Archive | 2025/10/16

Matka Laora, zamordowanego przez Hamas: Czułam ogromne współczucie ze strony palestyńskich matek

Laor Abramov, zamordowany przez Hamas 7 października 2023 roku. (Archiwum prywatne)


Matka Laora, zamordowanego przez Hamas: Czułam ogromne współczucie ze strony palestyńskich matek

Dagmara Zandman


Rozpaczliwie czekałam i wyobrażałam sobie wiadomość od Laora: “Mamo, nie panikuj, wszystko ze mną w porządku”. A potem rozległo się to przerażające pukanie do drzwi.

Rozmowa z Michal Halev, matką Laora, który zginął w ataku Hamasu na Izrael 7 października 2023 roku, od granatu wrzuconego do schronu podczas festiwalu Nova.

Dagmara Zandman: Opowiedz mi o swoim synu.

Michal Halev: Laor był moim jedynym dzieckiem. Wrażliwym, skromnym 20-letnim chłopakiem, z zaskakującym poczuciem humoru. Dopiero po jego śmierci dotarło do mnie, jak wiele znaczył dla swoich przyjaciół. Miał niezwykłą łatwość łączenia ludzi, czuli się przy nim ważni, zwłaszcza jego rówieśnicy i dzieci.

Dorastał w Izraelu, miał tam mnóstwo przyjaciół, kochał tę specyficzną atmosferę, intensywność życia, otwartość. Gdy przenieśliśmy się do USA, bardzo mu tego brakowało.

Postanowił wrócić…

– Gdy miał 17 lat, stwierdził, że zamieszka ze swoim ojcem i jego nową rodziną w hipisowskim miasteczku  Pardes Hana, byli bardzo związani. Zgodziłam się, wyjechał, a ja zostałam w USA. Miałam złamane serce, ale jeśli kogoś kochasz, pozwalasz mu dokonywać własnych wyborów.

Ale mieliście kontakt?

– Rozmawialiśmy codziennie, widywaliśmy się co kilka miesięcy, ostatni raz cztery miesiące przed 7 października w Londynie. Nie chciałam jechać do Izraela, bo dla mnie jest przytłaczający. Spędziliśmy we dwoje wspaniały czas. Kolejny raz mieliśmy się zobaczyć 10 października. Jeszcze 6 października pytałam go, co mu przywieźć.

Co robił w Izraelu?

Gdy skończył szkołę, przez rok był w IDF. Najpierw miał pomysł, by zostać w armii, ale był na to jednak zbyt wrażliwy.

Czym się zajął?

– Został DJ-em, jak jego ojciec, który jest znanym na świecie DJ-em trans. Po wojsku planował rozwijać karierę, jego marzeniem było łączyć ludzi poprzez muzykę. Właśnie planował swoją pierwszą dużą imprezę, wymyślaliśmy nazwę. Jego imię po hebrajsku oznacza „do światła/w stronę światła”. Zaproponowałam więc, żeby po prostu przetłumaczył to na angielski.

Jestem artystką i Laor po raz pierwszy w życiu poprosił mnie, żebym coś dla niego zaprojektowała. Przygotowywałam zaproszenia, rozmawialiśmy o tym jeszcze 6 października. Był bardzo wysoki, miał prawie 2 metry wzrostu. Gdy widziałam, jak pochyla się nad mikserem, martwiłam się o jego kręgosłup, zapytałam, czy jest coś, co mogę kupić, żeby odciążyć mu plecy podczas występów.

Czy grał podczas festiwalu Nova, na który 7 października wtargnęli terroryści i zamordowali 364 osoby?

– Nie, pojechał tam razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Tamar po prostu się bawić. Nie wiedziałam, że się tam wybiera. Dotarli w nocy. Ona była bardzo niska, on dwa metry, zawsze się uśmiechałam, widząc ich razem. W momencie ataku próbowali razem uciekać jego samochodem.

Byłaś wtedy w Stanach. Wiedziałaś, co się dzieje w Izraelu?

– Gdy w Izraelu była szósta trzydzieści i wszystko się zaczęło, w Kolorado była około dwudziestej pierwszej, nic jeszcze nie wiedziałam. Przeglądałam Facebooka i zobaczyłam posty o alarmach na południu, w okolicy Be’er Shewy. Nigdy nie sprawdzam wiadomości, ale tym razem to zrobiłam. Myślałam, że Laor jest na północy, z ojcem. Zawsze się okropnie o niego martwiłam, co go nawet trochę złościło. Nie zadzwoniłam, ale napisałam: „Mam nadzieję, że u ciebie OK., kocham cię, napisz, jak się obudzisz”. Pomodliłam się za długie życie i szczęście dla mojego syna – robię to każdego wieczora, na swój sposób bo nie jestem religijna, wyłączyłam telefon i poszłam spać.

Rano zobaczyłam ogromną liczbę połączeń i wiadomości od ojca Laora. Natychmiast oddzwoniłam, powiedział, że Laor zaginął. Stanęło mi serce, nie mogłam oddychać.

Laor się nie odzywał, gdy rozpoczął się atak?

Około godz. 6.30 dzwonił do ojca, ale on nie odebrał. Zadzwonił więc do jego żony i powiedział, że wraca do domu. O 7:40 napisał, że jest w schronie, żeby nie dzwonić, bo jest bardzo głośno, że wszystko w porządku. To ostatnia wiadomość od mojego syna.

Byłaś tak daleko. Kiedy dotarłaś do Izraela?

– Natychmiast się spakowałam, udało mi się przebukować lot, załapałam się na ostatnie miejsce w samolocie. 8 października już byłam na miejscu. Przez cały lot byłam online, rozpaczliwie czekałam i wyobrażałam sobie wiadomość od Laora: “Mamo, nie panikuj, wszystko ze mną w porządku”. W pewnym momencie zobaczyłam czyjeś zdjęcie ze schronu i rozpoznałam Laora. Patrzył w telefon, może czytał moją lub ojca wiadomość? Obok byli Hersh Goldberg–Polin i Aner Shapira. I to wszystko, co wiedzieliśmy.

Co zastałaś, gdy wylądowałaś w Izraelu?

– Kompletny chaos, państwo zawiodło, pomagały mi setki ludzi. Wyobrażałam sobie, że złapię szczotkę do zębów, wodę i natychmiast pojadę na południe, ratować moje dziecko. Ale to nie było możliwe, armia zamknęła cały teren, nikt nie mógł tam dotrzeć.

Musiałaś czuć straszną bezradność.

– Po dwóch dniach jedna z ocalałych z tego samego schronu osób powiedziała mi, że widziała mojego syna wciąganego do białej furgonetki i wywożonego do Gazy, dlatego myśleliśmy, że jest pośród zakładników, nie został zabity! Ale dostawaliśmy mnóstwo sprzecznych informacji.

Laor z mamą Michal Halev Archiwum prywatne

Ludzie poradzili mi, żebym jako obywatelka USA próbowała wszystkiego, rozmawiała z mediami, błagała o pomoc, zwróciła się do prezydenta Bidena. Nigdy tego nie robiłam, nie oglądam nawet wiadomości, ale zaczęłam to robić. Przez dwa, trzy dni kontaktowałam się z amerykańską ambasadą, udzieliłam mnóstwa wywiadów mediom z całego świata. Nie jadłam i nie spałam przez kilka dni.

Jak dowiedziałaś się, że Laor został zamordowany?

Byłam w Pardes Hana z ojcem Laora i jego rodziną, gdy rozległo się to przerażające pukanie do drzwi. Dwie siostry Laora stały przy drzwiach z dwoma żołnierzami i dwójką pracowników socjalnych, płakały i krzyczały. Dostarczyciele strasznych wieści czekali, aż wszyscy się zbierzemy. Miałam wrażenie, że to trwa godzinami. Zapytali, czy jestem matką Laora, i powiedzieli, że został zamordowany.

Świat się dla mnie skończył.

Powiedzieli wam, co dokładnie się stało, jak Laor zginął?

– Wtedy tego jeszcze nie wiedzieli. Po kilku miesiącach od ataku dostaliśmy wideo, na którym widać Laora i Tamar wchodzących do schronu. Mówią, że ktoś zabrał ich do swojego samochodu i zaczęli uciekać. Samochód został ostrzelany, porzucili go 100 metrów od schronu i zdołali do niego dobiec. Ale dalej nie mieli gdzie uciekać, wszędzie byli palestyńscy terroryści.

Na innym wideo widać, jak ktoś krzyczy, żeby wszyscy się położyli i modlili. Zobaczyłam Laora, który próbował ochronić szyję i głowę, rozpoznałam go po rękach. W tym schronie było dwadzieścia kilka osób. Terroryści wrzucili do niego osiem granatów…

Do tej pory nie wiemy, jakie odniósł obrażenia. Po tygodniu wydano nam ciało. Nie mogę nawet używać tego słowa, „ciało”… Mój brat pojechał go zidentyfikować. Pokazano mu tylko twarz. Wiele razy potem dzwoniłam do brata i pytałam, czy jest pewien, że to był mój syn, czy głowa nie była oddzielona od ciała. Wiedzieliśmy, że terroryści obcinali ludziom głowy. Ponieważ go nie widziałam, jeszcze do dziś czasem myślę, że jednak jest gdzieś w tunelach w Gazie.

Otrzymaliście jakieś jego osobiste rzeczy?

– Tak, dostaliśmy jego telefon, naszyjnik, dokumenty. Ten naszyjnik dostał ode mnie, teraz ja go noszę. Musiałam zdjąć oprawkę kamienia, była pełna krwi, zapachu piekła. Nie mogłam jej doczyścić.

To szalone, ale jedyne co mnie pociesza, to to, że prawdopodobnie zginął od razu, nie będąc świadomym, co nadchodzi, nie cierpiał.

Skremowaliśmy jego ciało. Część prochów zabrałam ze sobą, resztę pochowaliśmy na pustyni, gdzie lubił siadać i oglądać gwiazdy, posadziliśmy na grobie drzewo.

Co pomogło Ci to wszystko przetrwać?

– Ponieważ Laor nie planował wracać do USA, przed tragedią mój mąż i ja sprzedaliśmy dom, kupiliśmy karawan i podróżowaliśmy przez całe Stany. Teraz czułam, że nie chcę już podróżować. Przez kilka miesięcy zostałam w Izraelu, mam tu wspaniałych przyjaciół, dostałam profesjonalną pomoc. Ale nie byłam w stanie tam już mieszkać, nie chciałam też wracać do USA, więc przenieśliśmy się do Grecji. Przyjeżdżam do Izraela tylko na urodziny syna i rocznicę ataku.

W urodziny organizuję charytatywne wydarzenie ku jego pamięci, nazwałam je „Superkanapka Laora” (Laor’s Supersandwich). Robimy jego ulubione kanapki, sprzedajemy i je i przekazujemy pieniądze na pomoc głodującym dzieciom.

Zaangażowałaś się w jakieś inne działania, pomoc rodzinom ofiar?

– Dwa dni po tym, jak dowiedzieliśmy się, ze Laor nie żyje, w trakcie sziwy (siedmiodniowa żałoba po pogrzebie w tradycji żydowskiej – DZ), w połowie października ktoś do nas przyszedł ze zdjęciem rakiety, na której ktoś napisał „In your memory, Laor”. Miała być wystrzelona do Gazy.

Byłam zdruzgotana. Pomyślałam o matce i jej dziecku, którzy mogli zostać zabici tą rakietą. Opublikowałam wideo na moim Instagramie z prośbą o udostępnianie, na którym błagam świat, żeby pomógł zatrzymać ataki na Gazę i pomógł temu regionowi się uzdrowić. Wciąż powtarzałam, żeby słuchać matek, że nie chcę zemsty w moim imieniu. Nie chciałam, żeby, to co się przydarzyło mnie, spotkało kogokolwiek innego.

Niedawno rozmawiałam z Etgarem Keretem, który mówił o tym, jak ból i cierpienie po traumie zamienia się w chęć odwetu w izraelskim społeczeństwie. Jesteś w stanie zrozumieć, że ktoś może chcieć zemsty?

– Mogę to zrozumieć, ale tego nie popieram. Przed tragedią byłam terapeutką, jestem w stanie zrozumieć, skąd bierze się wściekłość, potrzeba odpłacenia za zbrodnie. Sama mogłabym łatwo wpaść w tę pułapkę. Ale ponieważ tak dotkliwie zrozumiałam, czym jest strata ukochanego dziecka, jak dewastujące to doświadczenie, jak nie jestem w stanie się pozbierać po utracie światła mojego życia, postanowiłam, że będę tworzyć lepszą przyszłość, właśnie ze względu nie niego, dzięki niemu, dla niego.

Był moją nadzieją na lepszą przyszłość.

Laor jest trzecią generacją w mojej rodzinie, która płaci życiem za ten konflikt. Mój dziadek zginął w wojnie w 1948 roku, ojciec stracił pierwszą żonę w ataku terrorystycznym na lotnisku w 1972 roku.

Gdyby mój ojciec teraz żył i zobaczył, że jego wnuk zginął z tego samego powodu, umarłby ponownie. Byłam wdzięczna, że nie mógł już być tego świadkiem. Całe życie żyłam w hipisowskiej komunie, będąc przeciwko nienawiści, konfliktowi. Wściekłość, zemsta, niezgoda nie działają.

Wspominałaś, że przed 7 października nie oglądałaś newsów. Czy po śmierci Laora śledziłaś wojnę Izraela z Hamasem?

– Tak i to zdruzgotało mnie jeszcze bardziej. Na początku śledziłam doniesienie dlatego, że przez rok nie wierzyłam, że Laor nie żyje. Wiedziałam to, ale nie wierzyłam. Myślałam, że jednak został porwany, że gdzieś go zobaczę w mediach, w internecie. To, co widziałam, przerażało mnie. Ginęli żołnierze, ginęły dzieci, matki, niewinni ludzie w strefie Gazy. Czułam się całkowicie bezradna. Zorientowałam się, że moje rozpaczliwe apele nie mają żadnej mocy, żeby przeciwdziałać szerzeniu śmierci, nikt mnie nie słucha.

Uznałam, że jedyne co mogę zrobić, to pomagać innym matkom zakładników. Dołączyłam do izraelsko – palestyńskiego forum „Krąg rodziców”, to rodziny w żałobie. Zaproszono mnie do Izraela na obchody Dnia Pamięci w zeszłym roku, przemawiałam na wspólnej ceremonii. Znów zaczęłam udzielać się w mediach, mówić, gdzie tylko mogłam.

Ktoś zapytał mnie, czy zgodziłabym się na uwolnienie mordercy mojego syna, gdyby to pomogło odzyskać któregoś z zakładników. Odpowiedziałam, że tak.

Chcę pomagać ludziom w procesie zdrowienia, w szukaniu innej drogi, musi być jakieś inne wyjście niż wojna!

Słyszy się czasem od Izraelczyków żal i pretensje, że nikt w Gazie nie ma współczucia dla zakładników. Nie ma oficjalnych lub choćby prywatnych głosów w sieciach społecznościowych za ich uwolnieniem, że nikt ze Strefy Gazy nigdy nie pomógł w dotarciu do nich. Czy mając kontakt z drugą stroną, odczułaś współczucie?

– Czułam ogromne współczucie ze strony matek. Trzeba pamiętać, że Palestyńczycy są w tragicznej sytuacji. Głodują, są przesiedlani, bombardowani, ciągle boją się o życie swoje i bliskich. Raz odbywało się spotkanie z matkami ze Strefy Gazy na zoomie. Rozmawiałyśmy, było dużo miłości między nami.

W pewnym momencie jedna z Palestynek powiedziała, że jest bombardowanie i musi iść, bo nie wie, gdzie jest jej syn. Kontynuowałyśmy spotkanie, a ja myślałam o tym, że ona jest w tej samej sytuacji, w której ja byłam, gdy szukałam mojego syna.

Widzę i rozumiem wściekłość po obu stronach, ale musimy znaleźć inne wyjście, zapobiegać temu, żeby tak straszne rzeczy nie wydarzyły się znowu. Ja też czuję gniew, ale nie robię z tego ideologii, nie uważam, że trzeba zabić tych, którzy mnie skrzywdzili.

Niedawno pokazano zdjęcie mordercy, który wrzucił granat do tego schronu, w którym był mój syn z informacją, że został zabity.

Co wtedy pomyślałaś?

– Ludzie się cieszyli, ale ja nie mogłam. Wolałabym, żeby został uwięziony niż zabity. Chciałabym, żeby żył i zrozumiał, co zrobił, i tego żałował.

Uważasz, że to byłoby możliwe? Widzieliśmy mnóstwo relacji z masakry w internecie, które wrzucali sami terroryści. Byli z siebie dumni, świętowali. Na jednym z filmów Palestyńczyk dzwoni do ojca i chwali się, że zgwałcił i zabił dwie Izraelki, a ojciec go chwali, cieszy się.

– Tak, byli dumni, ale nie wiem nic o tym konkretnym człowieku, nie wiem, jak by się zachował, co by czuł.

Mówiłaś, że przed 7 października 2023 roku pracowałaś jako terapeutka. Robisz to dalej? Jesteś w stanie zajmować się cierpieniem innych?

– Nie, ledwo jestem w stanie zająć się sobą, jestem rozbitą osobą. Przez dwa lata były tygodnie, miesiące, kiedy nic nie byłam w stanie robić. Może w przyszłości do tego wrócę.

Musi być ci niesamowicie ciężko być tu, w Izraelu, znów z powodu drugiej rocznicy ataku Hamasu. Ale tym razem jest – po raz pierwszy od dwóch lat – nadzieja na zakończenie wojny, powrót zakładników i pokój. Co czujesz?

– Po tym, jak przemawiałam na demonstracji w ostatnią sobotę przed rocznicą, błagałam polityków z całego świata o pomoc w zakończeniu wojny, podeszła do mnie kobieta i powiedziała, że domyśla się, że żaden przedstawiciel rządu, żaden polityk nigdy nie wyraził swojego żalu, nie przeprosił mnie za to, co mnie spotkało. Powiedziała, że ona przeprasza mnie w ich imieniu.

Przez tę straszną sytuację, która się ciągnie od dwóch lat, ludzie tacy jak ja, którzy kogoś stracili, starają się pomagać tym, którzy nadal mają nadzieję na powrót bliskich z tuneli Hamasu. Nie było nawet czasu, żeby zacząć wracać do zdrowia, rany są cały czas otwarte, a cała energia idzie na to, by uratować tych, których jeszcze można. Czasem czuję się z tego powodu pominięta, ale to rozumiem, mam wsparcie, ale jest mnóstwo ludzi, którzy tego wsparcia nie dostają, bo nie ma już na to przestrzeni.

W dniu, gdy dowiedziałam się o śmierci Laora, upadłam na ziemię, pod drzewem. Jedyną rzeczą, która pozwoliła mi wtedy się podnieść, było to, że obiecałam mu, mojemu jedynemu dziecku, że zrobię coś wielkiego, pięknego i dobrego w jego imieniu.

To pomaga mi wstawać z łóżka, szukać możliwości spełnienia tej obietnicy. Niedawno pojechałam do Berlina na panel, w którym brali udział Izraelczycy i Palestyńczycy, którzy ucierpieli przez tę wojnę, słuchali nas głównie Niemcy.

Jaka była tam atmosfera?

– Było to bardzo, bardzo ważne i wzruszające, bo oni bali się mnie, a ja bałam się ich. Wieczór wcześniej zorganizowano dla nas kolację, dzieliliśmy taksówki, rozmawialiśmy.

Na początku słyszałam ciągle: “Dlaczego czegoś nie zrobicie? Dlaczego nie powstrzymacie swojego rządu? Dlaczego nam to robicie?” Odpowiadałam: “To nie ja wam to robię! Jestem tu, bo myślę, że musimy rozmawiać, widzieć i robić, co tylko możemy, żeby tragedie się nie powtarzały bez końca”.

Opowiedziałam im, że należę do ruchu, który nawołuje do pokoju. Palestyńczycy powiedzieli, że nigdy nie spotkali nikogo podobnego do mnie z Izraela. Spotkali żołnierzy, ludzi, którzy chcą ich skrzywdzić, którzy krzyczą, że powinni zostać zabici.

To jest skrajnie tragiczna sytuacja, kompletny brak komunikacji między Palestyńczykami i Izraelczykami. Nawet pomiędzy Izraelczykami a izraelskimi Arabami, żyjącymi wspólnie w Izraelu, jest bardzo duży dystans.

– Tak, chodzi o ogólnie przyjętą narrację. Izraelczycy nie są postrzegani przez Palestyńczyków jako ludzie, są potworami. Izraelczycy tak samo widzą Palestyńczyków. Tak zostajemy wychowani. To dla mnie największy szok, że wychowałam syna tak, by kochał, a nie nienawidził. Nazywałam go „wrażliwym gigantem”, z powodu jego wzrostu. Zawsze pomagał innym, był lubiany i kochany, ludzie czuli że mogą przy nim być sobą i są bezpieczni. Uwielbiał ludzi, nieważne skąd pochodzili.

Uderzyło mnie, że to nie wystarczyło, żeby go ocalić, że to nie był sposób, w który mogłam zmienić świat, choć bardzo w to wierzyłam. To za mało. Dlatego wychodzę z mojej bezpiecznej muszli raz za razem – bo  był tak piękną duszą i bo mu to obiecałam.

Czy czasem o nim śnisz?

– Oczywiście, jeśli nie przychodzi do mnie we śnie przez kilka nocy, czuję się zagubiona. Nie mogę oddychać.

Wspominałaś, że modliłaś się za syna przed 7 października. Robisz to nadal?

– Nie jestem religijna, modlę się na swój sposób. Czuję duchową wieź z synem. Wierzę, że on gdzieś tu jest. Inaczej bym umarła.


Redagowała Ludmiła Anannikova


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Hamas hands over the bodies of two more Israeli hostages

Hamas hands over the bodies of two more Israeli hostages

Joshua Marks


The terror group returned the bodies of Inbar Hayman and Sgt. Maj. Muhammad Al‑Atresh, leaving 19 bodies still to be returned.

People and Israeli security forces pay their respects as the convoy carrying the bodies of hostages arrive at the Abu Kabir Forensic Institute in Tel Aviv, on Oct. 16, 2025. Photo by Yonatan Sindel/Flash90.

Hamas transferred to Israel the bodies of two more hostages on Wednesday night, leaving 19 still in Gaza.

Inbar Hayman and Sgt. Maj. Muhammad Al-Atresh were identified through forensic analysis of remains, the Israel Defense Forces announced Thursday morning.

Hayman, 27, was the last female hostage still in Gaza. She was murdered at the Nova music festival on Oct. 7, 2023, and her body was taken to Gaza, according to IDF intelligence. Her death was pronounced on Dec. 15, 2023. She leaves behind parents and a brother. 

Al-Atresh, from the Bedouin Negev village of Sa’wa, was a tracker in the IDF’s Northern Gaza Brigade. He was killed in combat on the morning of the massacre and his body taken to the Strip. He was 39 at the time of his death, which was pronounced on June 24, 2024. He leaves behind parents, siblings, two wives and 13 children.

The Hostages and Missing Families Forum paid tribute to the two slain hostages, writing on X that Hayman was a writer and artist who “brought her trademark energy and generosity to the Nova Festival, where she came to help others as a volunteer.” Al-Atresh was a “serious man who always took care of his entire family. Muhammad loved raising horses and dreamed of establishing a horse farm and a livestock area with sheep and goats.”

Israeli Defense Minister Israel Katz expressed sympathies to the families of Hayman and Al-Atresh in a Thursday morning X post, calling them heroes. He recalled hearing about Hayman’s talent in graffiti art from her family and her military service as a commander in the IDF’s Caracal Battalion.

“Ibrahim and Salem, Muhammad’s father and brother, accompanied me on numerous occasions, both in Israel and abroad, in meetings with world leaders to share Muhammad’s story,” Katz wrote. “In one of those meetings with the Belgian Foreign Minister at Kibbutz Nir Oz, Salem asked her to act to help free the hostages, and in a noble manner, he requested that she prioritize the release of the female hostages—at a time when he did not yet know that his brother had fallen.” 

Hamas is required to return all of the remaining hostages it and other Palestinian terrorist factions hold in Gaza as part of a U.S.-brokered ceasefire agreement.

The Israeli Prime Minister’s Office emphasized in a statement released on Thursday morning that Jerusalem “will not compromise” on Hamas’s obligation under the agreement to return all of the remains and “will spare no effort until we return all of the fallen hostages, every last one of them.”

Wednesday’s release followed an Arab media report earlier in the day that five bodies were expected to be redeemed, despite estimates in Israel that only two would be handed over. Hamas returned three bodies on Wednesday night, along with the remains of a Gazan man.

Four bodies were released on Tuesday. The bodies began to be released after all 20 live hostages were freed after the ceasefire went into effect on Oct. 10.

U.S. President Donald Trump said on Wednesday at the White House that “they are looking for them, absolutely” in response to a reporter’s question about the pace of the returns, calling it a “gruesome process.”

“They are digging … there are areas where they are digging and they are finding a lot of bodies, then they have to separate the bodies. You wouldn’t believe this, and some of those bodies have been there a long time and some of them are under rubble. They remove rubble. But there are graves and some are in tunnels, that died in tunnels that are way down under the earth, and the tunnels are like 3 feet high … they lived like this for a long period of time,” he said, adding, “It’s a horrible atrocity.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israel faces diplomatic divide in Latin America 


Israel faces diplomatic divide in Latin America

Shimon Sherman


“When it comes to Israel’s relations with Latin American countries, it mostly depends on who’s in power.”

Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu and Paraguayan President Santiago Peña inaugurate the embassy of Paraguay in Jerusalem on Dec. 12, 2024. Credit: Amos Ben-Gershom/GPO.

Colombia’s cancellation of its free-trade agreement with Israel and the expulsion of the remaining Israeli diplomats have become the latest signal of a broader diplomatic shift sweeping Latin America. The move, officially framed as a response to the interception of a Gaza-bound flotilla carrying Colombian citizens, extends a pattern of distancing that began soon after the Gaza war erupted last year. 

Across the continent, governments have moved in sharply divergent directions. Left-leaning administrations in Brazil, Chile, Bolivia and Colombia have hardened their criticism of Israeli policy, recalling ambassadors and suspending cooperation in defense and trade. Others, most notably Argentina and Paraguay, have taken the opposite path, deepening partnerships, opening or relocating embassies in Jerusalem, and emphasizing technological and agricultural collaboration. What once was a region of cautious neutrality has, within two years, split into two discernible camps. 

The Colombian announcement did not cause that division, but underscored its long-term implications. A series of steps, diplomatic recalls, trade freezes and symbolic gestures has transformed Latin America from a secondary theater of Israeli foreign policy into a polarized hotbed of diplomatic threats. 

Before the Gaza war, Israel’s relations with Latin America were defined by a mix of strategic cooperation and political restraint. Professor Raanan Rein, a historian of modern Spain and modern Latin America at the University of Florida and former Vice President of Tel Aviv University, noted that “Israel has had very strong ties with most Latin American countries. In fact, the UN vote to establish Israel largely passed because of the support of most Latin American countries. Over the years, the relationship became more important and more substantial.”

The region served as an important market for Israeli defense exports and technology, while Latin states benefited from Israeli agricultural innovation, irrigation systems and intelligence training. Countries such as Colombia and Brazil were among Israel’s most consistent security partners. Bogotá’s purchase of Israeli Kfir fighter jets and counter-insurgency technologies reflected decades of military exchange, while Brazilian firms cooperated on water conservation, cybersecurity and precision agriculture. 

Mauricio Dimant, Research Fellow of Latin American Studies at Hebrew University, noted that “after democratization in the 1980s, poverty became the central challenge in Latin America. For many countries, leaders saw technology as the way out, and Israel as proof that innovation can overcome limitations. They saw Israel as a positive example to imitate.” This network of trade and defense links gave Israel a quiet but enduring foothold in the hemisphere. 

Diplomatically, most Latin American governments maintained what was often described as a “balanced” line. They endorsed a two-state solution and expressed solidarity with Palestinian aspirations, yet generally avoided public confrontation with Israel. Even under left-leaning administrations, cooperation in areas like counter-terrorism, border security and innovation continued. The tone of Latin foreign ministries was pragmatic, recognizing Israel as a valuable partner without allowing Middle Eastern politics to dominate bilateral agendas. 

There were, however, periodic strains. Condemnations of building in Judea and Samaria, and disputes over U.N. resolutions, occasionally generated tension, but these rarely escalated to diplomatic breaks. Most states preferred to register symbolic protest through votes or statements while keeping commercial and security channels intact. By the eve of the Gaza war, Israel’s Latin American posture rested on that pragmatic equilibrium: strong economic integration and operational cooperation, offset by rhetorical criticism that seldom translated into policy. 

Dimant explained that historically, Latin American countries have determined their Middle East foreign policy through their relations with Washington. According to Dimant, governments that were on good footing with the United States have traditionally mirrored that positive relation with regard to Israel. “Latin American countries usually shape their policy toward Israel through their policy toward the United States. The U.S. position sets the framework, and within that, they decide how close or distant to be with Jerusalem,” he told JNS. 

However, the outbreak of the Gaza war in late 2023 set off a cascade of diplomatic reactions across Latin America that quickly reshaped Israel’s position in the region. Within weeks, several governments took unprecedented steps, turning long-standing criticism into concrete action. Bolivia became the first to sever relations outright, announcing in October 2023 that it was cutting all diplomatic ties and suspending security cooperation. Chile, Colombia and Honduras soon followed with the recall of their ambassadors and the downgrading of official representation. Across the hemisphere, foreign ministries issued statements condemning Israeli operations in Gaza and calling for international investigations. Multiple states backed legal initiatives at the International Court of Justice and the International Criminal Court, framing the conflict as a matter of global accountability rather than regional diplomacy. 

By early 2024, these actions had begun to cohere into a regional pattern. Left-leaning administrations increasingly linked their Middle East positions to domestic narratives centered on anti-imperialism, anti-westernism, socialist economic policy and a rejection of long-standing U.S. hegemony in the region. Dimant explained that the Gaza conflict became a political shorthand that allowed leaders in Brasília, Santiago, La Paz and Bogotá to project what they called “moral leadership” beyond their borders. “For many left-wing governments, attacking Israel plays well at home,” Dimant observed. “It connects them to the language of anti-imperialism and shows their base they’re on the ‘right side’ of global issues,” he observed. 

Emmanuel Navon, a scholar of international relations at Tel Aviv University and a senior fellow at the Jerusalem Institute for Strategy and Security (JISS), added to this assessment, explaining that the primary motivating factor for the anti-Israel stance was ideological.

“It’s emotional and ideological; they have a very strong anti-U.S. position, and anything that’s aligned with the U.S. is automatically evil. They think in black and white, and for them, Israel clearly falls on the side of the black. It’s not a question of interest, just of ideology,” Navon told JNS. “The left in Latin America is generally very anti-U.S., anti-Western, and anti-capitalist. On an ideological level puts them on the anti-Israel side as well,” he added. 

Navon pointed out that in addition to the ideological motivator, economic incentives had also shifted, creating a perfect storm of anti-Israeli sentiment. “There were some economic incentives for these countries to seek a good relationship with Israel, but overall, the anti-Israel axis has been putting a lot more money into these countries. Hezbollah has a significant economic empire in South America. Iran has also historically put a lot of money into these countries. Most importantly, China has had massive investments in this part of the world in recent years,” Navon explained. “Compared to all of these influences, the economic benefit of aligning with Israel simply disappeared,” he said. 

As all these factors came together, certain countries in Latin America consolidated into a significant anti-Israel diplomatic bloc. In the region’s largest economy, Brazil, President Luiz Inácio Lula da Silva described Israel’s campaign in Gaza as “a genocide against innocent women and children,” remarks that prompted Israel to recall its ambassador and formally protest to Brasília. Rein explained that in addition to ideological motivators, Brazil’s anti-Israel stance is also driven by political ambition. “Brazil has sought to establish itself as a political leader in the so-called third world, which influences it to align itself with many countries that are naturally predisposed to an anti-Israel position. This is a major driver in Brazilian foreign policy in the Middle East,” Rein told JNS. 

Meanwhile, Chile’s President Gabriel Boric, long vocal on Middle East issues, called the conflict “an unacceptable brutality that demands accountability,” pairing that statement with the withdrawal of Chile’s military attachés from Tel Aviv. Rein explained that Chile’s antagonism towards Israel is likely driven by an additional demographic factor. “In Chile, there’s a very large Palestinian diaspora community, which obviously drives the government to take a much more anti-Israel stance,” he said. 

Colombia’s Gustavo Petro struck an even harder tone, declaring that “no trade is possible with those who massacre a people” as he announced the cancellation of his country’s free-trade agreement. “In Brazil, Chile, and Colombia,” said Dimant, “the left sees the Palestinian struggle as part of the same story as colonialism. It’s not just foreign policy or political interests, it’s political identity.” 

Colombia’s rupture with Israel in late 2025 offered a concentrated view of how the regional backlash against Jerusalem moved from diplomatic protest to formal disengagement on the back of ideological grievance. The decision to cancel the free-trade agreement and expel Israeli diplomats was framed domestically as an act of “moral consistency” rather than economic calculation. While the measure carried procedural hurdles, requiring congressional approval and a six-month termination period, it was presented by Petro as a statement of national principle, signaling that trade considerations would not override solidarity with Gaza. In practice, the move added little material pressure on Israel: bilateral commerce had already slowed, and most defense programs were dormant. Its significance lay in the message it sent to the Colombian electorate and other left-leaning governments.

On the other side of the spectrum, a smaller group of leaders has turned open support for Israel into a defining feature of their foreign policy. Argentina’s President Javier Milei pledged “unconditional solidarity with Israel as a natural ally of the free world,” and launched the Isaac Accords initiative to formalize cooperation among pro-Israel governments in the region. Paraguay’s President Santiago Peña, who reopened his embassy in Jerusalem in 2024, framed the move as “a reaffirmation of friendship and shared faith.” Even Uruguay’s Luis Lacalle Pou, while maintaining a more neutral posture, emphasized that his country sought “dialogue and coexistence, not rupture.” 

Navon explained that the diplomatic situation in Latin America can be very dynamic for Israel. “When it comes to Israel’s relations with Latin American countries, it mostly depends on who’s in power. These countries do not have an established pro or anti position. It generally shifts from one government to another,” he explained. Dimant agreed with this assessment, saying, “It’s not the people, it’s the governments. Public opinion in Latin America isn’t necessarily anti-Israel; the vast majority of people really don’t care about these issues. The changes come from whoever holds power,” he noted. 

In Brazil, for example, the government’s confrontational posture has faced resistance from segments of the opposition that favor a return to pragmatic engagement. Former president Jair Bolsonaro, now leading Brazil’s conservative bloc, praised Israel throughout his tenure and reiterated in 2024 that “Brazil owes its democracy to Judeo-Christian values and must not abandon Israel.” Similar voices remain active in Chile, where right-leaning figures such as José Antonio Kast criticized President Gabriel Boric’s decision to withdraw defense attachés, calling it “a symbolic gesture that damages Chile’s credibility.” Even in Colombia, where the rupture has been sharpest, opposition lawmakers have argued that canceling the trade agreement undermines national interests. Senator María Fernanda Cabal described the move as “a populist overreach that weakens Colombia’s global standing.” 

Rein emphasized that there is a wide gap between government policy and popular sentiment in Latin America. “One has to distinguish between the position of one government or another in a particular country and the attitude of the general population toward the state of Israel,” he said. “Most Latin Americans are not particularly interested in the Middle East. It’s very far away and it has very little impact on their lives. However, the governments do have an interest in playing a role on the international scene and establishing their importance in foreign policy,” he added.

However, Navon also observed that for some countries, the anti-Israel agenda was likely to be a long-term fixture of their foreign policy. “Most of these countries will shift back and forth when Israel’s policy depends on the government. Some countries, like Chile and Venezuela, are more entrenched. Chile has a very large Palestinian community, Venezuela is an anti-U.S. dictatorship, with the regime not going anywhere in the near future, so those countries are pretty established in the anti-Israel camp. With everyone else, it depends on the ideological background of the government,” he explained.


Shimon Sherman is a columnist covering global security, Middle Eastern affairs, and geopolitical developments. His reporting provides in-depth analysis on topics such as the resurgence of ISIS, Iran’s nuclear ambitions, judicial reforms in Israel, and the evolving landscape of militant groups in Syria and Iraq. With a focus on investigative journalism and expert interviews, his work offers critical insights into the most pressing issues shaping international relations and security.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com