocy.”

Gra na dwie strony

Dowody tej “zorganizowanej dwoistości” można znaleźć na rosyjskiej stronie na Facebooku “Being Patriotic”, która przed zamknięciem zgromadziła 6,3 miliona polubień. Strona promowała pro-Trumpowską retorykę i wrogość wobec Black Lives Matter. Tymczasem inny profil kontrolowany przez Kreml — “Blacktivist” — rozpowszechniał treści anty-policyjne i nawoływał do odwetu, np. “Czarnoskórzy muszą coś zrobić. Oko za oko.” Strona ta, zanim została usunięta, zebrała 6,18 miliona udostępnień.

Między czerwcem 2015 a majem 2017 roku Facebook zidentyfikował około 100 000 dolarów wydanych na reklamy powiązane z rosyjskimi operatorami — około 3 000 reklam i 470 fałszywych kont. Te “fałszywe wzmacniacze” nie były marginalnymi eksperymentami — stanowiły skoordynowane narzędzie do manipulowania amerykańską debatą wokół najbardziej drażliwych tematów: rasizmu, przemocy i sprawiedliwości.

Plan na zamieszki

W 2018 roku Dossier Center — grupa śledcza finansowana przez rosyjskiego dysydenta Michaiła Chodorkowskiego — ujawniła dokumenty opisujące jeszcze bardziej ambitne plany. Jeden z nich, zatytułowany “Strategia rozwoju państwa panafrykańskiego na terytorium USA”, zakładał rekrutację Afroamerykanów, szczególnie tych z kryminalną przeszłością lub powiązaniami z radykalnymi grupami, w celu wywołania masowych niepokojów. “Infrastruktura tego projektu już istnieje” — ostrzegał później Chodorkowski, podkreślając, że amerykańskie społeczeństwo pozostaje niebezpiecznie podatne na takie apele.

Fabryki trolli

Na poziomie operacyjnym, niesławna Agencja Badań Internetu (IRA) — rosyjska fabryka trolli — stała się główną siłą tych kampanii. Tylko między 2015 a 2017 rokiem jej upolitycznione posty dotarły do ponad 30 milionów użytkowników na Facebooku i Instagramie. Miliony Amerykanów nieświadomie udostępniały, “lajkowały” i komentowały treści sfabrykowane przez Kreml, często nadając im większy zasięg niż materiałom mediów głównego nurtu.

Algorytmy nagradzające oburzenie stały się najlepszymi sojusznikami Moskwy. Wpisy wirusowe rozprzestrzeniały dezinformację z wydajnością, o jakiej organy propagandowe z czasów zimnej wojny mogły tylko marzyć. Dolina Krzemowa nieświadomie oddała Rosji idealny kanał do prowadzenia wojny cyfrowej.

Mutacja: Wokizm i kulturowa dywersja

Rosyjska dywersja nie ograniczyła się do polityki rasowej. Problemy kulturowe, które dominują dziś na Zachodzie — agresywny “wokizm”, supremacjonistyczne odchylenia w niektórych frakcjach BLM, radykalizacja aktywizmu LGBT w kierunku ekstremizmu politycznego, przemoc anarchistów z Antify, ideologiczne zatrucie skrajnej lewicy — wszystkie wpisują się w ten sam sowiecki schemat.

Wszystkie te ruchy przedstawiają się jako walka o sprawiedliwość, ale ich wspólnym skutkiem jest: erozja spójności Zachodu, delegitymizacja tradycyjnych wartości oraz paraliż instytucji demokratycznych. Od ideologii gender forsowanej w szkołach, po tłumy burzące pomniki — wszędzie widać ślady wieloletniej wojny psychologicznej. To, co zaczęło się od sponsorowania palestyńskich organizacji przez KGB, przekształciło się w kalejdoskop tożsamościowych ruchów, które pełnią tę samą, destabilizującą funkcję.

Islamizm: Bractwo Muzułmańskie, Iran i Katar

Ta ofensywa ideologiczna nie została pozostawiona wyłącznie Rosji. Bractwo Muzułmańskie, reżim irański oraz Katar chętnie przejęły pałeczkę po sowieckiej subwersji. Dla Bractwa sowiecki podręcznik infiltracji instytucji, wykorzystywania resentymentów i rekrutowania młodych okazał się idealnym wzorem do ekspansji ideologii islamistycznej w społeczeństwach zachodnich. Iran, ośmielony po 1979 roku, wprowadzał ten sam jad antyamerykański i antyizraelski zarówno do konfliktów Bliskiego Wschodu, jak i do zachodniej debaty publicznej, podczas gdy Katar wykorzystywał swoje ogromne zasoby finansowe do wspierania sieci propagandowych (np. Al-Dżazira) i finansowania ekstremistycznych ruchów.

Wszyscy trzej gracze znaleźli wspólny język, czyniąc z Izraela wiecznego “kozła ofiarnego” — wygodny katalizator gniewu, nienawiści i mobilizacji. Przekształcając każdy konflikt regionalny czy globalny w akt oskarżenia przeciw państwu żydowskiemu, przedłużali sowiecką narrację, dodając do niej religijny fanatyzm. W praktyce to nieświęte przymierze sowieckiej spuścizny i islamistycznej oportunistyczności spotęgowało wewnętrzne podziały Zachodu, wzmocniło politykę tożsamościową i podkopało zaufanie do demokracji.

Czynnik Obama–Biden

Na tym tle należy też rozważyć polityczny awans Baracka Obamy i kontrowersyjną legitymizację prezydentury Joe Bidena. Lata Obamy to czas instytucjonalizacji polityki tożsamości, normalizacji radykalnych agend kulturowych i cichego wspierania ruchów takich jak BLM i Antifa. Zwycięstwo Bidena — przez wielu postrzegane jako splamione nieprawidłowościami i korupcją — a także katastrofalne rządy, w tym kapitulacja przed talibami, inwazja Rosji na Ukrainę, otwarte granice i niekontrolowana migracja, inflacja, balony szpiegowskie z Chin, zgony z powodu fentanylu, zakupy ziemi w pobliżu baz wojskowych przez obce podmioty oraz porzucenie inicjatywy śledczej wobec Chin — wszystko to jeszcze bardziej podważyło zaufanie do amerykańskiej demokracji.

Czy z powodu celowych działań, czy zwykłej niekompetencji, obaj przywódcy przyspieszyli procesy podziałów, kultury ofiary i osłabienia autorytetu USA za granicą. Dla przeciwników Ameryki to dowód, że strategia Sowietów odniosła sukces: Zachód, wydrążony od środka, sam się unicestwia — bez potrzeby oddania choćby jednego strzału.

Obecne zagrożenie

W ostatnich miesiącach rosyjscy urzędnicy jeszcze silniej podkreślają rzekome systemowe porażki Ameryki: “dyskryminację rasową, etniczną i religijną, brutalność policji, stronniczość sądownictwa, przepełnione więzienia i niekontrolowany dostęp do broni palnej” — jak twierdzi rosyjskie MSZ. Ironią jest, że Rosja — jeden z najbardziej autorytarnych reżimów świata — poucza Amerykę w kwestiach praw człowieka. Jednak ta propaganda działa na ludzi, którzy nie wiedzą, że są manipulowani — zarówno w kraju, jak i za granicą.

To samo ideologiczne ziarno, zasiane przez KGB za pośrednictwem palestyńskich pełnomocników, dziś wydało owoce w postaci toksycznej mieszanki aktywizmu antyizraelskiego, antyamerykańskiej niechęci i zachodniej samonienawiści kulturowej. Hasło “From the river to the sea”, skandowane na amerykańskich kampusach, to nie tylko studencki slogan — to echo sowieckiej agitacji rozbrzmiewające przez pokolenia.

Zabójstwo Charliego Kirka: złowieszcza ilustracja

Zabójstwo Charliego Kirka może być najciemniejszą, najbardziej wyrazistą ilustracją procesu opisanego powyżej. Kirk, młody lider konserwatystów, aktywny w wojnie kulturowej, przemawiający publicznie, otwarty na debatę — został zastrzelony na oczach tysięcy.

Jego śmierć to nie tylko tragiczny akt przemocy. To sygnał, że ideologiczne i polityczne podziały, niegdyś sztucznie podsycane przez takich przeciwników jak ZSRR, palestyńskich pełnomocników, radykalną lewicę, islamistów z Bractwa Muzułmańskiego, Iranu i Kataru, a także postępujący rozkład zachodnich norm — osiągnęły punkt, w którym każda forma sprzeciwu grozi śmiercią.

Zabójstwo Kirka można odczytywać nie jako jednostkowy incydent, ale jako zgniły owoc strategii uprawianej przez dekady — strategii, która wykorzystywała strach, nienawiść, osłabienie instytucji i kulturową dekadencję jako narzędzia geopolitycznej wojny. Jeśli Zachód nie zajmie się tym zagrożeniem teraz — zarówno działaniami sił zewnętrznych, jak i rozkładem wewnętrznym — kolejną ofiarą mogą być wolność słowa i sama demokracja.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com