Archive | January 2026

Amnesty w końcu uznała ofiary izraelskie, a media odwróciły wzrok


Amnesty w końcu uznała ofiary izraelskie, a media odwróciły wzrok

Sharon Lev


  • Ponad dwa lata po masakrze z 7 października i po bezpodstawnym oskarżeniu Izraela o ludobójstwo, Amnesty International opublikowała raport na temat zbrodni Hamasu: morderstw, brania zakładników i przemocy seksualnej, do których doszło tamtego dnia.
  • Amnesty celowo opóźniła publikację raportu, obawiając się, że uznanie zbrodni popełnionych na Izraelczykach mogłoby wpłynąć na międzynarodową opinię o Izraelu.
  • Główne media, które wcześniej szeroko nagłaśniały oskarżenie o ludobójstwo, niemal całkowicie zignorowały spóźniony raport o izraelskich ofiarach, odsłaniając tym samym schemat wybiórczego informowania, który zniekształca obraz wojny.

Dwa lata. Tyle czasu potrzebowała Amnesty International — jedna z rzekomo czołowych organizacji praw człowieka na świecie — by formalnie uznać w raporcie, że 7 października 2023 roku Hamas popełnił potworne zbrodnie przeciwko narodowi żydowskiemu i państwu Izrael.

To są fakty, których Żydzi nie potrzebowali, by zostały odkryte przez Amnesty. Masowe morderstwa, przemoc seksualna, branie zakładników i brutalność były dokumentowane na bieżąco. Dowody istniały. Istniały świadectwa. Zbrodnie były niepodważalne i powinny zostać natychmiast nagłośnione przez każdą organizację, która twierdzi, że broni praw człowieka.

Zamiast tego Amnesty obrała inną drogę. Od samego początku przedstawiała Izrael jako głównego agresora, jednocześnie marginalizując, umniejszając lub odwlekając uznanie zbrodni popełnionych na Izraelczykach.

Co gorsza, zaledwie rok po masakrze Amnesty opublikowała raport, w którym oskarżyła Izrael o ludobójstwo. Aby dojść do takiego wniosku, organizacja naciągnęła i wypaczyła definicję ludobójstwa, jednocześnie ostentacyjnie unikając poważnego rozliczenia się z tym, ilu terrorystów Hamasu zginęło w trakcie walk. Efektem nie był rzetelny raport o prawach człowieka, lecz dokument skrojony pod z góry założoną narrację.

Dla Amnesty International dowody miały mniejsze znaczenie niż utrzymanie fałszywej narracji o ludobójstwie. Gdy pojawiły się niepodważalne dowody na zbrodnie przeciwko ludzkości popełnione 7 października, organizacja wybrała milczenie. Powód był oczywisty: uznanie tych zbrodni naruszyłoby starannie skonstruowaną narrację mającą na celu odebranie Izraelowi współczucia ze strony społeczności międzynarodowej.

Raport opisujący zbrodnie Hamasu miał pierwotnie zostać opublikowany we wrześniu 2025 roku. Jego publikację opóźniono z powodu sprzeciwu wewnątrz samej Amnesty, gdzie – według doniesień – krytycy argumentowali, że nawet spóźnione uznanie zbrodni Hamasu mogłoby przynieść Izraelowi korzyść w opinii publicznej, zwłaszcza w kontekście trwających negocjacji dotyczących zawieszenia broni.

Amnesty International przedstawia się jako bezstronna organizacja humanitarna, której misją jest obrona wszystkich ofiar naruszeń praw człowieka. Tymczasem ten przypadek ujawnia, że wewnętrzne gry polityczne przeważyły nad tą misją. Ofiary izraelskie zostały uznane dopiero wtedy, gdy można to było odpowiednio zaplanować i skontrolować, by nie zakłócić preferowanej narracji. Taka wybiórcza kalkulacja moralna jeszcze bardziej podważa już i tak wątpliwą wiarygodność i deklarowaną bezstronność organizacji.

Nawet mimo opóźnienia, sam fakt, że znacząca organizacja praw człowieka w końcu udokumentowała zbrodnie popełnione na Izraelczykach, powinien był sam w sobie stać się ważną wiadomością.

Tymczasem wiele z tych samych mediów, które z zapałem nagłaśniały głęboko wadliwy raport Amnesty o ludobójstwie rzekomo popełnionym przez Izrael, pozostało w zdumiewającym milczeniu wobec raportu dokumentującego zbrodnie przeciwko ludzkości popełnione na Izraelczykach 7 października. Ten kontrast jest trudny do zignorowania – i mówi wiele o tym, które ofiary są uznawane za godne uwagi, a które nie.

Główne redakcje, w tym CNN, BBC, The Washington Post i Associated Press, nie odnotowały nowego raportu Amnesty International, mimo że rok wcześniej natychmiastowo nagłośniły jej oskarżenie Izraela o ludobójstwo. Ta dysproporcja ujawnia, jak wybiórczo te media korzystają z materiałów tej samej organizacji – promując te treści, które wpisują się w preferowaną narrację i ignorując te, które ją komplikują.

Gdyby media, które tak chętnie promowały wadliwy raport o ludobójstwie, trzymały się podstawowych standardów dziennikarstwa, poddałyby go rygorystycznej analizie i wytknęłyby nadużycia definicji ludobójstwa. W minimalnym zakresie powinny również poinformować o dokumentacji dotyczącej izraelskich ofiar. Ich odmowa zrobienia tego opowiada niepokojącą historię – taką, w której decyzje redakcyjne decydują nie tylko o tym, jakie historie są opowiadane, ale także o tym, które ofiary w ogóle mogą istnieć.

Gdy organizacje praw człowieka i redakcje zaczynają decydować, czyje cierpienie zasługuje na uznanie – i kiedy to uznanie jest udzielane tylko wtedy, gdy jest politycznie wygodne – są nieuczciwe nie tylko w kwestii jednego raportu. Niszczą zaufanie publiczne, wyjaławiają zasady, których rzekomo bronią, i zamieniają język praw człowieka w narzędzie wybiórczego wymazywania.


Link do oryginału: https://honestreporting.com/amnesty-finally-acknowledged-israeli-victims-and-the-media-looked-away/?utm_source=substack&;utm_medium=email

Honest Reporting, 16 grudnia 2025


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israel emerged from war ‘stronger than ever,’ Netanyahu says at JNS event in Florida


Israel emerged from war ‘stronger than ever,’ Netanyahu says at JNS event in Florida

JNS Staff


“Members of the Jewish community of the United States, the last thing you should do before antisemitic attacks,” the Israeli prime minister said, “is lower your head and seek cover.”

Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu at a reception as part of a JNS event, in which he addressed hundreds of people in Surfside, Fla., Dec. 31, 2025. Photo by Andrew Bernard.

More than two years after Hamas attacked the Jewish state on Oct. 7, “Israel has come out of this war stronger than ever before,” Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu told attendees of a JNS event in Surfside, Fla., which drew hundreds of people on New Year’s Eve.

“Stronger than ever before economically. What does strong mean? Well, we just signed a $37 billion gas deal,” Netanyahu said at the Shul of Bal Harbour, a Chabad congregation. “That’s strong. We just had Nvidia—they decided to have a massive investment in Israel, and we welcome it.”

The Israeli premier told attendees that the Jewish state made alliances and peace with strong countries.

“We have opened up opportunities for peace that have never existed before. In the first term of President Trump’s office, we did the Abraham Accords that brought four historic peace accords with four Arab states,” he said. “We’re committed to do more.”

“It’s peace through strength,” he said. “It’s prosperity through strength.”

Netanyahu spoke for about 15 minutes at the hour-long event. Sens. Ashley Moody (R-Fla.) and Bernie Moreno (R-Ohio) and Jay Collins, the Florida lieutenant governor, spoke after the prime minister. Alex Traiman, the CEO of JNS, was one of the speakers who introduced the prime minister.

Danny Danon, Israeli ambassador to the United Nations in New York, and Ofir Akunis, consul general of Israel in New York, also attended, as did Yechiel Leiter, Israeli ambassador to the United States, and Reps. Randy Fine (R-Fla.) and Carlos Giménez (R-Fla.).

Leo Terrell, who leads the U.S. Justice Department’s task force on Jew-hatred, and Yehuda Kaploun, a rabbi whom the U.S. Senate recently confirmed as the U.S. special envoy to monitor and combat antisemitism, also attended.

Netanyahu told the audience that it is important to be firm in the face of Jew-hatred.

“I say to you, members of the Jewish community of the United States, the last thing you should do before antisemitic attacks, as they attack you—the last thing you should do is lower your head and seek cover,” he said. “That’s not what you should do. You should stand up and be counted. You should fight back.”

The prime minister said that Jews ought to attack their attackers.

“You should delegitimize your delegitimizers,” he said. “Nobody will fight for you more than you fight for yourself.”

“When Israel is strong, others want to partner with us. You stand up and be counted, and you will see the difference,” he said. “Don’t be afraid.”

“Don’t cower. Don’t lower your head,” he added. “Speak up. Stand up. Fight back. That’s the important thing: fight, fight, fight. And then shall win, win, win with God’s help.”

The event drew intense security, with helicopters, police boats, Miami-Dade police officers and the U.S. Secret Service protecting attendees.

Netanyahu told the audience that the tragedy of Jewish history is being “exiled from our land.”

“We lost strength, unity and resolve, and the consequences were horrific,” he said. “We were expelled from land to land, we suffered pogroms, we suffered massacres, culminating in the greatest massacre of them all—the Holocaust, in which a third of our people were lost.”

“I say to the entire world: Never again,” he said. “Never again was last year, in which we demonstrated to the would-be destroyers of Israel, we shall destroy you. You shall not destroy us.”

“Never again is next year and never again is forever,” he said. 

Netanyahu also addressed the body of the last remaining hostage in Gaza, Ran Gvili.

“We shall return him and we’re working on it right now,” the prime minister said. “He shall be back. The first one in, last one out, but he’ll be back.”

Netanyahu told attendees that on the second day of the war, he said that Israel would change the face of the Middle East.

“It was the bravery of our soldiers, the resolute stance of our people and the correct decisions that we took in the government that changed the face of battle and changed the face of the Middle East,” he said.

He also cited the “friendship of the United States and the support of a president like no other: President Donald J. Trump.”

“I appreciated the fact that at the beginning stages of the war President Biden came to us well. But President Trump has been unflinching, consistent. He never wavers,” Netanyahu said. “His gut, his heart—we don’t say ‘gut,’ we say his kishkes—his instinctive support for the State of Israel, his understanding of what is right and what is just.”

“That’s been there from day one, and we have shown what happens when the president of the United States and the prime minister of Israel have no daylight between them: Wonderful things. Wondrous things can happen,” he said.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Venezuela’s Interim Leader: US Capture of Maduro Has ‘Zionist Undertones’


Venezuela’s Interim Leader: US Capture of Maduro Has ‘Zionist Undertones’

Ailin Vilches Arguello


Vice President Delcy Rodriguez attends her swearing in ceremony as Venezuela’s interim president at the National Assembly, after the US launched a strike on the country and captured President Nicolas Maduro and his wife Cilia Flores, in Caracas, Venezuela, Jan. 5, 2026. Photo: REUTERS/Leonardo Fernandez Viloria

Venezuela’s interim leader appeared to accuse Israel or Jewry more broadly of being behind a US military operation that struck state infrastructure and captured Venezuelan President Nicolás Maduro and First Lady Cilia Flores, echoing a familiar pattern of invoking antisemitic tropes during periods of domestic instability.

“Governments around the world are simply shocked that the Bolivarian Republic of Venezuela is the victim and target of an attack of this nature, which undoubtedly has Zionist undertones,” Vice President and Oil Minister Delcy Rodríguez said in a televised speech on Sunday. “It is truly shameful.”

Rodríguez, 56, was formally sworn in on Monday as the country’s interim president. She demanded the “immediate release” of Maduro and his wife following their capture by US military forces on Saturday, arguing that the arrests were made under false pretenses as part of a broader effort to impose regime change and seize the country’s natural resources.

Maduro and his wife were flown to New York City, where they appeared in federal court on Monday facing drug-trafficking and other criminal charges. Both pleaded not guilty, and the next court date was set for March 17.

Maduro, who is accused of overseeing a cocaine-trafficking network that partnered with several violent groups in Latin America, faces criminal counts for narco-terrorism, cocaine importation conspiracy, and possession of machine guns and destructive devices.

Amid long-standing tensions between Israel and Venezuela, Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu welcomed Maduro’s ouster and praised US President Donald Trump over the operation.

“Congratulations, President [Trump] for your bold and historic leadership on behalf of freedom and justice,” the Israeli leader wrote in a post on X. “I salute your decisive resolve and the brilliant action of your brave soldiers.”

Israeli Foreign Minister Gideon Saar also praised the US operation, saying, “Israel stands alongside the freedom-loving Venezuelan people, who have suffered under Maduro’s illegal tyranny.”

Rodríguez’s remarks echoed a long history of antisemitic statements by Maduro and other Venezuelan officials, who have consistently taken a strong anti-Israel stance. 

Maduro has previously claimed that “Zionists” were facilitating Venezuela’s takeover as the United States intensified its recent military campaign targeting drug trafficking and “narco-terrorist” networks near the country.

“There are those who want to hand this country over to the devils — you know who, right? The far-right Zionists want to hand this country over to the devils,” Maduro said during a televised speech in November.

In 2024, Maduro also blamed “international Zionism” for the large-scale anti-government protests that erupted across the country following the presidential elections, in which he claimed victory amid widespread claims of fraud.

The Venezuelan leader has a long history of antisemitic rhetoric, falsely claiming that Netanyahu isn’t an “authentic Jew,” accusing Israel of seeking to dominate Central Asia and the Middle East and to control the US, and repeatedly praising Hamas and other terrorist groups as “freedom fighters.”

Hamas has strongly condemned the US operation in Venezuela, calling it a “grave violation of international law” and an “assault on the sovereignty of an independent state.”

“This aggression represents a continuation of America’s unjust policies and interference, which are driven by its imperial ambitions,” the Palestinian terrorist group said in a statement on Saturday.

“Such US policies have plunged several nations into conflicts posing a direct threat to international peace and security,” the statement read. 

Venezuela cut diplomatic ties with Israel in 2009 under then-President Hugo Chávez, and the two countries have had no formal relations since then.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


„Historyk nie powinien nigdy nikogo osądzać” – sylwetka prof. Andrzeja Paczkowskiego

Andrzej Paczkowski / Źródło: Andrzej Rybczyński/PAP


„Historyk nie powinien nigdy nikogo osądzać” – sylwetka prof. Andrzeja Paczkowskiego

ksi/ sdd/


Historyk specjalizujący się w badaniach nad prasą i historią ruchu ludowego w Polsce oraz jej najnowszymi dziejami politycznymi, działacz opozycji demokratycznej w okresie PRL, członek Kolegium IPN, a prywatnie miłośnik gór – taki był zmarły w sobotę prof. Andrzej Paczkowski.

– Historyk nie powinien nigdy nikogo osądzać. Powinien opisywać sytuację i z tego opisu powinno wynikać, jaka dana osoba była w rzeczywistości. Powinien unikać jednoznacznych określeń, bo historyk nie jest sędzią. Powinien także przyjmować zasadę niewinności i nie zakładać z góry, że ktoś jest zły. To, że ktoś źle robił, nie znaczy, że był złym człowiekiem – powiedział w 2004 r. w rozmowie z PAP.

Zwrócił uwagę, że weryfikacja prawdy „musi być zawsze na poziomie dokumentów”. Swoją pamięć o wydarzeniach, które opisuje, uważał za utrudnienie. – Muszę się chronić, aby ta pamięć nie ingerowała w materię źródłową. Niebezpieczeństwo jest takie, że własne doświadczenie będę przedstawiał jako źródło. Chociaż ja także jestem źródłem, ponieważ także z mojej pamięci czerpię pewne informacje – zaznaczył.

Jak opowiadał wówczas, najczęściej odwiedzane przez niego miejsca to: Archiwum Akt Nowych i Instytut Pamięci Narodowej. Tłumaczył, że podstawowa różnica między historykiem zajmującym się historią najnowszą, a tym, który zajmuje się czasami dawniejszymi, jest taka, że „ci ostatni muszą zebrać wszystkie źródła, żeby coś napisać, natomiast historyk zajmujący się czasami najnowszymi musi wybrać tylko te dokumenty, które mogą mu się przydać”.

Prywatnie przez lata Paczkowski uprawiał aktywnie taternictwo. W latach 1960-74 należał do Zarządu Głównego Klubu Wysokogórskiego, zaś w okresie od 1974 do 1995 r. pełnił funkcję prezesa Polskiego Związku Alpinizmu, zaś w latach 1988-1991 był wiceprezesem Międzynarodowej Unii Organizacji Alpinistycznych.

W 1995 r., w wywiadzie dla miesięcznika „Arkana” deklarował: „Żadne studia, doktoraty, nic takiego. Po prostu najważniejsze były góry – wspinanie się, bycie w górach, bycie z przyjaciółmi z gór”.

Andrzej Paczkowski urodził się 1 października 1938 r. w Krasnymstawie. Studia historyczne na Uniwersytecie Warszawskim zakończył egzaminem magisterskim w 1960 r. Sześć lat później uzyskał tytuł doktora, zaś habilitację obronił w roku 1975.

W latach 1966-74 był pracownikiem naukowym Pracowni Dziejów Czasopiśmiennictwa Polskiego i Instytutu Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk, później – od 1975 do 1980 r. – pracował w Bibliotece Narodowej. W latach 1980-90 powrócił do PAN, najpierw do Instytutu Historii, a następnie objął funkcję kierownika Zakładu Historii Najnowszej w Instytucie Studiów Politycznych. W okresie od 1990 do 2000 r. pełnił urząd wicedyrektora ds. naukowych Instytutu Studiów Politycznych PAN. W roku 1991 otrzymał tytuł profesora. Był także wykładowcą w stołecznym Collegium Civitas.

W roku 1980 został członkiem „Solidarności” i rozpoczął działalność w Komisji Zakładowej przy Instytucie Historii PAN. W 1981 r. zaangażował się także w wykłady we Wszechnicy Robotniczej przy Zarządzie Regionu Mazowsze. W tamtym okresie przyczynił się również do powstania deklaracji ideowej Klubów Rzeczpospolitej Samorządnej „Wolność-Sprawiedliwość-Niepodległość”.

Współpracował z organem prasowym Regionu Mazowsze „Niezależność”, biuletynem „Informacja Solidarności”, „Tygodnikiem Wojennym”, kwartalnikiem „Krytyka”, dwutygodnikiem „KOS”, a także był redaktorem merytorycznym w niezależnym Wydawnictwie „In Plus”. W 1983 r. współtworzył również „Archiwum Solidarności”. W latach 1983-89 uczestniczył w pracach podziemnego Społecznego Komitetu Nauki. W latach 80. często przywoził z zagranicy wydawnictwa i fundusze dla organizacji podziemnych.

Do wydarzeń z początku lat 80., a zwłaszcza do stanu wojennego, prof. Paczkowski odniósł się w jednej z rozmów z PAP. – Wprowadzenie stanu wojennego, a zwłaszcza brutalne działania milicji i Służby Bezpieczeństwa w początkowej jego fazie, zakłóciły normalne funkcjonowanie społeczeństwa i pogłębiły już istniejący podział na osoby, które sprzyjały ówczesnej władzy, i na te, które były jej wrogie – mówił wówczas Paczkowski.

Według historyka podział Polski na „projaruzelską” i „prosolidarnościową” przez wiele lat przeszkadzał osiągnąć stabilność polityczną. – To przeszkadza w rozwoju systemu demokratycznego, w którym różnice poglądów są bardzo potrzebne, ale ludzie muszą mieć możliwość dojścia do porozumienia, do jakiegoś consensusu – podkreślił.

– Myślę, że stan wojenny wzmocnił i tak już istniejące wśród Polaków poczucie, że władza jest czymś złym, skierowanym przeciwko ogółowi – oceniał Paczkowski. Stąd, jego zdaniem, mógł częściowo wynikać również brak zaufania społeczeństwa do instytucji państwowych i niechęć do polityki już w wolnej Polsce, wyrażająca się m.in. absencją wyborczą.

W 1999 r. dzięki rekomendacji Unii Wolności prof. Paczkowski został członkiem Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, którą to funkcję kontynuował od roku 2007, wybrany jako kandydat Platformy Obywatelskiej. W 2011 r. został wybrany do nowo powołanej Rady IPN, a następnie powołany na jej przewodniczącego; organ ten został jednak zniesiony nowelizacją ustawy o IPN w 2016 r.

W 2002 r. zasiadł w Radzie Konsultacyjnej Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, W 2013 r. został powołany w skład Rady Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Warszawie. Prof. Paczkowski był autorem wielu prac naukowych dotyczących powojennej historii Polski.

Był także laureatem wielu stypendiów międzynarodowych m.in. w Wiedniu, Waszyngtonie i w Oslo oraz licznych wyróżnień m.in. Nagrody Fundacji na rzecz Nauki Polskiej oraz Nagrody Publicystycznej im. Juliusza Mieroszewskiego przyznawanej przez paryską „Kulturę”.

W 1980 r. został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi, w 2000 r. Krzyżem Kawalerskim, a w 2011 r. Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. W 2005 r. otrzymał Srebrny Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.

Jako badacz historii prasy i historii ruchu ludowego w Polsce prof. Paczkowski wydał m.in. publikacje: „Prasa polityczna ruchu ludowego (1918-1939)” (1970), „Prasa II Rzeczypospolitej 1918-1939 w: Zarys historii prasy polskiej” (1972), „Prasa i społeczność polska we Francji (1920-1940)” (1979).

Zakresu najnowszej historii politycznej Polski dotyczą jego książki, takie jak m.in.: „Pół wieku dziejów Polski 1939-1989” (1995), „Od sfałszowanego zwycięstwa do prawdziwej klęski: szkice do portretu PRL” (1999), „Strajki, bunty, manifestacje jako »polska droga« przez socjalizm” (2003), „Wojna polsko-jaruzelska” (2006). Publikował również dokumenty dotyczące tej tematyki m.in. „Gomułka i inni. Dokumenty z Archiwum KC PZPR” (1986), „Referendum z 30 czerwca 1946 roku” (1993) czy „Aparat bezpieczeństwa w Polsce. Strategia i taktyka” (1994).

Po wprowadzeniu stanu wojennego prof. Paczkowski prowadził codzienne zapiski, które w 2019 r. ukazały się w formie książkowej. Publikacja „Fakty, pogłoski, nastroje. Dziennik czasu wojennego (14 XII 1981–13 VIII 1982”) w opracowaniu Patryka Pleskota, została wydana nakładem Instytutu Pamięci Narodowej.

„Dziwny jest taki dziennik pozbawiony choćby odrobiny refleksji. Wprawdzie takie było założenie, które przyjąłem od początku – relata refero – ale drażni ono. Przecież chyba mógłbym oceniać, komentować, prognozować? A może bezrefleksyjna forma jest przybrana także i dlatego, żeby ukryć brak refleksji? Wydaje mi się w gruncie rzeczy, że zupełnie nie umiem myśleć politycznie, tzn. o polityce i uogólniać z małej ilości faktów; że z natury umysłowości uciekam do konkretu, do faktografii” – tak samokrytycznie ocenił swoje zapiski Paczkowski.

W tym samym roku nakładem IPN ukazała się książka „Góry i teczki: opowieść człowieka umiarkowanego. Biografia mówiona Andrzeja Paczkowskiego” Patryka Pleskota.

Paczkowski opowiada Pleskotowi o różnych sprawach. Czytelnik dowie się m.in. o tym, za ile litrów samogonu można kupić sowiecki autobus, w jaki sposób doktorant historii może dostać główną rolę w filmie Zanussiego czy jak wymienić szermiercze klingi na skuter Lambretta. Historyk opowiada również o rewolucjonistach w Charkowie, sztuce przerabiania esesmańskich spodni, sowieckich kowbojach, stosie porzuconych Stalinów czy kakofonii na placu Defilad w październiku 1956 r., paradowaniu w mundurze polowym w tramwaju, Chińczykach w żałobie unoszących dłonie w geście „Solidarności” czy meandrach lustracji.

Ostatnią książkę, napisaną wspólnie z prof. Pawłem Machcewiczem, „Wina, kara, polityka. Rozliczenia ze zbrodniami II wojny światowej”, prof. Paczkowski wydał w 2021 r.


Prof. Andrzej Paczkowski zmarł w sobotę, 3 stycznia. O jego śmierci poinformował w rozmowie z PAP prof. Antoni Dudek. (PAP)


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Senior Hamas Official Vows Terror Group Will Never Disarm, Rejects Foreign Pressure


Senior Hamas Official Vows Terror Group Will Never Disarm, Rejects Foreign Pressure

Ailin Vilches Arguello


Hamas official Osama Hamdan speaks during a press conference, amid the ongoing conflict between Israel and Hamas, in Beirut, Lebanon, June 4, 2024. Photo: REUTERS/Mohamed Azakir

Hamas has once again rejected calls to disarm, warning against “foreign interference in Palestinian affairs” as the terrorist group’s senior officials met with Turkish leaders to discuss the next phase of the US-backed peace plan for Gaza.

In an interview with the Yemeni news outlet Al-Masirah on Tuesday, Hamas Political Bureau member Osama Hamdan reiterated that the Islamist group will never hand over its weapons to foreign powers.

“The resistance rejects any foreign attempt to disarm us or seize the weapons the occupation failed to take,” the terrorist leader said. “The idea of surrendering our arms is one the resistance will never accept.”

“In the second phase of the Gaza agreement, the guarantees must be clearer, and the commitments more detailed,” Hamdan continued. “The Zionist enemy does not abide by the agreement. Israel’s failure to open the [humanitarian] crossings signals its intention to resume aggression against the Gaza Strip.”

On Wednesday, senior Hamas officials met with Turkish Foreign Minister Hakan Fidan in Ankara to discuss the ongoing ceasefire and coordinate the next steps in advancing the second phase of US President Donald Trump’s peace plan to end the two-year conflict.

“The Americans want to impose hegemony on the region, with the Zionist entity [Israel] as its foundation,” Hamdan said during the interview. “Disarming the resistance would give Israel absolute control over the entire region.”

“The resistance is capable of continuing the fight, and I am confident the outcome of this conflict will be the demise of this entity,” he continued. 

According to media reports, Hamas officials told Turkish counterparts they had fulfilled their ceasefire commitments, but accused Israel of violating the deal while blocking progress to the next phase of the agreement.

Since the start of the ceasefire in October, both sides have repeatedly accused each other of violations. Israel has carried out several operations targeting terrorist operatives as the Palestinian group ramps up efforts to reassert control over the war-torn enclave.

According to the US-backed peace plan, the second phase is expected to establish an interim administrative authority — a so-called “technocratic government” — deploy an International Stabilization Force (ISF) to take over security in Gaza, and begin the demilitarization of Hamas.

However, efforts to advance the ceasefire deal have stalled, with no agreement on crucial next steps, including the start of reconstruction in the enclave and the deployment of the ISF.

Turkey, a longtime backer of Hamas, has been trying to expand its role in Gaza’s post-war reconstruction efforts, which experts warn could potentially strengthen Hamas’s terrorist infrastructure.

While Turkey insists on participating in the ISF, Israeli officials have repeatedly rejected any Turkish involvement in post-war Gaza.

Turkey has even sought to shield Hamas from disarmament by pushing for the terrorist group to hand over its weapons to the Palestinian Authority or place them in secure international storage, rather than requiring it to disarm.

Israeli officials have rejected these options as unacceptable, arguing they would allow the terrorist group to maintain its influence in Gaza, which Hamas has ruled for nearly two decades.

Under phase one of Trump’s peace plan, Hamas was required to release all remaining hostages, both living and deceased, who were kidnapped by Hamas-led Palestinian terrorists during the group’s invasion of and massacre across southern Israel on Oct. 7, 2023. 

In exchange, Israel freed thousands of Palestinian prisoners, including many serving life sentences for terrorism, and partially withdrew its military forces in Gaza to a newly drawn “Yellow Line,” roughly dividing the enclave between east and west.

According to the ceasefire plan, the Israeli army is required to withdraw further as the disarmament process unfolds. However, Israel has made clear that it will not pull back until Hamas disarms and other conditions are met.

Currently, the Israeli military controls 53 percent of Gaza’s territory, and Hamas has moved to reestablish control over the other 47 percent. However, the vast majority of the Gazan population is located in the Hamas-controlled half, where the Islamist group has been imposing a brutal crackdown.

Since the ceasefire took effect two months ago, Hamas has targeted Palestinians who it labeled as “lawbreakers and collaborators with Israel,” sparking widespread clashes and violence as the group moves to seize weapons and eliminate any opposition.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com