Rażący błąd Barracka w sprawie Syrii i Libanu


Rażący błąd Barracka w sprawie Syrii i Libanu

Hussain Abdul-Hussain


Amerykański wysłannik Tom Barrack nieustannie ostrzega, że Liban zostanie „ponownie wchłonięty” przez Syrię, jeśli Hezbollah nie zostanie rozbrojony — to historycznie bezpodstawne zagrożenie ze strony człowieka, który drwi z granic ustalonych przez Sykes-Picota jako kolonialnego nonsensu, a jednocześnie traktuje granice Syrii jako świętość. Jego wybiórczy antykolonializm oszczędza Syrię, ignoruje prawo Kurdów i Druzów do samostanowienia, a z łatwością wymazuje suwerenność Libanu.

Krótka historia Libanu pokazuje, jak ten kraj wyłonił się jako pierwsze państwo narodowe Lewantu — zachodni koncept z XVII wieku, który dopiero później dotarł do regionu — i jak pozostał jego najstarszym istniejącym do dziś państwem, z pełnym historycznym prawem do istnienia. Liban nie jest państwem doskonałym, ale na pewno nie jest też nielegalnym nowicjuszem.

W okresie prehistorycznym — zaczynając 3200 lat temu od Fenicjan — obszar dzisiejszego Libanu był zorganizowany jako rywalizujące ze sobą miasta-państwa: Tyr, Sydon, Byblos, a później Kartagina. Zdarzało się, że jedno z nich przejmowało kontrolę nad innym lub dochodziło do zjednoczenia, tworząc talasokrację, czyli imperium morskie. Jednak jak wszystkie starożytne królestwa i imperia, Fenicjanie nie stanowili państwa narodowego.

W kolejnych tysiącleciach imperia nieustannie się nawzajem najeżdżały. Dynastie, które uważały się za cień Boga na ziemi — jak osmańscy Turcy w Lewancie — podporządkowywały sobie inne królestwa. Taki był jedyny znany system rządów, aż do czasu, gdy wojujące europejskie królestwa przypadkiem natknęły się, w 1648 roku, na bardziej pokojowe rozwiązanie: traktat westfalski.

System westfalski, czyli model nowoczesnego suwerennego państwa narodowego, charakteryzuje się terytorialną wyłącznością i zasadą nieingerencji państw w sprawy wewnętrzne innych krajów. Minęły niemal dwa stulecia, zanim ten koncept dotarł do świata muzułmańskiego, zapoczątkowany przez inwazję Napoleona na Egipt w 1799 roku i jego trzyletnie rządy tamże.

Wobec znacznie bardziej zaawansowanego Zachodu, muzułmanie podzielili się na dwa obozy: islamistów, którzy winą za upadek obarczali odejście od ich zdaniem czystego islamu z VII wieku i domagali się jego zbrojnego odrodzenia, oraz modernistów, którzy nawoływali do przyjęcia świeckich idei zachodnich. Prąd modernizacyjny najszybciej rozprzestrzeniał się wśród długo uciskanych społeczności niemuzułmańskich, które przez wieki doświadczały podporządkowania.

W górach Libanu, gdzie chrześcijanie i Druzowie stanowili najgęstsze skupiska, idee europejskie wywołały silne dążenie do autonomii, a ostatecznie do secesji — wspieranej przez mocarstwa europejskie pragnące zabezpieczyć szlaki handlowe do Indii.

Począwszy od XVIII wieku, libańscy przywódcy plemienni, pełniący jednocześnie funkcję poborców podatkowych dla Stambułu, zaczęli działać niezależnie. Mocarstwa europejskie wspierały ich, podczas gdy Osmanowie podburzali muzułmanów przeciwko nim. W rezultacie Góry Libanu doświadczyły dwóch wojen domowych — w 1840 i 1860 roku — ale po każdej z nich region ten konsolidował się jako byt autonomiczny, który ostatecznie przekształcił się w państwo narodowe Liban.

W żadnym innym regionie Lewantu nie było wystarczająco dużych społeczności niemuzułmańskich, które dążyłyby do niepodległości. Muzułmanie lewantyńscy byli zadowoleni z życia pod panowaniem tureckiego sułtana. Syria nadal pozostawała dwiema lub więcej prowincjami osmańskimi — podobnie jak Palestyna i Jordania.

Kiedy w 1920 roku Francja otrzymała mandat nad Lewantem, nie stworzyła Libanu z niczego. Po prostu powiększyła już istniejący, historycznie uznany byt Góry Liban, znany jako Mutasarrifijja, o Bejrut, północ, południe i Bekaa — regiony mające silne więzi ekonomiczne i kulturowe z Górą Liban i, co istotne, zamieszkane w dużej mierze przez chrześcijan i szyitów, którzy z entuzjazmem przyjęli włączenie do Wielkiego Libanu.

Syria, w przeciwieństwie do tego, nigdy przed rokiem 1927 nie istniała jako państwo narodowe. Nawet po uzyskaniu niepodległości w 1946 roku, sunnicka większość Syrii nigdy w pełni nie zaakceptowała jej granic. To napędzało nieustające marzenia baasistów i naserystów o wchłonięciu Libanu, Jordanii i Palestyny do „Wielkiej Syrii”.

Palestyna przeszła podobną drogę: nie miała wcześniejszej historii zjednoczonego państwa, jej granice zostały wytyczone w 1920 roku, sunnicka większość arabska odrzuciła ideę państwa, podczas gdy żydowska, druzyjska i chrześcijańska mniejszość ją popierała. Binarne państwo arab­sko-żydowskie ostatecznie się nie utrzymało. W 1948 roku Żydzi ogłosili własne państwo narodowe — Izrael. W 1964 roku Arabowie zażądali powstania wyraźnie arabskiej i muzułmańskiej Palestyny w granicach z 1920 roku.

Tylko Liban wszedł w XX wiek z już ukształtowaną tożsamością narodową: wielowiekowym symbolem cedru, od dawna używanym jako pieczęć Kościoła maronickiego; charakterystyczną flagą, wolną od panarabskich, haszymidzkich barw, które później zdominowały sąsiadów; oraz nieprzerwaną tradycją lokalnych rad wybieranych od lat 60. XIX wieku.

Dlatego kiedy Barrack mówi o Syrii jak o organicznym narodzie, a o Libanie jak o kolonialnej zbieraninie, całkowicie mija się z prawdą. Rdzeń Libanu, czyli Góra Liban, był pierwszym obszarem Lewantu, który osiągnął uznaną autonomię protopaństwową w nowoczesnej erze. Syria to konstrukcja nowsza, bardziej sztuczna — i to właśnie jej panarabskie nacjonalistyczne, a dziś islamistyczne mity, nieustannie przysparzają sąsiadom kłopotów.


Link do oryginału: https://thisisbeirut.com.lb/articles/1330684/barrack-s-glaring-error-on-syria-and-lebanon?utm_source=substack&;utm_medium=email

Thi is Beirut, 10 grudnia 2025

Hussain Abdul-Hussain Iracko-libański dziennikarz mieszkający w Waszyngtonie. Pracuje jako analityk w instytucie Fundacji Defence of Democrecies. Wcześniej pracował w utworzonej przez amerykański Kongres Arabic TV, przed tym był reporterem w wychodzącej w Bejrucie The Daily Star. Jest absolwentem Amerykańskiego Uniwersytetu w Bejrucie, gdzie studiował historię Bliskiego Wschodu.  


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com